Homo sovieticus po latach

Nie mogę darować Tischnerowi, że wolał występować w spotach Kongresu Liberalno-Demokratycznego, zamiast napisać drugi tom „Etyki solidarności”: traktat o godności pracy na świeżo zbudowanym wolnym...

Reklama

open eyes economic summit 2019

Homo sovieticus po latach

Homo sovieticus po latach

27.05.2019
Czyta się kilka minut
Nie mogę darować Tischnerowi, że wolał występować w spotach Kongresu Liberalno-Demokratycznego, zamiast napisać drugi tom „Etyki solidarności”: traktat o godności pracy na świeżo zbudowanym wolnym rynku.
WOJCIECH DRUSZCZ
K

Ks. Józef Tischner wraca do Łopusznej i idzie przez wieś, przygnębiony reakcjami na swoje telewizyjne wystąpienie. Na drodze spotyka wyraźnie rozradowanego sąsiada. „Aleś im – Józek – przypieprzył z tym homo eroticus!” – słyszy. Zaczyna wyjaśniać, że to nieporozumienie, bo w telewizji mówił przecież o homo sovieticus i że już ma dość, bo nie został dobrze zrozumiany. Sąsiad przestępuje z nogi na nogę, słucha, słucha, aż wreszcie wypala zniecierpliwiony: „Sam godołeś, że tylko to cosi warte, co da się przełożyć na góralski. A wiys, po góralsku ten twój homo eroticus czy tam homo sovieticus to przecie jedno i to samo. To jest taki, co wszystko pie…li”.

Anegdota pochodzi oczywiście od samego filozofa i została przywołana przez jego biografa, Wojciecha Bonowicza. Tischner w swoim niepodrabialnym stylu próbował przy jej pomocy tłumaczyć się z...

16855

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zatem czekam na CYKL artykułów Redaktora, w których opisze nam ze szczegółami co, jak i gdzie zrobić DOBRZE. Że wyłoży nam zawiłości ekonomii i wyleczy polską duszę. Ewentualnie wyda "Etykę solidarności 2" - może spadkobiercy wyrażą zgodę na zapożyczenie tytułu... "Podsumował" Tischnera, Balcerowicza, gdańskich liberałów, Millera, Hausnera /kogo pominąłem?/. Krytykować każdy potrafi.

W kwestii może pobocznej, ale, gwoli ścisłości... Ochronie prawnej podlegają jedynie te tytuły książek i innych utworów, które zostały zarejestrowane jako znaki towarowe (wyszukiwarka na stronie Urzędu Patentowego) lub spełniają pewne warunki wymienione w art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim. Znakami towarowymi nie mogą być pojedyncze słowa czy też frazy pospolite, a więc tytuł "Harry Potter" jak najbardziej może, a "Etyka solidarności" najprawdopodobniej nie. Redaktor Woś nie musi pytać żadnych spadkobierców o zgodę.

Nie dziwie sie, że p. Woś wypisuje takie androny; to jest jego styl, i nie "daj Boże" przmyślenia. Natomiast bardzo sie dziwie, że Redakcja takie bzdury zamieszcza. Z tego tez powodu coraz rzdziej zagladam n a strony TP. Jest jeszcze czas na opamietanie.

Jak zwykle oryginalna i w dużej mierze celna opinia Autora, urozmaicająca dość monotonne brzmienie dziennikarskiej kapeli TP. Ks. Tischner byłby mocno zdziwony , gdyby pojawił sie dziś na ziemskim padole. Bo oto gatunek radzieckiego człowieka rozplenił się niebywale i bezwstydnie wyniósł aż pod brukselskie niebiosa odkurzonych nadzorców sowieckiego ładu nad Wisłą a teraz zacznie się dąsać na uchylenie rąbka czerwonej podkoszulki .

