Reklama

TP Historia - 85.Boniecki

Protokoły biskupa Jeża

Protokoły biskupa Jeża

26.04.2019
Czyta się kilka minut
Biskup tarnowski podczas wielkoczwartkowej homilii cytował antysemicką fałszywkę z lat 30. XX w. Cytat miał dowodzić spisku przeciwko Kościołowi. Żydowskiego.
Fot. Diecezja Tarnowska / YouTube
Fot. Diecezja Tarnowska / YouTube
T

Ta wypowiedź została wygłoszona podczas jednego z kongresów pewnej nacji, nie mogę powiedzieć jakiej, bo byłbym tutaj zaraz zaszczuty ze wszystkich stron” – powiedział bp Andrzej Jeż w homilii podczas mszy krzyżma w tarnowskiej katedrze. Mówiąc o „pewnej nacji”, podniósł wzrok i uśmiechnął się do słuchaczy. Jakby sprawdzał, czy rozumieją. A potem cytował za diecezjalnym tygodnikiem z 1937 r. antysemicką fałszywkę: „Naszym naturalnym wrogiem jest Kościół katolicki, dlatego musimy na to przeklęte drzewo wylać ducha niezadowolenia, niewiary, niemoralności i wszelkiego brudu. Musimy wzniecić walkę między różnymi chrześcijańskimi wyznaniami, w pierwszej linii musimy zacząć nieubłaganą walkę na wszystkich odcinkach przeciwko księżom katolickim. Musimy ich obrzucić oszczerstwami i nienawiścią, musimy z ich prywatnego życia robić skandale, aby ich znienawidzić i ośmieszyć w oczach wszystkich. Dalej musimy opanować szkołę, religia chrześcijańska musi stamtąd zniknąć. Musimy usunąć nierozerwalność małżeństwa, a wszędzie wprowadzić śluby cywilne. W końcu musimy wzmocnić naszą prasę, wtedy nasze panowanie będzie umocnione i zapewnione” (cytat z rzekomej wypowiedzi jakiegoś rabina, pochodzi z tygodnikaNasza Sprawa nr 48/1937, str. 672).

(od 09:31)

Wprawnie czytając kod antysemicki, nietrudno zrozumieć aluzję: oto Żydzi na kongresie syjonistycznym zaplanowali walkę z Kościołem, która ma polegać na szerzeniu oszczerstw i nienawiści oraz robieniu afer wokół prywatnego życia księży. Słyszane w kontekście ostatniego roku i ujawnianych skandali pedofilskich i seksualnych w Kościele (także w diecezji tarnowskiej aresztowano diakona oskarżonego o posiadanie i rozpowszechnianie pornograficznych filmów i zdjęć z udziałem dzieci; po przyznaniu się do winy został skazany na 2 lata więzienia), słowa te szokują jeszcze bardziej, choć sam fakt, że ordynariusz tarnowski z przekonaniem cytuje antysemicką fałszywkę, jest dostatecznie bulwersujący. Podobnie jak to, że jego kazanie, jak gdyby nigdy nic, zostaje umieszczone na diecezjalnym kanale YouTube i diecezjalnej stronie internetowej, a także omówione w lokalnej mutacji „Gościa Niedzielnego”.

– Kuria diecezjalna nie udziela komentarza w tej sprawie – słyszy „Tygodnik Powszechny” od ks. Ryszarda Nowaka, rzecznika prasowego biskupa tarnowskiego, w odpowiedzi na pytanie, jak rozumieć słowa ordynariusza.


Fragment antysemickiego artykułu pt. "Musimy się rozstać" z tarnowskiego  Ilustrowanego Tygodnika Katolickiego "Nasza Sprawa" nr 48/1937 - źródło:  jbc.bj.uj.edu.pl
https://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/341362/edition/326019/content?ref=desc
Fragment antysemickiego artykułu pt. "Musimy się rozstać" z tarnowskiego Ilustrowanego Tygodnika Katolickiego "Nasza Sprawa" nr 48/1937 - źródło: jbc.bj.uj.edu.pl

Mowa, księga, protokoły

Cytat z rzekomego „kongresu pewnej nacji” to parafraza fragmentu antysemickiego paszkwilu popularnego już w pierwszym dziesięcioleciu XX wieku, a dziś dostępnego w internecie. Tekst zatytułowany „Mowa rabina” opowiada o żydowskiej chęci opanowania świata i był rozpowszechniany przez wydawnictwo i popularną gazetę „Polak-Katolik”, kierowane przez ks. Ignacego Kłopotowskiego. W 1912 r. „Mowa” miała już swoje dziesiąte wydanie i wraz z inną antysemicką broszurą – „Księgą Kahału” – była podstawą wielu tekstów pisanych czy rozpowszechnianych przez katolickich księży i wydawnictwa.

