Reklama

open eyes economic summit 2019

Nie jesteśmy tu na stałe

Nie jesteśmy tu na stałe

16.07.2019
Czyta się kilka minut
Prof. EWA BIŃCZYK, filozofka: Energetyka atomowa to relikt epoki, w której ludzkość próbowała jeszcze triumfować nad naturą. A dziś już rozumiemy, że z naturą musimy żyć w zgodzie.
UNIWERSYTET MIKOŁAJA KOPERNIKA
E

EWA BIŃCZYK: Proszę mi obiecać, że ilekroć nazwę w tej rozmowie samochód „blachosmrodem”, to mi to pan zostawi w ostatecznej wersji tekstu.

MAREK RABIJ: Zgoda. Pod warunkiem, że wyjaśni Pani, o co chodzi.

Proszę bardzo. Czy samochód jest przedmiotem użytkowym? Oczywiście. Problem w tym, że dla wielu stał się przede wszystkim wyznacznikiem statusu społecznego, a gdy zaczynamy mówić o tym ostatnim, wchodzimy od razu w dyskurs indywidualistyczny, w którym wartość jednostki zależy przede wszystkim od tego, jak bardzo różni się od innych.

Indywidualizm to przecież składowa kultury europejskiej.

Zgoda. Tylko że uchronienie tej naszej ukochanej Europy od katastrofy klimatycznej wymaga zrozumienia, że dla wspólnego dobra musimy ograniczyć akcentowanie „ja” w sferze nawyków konsumpcyjnych. Tu indywidualizm moim zdaniem zmienił się wręcz we...

15127

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Praprawnuki naszych praprawnuków nie będą się zmagać z żadnymi odpadami jądrowymi, bo ich nie będzie, ludzkość wymrze w przeciągu 200-300 lat z uwagi na odpady ze spalania paliw kopalnych, które są dużo, dużo bardziej niebezpieczne. Ale CO2 jest wszędzie i nie jest radioaktywne, więc się go nie boimy tak panicznie. A jeżeli jednak cywilizacji uda się przetrwać, to odpady radioaktywne zostaną zużyte jako paliwo do reaktorów jądrowych nowej generacji, więc nie będzie z nimi problemu. (Jeżeli cywilizacji nie uda się przetrwać, to niedobitki ludzi na planecie z wymieraniem porównywalnym z permskim i tak wymrą z głodu)

Panią dr martwi, co będzie z odpadami jądrowymi za 100 tys. lat. A nie martwi Pani, co będzie z recyklingiem paneli fotowoltaicznych, które żyją 15-20 lat?

Rozumiem, że licentia philosophica, ale to dziedzina, która wymaga więcej wiedzy. Pobieżne sprostowania poniżej. Zużycie energii będzie rosło nie tylko z powodu wzrostu gospodarczego krajów bogatych, ale również dlatego, że kraje biedne chcą mieć chociaż odrobinę naszych wygód, jak pralki. Inny ważny powód to użycie prądu do dekarbonizacji innych dziedzin: ciepłownictwa, transportu, przemysłu. Odpadów z energetyki jądrowej jest garstka, która będzie zredukowania 10-krotnie, bo z odpadów można wydobyć jeszcze sporo materiału do ponownego użycia, a reaktory nastepnej generacji zużyją 90% obecnych odpadów. Resztę, której czas rozpadu jest dużo krótszy niż tysiące lat, można schowac pod ziemią, która przecież cały czas sama promieniuje. Promieniowanie to nasza codzienność. Zupełnie niezrozumiały jest fragment o klimacie-termostacie, którym miałby się stać dzięki energii jądrowej. Nie wiem o co chodzi. Technologie nie są bezawaryjne. Jeżeli mielibyśmy się obawiać niebezpieczeństw energii jądrowej, to najpierw należy wyłączyć elektrownie węglowe, które są co najmniej 1000 razy bardziej niebezpieczne jeżeli chodzi o spowodowane śmierci, potem zaprzestać używania ropy i biomasy (300 razy), gazu i wody (40 i 15 razy), słońca i wiatru (5 i 1,7 razy), a wreszcie elektrownie jądrowe, które w przeciwieństwie do poprzednio wymienionych czasem przez wiele lat nie zabijają ani jednej osoby. No i koszty: Francja zdekarbonizała swój prąd w kilkanaście lat, Niemcy od prawie 20 lat wkładają w ochrone klimatu grube miliardy, mają sporo OŹE i ok. 10 razy większą emisyjność przy bardzo wysokich cenach. Dalej widzę mit harmonii - co to oznacza w przypadku źródeł o niskiej efektywności jak wiarowe i słoneczne, zużywających ogromne ilości betonu i stali (koszty środowiskowe!) oraz wymagająca bilansowania źródłami dyspozycyjnymi, a więc jeżeli nie jądrowymi, to spalinowymi, wysokoemisyjnym metanem lub węglem albo, jeszcze gorzej, przez palenie drzew, co zalicza się do energii odnawialnej… Hobby solarne nie zapewni energii w zimie, a nawet po prostu w nocy. Pewnie wtedy jednak musi się włączyć to złe scentralizowane państwo i dorzucić prądu z innych źródeł, poza obfitymi dotacjami na same panele. Nie widzę też sensu w apelu do zwolenników izolacji gospodarczej. Polskie firmy uczestniczą w budowie elektrowni jądrowych, natomiast nie budują turbin wiatrowych ani paneli słonecznych, zresztą nawet Niemcy już nie produkują paneli.