Dzisiaj (poniedziałek 3 VI 2019) ks. Tischner byłby pewnie mocno zdziwiony... własnym powrotem na pierwsze strony gazet. To, co wyziera spod obłażącego pazłotka może okazać się wcale nie monolitem, ale nie przesądzajmy niczego pochopnie. Ostatnie tygodnie powinny tego nauczyć nawet najmniej pojętnych.

Cóż partia rządząca, dokładnie przeczytała książkę ks. Józefa i dlatego wygrała wybory.

świeżej Transformacji, która przecież przemyciła "do nowej rzeczywistości" wiele sowieckich elementów-przede wszystkim stary Układ Towarzyszy, którzy przybrali barwy ochronne "(re)prywatyzacji" i "wolnego rynku", kontynuując stary nawyk zamordyzmu i pogardy "robolem". Wiele faktów było jeszcze nieznanych, a Ikona Solidarności skutecznie powalił na deski TW Bolka lewym czerwcowym, tak że wiekszość kibicowała na rzecz grubej kreski i "wolności gospodarczej" pod kapitalistyczne dyktando. Na takim gruncie była możliwa realizacja Planu Balceowicza, w którym "ideologiczna linia"(i partykularne interesy Układu) były ważniejsze od godności ludzkiej, czy człowieka w ogóle. Był to czas, w którym chyba większość była zauroczona "wolnością" gubiącą odpowiedzialność za dobro wspólne, a przede wszystkim zasadę społecznego solidaryzmu.

A mnie ciekawi, czy znając wyniki ostatnich wyborów w powiecie tatrzańskim (62% dla PiS) ksiądz Tischner podtrzymałby opinię, że tylko to cosi warte, co da się przełożyć na góralski.

Dla sąsiada-górala homo sovieticus, czy homo eroticus, to wszystko jedno, bo i jeden i drugi wszstko pi....li. I żyje bez odniesienia do wartości: albo "ciepłą wodą w kranie"(w rozdziale której narastają wciąż dysproporcje), albo żyje podwójną gównoprawdą wizerunkowej propagandy "człeka hyrnego", za którym kryje się płycizna partykularnej, doraźnej korzyści...O PiS-ie cokolwiek by nie mówić, to w jakimś stopniu realizuje swoje "janosikowe" obietnice. A Juro Janosik wśród górali cieszy się sławą, co nigdy nie zaginie-o czym Tischner przecież musiał wiedzieć...

tak powiedzieć o artykule w TP: I like it.

Plan Balcerowicza nie był przyczyną biedy tylko remedium na katastrofę, tj. bankructwo finansowe, strukturalne, polityczne, infrastruktury i rynków w kraju i tak już racjonującym żywność. Plan Balcerowicza to było 10 ustaw, które przywracały możliwośc prowadzenia prywatnych przedsiębiorstw, stabiliziowały złotówkę, ustalały zasady działania NBP itd. Homo sovieticus to postawa wobec świata, w której byt określa świadomość a nie świadomość byt. Jego najpełniejszym wyrazem jest popularne obecnie głosowanie za gotówkę. Reszta wpisu to żale i to nie do tych, ktrzy doprowadzili Polskę do katastrofy tylko do tych, którzy usiłowali ją z niej wydobyć. Jest to bardziej subtelny wyraz homo sovieticus, taki salonowy.

E tam! Balcerowicz najsurowszego krytyka miał w Kołodce. Kłótnia w marksistowskiej rodzinie. ;)

Jak w mordę strzelił, prawda, miłośnicy przodującej siły narodu?