Najbardziej znanym dokumentem z tej kategorii były oczywiście „Protokoły Mędrców Syjonu”, pochodząca z 1903 r. fałszywka carskiej Ochrany, wydana po polsku w 1919 r. Tłumacz Biblii, słynny „żydoznawca” i antysemita ks. Józef Kruszyński, a jednocześnie rektor KUL w latach 1925-33, w rozprawie „Dlaczego występuję przeciw Żydom” cytował je, udowadniając, że „Żydzi starają się przede wszystkim podważyć zaufanie do katolickiego kleru”. Z „Protokołów” korzystał też inny słynny „żydoznawca” i antysemita ks. Stanisław Trzeciak, oraz rzesze mniej sławnych i wprawnych publicystów. Wątki obecne w tych antysemickich broszurach łączyły się, przenikały i pojawiały w wielu formach w polskiej katolickiej prasie i wydawnictwach pierwszej połowy XX wieku.

Rozwiązanie kwestii żydowskiej

Diecezjalny tygodnik z lat 30., na który powołuje się bp Andrzej Jeż, pisze, że „Mowa rabina” została wygłoszona na kongresie syjonistycznym we Lwowie w 1911 r., co jest oczywistą bzdurą. Cały numer „Naszej sprawy” ocieka antysemityzmem: tuż po cytowanym przez tarnowskiego ordynariusza fragmencie autor artykułu stwierdza: „ze stopnia 1937 każdy widzi, że żydzi sami i przez oddane sobie sfery ten program przeprowadzili i nie ustają”. Tekst o tytule „Musimy się rozstać”, który podpisał anonimowy R., wymienia cały leksykon antysemickich uprzedzeń. Ze wzgardą mówi o wzbudzających współczucie Żydach wierzących, którzy z powodu ślepoty nie przyjęli mesjasza i Bóg już ich osądził. Bardziej autora zajmuje „niewierzące-nowoczesne żydostwo, zepsute do gruntu na zasadach Talmudu, które to nazywa dobrem, co katolik złem mianuje – to nienawidzi co dla katolika jest świętym”. Żydzi są niewdzięczni wobec Polski, sieją rozkład moralny, hańbiąc dziewczęta i rozprowadzając niemoralne druki. Są szczwani, gromadzą kapitał, ale też są socjalistami. Albo ciążą do komunizmu.


Posłuchaj podkastu: wystąpienie bp. Andrzeja Jeża komentują w Podkaście Powszechnym Zuzanna Radzik i Artur Sporniak


W podsumowaniu czytamy: „sprawa żydowska jest sprawą chrześcijańskiej kultury polskiej i polskiej egzystencji” i powinna być „przez wzgląd moralny i ekonomiczny należycie i rychło załatwiona”. Przed biciem Żydów autor przestrzega, jako niegodnym chrześcijanina-Polaka: zgodnie z cytowanym listem pasterskim kard. Hlonda należy po prostu omijać żydowskie sklepy, prasę, wydawnictwa, antychrześcijańską kulturę.

Pięć lat później fantazja autora diecezjalnego tygodnika na temat rozstania z Żydami spełniła się w sposób straszliwy: 40 procent mieszkańców Tarnowa, Żydów i polskich obywateli, zostało w 1942 r. rozstrzelanych na Zbylitowskiej Górze albo wymordowanych w Bełżcu, Płaszowie i Auschwitz-Birkenau. 

Wsłuchani

Trudno nie spytać, czy bp Jeż naprawdę nie wiedział, co cytuje, i z jakiego kontekstu ten cytat wyrywa. Czy nie wiedział, jaki jest charakter zarówno „źródła”, jak i podającego je artykułu? I czy jako strażnik katolickiej doktryny na terenie diecezji tarnowskiej nie wie, że stosunek Kościoła do Żydów zmienił się po Holokauście i Soborze Watykańskim II o 180 stopni? Jak interpretować obecność antysemickiego cytatu w wielkoczwartkowym kazaniu? Jako dowód niewiedzy? Po doktorze teologii dogmatycznej można się spodziewać, że rozumie, co czyta. Zła wola? Antysemityzm – i to w wersji spiskowej? Naprawdę chcielibyśmy poznać odpowiedź na te pytania.

