Reklama

Rozgrywanie pamięci

Rozgrywanie pamięci

Z Tel Awiwu
13.01.2020
Czyta się kilka minut
Nie udzielając głosu prezydentowi Dudzie, Izrael nie udziela go Polsce: tej, w której przez ostatnich 30 lat wykonano ogromną pracę nad pamięcią o polsko-żydowskim dziedzictwie.
Wiaczesław Mosze Kantor (w środku), Antonio Tajani i Beate Klarsfeld podczas obchodów Dnia Pamięci o Holokauście w europarlamencie w Brukseli, 25 stycznia 2017 r. / STEPHANIE LECOCQ / EPA / PAP
T

To już przykra tradycja, że w styczniu, w okolicach Dnia Pamięci o Holokauście, musi dojść do polsko-izraelskiej awantury. Wpisaliśmy to w dziennikarskie kalendarze i odnotowujemy: prawo, które polski rząd uchwala, potem się zeń tłumaczy i wycofuje; obraźliwe słowa szefa izraelskiego MSZ, za które ten nie przeprasza. A teraz: odwołanie przyjazdu przez prezydenta Andrzeja Dudę na V Światowe Forum Holokaustu. Zdawałoby się, że nic nas już nie zdziwi: ani to, że brak w tych sytuacjach wrażliwości dla perspektywy drugiej strony, ani to, że styczeń mija, a potem rok toczy się niemal niezakłóconym torem: między Polską i Izraelem kwitną relacje biznesowe, samoloty tanich linii latają zapakowane do granic możliwości, a rządy – tak przecież do siebie podobne – inspirują się nawzajem i wspierają na europejskim forum.

A jednak ostatnie wydarzenie może mieć poważniejsze skutki, niż nam się zdaje. Według Yad Vashem prezydent Duda nie potwierdził udziału w V ŚFH, które odbędzie się w Jerozolimie na cztery dni przed oficjalnymi obchodami w Oświęcimiu. W informacjach Yad Vashem czytamy też, że w czasie Forum głos zabiorą „cztery główne siły alianckie, które wyzwoliły Europę i świat od morderczej tyranii nazistowskich Niemiec”, a także sami Niemcy. Polska głosu nie otrzymała. Ambasador w Izraelu Marek Magierowski napisał na Twitterze, że organizatorzy wiedzieli o warunkach udziału, jakie stawia prezydent Polski, od co najmniej czterech miesięcy. Andrzej Duda obawiał się, że Władimir Putin w swojej przemowie powtórzy kłamliwe oskarżenia historyczne wobec Polski, dlatego chciał mieć gwarancję, że będzie mógł zabrać głos, by je sprostować.

Prezydenta postawiono w sytuacji bez dobrego rozwiązania. Słusznie uznał, że pominięcie głosu Polski w czasie tak ważnego wydarzenia jest nieakceptowalne. Trudno wyobrazić sobie, że zabraknie go w miejscu, w którym konferencja się odbędzie: na placu Getta Warszawskiego, pod pomnikiem autorstwa Natana Rapaporta (nawiązującym do warszawskiego pomnika Bohaterów Getta współautorstwa tegoż Rapaporta). Niezależnie od tego, jaką narrację historyczną reprezentuje prezydent Duda i jak bardzo jest ona nie w smak organizatorom – fundacji World Holocaust Forum, Yad Vashem i prezydentowi Rivlinowi – Duda powinien tam być. Nie udzielając mu głosu, Izrael nie udziela głosu Polsce, w której przez ostatnich 30 lat liczni historycy, aktywiści i edukatorzy wykonują ogromną pracę nad pamięcią o polsko-żydowskim dziedzictwie.

Problem w tym, że ta perspektywa nie zostanie w Izraelu dostrzeżona. Światowe Forum Holokaustu ma w tym roku szczególne przesłanie: walkę z antysemityzmem, z naciskiem na Europę. Jak głosi Yad Vashem, obecność ponad 40 przywódców z Europy, Ameryki Północnej i Australii jest sygnałem „ich zaangażowania w ten cel”. Brak Andrzeja Dudy zostanie dostrzeżony, narażając Polskę na ostracyzm i potwierdzając najgorsze stereotypy.

Dodatkowy kontekst całej sprawie nadaje wątek rosyjski. Wiele mówi się o powiązaniach z Kremlem współorganizatora Forum, oligarchy Wiaczesława Mosze Kantora. To nie pierwszy raz, gdy Rosja gra żydowską kartą, by wpłynąć na sytuację w jakimś kraju lub poróżnić go z Izraelem. I to nie przypadek, że właśnie teraz Putin zaatakował Polskę jako rzekomo współwinną wybuchu II wojny światowej. Jeśli prawdą jest, że Kantor realizował polecenia Kremla, nie dopuszczając prezydenta Polski do głosu i w tę brudną antypolską rozgrywkę wciągnął Yad Vashem oraz prezydenta Izraela – to ich brak wyczucia i nieumiejętność reagowania w tej sytuacji można wyjaśnić (co nie znaczy: usprawiedliwić) chyba tylko niechęcią wobec polskiego prezydenta i jego polityki. To niedorzeczne, że uroczystości ku pamięci ofiar Zagłady stają się miejscem wyrównywania politycznych rachunków.

