Reklama

Najwyższa Izba Kompromitacji

Najwyższa Izba Kompromitacji

02.12.2019
Czyta się kilka minut
Trudno ocenić, co bardziej pogrąża państwo PiS: czy to, jak powoływano szefa NIK, czy to, jak się go próbuje – na razie bez skutku – wyrzucić.
Prezes NIK Marian Banaś w drodze na posiedzenie Komisji do spraw Kontroli Państwowej. Warszawa, 27 listopada 2019 r. / Fot. Adam Chełstowski / Forum
W

W PiS nie jest wielką tajemnicą to, że istnieje pewien zasób stanowisk państwowych, którymi Jarosław Kaczyński się nie interesuje. Poniżej prezesowskich radarów w administracji, spółkach państwowych czy dyplomacji hasają więc, upychając swoich ludzi, niższej rangi partyjni bossowie.

Ale jest zasób stanowisk szczególnych, zarezerwowanych do wyłącznej decyzji prezesa. Jedną z pereł w tej koronie jest posada szefa Najwyższej Izby Kontroli – z racji dawnej prezesury Lecha Kaczyńskiego dla jego brata to stanowisko szczególne. 

A zatem nie ma cienia wątpliwości, że decyzję o powierzeniu NIK Marianowi Banasiowi podjął osobiście prezes. 

Podjął ją, gdy już było wiadomo, że wokół Banasia zaczyna nieprzyjemnie pachnieć. Wszak pierwsze informacje o jego podejrzanym majątku pojawiły się ponad rok temu. Sprawa trafiła do CBA. Nie przeszkodziło to Banasiowi zostać ministrem finansów w czerwcu tego roku. Potem był wybór przez Sejm na szefa NIK pod koniec sierpnia. Posłowie opozycji dopytywali zresztą wówczas o kontrolę CBA, przestrzegając PiS, że sam może sobie napytać biedy.


Czytaj także: Mielonka pod sielanką - Andrzej Stankiewicz o pierwszych tygodniach nowego parlamentu


Napytał. Przy czym punktem zwrotnym był reportaż telewizji TVN z końca września, pokazujący sutenerskie interesy gangsterów w kamienicy Banasia. Dopiero wówczas służby na poważnie wzięły się za szefa NIK. Efektem są doniesienia do prokuratury, w których mowa o ukrywaniu majątku oraz nieudokumentowanych źródłach dochodu. W dodatku okazało się, że PiS, dumny wcześniej ze ścigającego mafie VAT-owskie urzędnika, nie wiedział, że mafia VAT-owska działała w Ministerstwie Finansów. Stworzyli ją dyrektorzy skarbówki, podwładni Pancernego Mariana.

Czy bez materiału w TVN agenci Mariusza Kamińskiego znaleźliby coś na Banasia? Pamiętać należy, że Banaś to zaufany człowiek Kamińskiego, a działania CBA w tej sprawie zdumiewają. Jak to możliwe, że służby antykorupcyjne przez wiele miesięcy – do reportażu TVN – nie znalazły nic, a po reportażu ekspresowo udokumentowały podejrzane przelewy i lewe dochody?

Dziś Kamiński gasi pożar, którego zarzewia sam miesiącami w zadziwiający sposób nie chciał zauważyć. To zresztą on uczestniczył w minionym tygodniu wraz z Kaczyńskim w spotkaniu z Banasiem, na którym – w imieniu własnym? partii? państwa? – zażądali od niego dymisji. Taka przynajmniej jest oficjalna wersja, element kampanii odcinania się od Banasia. Z drugiej jednak strony, dzień przed tym sabatem PiS przydzielił Banasiowi na jego wniosek zastępców. Polityków PiS, rzecz jasna.

