Przejścia w powietrzu dla aniołów

„Wzruszanie” powietrza hałasem obok „czyszczenia” go ogniem jest dla nas tym ciekawsze, że wykorzystywano do niego także dzwony.

Reklama

Przejścia w powietrzu dla aniołów

Przejścia w powietrzu dla aniołów

20.07.2020
Czyta się kilka minut
„Wzruszanie” powietrza hałasem obok „czyszczenia” go ogniem jest dla nas tym ciekawsze, że wykorzystywano do niego także dzwony.
Struny dzwonowe w dzwonnicy w Katedrze Metropolitalnej w Meksyku. CAROLINA JARAMILLO CASTRO / ALAMY / BEW
D

Dzwony w czasach epidemii wyrażały zbiorowe uczucia i odzwierciedlały stan ducha w narodzie na kilka sposobów. Mogły wzywać do modlitwy o ustanie zarazy lub towarzyszyć jej i to jest funkcja, którą zachowały do dziś. Sporadycznie wzywały do powstania – podczas „czumnogo buntu” powstańcy moskiewscy tak sprytnie korzystali z ich możliwości sygnalizacyjnych, że po stłumieniu zamieszek nakazano duchowieństwu wzmocnienie drzwi i zamków wszystkich dzwonnic, aby w przyszłości dostęp do dzwonów nie był tak łatwy.

Mogły też bić na trwogę, milczeć jakby ze zgrozy, wreszcie starać się przepędzić zarazę samym swym dźwiękiem. Szczególnie frapująca jest ta ostatnia funkcja – żeby uniknąć epitetu „magiczna”, kampanologia nazywa ją apotropeiczną. Ale po kolei.

Jak trwoga, to daj nogę

Przez całe wieki pierwszym środkiem zapobiegawczym stosowanym na wieść o zbliżającej się...

19555

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pozwolę sobie dodać przypis. Polski przekład "Sekretów Aleksego z Piemontu" pióra Marcina Siennika, po raz pierwszy opublikowany zaledwie kilkanaście lat po oryginale jako dodatek do jego "Herbarza" ("[...] Przydano Aleksego Pedemontana Tajemnice księgi ośmiory o tajemnych a skrytych lekarstwiech, przy czym dosyć misternych a trafnych rzeczy i doświadczonych mieć będziesz", Kraków 1568) pomija kilka recept, które widocznie wydały się szesnastowiecznemu tłumaczowi zbyt drastyczne, między innymi ten lek przeciw dżumie z dodatkiem piżma. Trzeba było dopiero Smakosza, aby go docenić.

Jeszcze jedno: co to są "struny dzwonowe" w podpisie zdjęcia? Wyglądają jak sznury, które po hiszpańsku przypadkiem nazywają się tak samo jak struny, czyli "cuerdas".

Znakomity artykuł. Wiele o różnych zabobonach napisał Andrew White w "A history of the warfare of science with theology in christendom" napisanym pod koniec 19 wieku, niestety nie ma polskiego tłumaczenia. A dzisiaj mamy przykłady "konsekrowanych dłoni kapłana", których żaden wirus nie dotknie. Wiara w magię ma się dobrze.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]