Reklama

Żyć jak Gapiszon

Żyć jak Gapiszon

21.10.2019
Czyta się kilka minut
Kiedyś Joasia Rusinek powiedziała mi, że wyglądam, jakby narysował mnie Bohdan Butenko. To największy komplement, jaki usłyszałem w życiu.
Bohdan Butenko, „Autoportret – specjalnie dla TP”, 27 lipca 2016 r.
Ś

Świat Gapiszona to mój pierwszy świat, innego nie potrzebowałem i nie potrzebuję. Wszystkie światy, które mi później proponowano, porównywałem z tym pierwszym i porównania te zawsze prowadziły do wniosku, że to zawracanie głowy.

Z Gapiszona wzięło się na przykład moje zamiłowanie do ubrań w paski (choć później Gapiszon nosił się gładko i w paski miał tylko czapkę). Paski, jak wiadomo, poszerzają. Człowiek powinien być szeroki i szeroko się uśmiechać. Szeroki człowiek nie ma wrogów. Nawet ci, którzy go gonią i straszą, w gruncie rzeczy nie mogą mu zrobić nic złego. A głupotę najlepiej leczyć przerysowaniem, karykaturą. Co prawda Dostojewski narzekał, że człowiek jest zbyt szeroki i warto by go zwęzić, ale było to na długo przed Gapiszonem. Gdyby Butenko dostał do zrobienia „Zbrodnię i karę”, obyłoby się bez mordowania i wszystkich tych męczących przesłuchań.

W dzieciństwie nie było ważniejszego odeń rysownika – i dlatego później też nie. Był ważny, bo nie był wszechobecny. Było go dużo, ale nie na tyle, żeby się znudził. Czekało się na dobranockę o Guciu i Cezarze, i na kolejne książeczki z tej serii, które potem czytało się – bez przesady – kilkaset razy. Z radością odkrywało się, że zrobił scenografię do jakiegoś spektaklu albo rysunki do książek dla dorosłych. „Wesoła gromadka”, którą zilustrował, i do której wybrał umoralniające XIX-wieczne wierszyki w rodzaju „O Juleczku, co miał zwyczaj ssać palec”, była arcydziełem czarnego humoru.

Książeczka była o tyle intrygująca, że w świecie Butenki przemocy i seksu było mało, tu zaś artysta pozwolił sobie puścić oko do czytelników. Trudno zapomnieć obrazek, na którym wspomniany Julek płacze wniebogłosy, bo krawiec obciął mu wpychane do buzi palce, a mama, zamiast go pocieszyć, karmi przystojnego oprawcę przyniesionymi z cukierni ciasteczkami: „Bo kto mamy nie posłucha, temu dosyć bułka sucha”. Ironia Butenki była ozdrowieńcza, ale chyba nieskuteczna, bo wciąż większość z nas zdaje się wierzyć w wychowawczą moc surowej kary.

W świecie Gapiszona nawet muchy były piękne. Jeśli wpadłeś do wody, ratowała cię krowa Matylda, podając ci ogon. Życzliwość była czymś oczywistym, a przestrzeganie podstawowych reguł współżycia przychodziło bez wysiłku. Gapiszon na nikogo się nie gniewał, niczemu się nie dziwił i – jak dzieci – naśladował to, co robią dorośli, mimowolnie pokazując, jak śmieszne niekiedy bywają ich nakazy i zakazy. Bywał ekstrawagancki: kiedy sufit przeciekał i padało mu na głowę, rozbijał w pokoju namiot. Zdarzało się, że kpił z władzy wyższej niż rodzicielska. Kilka lat temu, w rozmowie dla „Tygodnika”, Bohdan Butenko wspominał, że jeden z rysunków zatrzymała mu cenzura: „przedstawiał kolejkę pod sklepem, w której stał Gapiszon, potem to on sypał ziarna, a w ogonku, równie długim, ustawiły się ptaki”.

Starałem się żyć jak Gapiszon. Długo nosiłem trampki, chociaż wcale nie były wygodne i deformowały stopy. Lubiłem też i nadal lubię krótkie spodenki. Co innego jednak było istotne. Dziecko, aby dorosnąć, potrzebuje, żeby ktoś podzielał jego nadzieję i poczucie wolności. Potrzebny mu ktoś, kto potrafiłby pokazać, co znaczy wybuchnąć śmiechem, ale umie też w delikatny sposób wyrazić strach i smutek. I taki był Butenko. Szeroki. ©


CZYTAJ TAKŻE

Bohdan Butenko, rysownik: Ilustrowałem kiedyś książkę telefoniczną. Mało akcji, ale za to wielu bohaterów >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Wojciech Bonowicz / Fot. Grażyna Makara
Poeta, publicysta, stały felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Jako poeta debiutował w 1995 tomem „Wybór większości”. Laureat m.in. nagrody głównej w konkursach poetyckich „Nowego Nurtu” (...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Rysunki Bohdana Butenki towarzyszyły mi przez całe życie, począwszy od "Przygód Gapiszona" w "Misiu". A wierszyki z "Wesołej gromadki" moje dzieci znają na pamięć i z pewnością kojarzą je z ilustracjami z książeczki wydanej nakładem LSW na marnym papierze i niestety klejonej, ale w oprawie graficznej na najwyższym poziomie. Tu małe sprostowanie: te wierszyki to nie jakaś przypadkowa kolekcja, ale polska wersja "Struwwelpetera" - książeczki znanej polskim czytelnikom także pod tytułami "Staś Straszydło" albo "Złota różdżka". Napisał ją i wydał w 1845 roku psychiatra dziecięcy Heinrich Hoffmann, a znawcy mówią, że nieposłuszni i przeważnie źle kończący bohaterowie to opisy przypadków, z jakimi pan doktor miał do czynienia. Butenko na jakimś spływie kajakowym poprosił współuczestników o podzielenie się starymi fotografiami dzieci i do każdego poematu dorobił komiks, biorąc za punkt wyjścia postać z takiej fotografii. To trzeba po prostu zobaczyć. Seks poniekąd też tam jest w postaci jednego z rysunków do wiersza o Jagusi, której zachciało się wychodzić w wichurę na dwór z parasolem. "Patrzajcie dzieci, Jagusia leci, parasol trzyma, a wiatr ją dyma". I tu widzimy unoszoną wiatrem Jagusię, czerwoną na buzi jak burak, bo dwie chmurki w kształcie dłoni łapią ją za rufę. Nie wiem, czy dzisiaj by to przeszło... Żegnaj, wybitny, a tak bliski wielu Artysto!

"Dong co ma świecący nos i inne wierszyki Pana Leara" - t o jest prawdziwe a r c y d z i e ł o - autorskie, ilustratorskie, no i rzecz jasna translatorskie - pisać o roli tej pięknej książeczki w m o i m dziecięcym życiu czy o e m o c j a c h, jakie po dziś dzień wywołuje nie będę - pozostanę przy gorącej namowie tych, co jej nie znają, do zdobycia jej i przeczytania, zwłaszcza swoim dzieciom/wnukom
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]