Diabelski kłopot

Łatwiej mobilizować do wiary, strasząc demonicznym zagrożeniem. Zapewne dlatego w polskim duszpasterstwie coraz więcej diabła. Tymczasem w nowoczesnej teologii miejsca dla niego jest coraz mniej.

Reklama

Diabelski kłopot

Diabelski kłopot

16.07.2019
Czyta się kilka minut
Łatwiej mobilizować do wiary, strasząc demonicznym zagrożeniem. Zapewne dlatego w polskim duszpasterstwie coraz więcej diabła. Tymczasem w nowoczesnej teologii miejsca dla niego jest coraz mniej.
Marc Chagall, „Upadający anioł”, 1923-1933, 1947, ze zbiorów Muzeum Sztuki w Bazylei, Szwajcaria INTERFOTO / FORUM
S

Sanal Edamaruku się uśmiecha. To uśmiech kwaśny – grymas świadka czyjejś kompromitacji. A może maskuje także nerwowość? Może jednak magia działa? Działa, kiedy się w nią wierzy – mówią psychologowie. Sanal nie wierzy. Dlatego posłusznie wykonuje polecenia guru i się uśmiecha.

Chwila przed północą. Dobrowolna ofiara magii siedzi na tantrycznym ołtarzu. Przed nim płonie ognisko, do którego tantryk wrzuca magiczne składniki. Pomocnicy guru monotonie recytują zabójcze mantry. Tantryk wypowiada zaklęcia i muska Sanala pawim piórem, albo dotyka lalki ­voodoo. Nic się jednak nie dzieje.

Wcześniej przewodniczący Indyjskiego Stowarzyszenia Racjonalistów razem z mistrzem tantry Panditem Surenderem Sharmą uczestniczy w programie telewizyjnym poświęconym skuteczności magii. Pretekstem stały się skargi jednej z indyjskich polityczek na to, że jej przeciwnicy rzucili na nią urok,...

17490

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Fragment przemówienia wygłoszonego przez papieża Pawła VI na audiencji generalnej w dniu 15 listopada 1972 roku: (…) Upadek Adama dał Szatanowi pewną władzę nad człowiekiem, z której tylko Chrystusowe odkupienie może nas uwolnić. To historia, która wciąż trwa: przywołajmy tutaj egzorcyzmy chrzcielne i częste odniesienia w Piśmie Świętym i liturgii do agresywnych i opresyjnych „sił ciemności” (Luc. 22, 53; Col. 1, 13). (…) Jeśli chodzi o Diabła i jego wpływy to należy podkreślić, że rozciąga się ona tak na poszczególne osoby, jak na wspólnoty, całe społeczeństwa lub wydarzenia. Jest to niezwykle ważny wątek doktryny katolickiej, który należałoby na nowo przestudiować, a tymczasem dzisiaj przykłada się do tego zbyt małe znaczenie. Niektórzy utrzymują, że badania z zakresu psychoanalizy i psychiatrii lub doświadczenia spirytystyczne, które niestety w niektórych krajach bardzo się rozprzestrzeniły, wystarczająco wyjaśniają tajemnice zła. Inni obawiają się popaść w stare teorie manichejskie lub też powodujące lęk dywagacje fantastyczne i zabobonne. Współczesny człowiek woli postrzegać siebie jako silnego i bez skrupułów, pozując na pozytywistę, wiarę uważając za rzecz magiczną i ludową, lub co gorzej, otwierając swoją duszę – swoja ochrzczoną duszę, nawiedzoną tylekroć przez Jezusa eucharystycznego i zamieszkiwaną przez Ducha Świętego! – na niemoralne doświadczenia, jako też na pokusy modnych i błędnych ideologii, poprzez które Zło może łatwo wyniknąć i odmienić ludzką umysł. (…) Możemy przypuszczać, że jego złowrogie działanie jest obecne wszędzie tam, gdzie zdecydowanie, absurdalnie, choć subtelnie neguje się Boga, gdzie przeciw ewidentnej prawdzie z hipokryzją i siłą afirmuje się kłamstwo, gdzie miłość zostaje zgaszona przez zimny i okrutny egoizm, gdzie imię Chrystusa jest atakowane ze świadomą, buntowniczą nienawiścią (1 Cor. 16, 22; 12, 3), gdzie duch Ewangelii jest zniekształcany i odrzucany, gdzie rozpacz uważa się za ostatnie słowo itd. (…) Możemy powiedzieć, ze wszystko to, co broni przed grzechem, chroni nas przed niewidzialnym nieprzyjacielem. Łaska Boża jest najskuteczniejszą obroną. Niewinność przybiera aspekt męstwa. Każdy pamięta, jak często apostolskie nauczanie używa symboliki żołnierskiej zbroi dla cnót, które mogą uczynić chrześcijanina niezniszczalnym (Rom. 13, 1 2 ; Eph. 6, 11, 14, 17; 1 Thess. 5; 8). Chrześcijanin musi być wojowniczy; musi być czujny i silny (1 Petr. 5, 8); i musi czasem uciec się do specjalnych ćwiczeń ascetycznych dla odparcia niektórych diabelskich napaści.

