Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Po stronie ofiar

Po stronie ofiar

13.05.2019
Czyta się kilka minut
Kościelnych przełożonych oskarża się o niepodejmowanie odpowiednich działań wobec księży krzywdzących nieletnich. Niewiedza? Naiwna troska o wizerunek Kościoła? Może, lecz nie tylko.
Fot. Maciej Zienkiewicz dla "TP"
Fot. Maciej Zienkiewicz dla "TP"
C

Co chwila ktoś pyta: „Widziałeś film Sekielskich?”. Tak, byłem wśród pierwszych pięciu i pół miliona widzów.

Smutek, wstyd. I żal. Koszmarne relacje ofiar, żałosne postacie winnych, blade w tym kontekście fragmenty wypowiedzi biskupów – i ta informacja o nieprzyjętych przez nich zaproszeniach do wypowiedzenia się w filmie, bo... słyszeli o braku bezstronności autorów. Żaden nie zaryzykował.


Po stronie ofiar: o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym, internetowym wydaniu specjalnym.


Po obejrzeniu „Tylko nie mów nikomu” prymas abp Wojciech Polak i przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki zmienili zdanie. Ksiądz prymas: „Jestem głęboko poruszony tym, co zobaczyłem w filmie pana Tomasza Sekielskiego. Ogromne cierpienie osób skrzywdzonych budzi ból i wstyd”. Abp Gądecki nawet za film dziękuje: „Ze wzruszeniem i smutkiem obejrzałem dzisiaj film pana Sekielskiego, za który pragnę podziękować reżyserowi. (...) Jestem przekonany, że także ten film przyczyni się do jeszcze dokładniejszego przestrzegania wytycznych dotyczących ochrony dzieci i młodzieży w Kościele, jak i do wprowadzenia w życie zasad prewencji w każdej diecezji przez wszystkich księży biskupów oraz do przestrzegania wczoraj ogłoszonego motu proprio papieża Franciszka”.

Internetowe komentarze pod tymi oświadczeniami to niewiara w ich szczerość. Mimo gigantycznej ofensywy papieża Franciszka, mimo uporczywej pracy o. Adama Żaka, koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, mimo ogłoszenia wytycznych i procedur. To wciąż za mało, żeby Kościół odzyskał wiarygodność.


Czytaj także: Kościelna morfina - ks. Jacek Prusak po filmie "Tylko nie mów nikomu"


Kościelnych przełożonych oskarża się o niepodejmowanie odpowiednich działań wobec księży krzywdzących nieletnich. Niewiedza? Naiwna troska o wizerunek Kościoła? Może, lecz nie tylko. W filmie pojawia się też wątek ks. Eugeniusza M., byłego kustosza Lichenia. Z mojego zgromadzenia. Ofiara opowiada, że była przez niego molestowana prawie 40 lat temu, „jakoś zaraz po ogłoszeniu stanu wojennego”. Nie byłem wtedy jeszcze przełożonym generalnym, pracowałem w Rzymie, jako redaktor naczelny polskiego wydania „L’Osservatore Romano”.  Takimi przypadkami z natury rzeczy zajmuje się przełożony prowincji w danym kraju, nie generał, jednak przełożony generalny dwukrotnie w ciągu sześciu lat wizytuje wszystkie prowincje. Ja też, gdy pełniłem tę funkcję w latach 1993-99, wizytowałem. Sprawdziłem teraz: kiedy byłem generałem zakonu, ani do mnie, ani do prowincjała nie wpłynęła żadna informacja o nadużyciach księdza kustosza wobec nieletnich. Wpłynęło inne oskarżenie, które nie dotyczyło nieletnich – chodziło o molestowanie dorosłego mężczyzny, co oczywiście także wymagało interwencji. Jednak pokrzywdzony kategorycznie odmówił wniesienia formalnego oskarżenia. Dramatyczne rozmowy nie dały rezultatu. W żaden sposób nie można było kustoszowi winy udowodnić. Rozmawiałem z nim. Zdecydowanie wszystkiemu zaprzeczył. Żalił się, że jest ofiarą oszczerstw, nawet wskazywał ich autora, kogoś od lat pracującego za granicą. Postępowanie trwało dłużej niż urzędowanie moje i ówczesnego prowincjała, kontynuowali je nasi następcy. Ostatecznie kustosz najpierw został zdjęty z urzędu i wycofany z duszpasterstwa, potem – co w filmie oświadczył rzecznik obecnego prowincjała – został poddany wymaganym procedurom prawnym.


Czytaj także: Za zamkniętymi drzwiami Kościoła - Artur Sporniak po filmie "Tylko nie mów nikomu"


Doświadczyłem wówczas, jak trudno było w tego rodzaju sprawach udowodnić winę. Wtedy. Dziś to się zmienia. Ofiara, której zeznanie przytoczono w filmie, dopiero niedawno zdobyła się na mówienie o sprawach sprzed wielu lat.