Używanie ofiar Zagłady do realizowania bieżącej polityki przez jakikolwiek kraj jest skandalem. Ale największym skandalem jest, jeśli zgadza się na to główny strażnik ich pamięci – sam Izrael. ©


CZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Strachota o sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym także o tym, czemu Izrael stawia dziś na Rosję >>>


ZDJĘCIE POWYŻEJ: Wiaczesław Mosze Kantor (w środku) jako szef Europejskiego Kongresu Żydów oraz przewodniczący europarlamentu Antonio Tajani i Beate Klarsfeld, honorowa ambasador ds. edukacji na temat Holokaustu i zapobiegania ludobójstwu, podczas obchodów Dnia Pamięci o Holokauście w europarlamencie w Brukseli,  25 stycznia 2017 r. / STEPHANIE LECOCQ / EPA / PAP

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka Tygodnika Powszechnego z Izraela. Interesuje się dialogiem polsko- i chrześcijańsko-żydowskim, historią Żydów aszkenazyjskich i współczesnymi obliczami Izraela...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

że do 2015r nasza polityka zagraniczna była pasmem sukcesów i nikt nam głosu nie odmawiał. Za obecne klęski polityczne odpowiedzialna jest konfrontacyjna i wroga retoryka rządzących i patyjnego Prezydenta wobec naszych sprzymierzeńców, a nie Izrael. Mnie, jako polskiego obywatela, oczywiście bardziej zasmuca to, że Prezydent łamie Konstytucję i wieloma wypowiedziami pluje mi w twarz, ale nie pozbawiajmy go autorstwa tej smutnej porażki. Jeśli ciągle będziemy nazywać własną głupotę obcym spiskiem, to nigdy nie wydoroślejemy.

Niedawno poznałem przelotnie pewną Żydówkę z Izraela, polskiego pochodzenia, która postanowiła przyjechać po raz pierwszy do Polski i poznać ją trochę bliżej, zwiedzić. Powiedziała, że wszyscy znajomi w Izraelu jej powtarzali – nie jedź tam, tam panuje antysemityzm. Śmiała się teraz z tego, mówiła że doświadcza polskiej sympatii i otwartości i żadnych przykrych doświadczeń nie miała. Myślałem nawet złośliwie, żeby jej powiedzieć, żeby zgłosiła się do miejscowej redakcji Wyborczej, a tam już by jej gorliwie udostępnili odpowiednie namiary na antysemitów. Może nawet by zadzwonili do technicznego pana Henia, żeby przywiózł kukłę i podpalił na oczach tej pani. Na miejscu rządu prowadziłbym szeroko zakrojone działania reklamujące Polskę i gorąco zapraszał Izraelitów, zwłaszcza tych młodszych do przyjazdu do Polski, niekoniecznie do Auschwitz. Może to byłby w dalszej konsekwencji najlepszy sposób na uświadomienie ich, że izraelska polityka historyczna oraz prasa, również ta polska, robi z nich zwyczajnego wała. Szkoda tylko że w Polsce pełno już propagandowo, ale i jednocześnie z własnej autonomicznej jakby potrzeby (zresztą taka formacja nie byłaby możliwa bez obu czynników) ukształtowanych biczowników cierpiących za Izrael. Za ten urojony postholocaustowy, wiecznie prześladowany Izrael oczywiście.

Pani Redaktor, jest jeden główny rozgrywający i szereg współrozgrywających, a częściowo również rozgrywanych, postawionych w trudnej (choć tylko moralnie) sytuacji lub starających się załatwić przy okazji własne interesy. Albo dać upust resentymentom. Rozgrywany natomiast jest trochę w sytuacji jagniątka z bajki La Fontaine'a (kto pamięta ze szkoły, ten rozumie, że nie o symbol niewinności tu chodzi). Rozumieją to prawie wszyscy, włącznie z najagresywniejszą opozycją wobec rządu i prezydenta. Mówię oczywiście o osobach publicznych, bo czytania komentarzy pod odnośnymi artykułami w pewnych mediach świadomie unikam, żeby nie zatruwać się uczuciami obrzydzenia i pogardy. Niestety, dopadło mnie tutaj. Co się wydarzy w Jerozolimie, tego na razie nie wiemy, i nie byłoby najgorzej, gdyby Putin bluzgnął jeszcze raz oskarżeniami pod adresem Polski i Polaków. Obawiam się jednak, że rozegra to w sposób bardziej subtelny, bo po prostu ma takie możliwości. Szacunek dla Redakcji i Pani osobiście za zajęcie takiego stanowiska, jakie Państwo zajęli.

@Robert Forysiak w środa, 15.01.2020, 08:41. Przeczytałem Twój komentarz już po tym, co napisałem wcześniej, i uprzejmie acz stanowczo powiem: przedstawianie tego wydarzenia jako kolejnego incydentu w dziejach polsko-żydowskich animozji jest dokładnie tym, od czego należy się odciąć. Jeśli nie zabrzmiało to dość wyraźnie: Izrael jest też rozgrywany, tyle że jako poputczik, a nie przeciwnik. Fakt, że w różnych kręgach jest tam sporo chęci do współpracy z głównym graczem. Powiedzmy sobie jednak jasno: Mosze Kantor należy do drużyny Putina, a nie Netanjahu. Pani Karolina wystarczająco mocno wyraziła swoje obiekcje wobec formalnego organizatora uroczystości i słusznie zaczęła od przypomnienia, że relacje polsko-izraelskie są czymś złożonym i w sumie pozytywnym. To jest, moim zdaniem, najlepsza droga: minimalizować, a nie eskalować. Aha, i nie nazywać Izraelczyków Izraelitami - nie tylko dlatego, że to określenie jest w najlepszym wypadku anachroniczne. ;)

Miało być Izraelczycy, ale wyszło mi biblijnie, che...che...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]