Homilii bp. Andrzeja Jeża słuchali koncelebrujący mszę: abp Henryk Nowacki, bp senior Władysław Bobowski, biskupi pomocniczy Wiesław Lechowicz, Stanisław Salaterski i Leszek Leszkiewicz, opat klasztoru cystersów ze Szczyrzyca, księża infułaci, oraz wypełniające katedrę duchowieństwo, które – jak informuje lokalne wydanie „Gościa Niedzielnego” – reprezentowali „księża prałaci i kanonicy, dziekani, proboszczowie i wikariusze. Obecni byli także przedstawiciele duchowieństwa zakonnego. Pośród księży obecni byli m.in. jubilaci obchodzący w tym roku 25. i 50. rocznicę przyjęcia sakramentu kapłaństwa, a także świętujący 1. rocznicę święceń”. Streszczając homilię „Gość” pomaga rozszyfrować nieco biskupi kalambur o „kongresie pewnej nacji”, dodając, że chodzi o nację zamieszkującą Rzeczpospolitą. W końcu i tak wszyscy wiedzą, o kim mowa.


Do powyższego artykułu bp Andrzej Jeż nadesłał sprostowanie (kliknij, żeby przeczytać) >>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolożka, publicystka i blogerka („Żydzi i czarownice”). Zajmuje się dialogiem chrześcijańsko-żydowskim oraz teologią feministyczną. Studiowała na Papieskim Wydziale Teologicznym w...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zacytuję internautę, którego nazwiska nie zapamiętałem (a szkoda): tam gdzie jest dużo homiletyki zazwyczaj jest mało przyzwoitości. Pisał o tym w kontekście polityków i ich kaznodziejskiego zacięcia ale jak widać czerpią oni garściami z "życia kościoła". Zdziwienie przychodzi zazwyczaj wtedy, gdy ci, którymi się tak pogardzało tracą cierpliwość i oddają. Wtedy z wyższością krzyczy taki "chrześcijanin": "A NIE MÓWIŁEM?!"

Obserwując naszych biskupów, odnosi się wrażenie, że pastorał zakrzywiony jest w kształt baranich rogów dla podkreślenia wagi ich "nauczania". Zgroza. Barany pasą owce.

lewackiej V Kolumny w polskim Kościele. Czyżby to była duchowa spuścizna PRL-owskiego kolabo "księży patriotów"? Gomułkowszczyzna, jak widać, ma swoją kontynuację wśród duchownych "weteranów"... Nic dziwnego, że Katolickim Głosem jest głoszona herezja perwersji priorytetów Kościoła: "Polska jest najważniejsza". Stąd już niedaleko do takich biskupów, którzy zamiast żegnać się znakiem Krzyża, unosili prawą rękę w nazistowskim pozdrowieniu

to słowa p. K. Kolenda-Zaleskiej sprzed paru dni - ja uzupełnię i nie tylko p. K-Z dam radę: taki kościół można i należy o l a ć, całkowicie i bez wahania, bo to faktycznie wstyd i obraza dla elementarnej uczciwości i przyzwoitości do takiego kościoła należeć i się do niego przyznawać - to w sferze wiary, a w kwestiach publicznych i społecznych taki kościół należy jak gigantycznego szkodnika po prostu zwalczać i rugować z naszego życia

O to, to. Olewać, wychodzić, wręcz wrzeszcząc w trakcie. Może się taki geniusz intelektu opamięta.

Nie pojmuję jak tacy jak Jędraszewski, Jeż czy inni śmią się uważać za uczniów Chrystusa? Nie pociesza mnie fakt, że narodowcy w kościele zawsze źle kończyli, bo nie da się tak łatwo odrobić strat które poczynili. Głupcy czy cynicy?!