To bardzo smutne, że musiał powstać taki dokument, żeby – jak przekonuje abp Gądecki – przyczynić się do „przestrzegania wytycznych dotyczących ochrony dzieci i młodzieży w Kościele”.

A czy film jest bezstronny? Bez wątpienia nie jest – i całe szczęście. Bo jest po stronie ofiar.

Czytaj także: Kościół a pedofilia - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego"


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kochany Redaktorze! Sam jesteś człowiekiem przyzwoitym, to i u innych przyzwoitość zakładasz... Ale o jakiej my tu przyzwoitości mówimy? Stanąć DZISIAJ po stronie ofiar to przyzwoitość? Nieee. Dziś wystarczy do tego odrobina instynktu saamozachowawczego, chęci poudawania kogoś przyzwoitego, skapnięcia paru krokodylich łez. Jaką przyzwoitość mam zakładać u x. prymasa Polaka? O jego przyzwoitości najlepiej mówi sam film w 01:59:00 - z Sekielskimi nawet gadać nie chciał, dopóki film go nie przygwoździł do ściany. Dotąd siedział tam wśród innych łajdaków i trzymał się tej samej mafijnej omerty. Co wniosłyby do moralnych ocen hipotetyczne wyrazy żalu Barbiego, wyrażone w 1946, albo współczucie Eichmanna ogłoszone światu przed sądem izraelskim? __________________________ Jest "przyzwoity" podobną przyzwoitością, jak ta zmarłego niedawno bpa Pieronka, o którym pisałem m.in. (całość tekstu na moim profilu 05.01.2019): ************ ___Zgasł Pieronek, ten mąż stanu, co Kościół odnawiał, _ ale tak, by nic nie ruszyć. Raz to, raz to mawiał. _ Czasem wyrwał się z krytyką, lecz zwykle wysławiał. _ Nieraz mało brakowało, żeby puścić pawia. _ ___Podniesioną miał przyłbicę w swej rycerskiej zbroi, _ żeby lepiej móc odróżnić - swoi czy nieswoi; _ jakoś mu to szło – niezbornie, wężykiem, pomału: _ A to leczyć Kościół radził, a to znów - pedałów. _ ___A to o Zagładzie Żydów powiedział dwa słowa, _ że to taka komercyjna akcja reklamowa. _ Lud ucieszył się niezwykle, że to z ust hierarchy _ słowa prawdy usłyszały gudłaje i parchy. _ ___Naturalnych poczęć bronił. A innych – zabraniał. _ Raz Duch Święty to usłyszał i całkiem zbaraniał. _ A gdy jeszcze biskup wspomniał coś o Frankensteinie, _ to zapewne i sam Jezus poczuł się niefajnie. _ ___Biskup ludzkie był panisko. Zażartował czasem, _ by feministyczny beton polać solnym kwasem. _ Słowem - postać soborowa. Szczery demokrata, _ z tych co wiedzą, kiedy z gnata celować do brata. _ ___Taką biskup wiarę głosił, tak nauczał masy, _ to dla prasy, to dla kasy, jak to katabasy, _ a i władza tu na ziemi z Boskim majestatem _ też wymaga, by poddanych siec słowem jak batem. _ ___W sprawie bata oraz nauk wcześniejszych w tym tonie, _ już Szpotański w swej „Carycy” cytował był Lonię. _ Breżniew wiedział, że z tą władzą to nie o to chodzi, _ żeby z ludźmi się pobratać, lecz o strach i podziw. _ ___Bronił biskup Konstytucji… dodając po chwili, _ że nadmiernie rozdmuchano sprawę pedofili. _ Fajnie przecież, kiedy księża są dla dzieci mili, _ czyli niechby wciąż ci mili dzieci nam uczyli. _ ___Za to, że swe łapska pchają dzieciarni do gaci _ proboszcz razem z wikarymi, biskup i prałaci, _ Kościół nie powinien płacić. Jemu nikt nie płaci. _ Niech ofiary płacą katom, nie ofiarom kaci. _ ___Jedno przyznam tu koniecznie, by być sprawiedliwym, _ w tym Kościele to bezsprzecznie nie największe dziwy, _ bo nie takie w nim pierdoły wysmażyć potrafi _ pierwszy lepszy ksiądz dobrodziej z ustronnej parafii, _ ___co zaniży każdą średnią, taki jest zasraniec, _ co dopiero ksiądz profesor, papieski wybraniec. _ Biorąc pod uwagę całą zmasowaną brednię, _ biskup - na tle reszty kleru - to gracz klasy przedniej. _ ___Gdyby się w futbolu zdarzył pejzaż tak ubogi, _ robiłby za wirtuoza gracz, co ma dwie nogi, _ więc choć ksiądz Pieronek nie był aż taki ostatni, _ Bóg, najwyższy selekcjoner, zostawi go w szatni. _ ********* Obaj panowie spod jednej watykańskiej sztancy, spod tej samej, co ten wyniesiony na wasze ołtarze obłudnik i obrońca krzywdzicieli dzieci JP2. Nie wierzyłem takim, nie wierzę i w tym życiu nie uwierzę bardziej niż obcemu psu na skraju obcej wsi. Przyzwoity człowiek, rozumiejący i czujący własną odpowiedzialność, w takich razach wychodzi do drugiego pokoju palnąć sobie w łeb.