"Możemy przypuszczać, że jego złowrogie działanie (szatana przyp. mój)jest obecne wszędzie tam, gdzie zdecydowanie, absurdalnie, choć subtelnie neguje się Boga, gdzie przeciw ewidentnej prawdzie z hipokryzją i siłą afirmuje się kłamstwo, gdzie miłość zostaje zgaszona przez zimny i okrutny egoizm, ..., gdzie duch Ewangelii jest zniekształcany i odrzucany," Opisuje Pan działalność pewnej stacji radiowej i telewizji mającej siedzibę w Toruniu? Oraz wielu tych w powłóczystych szatach? Tak tylko pytam.

Kolega Wójtowicz pyta niewinnie: "Opisuje Pan działalność pewnej stacji radiowej i telewizji mającej siedzibę w Toruniu? Oraz wielu hierarchów?" Dlaczego Kolega kłamie, oczernia, kalumnie proliferuje, szczuje? Naczytał się może "Wyborczej" albo najadł szaleju? A może diabeł stróż zaszeptał do szarych komórek Kolegi? Tak tylko pytam.

...i jego powiązań z mocami piekielnymi, czy też jedynie dla zasady kontratakuje??...

a kto ma szare komórki niechaj myśli i wyciąga wnioski z tego co słyszy i widzi.

przypomina mi się przy okazji tego tekstu jeden z głównych przekazów jakie w czasach mojej młodości były serwowane na lekcjach religii i z ambon: "to szatan bez wątpienia cię kusi..." tyle starczało konsekrowanym [w całości, albo tylko do połowy, jak katechetkom czy siostrzyczkom] za wytłumaczenie i panaceum na wszelkie trapiące nas wtedy wątpliwości czy ciekawość - jakiś czas działało, nawet rozdawaną na miasteczku studenckim przez krisznowców Bhagawadgitę otwierałem za plecami i podczytywałem jedynie lewym, i to przymrużonym, okiem - ale kiedy ośmielony przez JP II przestałem się lękać, demony momentalnie zniknęły z miejsc, w których miały na mnie czyhać, a buddyzm czy hinduizm odkrywane i poznawane na własną rękę okazały się o wiele bogatsze i ciekawsze niż wieloletnie kursy rodzimej religii - mało tego, siedliska złych mocy i nieczystych intencji zacząłem wyraźnie dostrzegać pod kościelnymi latarniami - teraz kiedy przechodzę koło kościoła, a już specjalnie naszej wiejskiej plebanii, odruchowo ciśnie mi się na usta "a kysz!..."

