Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Kościół jak las

Kościół jak las

10.06.2019
Czyta się kilka minut
Coraz częściej pytają mnie, co będzie z Kościołem.
N

Nie tylko w związku z filmem „Tylko nie mów nikomu”, ale w związku z frekwencją na niedzielnych Mszach św., z polaryzacją opinii w Kościele i ewidentnym, jak się wydaje, podziałem w samym Episkopacie, z atakami na księży i coraz bardziej rozpowszechnianym obrazem Kościoła, jakby tylko i zawsze zajmował się szerzeniem zła oraz ukrywaniem go przez stulecia aż do ujawnienia dzisiaj. Nie jestem jasnowidzem, nie wiem, jaka będzie przyszłość, ale jestem spokojny, bo „wierzę w Ducha Świętego” oraz „jeden święty, powszechny i apostolski Kościół”, co podczas niedzielnej Mszy św. wszyscy wyznajemy. Nie oznacza to wiary we wszystkie ziemskie kościelne instytucje ani w duchowny personel Kościoła, chociaż wyznam, że w życiu spotkałem bardzo dużo wspaniałych księży, którym wiele zawdzięczam.

Ze smutkiem słucham tych, którzy twierdzą, że do tego, aby żyć wiarą, nie potrzebują Kościoła....

4489

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Racja, ale sęk w tym, że znaczna część episkopatu, zdecydowana większość kleru i "głęboko wierzących" uważa, że to ujawnienie tego zła, a nie samo zło, szkodzi KK. I druga sprawa, jakżeż wierni mogą brać bardziej czynny udział, niż noszenie baldachimu i innych gadżetów na procesjach, w życiu Kościoła i branie odpowiedzialności, jeśli to co robi kler, a szczególnie pasterze z pastorałami jest kompletnie ukryte i nietransparentne. Relacje klient-instytucja są w takim układzie naturalne.

a niech będzie co chce - pytanie ciekawsze skąd się u ludzi biorą podobne troski? ano oczywiście stąd, że wtłoczono im do głów, że w t e n kościół mają w i e r z y ć - pod karą oczywiście srogą za niewiarę, no i sromają się owieczki i drapią po głowach - co z nimi samymi będzie się nie przejmują, dobrze wytresowane, a ja wam powiadam, zafrasowanym biskupim wynalazkiem, niech się o kościół ci martwią, co z niego gniazdko dla swego dobrego bytu stworzyli, co z niego pożytki ciągną - wy bez biskupa dacie sobie radę, biskup bez was - ani dudu

Nie klientyzm a raczej traktowanie wiernych niczym namolnego petenta, którego trzeba wydoić jest przyczyną frustracji. Osobiście nie miałbym nic przeciwko, aby usługi dla wiernych świadczone były rzetelnie, z należytym szacunkiem i za godziwą opłatą. Tyle, że to tak nie działa. Zamawiasz usługę, dajmy na to ślub, tobie stawia się pewne wymagania, więc co by szkodziło aby kapłan wziąwszy zazwyczaj niemałą kasę się postarał, albo dajmy na to odpuścił sobie uszczypliwości jakie przy okazji postanowił zafundować młodym czy rodzinie. Nie chcę się już rozwodzić nad tym, że to Kościół sam kreuje zapotrzebowanie na swe usługi, przymuszając wiernych do korzystania z nich.Wszystko to w imię nakręcania koniunktury. Gdyby udzielanie sakramentów było darmowe, zapewne celebracja świecka tych uroczystości byłaby również skromna, nie ma to jak nakręcać imprezę, zawsze coś skapnie.Może gdyby kapłani mniej osądzali nasze intencje, a bardziej sami dążyli do świętości i świecenia przykładem w tej materii byłoby lepiej.Tak sobie myślami pohasałem po dostępnej mi wiedzy odnośnie szerzenia dobra przez nasz Kościół. W sumie smutno ta wycieczka wypadła. Chrześcijanie bardzo chętnie sięgali do miecza i ognia. To przy ich pomocy nawracali i oczyszczali wewnętrzne szeregi, nie brzydzili się tortur, palenia żywcem, mordów bezbronnych. Bawiły ich wyprawy krzyżowe, niewolnictwo, wyzysk biedoty.Być może owe barbarzyńskie czasy mamy już za sobą, ale niekoniecznie. Zapewne, będzie dużo nowych świętych kapłanów, wszak porządny przysłowiowy Kowalski ma nikłe szanse zasiąść wśród nich. Kościół będzie trwał, to pewne, taki czy inny to już inna sprawa. Jest na niego zapotrzebowanie wpisane w nasze geny, więc nie ma strachu.

Czy Kosciol sie naprawi ? Nie naprawil sie przez setki lat, wiec nie naprawi sie i teraz. Uwazam, ze po takich skandalach pewne osoby w Kosciele (biskupi) poprostu powinny ustapic. Jezeli w firmie jest kryzys to uruchamia sie program naprawczy, a w polskim Kosciele ewidentnie tego nie ma. Mozna powiedziec - ksieza sie zmowili, zeby Kosciol „zalatwic“....

-będzie dobrze...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]