i z nim konspiracyjne spotkanie, w akademiku AGH Akropol - był '79 albo '80, mały pokoik nabity cichaczem powiadomionymi kolegami... wtedy jeszcze niewiele wiedziałem o tym fenomenie, ale fraza utkwiła mi w pamięci, Pan ją odświeżył - btw, od razu kolejne wspomnienia się budzą, klub Perspektywy na Reymonta, w małej zadymionej salce w sercu komunistycznego zadupia ni stąd, ni zowąd świetny czarnoskóry trębacz amerykański - jak on się nazywał?... ktoś pamięta?... +++ p.s. świetnie napisane, gratuluję

w tym samym klubie, pamiętam jak dziś, spotkanie z Jerzym Jaskiernią - i szok, on już dość wysoko w strukturach, a gadał jak Wolna Europa z tatowego nasłuchu - szefem SZSP na AGH był wtedy Mark Siwiec

Dzięki za pochlebne dla mnie skojarzenie. Zapraszam czasem do mnie na FB, profil w 99,5% otwarty, czasem coś komentuję do rymu.

że pan oddaje tylko jeden talent. Sługo gnuśny ))

Panie Leszku. Nawet gdy ma Pan rację (choć nie sądzę by we wszystkim) co w zgrabnie ułożonym wierszu Pan głosi, nawet gdy ma Pan powód osobisty by kierować się emocjami a nie chłodnym rozumem, nawet gdy w większości się z Panem zgadzam, to czy godzi się tak, w tym miejscu i do tak szlachetnej osoby kierować?

Pańskie opory czy zastrzeżenia cokolwiek mnie zdumiewają. Zwracam się otwartym tekstem do jednego z najmądrzejszych i najporządniejszych Polaków co najmniej dzisiejszej doby. O nic go osobiście nie oskarżam. Szacunek nakazuje mi mówić do niego otwartym tekstem, jak to do człowieka mądrego, a nie przemilczać przed nim fakty, czyli serwować mu prawdę trzeciego rodzaju według typologii Tischnera, co dopiero byłoby obraźliwe. Czy pana zdaniem powinienem jak ten szczeniak moczyć ze strachu podłogę w okolicach ogona? Czy powinienem drukować dla x. Bonieckiego osobną gazetkę, jak dla leciwej babci w piosence Młynarskiego? Nie, nie kupuję :) https://www.youtube.com/watch?v=0RoESGVCMzk Na marginesie - dzięki za słowa uznania do co rymowanki, zapraszam, u mnie na FB jest tego więcej, a profil otwarty. Akurat to był bodaj pierwszy wpis w tym roku, 05.01.2019. Pozdrawiam.

jak pan Roman Mikołaj. Do ludzi takich jak Ksiądz Boniecki nie trzeba mówić otwartym tekstem. Po prostu „Mądrej głowie dość dwie słowie”. Pozdrawiam Szanownego Pana.

zwrócę zatem uwagę Sz. P., że po pierwsze forma jest klasyczna i niemal doskonała, treść może i mocno krytyczna, jednak nie przekraczająca moim zdaniem g r a n i c dobrego smaku czy elementarnej kultury - a po drugie, skoro x. AB jest taki, jakim go Panowie opisują, to z pewnością jest także pokorny, wyrozumiały, odporny na krytykę z k a ż d e j strony - no i wreszcie kto wie, może i świadom jak by nie było członkowskiego współuczestnictwa w instytucjonalnych przewinach?... LBNL, ten tekst raczej nie do księdza, a do szerokiego grona czytelników był kierowany, więc uwaga, że "do takich ludzi nie trzeba..." jest raczej chybionaヅ

To paradne podejście. Głęboko watykańskie. Bonieckiemu nie mów, bo on mądry, a mądremu się nie mówi. Dziwisz też ponoć nie mówił Wojtyle, "bo mądremu się nie mówi". Argument "szerokiemu gronu czytelników nie mów, bo ono w jakiejś części głupie, a im szersze, tym głupsze" to ja może bym zrozumiał, bo do głupiego gadać zbędny wydatek energii. Ale do mądrego nie gadać? Ech, znikąd pomocy... Rzeczywistość wymieszana fifty-fifty z ponurym kabaretem.