Ja w młodości czytałem święte i mniej święte księgi hinduizmu w przekładach Wandy Dynowskiej, znanej także jako Umadevi, wydane w Bombaju w surowej, ale przez to budzącej respekt szacie graficznej. Aż raz trafiła mi w ręce nowocześnie i elegancko wydana książeczka Jego Boskiej Miłości Bhaktivedanty Swami Prabhupady, założyciela Towarzystwa Świadomości Kryszny, wyjaśniająca podstawy wedyjskiej wiedzy. Też budziła respekt sanskryckimi wersetami, przytaczanymi najpierw w oryginale (w dewanagari i w transkrypcji), a potem w tłumaczeniu i z obszernymi, ezoterycznymi wyjaśnieniami. Aż prawie na końcu doszedłem do opisu, jak działają prawa reinkarnacji i karmy. Co posiejesz za tego nie pierwszego i nie ostatniego życia, to zbierzesz w następnym wcieleniu. I tak, kobieta nie kryjąca zbyt dokładnie swych powabów przed męskim wzrokiem odrodzi się jako drzewo smagane wichurą i deszczem, żarłok jako świnia itp. Postępując natomiast pobożnie według woli Kryszny można odradzać się ku coraz wyższym rodzajom egzystencji i nawet awansować stopniowo od pariasa do bramina najwyższej kasty? A jak odrodzi się taki bramin, jeśli będzie żył świątobliwie? Ano, przyjdzie ponownie na świat w rodzinie amerykańskiego milionera. "Odtąd jużeśmy nie czytali więcej", jak mówi Poeta.

[Niech Pan zajrzy pod naszą dyskusję.]

ad vocem suam: w pierwszej chwili zrozumiałem, że przywołuje mnie Pan do porządku jako zabierającego głos off-topic, ale teraz do mnie dotarło, że chodzi o dyskusję pod innym artykułem, do której Pan dzisiaj coś dopisał. Zaraz przeczytam. ;)

Przeczytałem i się odniosłem. Pozdrawiam serdecznie. https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/33642#comment-33642

Panie Redaktorze, ja tylko podzieliłem się wspomnieniem w odpowiedzi na podobne wspomnienie EddiegoPolo. W dyskusji nie biorę udziału, bo mnie to przerasta. Gdzież mnie, podrzędnej istocie, włazić między ostrza potężnych szermierzy? Pana artykuł tym bardziej wymagałby zabrania głosu w sposób dogłębnie przemyślany i nie w ciasnych ramach komentarza. Chociaż, upraszczając nieco, zdaje mi się, że zmierza Pan w stronę deizmu, tym się różniącego od oświeceniowego, że ówcześni myśliciele mało interesowali się metafizycznymi konsekwencjami naukowego obrazu świata (właśnie od nich uwalniał ich obojętny Bóg-Stwórca), uważając sprawy ludzkie za zbyt łatwe do ogarnięcia rozumem, żeby angażować w nie Boga, a pozostałe - za zbyt skomplikowane i techniczne, żeby się nimi zajmowali filozofowie. Pan chce (cytując z aprobatą ks. Hellera) uzgodnić mechanikę modlitwy z mechaniką kwantową i tu ja nie mówię tak ani nie, tylko po prostu - pas.

Przedstawię kilka tez/moich przemyśleń i ewentualnie proszę o uzupełnienie: -Szatan istnieje, ale niekoniecznie jest odrębnym bytem, może być kosmitą, może być elementem naszej osobowości, zakamarkiem naszej duszy/mózgu. Jest symbolicznym przedstawieniem grzechu i dla poprawności doktryny jest tak samo potrzebny jak grzech. Rozkminianie natury Szatana jest zajęciem tyleż wskazanym co rozkminianie natury cudzołóstwa z szczególnym uwzględnieniem praktyk orgiastycznych :ROTFL -Bóg ma taką naturę jaką ma, zatem owszem niech jak kto lubi niech rozkminia czy i jak wpływa na rzeczywistość, a może sam jest tą rzeczywistością? Niemniej głupotą i pychą jest narzucanie własnych przemyśleń innym w tym zakresie. Dzielenie się własnymi przemyśleniami i owszem, ale narzucanie ich to skrajna bezczelność. Każda koncepcja Boga w której staramy się być lepsi dla innych ludzi i istot (np. zwierząt) jest dobra i dopuszczalna. -Modlitwa jest wskazana, nawet jak nie wierzymy zawsze dla równowagi można porozmawiać z własną podświadomością (medytacja jak na mój gust to też modlitwa), myślę że pozwala utrzymać wewnętrzną równowagę lub ją przywrócić, a jak ktoś jeszcze wysłucha i coś podpowie z Zewnątrz/transcendencji? tym lepiej. Pozdrawiam :)))

Sądzę, że ma pan, różnych tam, znamienitych przyjaciół, którzy znają oryginalne języki biblijne. Należy zatem w trosce o spokój pańskiego sumienia i panu podobnych, dokonać nowego przełożenia Pisma Świętego i wywalić szatana z niego. A niech se wraca do piekła. Nie ukrywam, wymaga to trochę pracy, jak to się mówi benedyktyńskiej.Może zatem, zacznij pan od Ewangelii a potem, to już jakoś poleci.