że te izotopy o okresie rozpadu rzędu 100 tysięcy lat i więcej mają stosunkowo niewielką aktywność. Groźne są te o okresie rozpadu rzędu dni i miesięcy, ale tych nie tylko za 100 tysięcy lat nie będzie, ale nawet i za 30. A co do Pana wypowiedzi to oczywiście, myli się Pan odmawiając ekologiczności spalania drewna, oczywiście, że palenie drewna jest OZE. Drewno podczas spalania emituje nie więcej CO2 niż pobrało z atmosfery podczas wzrostu, więc efekt, jeśli chodzi o CO2 jest zerowy, a pozyskana stąd energia faktycznie jest energią słoneczną.

"Precz z elektrowniami atomowymi, precz z energetyką opartą na węglu, ptaki zabijają się o wiatraki" Energia elektryczna z gniazdka !!!! Tak w sumie można określić działania ekologów i wszelkiej maści eko filozofów. Najważniejsze aby przy naszym rozwoju znaleźć drogę jak najbardziej optymalną (najmniej szkodliwą ) rozwoju energetyki. Atom na naszym etapie jest właśnie taką alternatywą. Za 20 lat być może będzie to całkiem nowa technologia bardziej czysta i ekonomiczna. Może za ileś lat wykorzystamy do produkcji energii antymaterię, która w połączeniu z materią anihiluje emitując znaczne ilości energii. Odnosząc się do Pani stwierdzenia, że elektrownię atomową musimy kupić od innych państw dysponujących tą technologią odpowiadam, że jest to prawda, ale prawdą jest również, że nie produkujemy elektrowni wiatrowych (o ile wiem to wytwarzamy tylko trochę łopat do wiatraków) , których producentem są firmy zachodnie, nie produkujemy również paneli fotowoltanicznych. Reasumując i tak nakłady wyłożone na inwestycje są transferowane do innych krajów. W celu zapewnienia stabilności dostaw energii elektrycznej niezbędne są stabilne źródła energii, które będą stanowiły bazę regulacyjną. OZE nie będą pełniły takiej funkcji dopóki dopóty nie zostaną stworzone potężne magazyny energii, które natenczas są bardzo drogie i w znaczący sposób zwiększają koszty wyprodukowania MWh ze źródeł odnawialnych.

"Energia elektryczna z gniazdka." You've made my day. :D:D:D Mam pomysła! To znaczy, pomysł jest cudzy, ale wart przypomnienia. W latach 80. ubiegłego wieku prasa doniosła o chłopie, który zainstalował specjalną cewkę własnej roboty w pobliżu przewodu wysokiego napięcia - a może NN, nieważne - i korzystał z pozyskanej w ten sposób energii elektrycznej, dopóki ktoś niepowołany nie odkrył jego patentu na darmowy prąd. "Ale właściwie dlaczego go skazali?" - zainteresowała się koleżanka dr inż (!!!!, co prawda nie od elektryki) podczas porannej prasówki przy kawie. "Przecież do niczego się fizycznie nie podłączył, a ta energia i tak szła w powietrze". A wy dziwicie się profesorce filozofii ;)

Spalanie węgla emituje stosunkowo dożo CO2 do atmosfery.Ma Pan rację,bilans jest zerowy,ale na przestrzeni ok. 80 lat[tyle rośnie drzewo]O smogu już nie wspomnę!