Cynicy i pełnoprawni faryzeusze, a że przy okazji rozumem nie grzeszą to inna sprawa

kościół katolicki [jak zresztą wiele innych podobnych wyznań] od wieków nie ma n i c wspólnego z chrześcijaństwem - to świadomi uzurpatorzy i oszuści podszywający się pod nazwę dawnych wyznawców Chrystusa [dokładnie tak samo, jak dziś Duda bezczelnie podpina się pod logo Solidarności], cyniczni cwaniacy, od czasów upaństwowienia tej religii przez rzymskich cesarzy służący Pysze, Mamonie i Belzebubowi, oraz otumanione i bezmyślne ofiary tych pierwszych

co charakterystyczne, A. Jeż został awansowany już przez Benedykta XVI - to dla polskich owieczek niewesoła okoliczność

Wystarczy zacytować coś niepochlebnego o pewnej nacji by być zlinczowanym. Nie tak dawno na łamach "TP" był publikowany list anonimowej żony katechety i wszystko było OK. Bardzo inteligencki sposób myślenia.

Niektórzy katecheci mają żony.

Przejrzałem moją kolekcję i stwierdziłem jednak, że mam już dublet. Takie epitet o sobie usłyszałem na początku roku od pewnego fana Jagiellonii Białystok, któremu w nocnym pociągu umyślnie popsułem jego pijacko-kibolski nastrój.

Weź już skończ człowieku, bo żal patrzeć.

Co strach przed kobietami? Ułomność taka? No cóż, one ostatnio rzeczywiście przerastają wyraźnie niektóre miernoty.

czy ten biskup tak ciemny, głupi i opętany antysemicką histerią, że w dobrej wierze czyta te teksty - czy też może to cyniczny manipulant bez żadnych skrupułów, który na ciemnotę i głupotę stada liczy? [po mojemu ani jeden ani drugi przypadek to nie jest materiał na biskupa - no ale niezbadane są wyroki papieskie, a nad nimi gołębica...]

Jestem praktykującym katolikiem i nie zamierzam opuszczać szeregów Kościoła, mimo zgorszeń, biskupów-antysemitów, głupich proboszczów...Biskup Jeż stosuje tradycyjną strategię wobec medialnego nagłaśniania skandali wśród duchowieństwa: wskazuje na winnego, oszczercę i polakożercę-żyda. To jego podłe intrygi i atak na Kościół są źródłem problemów. No i pozamiatane. Żaden rachunek sumienia polskiego duchowieństwa nie wchodzi w grę, bo oskarżyciel jest moralnie podejrzany... Z niektórych opinii prezentowanych na forum wynika, że nie można mówić własnym głosem, trzeba koniecznie opowiedzieć się po stronie biskupa Jeża, "Niedzieli", ojca Rydzyka lub wolnomyślicielskiego TP. Nie wszystkie poglądy autorów TP akceptuję, ale uważam, że otwartość Tygodnika jest szansą na normalny dialog, także w obrębie Kościoła. Chorobą polskiego Kościoła jest klerykalizm, który przybiera czasami postać wręcz bałwochwalstwa. Ilu kapłanów w Wielki Czwartek powtórzyło gest mycia nóg uczniom przez Mistrza? Przypominam również niewierzącym i sceptykom, że to lud boży stanowi Kościół; wasze pospieszne zachęcanie do zlikwidowania Kościoła to na pewno wyraz osobistych problemów emocjonalnych i moralnych porażek. Do namysłu zostawiam wam słowa Chrystusa: Do każdego, kto przyzna się do mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie; a każdego, kto mnie się wyprze przed ludźmi, wyprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

⅖Piękne podsumowanie dyskusji. Podpisuję się pod nim obiema rękami.

Też potrafiłbym spekulować i perswadować, jakie to osobiste problemy emocjonalne i moralne porażki stoją u podstaw uporczywego trwania każdego teisty przy jego / jej ideologii religijnego typu. Tylko nie widzę w tym zbyt dużej wartości poznawczej i argumentacyjnej (zwłaszcza, że teiści lubują się w podkreślaniu na zewnątrz swojej ludzkiej słabości i ograniczoności). Pozwolę sobie natomiast powiedzieć w imieniu wywołanych do tablicy niewierzących i sceptyków, że całkowite zniszczenie kościoła katolickiego nie leży w naszym zamiarze - w odróżnieniu od zrzucenia tejże religii (czy też szerzej: teizmu) z etycznego, filozoficznego i poznawczego piedestału w spojrzeniu społecznym, na który żadna "objawiona" nie wiadomo skąd idea nie zasługuje już z racji swoich miałkich podstaw epistemologicznych - tym bardziej religia tak skompromitowana moralnie i intelektualnie, jak katolicyzm / chrześcijaństwo.