Charakterystyczne jest też to, że do tej pory partia rządząca nie zrobiła w praktyce nic, żeby Banasia odwołać. Liderzy PiS mówią co prawda publicznie o „planie B” na wypadek, gdyby Banaś ostatecznie dymisji odmówił. To zmiana ustawy o NIK albo i konstytucji, by móc usuwać prezesa. Tylko z jakiego powodu? O tym już nie mówią. Banaś jest publicznie skompromitowany, ale prawnie wciąż niewinny. Jak zapisać w prawie usuwanie takiego prezesa NIK?

Zapowiedzi zmian w prawie to raczej element presji na Banasia, by wszystko załatwić w rodzinie. By odszedł po dobroci, może – jak się plotkuje – negocjując przy okazji pakiet ochronny dla siebie i swego zatrudnionego w państwowym banku syna.

Tak jak nominacje Banasia kolejno na szefa skarbówki, ministra finansów i szefa NIK są drastycznym przykładem patologii systemu obsady najważniejszych stanowisk przez PiS, tak próby jego odwołania tylko tę patologię pogłębiają.  ©

 

Autor jest dziennikarzem Onet.pl, stale współpracuje z „Tygodnikiem”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Zdobywca Nagrody Dziennikarskiej Grand Press...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

No to się doczekaliśmy. Mafijne układy partii rządzącej oraz sposoby jej działania ujrzały światło dzienne. Miała rację niegdysiejsza posłanka, a obecnie pokazowa sędzina TK - załatwimy się z wami, to do dziennikarzy było. Byłaby cisza, spod dywanu nic by nie wyszło. Ciekawe jak i kiedy wybuchnie sprawa mafijnych układów kościelnych?

Nie bardzo rozumiem, co PiS chce od Banasia. Przeciez człowiek spełnia wszystkie PiS-owskie kryteria kandydata na wysokiego urzędnika państwowego; łobuz, oszust i kombinator. A jeszcze może się zdenerwować i rozpocząć kontrolę działalności spółki "Srebrna":)))))))))))

Co tam Srebrna. Może dobrać się do majątków bossów. Przekręty z ziemią najwyższego urzędnika do spółki z arcywielebnymi. Ale nie zrobi tego, dobierają się do jego rodziny. Stare , sprawdzone, niejednokrotnie metody. No chyba, że zaweźmie się i zacznie od komisji smoleńskiej dojącej naszą kasę poprzez układy z Toruniem i innymi świątobliwymi, a skończywszy na Spółkach Skarbu Państwa i wypływającą z nich forsą.

Myślę, ze przed panem Banasiem tyle roboty, ze nie wyrobi się z nia do końca 6-letniej kadencji:))))

Tyle, że nie o tego facecika tylko chodzi. Tutaj , jak w soczewce, skupia się obraz naszego państwa. Metody rządzenia iście mafijne, decyzje podejmowane w siedzibie partyjnej przez człowieka któremu wydaje się że "państwo to ja". nieprzyzwoite dojenie kasy przez krewnych i znajomych królika. Żadnych zahamowań, żadnych oporów. Banaś to tylko maleńkie potknięcie w tej maszynce do robienia z nas baniaków. Z naszego Państwa zrobiono tekturową atrapę, przyrząd do obdarowywania zasłużonych. A gdzie w tym wszystkim jest nasz pierwszy narciarz? Żeby przynajmniej jakieś pozory stworzył. A on zacwyca się choinką w swej siedzibie. Ciekawe co o niej "ruchadło leśne" sądzi?

nie zabrzmi to elegancko, ale jest autentyczne - czuje o b r z y d z e n i e gdy czytam albo słucham pisiackich klakierów, trolli, propagandystów - nie ma wątpliwości, że ci z IQ na poziomie minimum średnim to cyniczni ł g a r z e, k o n f o r m i ś c i bez cienia p r z y z w o i t o ś c i, esencja p o d ł o ś c i i obłudy - ma rację Donald Tusk, tu nie jednostkowy Banaś jest problemem tylko ci wokół niego