Panie Redaktorze dziękuję za ten artykuł- ciekawy i dopracowany. Ostatnio obiecywałam sobie że nie będę czytała Pana artykułów, cieszę się że nie dotrzymałam sobie słowa. Pewnie każdy ma swoich faworytów do tytułu największego rozczarowania okresu transformacji , a sądzę że opinie części z nas muszą bazować bardziej na przekazach niż własnym doświadczeniu z tamtego okresu i mam nadzieję że komentujący też biorą to pod uwagę. Moim zdaniem jednak dużą wartością jest rozdzielenie polityki od kościoła. Rozumiem że w czasach przedtrasformacyjnych Kościół Katolici w Polsce był instytucją wspierającą opozycję, bo i tez był to czas represji dla opozycyjnych działaczy, którzy skorzystali ze struktur i pomocy Kościoła Katolickiego aby nabrać siły , zbudować własne struktury etc. Ale kontynuowanie tej silnego związku, trochę poprzez „zasiedzenie”, nie przyniosło dobrego ani dla Kościoła ani dla Państwa. Duchowny ( w tym przypadku ksiądz) , który z tytułu pełnienia swojej posługi wchodzi , przynajmniej w środowisku wyznawców, w rolę autorytetu moralnego nie powinien tej roli nadużywać do innych kwestii niż kwestie moralne. Agitując za konkretną siłą polityczną i stygmatyzując tych, którzy nie podążają za jego politycznymi wyborami , ksiądz Tishner – mądry i refleksyjny , uległ pokusie i nadużył autorytetu. Oczywiście nie on jeden, co więcej dzisiaj można powiedzieć że przypadki nadużywania autorytetu przez duchownych są nagminne tylko autorytety nie są takie znane i uznane za taki kaliber jak w przypadku księdza Tishnera. Skoro pokusa prezentowania siły swojego oddziaływania na innych jest tak potężna, tym bardziej należy wdrażać mechanizmy zapobiegające i takim mechanizmem jest rozdział państwowości od Kościoła.

ołtarza z tronem łza się w oku kręci, gdy przypomnę sobie niewinne zaangażowanie Księdza Tischnera. A dla redakcji TP ocena -1. Piszę to z żalem, bo na TP wychowałem się od 15 roku życia, a mam 77.

Dwie "kosy" budzą szacunek, ale ze względu na swój długofalowy interes redakcja TP musi bardziej przejmować się opinią Joanny Mazur. Nawet jeśli "tiszner" to dla niej automatycznie "Tishner", jak słusznie wytknął Eddiepolo. Każde pokolenie ma zresztą takie śmiesznostki. Za moich, panie, czasów snoby czytały "lewi-sztrausa", a snoby lepiej wyedukowane poprawiały: "lewi-stros".

Szanowny Pan po tylu latach przywiązania do TP stracił zaufanie do Redakcji. Zaufanie, że potrafi mądrze i umiejętnie wybierać teksty, które prezentują szeroką gamę opinii. Tak tłumaczę obecność artykułów panów Bonowicza i Wosia o księdzu Tischnerze. I raduje mnie ta różnorodność oraz poziom polemiki :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

ale za drugim razem mam ochotę zwrócić uwagę, bo to w oczy kłuje: T i s c h n e r

Ludzie, którzy głosowali na Tymińskiego, spokojnie można określić mianem "homo sowieticus". Nie chodzi o to, aby ich obrażać, ale po co ich usprawiedliwiać. Można ich bronić, że zagubieni, niewykształceni, skrzywdzeni nawet, ale to jest właśnie "homo sovieticus".

to ten bezwolny, bezrefleksyjny człowiek, który czeka, aż ktoś mu da.

A jak dasz, to powie, że czuje się spoliczkowany ;)

Nie byłam fanką ks. Tischnera z powodu jego "góralskości", a więc promowania najbardziej ciemnego, szkodliwego etosu społecznego, niemniej uznaje określenie polskiego społeczeństwa terminem homines sovietici jako jedno z najtrafniejszych, lapidarnych recenzji tego, co się dzieje (szkoda, ze nie zauważył korelacji miedzy homo sovieticus i swoimi góralami). I to dzieje się nieustannie, czego przykładem sa wyborcze preferencje Polaków. Podobnie jak za niezwykle trafne i uczciwe uznawałam i uznaję moty panów Cimoszewicza i Komorowskiego.