są jak najbardziej uzasadnione-w kontekście swoistego triumfalizmu kościelnej instytucji, dysponującej "depozytem pełnej prawdy" i "misyjnego wobec świata". To fasada pewnej konwencji, spod której której trudno dostrzec samą istotę Kościoła, jakim jest osobiste doświadczenie(spotkanie) z Chrystusem-cokolwiek to znaczy, bo rzeczywiście takiemu stwierdzeniu można zarzucić "epistemologiczną pustkę". To prawda, że "od zawsze"(a szczególnie od czasów cesarza Konstantyna) chrześcijaństwo zostało zdominowane przez priorytety polityczno-społeczne, zaś egzystencjalna istota Ewangelii(objawienia) skutkująca owym "osobistm nawróceniem" jest jakby odsunięta. Jednak to nie trimfalizm krucjat, a posługa w najwyższej ofiarności na rzecz obiektywnego (uniwersalnego) dobra, jest istotą katolickiego (powszechnego) Kościoła, który jest także elitarno-apostolski w mistycznym doświadczeniu "dla wybranych"(?). Triumfalizm wciąż się zderza z mistyką i dlatego apostolski świadek Chrystusa w rzymsko-cesarskiej instytucji ma zawsze pod górkę jako "heretyk" i "wichrzyciel"-zanim nie trafi na ołtarze w świadectwie życia odmienionego spotkaniem z Chrystusem...

Jeśli o mnie idzie, to może pan sobie bez przeszkód uprawiać swoją mistykę w prywatnym zaciszu, a także w ramach swojej grupy społecznej. Nic mi po tym, aby urabiać pana na ateistę czy agnostyka. Ale póki pańscy współwierzący będą próbowali utrzymać i przywrócić chrześcijaństwo / katolicyzm jako nadrzędną zasadę leżącą u podstaw organizacji społecznej, to proszę nie liczyć ze strony niewierzących na jakąkolwiek taryfę ulgową względem wewnętrznej sprzeczności, marności podstaw i odwiecznej moralnej degrengolady pańskiej religii.

A na każdego wcześniej lub później to przychodzi-doświadczenie granicy. Warto mieć świadomość depozytu paschy-przekroczenia granicy

ale zawsze jest nadzieja, że uda się Panu ten lęk pokonać - proszę spróbować w to uwierzyć

To dziecko przed pożarem domu chowa się do szafy, lub pod kołdrę. Ale to raczej kiepska "wiara" subiektywnego widzimisię

jest przeznaczeniem

A czym jest zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu?

...ヅ

Ktoś ty za jeden?-pyta skrajny sceptycyzm do odbicia w lustrze.

Pan za to jest dzieckiem, które przed pożarem ratuje się marzeniami o superbohaterze zlatującym z góry. To też jest raczej kiepska wiara subiektywnego widzimisię. Ale może niektórym jest potrzebna, do zachowania spokoju i pogody ducha, zanim spłoną... Czy coś (i ewentualnie co) jest "potem" - tego ani ja, ani pan nie wiemy. Różnica między nami polega na tym, że ja nie biorę swoich i cudzych nagich spekulacji na ten temat za prawdę wpływającą na życie. I w tym dostrzegam swoją znaczną przewagę moralną i poznawczą nad panem i jemu podobnym.

"Poznawcza i moralna przewaga" jako efekt duchowego regresu? Wszystko Pan stawia na głowie zaklinając rzeczywistość "wolą mocy". Prawdą jest to co jest, a nie subiektywna interpretacja rzeczywistości, ograniczona wygodą intelektualnego lenistwa. To intelektualna przenikliwość(zdolność do abstrakcji) i poznawcza otwartość (wiara w istnienie obiektywnej rzeczywistości przekraczającej subiektywną interpretację) są podstawą progresu poznawania rzeczywistości nieskończonej-w ramach cywilizacyjnej kooperacji. Nasi odlegli przodkowie naskalnymi rysunkami dali dowód intelektualnej zdolności do abstrakcji prowadzącej do konkluzji "superbohatera z góry" i wiary w możliwość przekroczenia subiektywnej, egzemplarycznej ograniczoności. Nie przekreślajmy tego partykularnym samo-odniesieniem i samo-spełnieniem

co j e s t, to j e s t, i mu to w zupełności wystarcza, a Pańskie kombinacje to j e s t ewidentne bicie egzemplarycznej, naskalnej piany

"Na skale Kościół stoi"-śpiewam od czasu do czasu z innymi, którzy w sumie to też przeważnie "biją pianę" w swoim życiu. Ale i budują Kościół...