Banaś nie wyskoczył z piany morskiej. Jest krwią z krwi i koscia z kosci znakomitej części polskiego społeczeństwa

Toteż niewiele strat partii przyniesie. Obawiają się jedynie, ze NIK faktycznie zacznie zajmować się ich przekrętasami. Stąd przekaz dnia: "PO też kręciło, a w ogóle to u was biją murzynów". Metoda wypróbowana, sprawdzona, stosowana także przez wierchuszkę kościelną.

pomysł kontrolowania najwyższego kontrolera nie jest rozsądny :) Albo kontroler jest najwyższy albo nie. To nie mogło się dobrze skończyć. Pozdrawiam Autora bardzo serdecznie.

Niestety NIK nie ma "szczęścia "do swoich szefów... Banaś z PIS, Kwiatkowski z PO...Obaj nigdy nie byli skazani... mieli tylko zarzuty ( w tym prokuratorskie).

Porównywanie Kwiatkowskiego i Banasia jest bez sensu. To co zarzucano Kwiatkowskiemu dzisiaj jest standardem.

Przykro mi to pisać ale ja na takie standardy się nie godzę...

Pan chyba nie jest swiadom nie tylko "standardów", ale i sprawy prezesa Kwiatkowskiego. Załączam link do artykułu w "DoRzeczy", a więc pisma o orientacji pro-PiS-owskiej: https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/to-jak-por%c3%b3wnanie-krzes%c5%82a-z-krzes%c5%82em-elektrycznym-by%c5%82y-prezes-nik-oburzony/ar-BBXMNdl?ocid=spartanntp

" Sprawa Banasia i sprawa Kwiatkowskiego wskazuje na to, że Sejm powinien mieć możliwość ingerencji, kiedy wyroku sądu nie ma. Na prawomocny wyrok można czekać nawet 10 lat – powiedział." Czekam , kiedy PO zagłosuje w sejmie razem z PIS za odwołaniem Banasia... Jeśli wybrałem nieodpowiedni fragment z tekstu , który Pani polecała to przepraszam...

Ja mam nadzieję całkiem odmienną: opozycji nie wolno podejmować zadnej wspólnej akcji ze zorganizowana grupa przestępczą jaka jest dziś grupa trzymajaca władzę. Na rewitalizacje państwa przyjdzie czas po odsunięciu jej od decydowania, delegalizacji jej struktur partyjnych i osadzeniu prominentnych przestępców.

w jednym wtedy pierdlu z Banasiem, dodam

prominentnych przestępców, to i dojdzie do wymarszu ludu, by zburzyć mury nowej Bastylii. A potem zajdą takie wypadki, że takie nadzieje jak Pani będą musiały pójść goło pod gilotynę:)

Wszystko na tym świecie może się zdarzyć. Sęk w tym, ze kompetentni politycy muszą takie sytuacje przewidywać. Porozumienie Centrum, PiS i grupujące się wokół tych partii środowiska hołoty i kombinatorów gotowych iść po kase na skróty były znane od samego początku. Tyle ze jaśnie oświecona liberalna, praworzadna władza nie zrobiła przez ćwierć wieku nic, żeby zgnieść chaos w zarodku. I tak padły: słuzba zdrowia, edukacja i porządek prawny w państwie, a wylał się na powierzchnię społeczny i polityczny rynsztok, który błyskiem i z łatwością zabezpieczył swoją władzę i możliwość demolki kraju. Dziś pozostają (jestem o tym przekonana) tylko środki pozaprawne i oby nie krwawe

Kaczyński zdając sobie sprawę z nieodwołalności,zakresu władzy i czasu trwania kadencji prezesa NIK wybrał tego na którego miał najwięcej haków.Przypadkiem ktoś doniósł opozycji o krakowskim burdelu Banasia i zostało to wykorzystane.Banaś miał kontrolować urzędy opozycji i dane wysyłać wprost do TVPIS i na biurko prezesa Kaczyńskiego.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]