ależ o tym właśnie między innymi w swoim kazaniu u Barbary mówił ks. Jacek Prusak - dziś ono w całości na tym portalu, oto adekwatny fragmnet: ✍To wasza dojrzałość chrześcijańska za bycie członkami tego Kościoła, nie wasze bieganie na klęczkach koło takiego, czy innego księdza, czy biskupa. Koniec z tym. Z tym bałwochwalstwem. Koniec. W przeciwnym wypadku te dysfunkcje będą się rozmnażać. Nie ta ofiara, to inna, nie w tym miejscu, to gdzie indziej✍

o swoje odczucia :) Tylko zauważę, że Autor komentarza już w pierwszym zdaniu zwrócił się bezpośrednio do Księdza Bonieckiego. A ja po prostu postawiłem się na miejscu Księdza i pomyślałem sobie, jak bym odebrał taki tekst skierowany bezpośrednio do mnie. I o tym napisałem. Pozdrawiam Szanownego Pana.

a moje z kolei odczucie jest konkretnie takie, że nie mogę pojąć, jak mądrzy, inteligentni, wrażliwi etc. mogą uczestniczyć w takiej obrzydliwej szopce z gwałtem, przemocą, obłudą i zakłamaniem w rolach głównych

Cały episkopat i reszta kleru milczą z tego szacunku do naszej mądrości, jak tych dwóch cadyków w jednym przedziale kolejowym. Niech pan sobie zostanie przy pańskich odczuciach, a ja pozostanę przy swoich myślach. Pozdrawiam.

- pozostać przy swoich odczuciach i myślach. Dodam tylko, że ani Szanowny Pan ani ja nie musimy się nimi dzielić :) Poza tym akurat tutaj: Ubierać w wiersze, że król jest nagi, / odbiera sprawie nieco powagi. // Ale co ja tam wiem :) Pozdrawiam serdecznie.

Czyżby stwierdzenie, z obfitości serca mówią usta, było w jakiejś mierze nieprawomyślne? Jeżeli tak, to pytam się dla kogo?

że to sam metropolita krakowski interweniował w sprawie Pańskiego postu

Bardzo. To chyba, nieoceniona poezja pana Bergera, tak pozytywnie na ciebie działa. A to ma swoje przełożenie.

a talenta mam po rodzicach, inspiracji zaś szukam w boskim dziele stworzenia

Jak mieć zaufanie do Kościoła, kiedy w niedzielę na kazaniu słyszę księdza wygłaszającego kłamstwa, obelgi, insynuacje i polityczną demagogię, a chwilę później widzę go przyjmującego komunię? Jak mieć zaufanie, kiedy Kościół za pieniądze i przywileje brata się z władzą, która nienawidzi, lekceważy i opluwa 60% własnego narodu? Jak mieć zaufanie do Kościoła, który wyklucza i buduje mur z różańca na granicach państwa? Jak miećzaufanie do Kościoła, który występuje przeciwko Papieżowi, który domaga się skromności, pokory i służby? Jak ufać Kościołowi, kiedy żeby opłacić godzinę pogrzebu ja muszę pracować 14 godzin? Ta lista jest długa. Wiem, że są w Kościele księża, zakonnicy, zakonnice ofiarni, głęboko wierzący i mądrzy, ale póki twarzą Kościoła w Polsce są tacy jak Głódź, Jędraszewski, Rydzyk, czy Dziwisz to mowy o zaufaniu być nie może.

przyjdzie czas, że spokornieją i na kolanach przeproszą

... I co - wtedy im zaufać?

ewentualnie wybaczyć

już zaczęli przepraszaćヅ

Czy tak tłumaczą się generałowie? "Byłem wtedy za granicą, potem wróciłem, ale się nie interesowałem, to sprawa przełożonego, a co ja mogłem zrobić? ofiara nie współpracowała...". Inny mieszkał z pedofilem pod jednym dachem niedużego pałacyku i niczego podejrzanego nie zauważył. Ciekawe, czy ma to jakiś związek z groźbami Kaczyńskiego, że nawet Nagroda Nobla nie pozwoli uniknąć odpowiedzialności. Film braci Sekielskich rykoszetem uderza nie tam, gdzie trzeba? Czyżby ze znaczniejszych, politycznie zaangażowanych ludzi kościoła czystą sutannę miał tylko Ojciec Dyrektor? W każdym razie nic na niego nie znaleziono i to raczej nie dlatego, że zabrakło gorliwości poszukującym. Bo oni się chyba nie cenzurują sami? Chociaż... w dzisiejszej Gazecie.pl Sekielski tłumaczy, dlaczego w filmie świeci nieobecnością ten, który miał być głównym bohaterem i oskarżycielem, czyli Marek Lisiński. "Nie chcę o tym mówić, zmieniliśmy koncepcję i tak to zostawmy". No to zostawiamy. Co tam jeszcze słychać w popularnych mediach? Ogórek porównuje pedofilię do edukacji seksualnej, Biedroniowi skonfiskowano rzutnik (miejmy nadzieję, że nie przepadnie, jak akta jego sprawy sądowej), a Paulina Młynarska właśnie sobie przypomniała, jak mając 14 lat została zmuszona przez Wajdę do grania nago. Sara Boruc natomiast zje własne łożysko w kapsułkach. Smacznego.