Za jak najbardziej pożądany i wartościowy uważam "regres" od brania swoich i cudzych bezpodstawnych wymysłów o jakiejś meta-rzeczywistości za prawdę, za "jest to, co jest". To pan w swojej codziennej praktyce zaklina rzeczywistość swoją "wolą mocy", próbując teraz przerzucić ów ciężar na mnie poprzez typowy zabieg w stylu "łapać złodzieja". Zdolność do abstrakcji, poznawcza otwartość, unikanie intelektualnego lenistwa - cynicznie wypacza pan te wartościowe pojęcia, aby uczynić z nich narzędzia maskowania hołubionego przez siebie systemu spekulacji jako prawdy o rzeczywistości samej w sobie. Dlatego już dawno stwierdziłem, że dyskutowanie z panem jest dla mnie stratą czasu, i także tutaj wcale nie prosiłem o tę możliwość... Pozdrawiam

Przypominam sobie ze parokrotnie wymienialiśmy się poglądami na Forum. I zawsze z jakimś skutkiem-spotkania i jakieś relacji, co już samo w sobie jest czymś dobrym. Poza tym, z biegiem czasu zmieniają się poglądy(krytycznie myślących ludzi), więc warto od czasu do czasu skonfrontować swoje światy...Pozdrawiam także

.

G Ł U P O T A !

.

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/po-tym-zabojstwie-przestalem-wierzyc-w-boga-czy-to-ksieza-zabili-roberta-wojtowicza/z882hme

Na tego typu wybryki zwykłem patrzeć z perspektywy chłopskiej kalkulacji. Chłopina chciał zaistnieć, naczytał się, nakręcił i wymyślił, pewnie nawet znalazł poklask. Niekoniecznie dlatego, że jego gadka się spodobała, w sumie chodziło o to, że jesteśmy tacy fajni, a oni nam dokuczają, nawet wskazał kto nam dokucza. Osobiście wolę takie głupie kazania od wydumanego bełkotu jaki ciągle słyszę z ust duchownych. Na święto 3 Maja proboszcz zacnego sanktuarium maryjnego zabłysnął kazaniem. Wspomniał przyczyny upadku rozbiorowego naszego państwa, wskazał winnych, oczywiście kler pominął. Nawiązał do dnia dzisiejszego, do strajku nauczycieli, że to nie w porządku aby rujnowali skarb państwa. Sanktuarium wręcz ocieka złotem i bogactwem, wyciągnięto z państwowej kasy grube miliony na renowację, remonty i inwestycje. Już nie wspomnę o dojeniu państwa przez kościół jako całość. A temu księżulkowi nie przyszło nawet do głowy, że tykanie się nauczycieli zakrawa delikatnie mówiąc na hipokryzję z jego strony. Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie, chciało by się powiedzieć. Jednak On nie mówił tego w złej wierze, ot tak z głupoty palnął sądzę. Bo wiecie rozumiecie, z biegiem lat człowiek nie mądrzeje, tak tylko mu się wydaje, jest wręcz przeciwnie. Nasi pasterze szybko posuwają się w latach, a młodzieży brak, a ta co jest do gadania nic nie ma.To nie jest tak, że tylko nasi księża posiadają moc opowiadania głupot, ona jest nieskończona i zawsze będzie towarzyszką naszego życia. Nikt z nas nie jest od niej wolny, bez względu na pozycje i ilość ukończonych fakultetów. Jeże mają na wiosnę ciężki okres, wybudziły się ze zimowego snu i nosi je. Wczoraj jadąc autem widziałem cztery rozjechane. Mają głupi zwyczaj, gdy się przestraszą, zatrzymywania się i stroszenia kolców. To działało jeszcze jakiś czas temu, drapieżnik odpuszczał sobie taki kąsek, w starciu z kołami aut to nie działa. Taka analogia się mi nasunęła.

nastroszony jeż pod TIR-em - podoba mi się, to chyba się personifikacja nazywa?... a dziś życie dopisuje drugą zwrotkę - oto troskliwy kaczor staje w obronie jeża i straszy TIR-a... no czym właściwie straszy? że mu dziobem zatka rurę wydechową? a całuj pan do woli!...ヅ
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]