...ale Pani profesorka filozofka EB to klasyczny przykład atomowej dyslektyczki w sensie ś c i s ł y m

.

Można ponarzekać na Panią Profesor, że raczej nie ma wiedzy na temat atomistyki - wszak jest Filozofką. Ale W JEDNYM MA CAŁKOWITĄ SŁUSZNOŚĆ: bogata część świata (Europa i Ameryka Północna) MUSI zacząć konsumować mniej. Żadne elektrownie nie pomogą - ludzka pomysłowość (= głupota) w wymyślaniu rzeczy zbędnych i wyrzucanych po jednym użyciu/sezonie ZAWSZE WYPRZEDZI ilość energii, zasobów i "możliwość wchłaniania przez Ziemię"... Na rozwój zasługują biedne części świata. Każdy musi mieć jedzenie i picie, a później przysłowiową pralkę. Bogaci mają się "zwijać a nie rozwijać". Dopóki nie pojmiemy, że fajnie jest być wstrzemięźliwym i mało-konsumującym (ale za to spokojniejszym, niespieszącym się, więcej odpoczywającym) wszystko będzie szło źle...

Gdy już przyjdą do nich ludzie z widłami, a w/g mnie nic innego ich nie przekona, to może być już pozamiatane.

A ja tam nic nie muszę, Zajmuję się taką małą farmą paneli solarnych w firmie. Jest ich ok 500, inwestycja finansowana z środków UE kosztowała blisko 5 mln złotych, aby się spłaciła, musiała by pracować bezawaryjnie przez 25 lat. Nie liczyliśmy bieżących kosztów eksploatacyjnych, te chyba wydłużyły ten czas o jakieś 3 - 7 lat. Po 7 latach eksploatacji wiele podzespołów już padło, nieco oszukujemy maszynerię by działała mimo wszystko. Uczciwa wymiana podzespołów, czyniła by utrzymywanie instalacji w ruchu bezsensowną. Po drodze dochodzi, toczący się ciągle proces sądowy, z wykonawcą i producentem paneli, nawet nie chcę wiedzieć ile już kosztował. Szef firmy wykonujący instalacje w budowanym domu syna, na hasło położenia rur pod ewentualną instalację solarną, robi wielkie oczy. Mówi - jak masz za wiele kasy do wywalenia, to nie ma sprawy, często jeździmy na demontaż tych instalacji do Niemiec, mogę nawet przywieźć prawie nowe panele. Ja tam się nie odzywam, po prostu nie muszę, nic nie muszę. Mnie katastrofa klimatyczna nie dotyczy, tak czy siak muszę umrzeć, nawet wolałbym chyba od uderzenia pioruna niż na raka, ale nie ja o tym decyduje. Kiepski ze mnie chrześcijanin, wiem ale tak mnie nauczyli. Bóg dal, Bóg wziął, a karawana jedzie dalej.

Pani Prof. pisze że: "Musieliśmy go niestety kupić, kiedy mama zachorowała. Ale nie zamierzam go wymieniać tak długo, jak długo będzie nim można bezpiecznie jeździć." Zaś wszyscy inni (również firmy) kupują blachosmrody żeby podnieść status społeczny posiadania.

zapach nowego auta - jeden z tych dobrze pamiętanych, najlepiej się mi kojarzących

Obok konsumpcji za produkcje CO2 odpowiada przyrost naturalny.Nawet jeśli zredukujemy konsumpcję każdy z obywateli Ziemi w ciągu życia wyprodukuje dożo więcej CO2 niż jaszcze 200 lat temu[żyje 2-3 razy dłużej,zje kilka razy więcej mięsa, będzie żyć w komforcie cieplnym [wentylacja i klimatyzacja],zużyje kilka razy więcej wody[rolnictwo] itp itd.Nie przekona się ludzi do rezygnacji z dobrodziejstw cywilizacji,a kupowanie np.nowego auta to nic złego.Przecież nikt nie wyrzuca aut na śmietnik.Nieekologiczne jest niedbanie o samochód[kiedy dbamy o jego stan mniej truje i posłuży dłużej następnym właścicielom]czy jeżdżenie nim bez celu .Skoro rozmnożyliśmy się do 7.6 mld to pozostaje wybrać w energetyce mniejsze zło.Zło zawsze pozostaje złem powtórzę za ks.Bonieckim:-]

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]