Adama plemię

ofiary Baranka Bożego-ta była rzeczywiście niezawiniona, bo przecież każdy inna jest w mniejszym lub większym stopniu skutkiem własnego grzechu. No i ta ofiara Baranka posiada szczególną moc: moc odkupienia grzechów...Stawając po stronie tej ofiary, to staje się po stronie prawdy(tej rzeczywistej), i tym samym-po stronie Boga. Taka stronniczość jest bardzo katolicka...

Pan się wyraźnie minął z powołaniem. My tu mówimy o konkretnej krzywdzie konkretnych ludzi (dzieci), wyrządzonych przez innych konkretnych ludzi (przestępców w sutannach), a pan znowu odlatuje w górne warstwy atmosfery albo i wyżej, w dywagacje o ofierze Baranka i o rzekomym grzechu własnym ofiar. Proszę pana, jak pan chce to podwiązać do ofiary Baranka, to proszę, służę podpowiedzią. "Coście uczynili najmniejszemu, to mnieście uczynili" (streszczam). Takie to proste, proszę pana. Jak to właśnie określiła pewna pisarka - owszem, dość mocnymi słowy - ci panowie w czarnych sukienkach jeden za drugim pchali i dalej pchają ch... w rany Chrystusa. Amen. (Manuela Gretkowska w liście do Szymona Hołowni, dziś na jej FB)

..się w niej grzebię, by pracą rąk zdobyć środki na utrzymanie siebie i bliskich. Jednak odpowiem Panu Hoimarem (von) Dittfurthem, którym (bardzo) kiedyś byłem mocno zafascynowany w bardzo "ziemskiej" perspektywie rzeczywistości. Otóż tenże człowiek był napisał jako pierwsze z swych książek "Duch nie spadł z nieba" i "Na początku był wodór"-jako deklarację "ziemskiego" odniesienia całej rzeczywistości (i człowieka). Ku mojemu zdumieniu(wręcz oburzeniu) po jakimś czasie napisał "Nie tylko z tego świata jesteśmy", czym jakby zaprzeczył wszystkim swoim dotychczasowym przemyśleniom. Skąd ta zmiana? Po wielu latach i ja zrozumiałem te swoiste nawrócenie pisarza, a to przez pryzmat frustracji, jaką wywołuje poczucie bezowocnego przemijania. I ta frustracja skłoniła pewnie i jego (a z czasem i mnie) do sięgnięcia po "opium" chrześcijańskiego objawienia Boga. Lecz to opium namiętnie zażywane w intencji poznania prawdy, także dostępuje przemiany-w chleb odżywiający ducha, a w końcu przynosi i poznanie Ducha, który stoi na początku Wszystkiego: "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga...Ten "odlot" z głową do nieba, jest potrzebny KAŻDEMU człowiekowi, który chce wyjść z bezowocnego samoodniesienia tkwiąc we frustracji psa goniącego bezskutecznie własny ogon i na (pod)ogonie koncetrujący całą swoją uwagę, czy zgoła całe swoje życie. I chyba właśnie ta "podogonowa" perspektywa świata, skłania wielu do kompulsywnej aktywności seksualnej-pornei, której ofiarą padają także dzieci...Każdy, kto nie dostąpił tej metnoi w spotkaniu z Bogiem, jest "maluczki", nawet pomimo atrybutów (duchownej) władzy-i tych nie powinniśmy gorszyć my, Izrael co zobaczył Boga...A co do pisarki p. Gretkowskiej, to myślę, ze ta kobieta prezentująca stan rzeczonej frustracji, jest na etapie Wigilii Nawrócenia i niebawem przemówi ludzkim głosem: Któż jest jak Bóg?