Ksiądz konsultant zapożyczył pojęcie "homo sovieticus" i ociosał je ciupagą tak, że właściwie nie ma ono wiele wspólnego ze swoim oryginalnym znaczeniem. W zasadzie nadaje się tylko do wyrażania złości przez sfrustrowanych looserów. Cimoszewicz i Komorowski jeszcze jako tako trzymają nerwy na wodzy, ale proszę sobie poczytać, co wypisują Hartmann i Passent na swoich blogach w "Polityce" ;)

Ponieważ komus przeszkadzało streszczenie znakomitego moim zdaniem tekstu prof. Hartmana w "Polityce" p.t. "Ważny tekst o głupim narodzie i zakompleksionych elitach, z Żydem w tle", podaję do niego link: https://hartman.blog.polityka.pl/2019/06/01/wazny-tekst-o-glupim-narodzie-i-zakompleksionych-elitach-z-zydem-w-tle/

Z niesmakiem przeczytałem artykuł. Zaskakujące jest miejsce jego publikacji bo akurat ta redakcja była miejscem, z którego ks. Józef Tischner czerpał siłę i wiarę w sens swojej działalnosci. Diagnoza postawiona w latach dziewięćdziesiątych przez Księdza Profesora, a wskazująca na zagrożenia społeczne ujawniła się obecnie w całej pełni. Zaskakująca jest absolutna aktualnosć tresci przemysleń autora zawartych w "W krainie schorowanej wyobraźni", "nieszczesny dar wolnosci" czy "Ksiądz na manowcach". Z tego też względu próba dyskredytowania niezwykłego wysiłku podjętego przez Ks. Józefa Tischnera dla mentalnej zmiany zagubionego społeczeństwa kosztem rezygnacji z własnej drogi naukowej i innych splendorów nakazuje większą wrażliwosć i subtelnosć w ocenie człowieka. Przykro...

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że był on oparty na zasadzie, co dać Panu Bogu i co diabłu. Z jednej strony wprowadzał więc instytucje rynkowe, ale bez odpowiedniego zabezpieczenia dla prawa własności, a instytucje rynkowe wymagają praworządności, aby należycie funkcjonowały. Z drugiej nie promował wolności i równości, lecz uprzywilejowywał różne kasty, czyli był źródłem kastowości społeczeństwa i gospodarki. Uważam, że generalnie prof. L. Balcerowicz miał historyczną rację jako naukowiec i ekonomista, natomiast zabrakło mu zdolności politycznych, aby zobaczyć całość obrazu, czego zresztą jest świadomy. W rezultacie cały czas borykamy się z państwem i społeczeństwem z epoki PRL, a gospodarką z epoki bliższej normalnemu standardowi. Należy więc raczej poświęcić krytyczny wysiłek nie temu co w miarę dobrze funkcjonuje tj. gospodarce, lecz temu co niedomaga tj. państwu i w konsekwencji samemu społeczeństwu. Wydaje się, że ze zrozumieniem tego ma problem Rafał Woś.

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że był on oparty na zasadzie, co dać Panu Bogu i co diabłu. Z jednej strony wprowadzał więc instytucje rynkowe, ale bez odpowiedniego zabezpieczenia dla prawa własności, a instytucje rynkowe wymagają praworządności, aby należycie funkcjonowały. Z drugiej nie promował wolności i równości, lecz uprzywilejowywał różne kasty, czyli był źródłem kastowości społeczeństwa i gospodarki. Uważam, że generalnie prof. L. Balcerowicz miał historyczną rację jako naukowiec i ekonomista, natomiast zabrakło mu zdolności politycznych, aby zobaczyć całość obrazu, czego zresztą jest świadomy. W rezultacie cały czas borykamy się z państwem i społeczeństwem z epoki PRL, a gospodarką z epoki bliższej normalnemu standardowi. Należy więc raczej poświęcić krytyczny wysiłek nie temu co w miarę dobrze funkcjonuje tj. gospodarce, lecz temu co niedomaga tj. państwu i w konsekwencji samemu społeczeństwu. Wydaje się, że ze zrozumieniem tego ma problem Rafał Woś.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]