Biblię już tyle razy i na tyle sposobów modyfikowano, przerabiano, interpretowano i w niej chachmęcono, że raz więcej różnicy jej samej nie zrobi, a szatanowi owszem

Żydzi doskonale zdawali sobie sprawę, że nadmierne opisywanie bytów silniejszych od człowieka, a jednocześnie sprzeciwiających się ich wersji Absolutu łatwo może wywołać skutek odwrotny od zamierzonego i zamiast ograniczyć konkurencję, że stworzy się alternatywę do YHWH, zatem jak tylko mogli ograniczyli niestosowne zapisy. Niemniej ta ścieżka ma też poważną "wadę". Dlatego zarówno w Biblii jak i innych Księgach "Natchnionych" widzimy pewien zamysł sprzeczny z opisanym ryzykiem (czyli pewna niespójność w Biblii, gdzieniegdzie wyraźnie cenzurują, gdzie indziej prawie się napawają), otóż wielu wobec braku własnego autorytetu i charyzmy uznało, że jest potrzebny owczarek (im straszniejszy tym lepszy) który będzie zaganiać owce do zagrody, gdzie łatwiej je strzyc.

'„W aczasowej perspektywie Boga nic nie stoi na przeszkodzie – pisze Heller – by na przykład wysłuchać czyjąś modlitwę, zanoszoną w XXI wieku, przez umieszczenie w »warunkach początkowych« Wszechświata takich elementów, które zagwarantują jej spełnienie”'. ************************************************* To może Michał Heller wyjaśni też, co w aczasowej perspektywie stało na przeszkodzie bogu umieścić w warunkach początkowych Wszechświata takich elementów, które gwarantowałyby, że Holocaust (albo Czarna Śmierć, wojny napoleońskie, zabójstwo dziecka przez jego ojca, itd.) się nie wydarzy. Na pewno nie było to deklarowane poszanowanie dla ludzkiej autonomii, skoro jakoś spełnianie intencji modlitw (z wszystkimi ich dalszymi skutkami) tej autonomii nie szkodzi.

'Sanal ironizował, że uchronił naiwnych ludzi przed nabożnym spożywaniem wody klozetowej. To rozwścieczyło jedno ze stowarzyszeń katolickich, które oskarżyło Edamaruku o bluźnierstwo. Sanalowi groziły więzienie i długi proces, a ponieważ akurat był w Europie, nie wrócił już do Indii. Arcybiskup Bombaju kard. Oswald Gracias zapowiedział wycofanie skargi, pod warunkiem, że Edamaruku przeprosi katolików'.*********************************** Dokładnie to samo mielibyśmy w Europie Środkowej i dziś, gdyby nie sekularyzacja społeczeństwa, państwa i prawa postępująca w ostatnich 200 latach.

Mam wrażenie, że w artykuł wkradł się pewien błąd mentalny, a to taki, że tak jakby trochę zakłada, że jesteśmy jedyną inteligencją w "Bożym świecie" (rzecz jasna poza Bogiem) i nic poza nami nie ma wyżej rozwiniętej technologii. Biorąc pod uwagę pewną powszechność powstawania kultów typu Cargo przy zetknięciu kultur słabo zaawansowanych technologicznie z znacząco je wyprzedzająco technologią to oczywistym jest, że człowiek łatwo mógł przybyłemu Obcemu nadać boskie cechy, może to zarówno dotyczyć w ogóle kwestii Boga, a jeszcze co bardziej prawdopodobnej opowieści o diabłach, demonach, szatanie itp. itd. Reasumując wydaje mi się, że najlepiej potencjalnego diabła umieścić w doktrynie jako ewentualnego grzesznika, tyle że kosmitę, bez transcendencji, ale z możliwościami technologicznie nas wyprzedającymi :P i ta wersja myślę, że pogodziłaby wszystkich, ale nie pogodzi, wszyscy się zbuntują :)))

Strony

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]