"X/Y/Z jak się zestarzał to ze strachu się wyspowiadał, ciebie też to czeka" - no niekoniecznie oczywiście, natomiast wiele ta żałosna argumentacja mówi o kondycji psychicznej jej głosicieli i faktycznym rodowodzie ich tzw. 'wiary'

...za tę nieutrudzoną gotowość do wygrzebywania jakiegoś sensu z takiego smędzenia.

ja mam do Pana JN sentyment z dwóch powodów - po pierwsze za stabilność owszem, przeegzaltowanego, jednak przytomnie ugładzonego stylu, i po drugie za jego egzotyczną fascynację Rumunią - do której ja z kolei nic nie mam, no chyba, że po drodze na Babadag...;)

Bueno camino-tak po chrześcijańsku...

Nie chodzi tu strach przed samą śmiercią, ale tego co po śmierci. Boć przecież nie można wykluczyć nawet z cysto materialistycznej wizji człowieka, że jego świadomość w chwili śmierci nie znika w nicości, ale zatrzymuje się w dotychczasowości. A czas, który właśnie dobiega, może jawić się (w ocenie czystego sumienia) jako właśnie owocny lub bezowocny. Wiąże się z tym poczucie sensu-własnej egzystencji, jako nieprzemijającej wobec uniwersalnej zasady sensu całej rzeczywistości. Czyli istnieje (materialistyczna) możliwość, że świadomość zatrzyma się (w wieczności?) w kategorii sensu lub bezsensowności(?). Piekło jest nie tyle (czaso)miejscem, co stanem świadomości, który można zatytułować: "porzućcie wszelką nadzieję wszyscy, który tu wchodzicie"...

Sorry, nie brzmi to wiarygodnie. Generał zakonu to jest fucha, ale też wiem, że księża katoliccy WSZYSCY mają specyficznie sformatowany mózg, w którym jest zwykle mniej lub bardziej ukryta pogarda dla zwykłych ludzi, "owieczek". Oni są lepsi, bo się poświęcili. TEn narcyzm jest dominującą cechą typowego męskiego srodowiska i te tłumy wielbicieli i wielbicielek wokół, co nie? Od uwielbienia każdy się uzależnia a tym bardziej facet co nie ma formalnie nic,tylko władzę na duszami i koloratkę. Miodzio dla ego. i te tłumaczenie o ludzkim duchowym kosciele, niedobrze się robi. Wszystko można zawsze wytłumaczyć. Uczciwa osoba się wycofuje i przeprasza. A nie tłumaczy, że nie ona nic, nie wiedziała. Nie poważne. Takie sprawy trzeba wziać na klatę, z racji pełnionej funkcji ma sie odpowiedzialność za wszystko, zawsze. Niestety. Tak jest w świeckim, uczciwym świecie. Bo każdy ksiądz to NIE jest zwykły człowiek, co nie?

Trafnie. Z genderem bym tego nie mieszał - tu się panie nie miały okazji przetestować i to tyle ich przewagi, że ich nikt na narcyzmie nie miał okazji złapać. Ale reszta - wypisz wymaluj wielebny jak z obrazka :)

duchowni to niewielkie, bardzo hermetyczne i siłą rzeczy mocno zżyte środowisko, w takich grupach dobre czy złe wieści rozchodzą się błyskawicznie i szeroko - ja jestem przekonany, że jest wiele spraw, o których Sekielscy dziś jeszcze nie mają pojęcia , a które są doskonale znane dużej liczbie księży - bracia S pokazali jedynie wierzchołek góry lodowej, która dalej nieuchronnie zmierza w kierunku narkotycznie kopulującej pary, pani Partii i pana Kościoła, do taktu w ostatnich spazmach przygrywa jej abp Głodź, o. Knabit i hejterska orkiestra internetowych trolli

"Seksualne i finansowe nadużycia twórcy bazyliki w Licheniu znane były od dawna" - do przeczytania dzisiaj na gazeta.pl. Miejże tyle przyzwoitości, księże generale (i co z tego, że były?), żeby zamilknąć i odsunąć się bez niepotrzebnych nikomu przeprosin. Zaprzestań chociaż pisania moralizujących wstępniaków. To się wydarzyło tobie, a nie komuś innemu. Surowe a przenikliwe spojrzenie brodatego mędrca z nowego zdjęcia nikogo już nie zahipnotyzuje.

... ale zważywszy na jego wysoką szkodliwość na wszystkich płaszczyznach, od politycznej po moralną, i tak zbyt wielkie, i nawet stara rzymska "decimatio" niewiele by tu pomogła, no chyba że powtórzona dzień po dniu grubsze kilkanaście razy (po 16 latach zostałoby jeszcze chyba 18,5% - też sporo, ale to już by się jakoś dało kontrolować).

Wierzę w przyzwoitość i uczciwość ks abp. Wojciecha Polaka. Pana wypowiedzi pod adresem hierarchów odbieram jako obraźliwe

Przecież on, jak się urodził, to jego pierwszym okrzykiem była KONSTYTUCJA!

Również wypowiedź pana o św Janie Pawle II uważam za obraźliwą

Pana uwagi odnoszące się do Kościoła i ludzi Kościoła (abp. Głódź i o. Knabit odebrałem jako obraźliwe

konkretnie ciekawi mnie, kto powinien czuć się obrażony - Pan, może Pańskie uczucia religijne, czy też ewentualnie pp. Głódź i Knabit?... na marginesie dodam, że dla mnie jako katolika, obywatela tego kraju i wreszcie człowieka rozumnego obraźliwy jest mariaż polskiego kościoła katolickiego z dzisiejsza władzą, haniebne i wręcz skandaliczne konszachty polityczno-biznesowe między klerem a panującymi, jawne szeregu biskupów sprzeniewierzenie się Ewangelii, a władzy - Konstytucji, wreszcie wiele tekstów wystąpień partyjnych funkcjonariuszy i kościelnych hierarchów, w tym wspomnianego biskupa i zakonnika [przyjmuję do wiadomości ich p r z e p r o s i n y - nie sprostowania - za niedawne bulwersujące wypowiedzi publiczne, powątpiewam w ich szczerość]

Być może nie znał Pan jeszcze sprostowań abp. Głódzia i o. Knabita. Życzę miłego dnia

już wczoraj czytałem o tych przeprosinach [trochę wyżej ślad tej wiedzy w moim komentarzu z czwartku]- u nas w Cieszyńskiem w istocie miły dzień, piękna majowa pogoda, ciepło, przelotne deszczyki, od strony Karwiny było przez chwilę ponuro i pogrzmiewało - wzajemnie życzę i pozdrawiam ❀

Uważam, że język jakim Pan opisał relacje pomiędzy Kościołem a Partią jest niestosowny. I to obraziło moje uczucia religijne. Byłbym powściągliwy w formułowaniu opinii :"jest wiele spraw o których dziś jeszcze Sekielscy nie mają pojęcia". Ponadto ja w odróżnieniu od Pana wierzę w szczerość przeprosin wymienionego zakonnika i arcybiskupa. Wierzę w dobre intencje hierarchów Kościoła, z tym,że niektórzy z nich popełniają oczywiste błędy. Załączam pozdrowienia

sama ta fraza "obrażone uczucia religijne" jest tak i d i o t y c z n a w sensie ścisłym, że tylko w kraju, gdzie zamiast matematyki uczy się w szkołach religii może egzystować w systemie prawnym - tłumaczę to Panu, bowiem obrażone uczucia raczej ze mną nie podyskutują - pomysł, by kwestionować jako obraźliwe [a choćby i dla 'uczuć] przyrównanie relacji władzy i kościoła do kopulacji to moim zdaniem relikt epoki, w której kościół miał niepisany status świętej krowy w naszym kraju, słowo kopulacja wywoływało rumieńce na policzkach nie tylko pensjonarek - te czasy minęły, Pan być może jednym z epigonów - i w tym miejscu powtórzę, porównanie to w kontekście dzisiejszych stosunków wzajemnych tronu i ołtarza uważam za niezwykle a d e k w a t n e - a co do Pańskiej wiary, no cóż, mówią, że jest łaską i darem Ducha Świętego - w tym przypadku tenże Duch tejże łaski mi zdecydowanie odmówił ヅ

...to taki zabieg erystyczny, podobny do marynarki odchylonej od tułowia przez wepchniętą między nie spluwę większych rozmiarów :) "Obrażonemu" panu dwojga imion odpowiedziałbym, ale (a) ta odpowiedź albo byłaby nieadekwatna, albo doborem słów nie licowałaby z łamami porządnego chrześcijańskiego tygodnika, ponadto (b) na szczęście nie ma obowiązku wdawania się w dyskurs z każdym kołkiem w każdym przydrożnym płocie. _________________________ Omawiany tu temat "ubogaciłbym" o ozdobny ornament BRAKU LUSTRACJI KLERU, czyli "ubeckich kwitów". Jak nam przypomina ten i ów, księża po 1989 nie byli poddani żadnej lustracji (ja, jako prawnik, byłem ustawowo obwąchiwany dwukrotnie). Mówi się (i przyznają to dobrze poinformowani z kręgów kościelnych, liczba sukienkowych TW oscylowała wokół 1/3 dawnego pogłowia całego kleru). Proponuję ekstrapolację tego motywu - sugeruję 2 kierunki węszenia: ________(1) KIERUNEK RETROSPEKTYWNY.___ Na ilu księży bezpieka uzyskałą haki wystarczająco grube, by ich zmusić do współpracy (raczej nie zakładam współpracy całkiem dobrowolnej, podyktowanej ideowo, ale czymś grubym wymuszoną), i w jakiej części przypadków były to haki z szuflady pod nazwą "obyczajówka" (seks i okolice)? Wszyscy księża krzywdziciele, o których mowa u Sekielskiego, a też ten koleś zwalony z Gdańskiego pomnika, to byli - two in one - dzieciojeby i kapusie. Daje to w sumie wyobrażenie o rozległości tego szamba. Kościół chętnie korzysta z zupełnie BŁĘDNEGO poznawczo utożsamienia SEKSUALNY KRZYWDZICIEL DZIECI = PEDOFIL. Jest mu ono na rękę, bo pozwala na (a) "eksportowanie tego odium do innych grup zawodowych (czemu nie węszycie u nauczycieli i trenerów?!), a nawet kontratak (to akcja przeciwko Kościołowi!!) oraz (b) pomniejszanie skali problemu (pedofile to przecież wszystkiego pojedynczych parę procent populacji). A guzik prawda. Większość kościelnego dzieciojebstwa to NIE PEDOFILIA, lecz SEKS ZASTĘPCZY Z DZIEĆMI, wymuszony utrudnionym dostępem do zwykłego seksu. Dwaj więźniowie zabawiający się razem w celi to niekoniecznie geje, pastuszek na hali zabawiający się z owieczką to niekoniecznie zoofil. Również seks z 13- czy 14-latką lub -latkiem to nie żadna pedofilia. Nauczycielom nikt celibatu etc. nie nałożył. Nikt i nic nie zabrania im uprawiania normalnego seksu i nie blokuje dostępu do zwykłych, dorosłych partnerów. Pedofilów tam z pewnością trochę jest, ale ci pozostali nie muszą na skalę masową zastępczo poszukiwać seksu z dziećmi. Czyli zarówno statystyczne ograniczenie skali zjawiska do paru procent pedofilów, jak i spychanie sprawy na szkoły czy kluby, to w znacznej mierze pic na wodę i fotomontaż. Zaryzykuję, że łączna skala zjawiska w procentach wyraża się liczbą dwucyfrową. _____________ ___(2) KIERUNEK AKTUALNOŚCIOWY___ Ok. 1/3 kleru (w każdym raziee - gruby ułamek) to byli TW bezpieki (tej brzydkiej, sprzed 1989, bo z tą ładną pod 1989, to danych brak). Czyli Kiszczak itp. służby miały ich na własność. Te służby też ktoś gdzieś miał na własność, czyli były takim pośrednim ogniwem, bardziej narzędziem niż samodzielnym podmiotem sprawczym. W 1989 kościelnych TW nie ujawniono i teczek kleru nie udostępniono aż po dziś dzień. Ale tylko ktoś bardzo naiwny założy, że je zniszczono, spalono, a popioły zalano kwasem i pokryto grubym betonem jak silosy w Czernobylu. ONE SĄ. ONE GDZIEŚ SĄ i ktoś ma do nich dostęp. Ten ktoś ma nadal bardzo użyteczne narzędzie. Szachiści i inni gracze mawiają "GROŹBA JEST SILNIEJSZA NIŻ JEJ WYKONANIE". Dopóki ostatni nabój jest w zamku, kontrolujesz nim nawet 3 wrogów. Robią, co im każesz Ale kiedy już go wystrzelisz - być może zabijesz jednego, ale zwalniasz pozostałych dwóch (zasadniczo wszystkich trzech) spod kontroli. Właśnie dlatego rzadko opłaca się pociągać za spust. Wystarczy wyjąć giwerę lub tylko poklepać się po kieszeni. To teraz zastanówmy się, dlaczego polski kler katolicki masowo, po raz niepierwszy przecież w historii, idzie ręka w rękę z interesami imperium rosyjskiego i jego tajnych służb przy obaleniu w Polsce proeuropejskiej władzy (hasło Falenta i nagrania) i teraz przy utrwaleniu władzy prorosyjskiej, czyli uparcie - przeciwko pełnemu włączeniu Polski do struktur pojęciowych, prawnych i moralnych Zachodu? Dlaczego tak skwapliwie i konsekwentnie - wydawałoby się, przez nikogo nie koordynowany - współpracuje z postaciami tak szemranymi jak Macierewicz, Kaczyński, Piotrowicz, Jasiński i ich akolici z grubą komunistyczną przeszłością?

żadna grupa bardziej niż księża nie powinna była zostać zlustrowana - i żadna prócz niej tej lustracji nie uniknęła - mniejsza o przyczyny, dziś płacimy za to zaniedbanie kolejnych rządów każdego dnia wielką cenę - i o tym też trzeba mówić głośno, nie było większego ochraniacza kleru polskiego przed lustracją niż JP II

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]