Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Optymalizacja alokacji miłosierdzia

Optymalizacja alokacji miłosierdzia

21.09.2018
Czyta się kilka minut
Smutna sprawa z artykułem o praktykach 
menedżerskich ks. Jacka Stryczka, który opublikował Onet.pl. Nigdy nie byłem fanem jego twórczości, wielokrotnie nabijałem się z bzdur wyplatanych przez niego, gdy niby rysował Jezusa, a wychodził mu profesor Balcerowicz w wersji hard.
Happening ks. Stryczka pod Urzędem Skarbowym w Krakowie, 25.06.2015 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
Happening ks. Stryczka pod Urzędem Skarbowym w Krakowie, 25.06.2015 r. / Fot. Beata Zawrzel/REPORTER
M

Męczyła mnie wysoko ciśnieniowa atmosfera tworzona wokół jego inicjatyw. Gdy było się wobec nich nawet odrobinę krytycznym, zaraz ruszała fala maili od wyznawców, którzy domagali się natychmiastowej zmiany stanowiska, bo świat się zawali, jeśli wszyscy nie będą tak zachwyceni ideą robienia sobie duchowych mięśni na Ekstremalnej Drodze Krzyżowej, jak zachwycony jest ksiądz Jacek.

Zetknęliśmy się na żywo parę razy. Nie były to spotkania łatwe, gdyż odbywały się zwykle w pomieszczeniach zamkniętych, w których jego i moje ego z trudem udawało się zmieścić. Że niewiele w tej sprawie się zmieniło – widzę z oświadczenia wydanego przezeń po publikacji Onetu. Wyczytać z niego można, iż nie będzie specjalną przesadą, gdy jego autora posadzi się w klasie z Jezusem i postawi znak równości między chrześcijaństwem a pracą z ks. Stryczkiem: „Trud współpracy ze mną widoczny jest w...

6673

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

takie mam wrażenie, że Stryczka i jego Paczkę hodowano na siłę, byle tylko znaleźć po kościelno-prawicowej stronie jakąkolwiek przeciwwagę dla Owsiaka - efekty widać dziś gołym okiem

jeśli już trzymać się zaproponowanej przez ciebie konwencji ?

za wstawiennictwem Matki Boskiej, Królowej Polski, jeśli się już trzymać faktów

jeśli już trzymać się zaproponowanej przez ciebie konwencji ?

trochę to widać i czuć. Te subtelne wstawki o "bzdurach" i absurdach". Ach te "krakowskie" szpileczki, te wyważone, ostrożne sądy z bitą śmietaną miłosierdzia i z robaczkiem w galaretce. Mniam, mniam - powiedzą w Krakowie...

Za chwilę już nie będzie "punktów stałych"...

Nadziwić się nie mogę, że Pan Szymon Hołownia naprawdę to napisał. Tekst godny innego periodyku katolickiego o innego autora. Szanowny Panien Szymonie ! Po pierwsze sprawa nie została rozpoznana ani przez prokuraturę ani przez kurię. Panu to jednak nie przeszkadza - wali Pan na oślep bo jest okazja dokopać leżącej " konkurencji". Jak widać i Panu zwyczaje korpo nie obce. Nie wiem jak było i sądów wydawać nie będę. Jednak nasuwa się kilka przemyśleń i uwag: 1. Ksiądz Stryczek był pierwsza osobą która uświadomiła mi, że rzucanie nieznajomej osobie piątaka na ulicy jest jedynie reperowaniem swojego sumienia a nie żadną pomocą a mówiąc wprost zwykłą głupotą. 2. Ks. Stryczek istotnie stosował pewne metody pochodzące na wprost z biznesu i jestem przekonany, że nie było by Szlachetnej Paczki w takiej skali gdyby stosował metody standardowe. Sam pomysł był wyjątkowo prosty, z pewnością próbowało go wielu, ale nikt nie wyszedł poza obręb jednej parafii. 3. Cała organizacja Wiosny wraz z wolontariuszami to kilkadziesiąt tysięcy osób. Jeżeli uważa Pan że taką grupą ludzi można zarządzać na zasadzie głaskania i bycia ogólnie lubianym jest Pan po prostu naiwny. 4. Kolejną sprawą jest wiek osób tworzących Wiosnę. Pokolenie Millenialsow to temat na oddzielne rozważania i oddzielny artykuł. Każdy przedsiębiorca z pewnością wie o czym mówię. Tu wystarczy powiedzieć, że być może było tak, że zachowania i słowa ks. Stryczka mogły być interpretowane w kompletnie niezamierzony sposób. Uważne przeczytanie artykułu Onetu może to zresztą sugerować. 5. I na koniec... Tak już zupełnie prywatnie ode mnie- marzyła mi się Polska zgodna i pomagająca potrzebującym. Z rozpaczą codziennie patrzyłem jak idziemy dokładnie w przeciwną stronę. Pan, Panie Szymonie, w tym kotle wzajemnej nienawiści i napuszczania jednych na drugich, był ostoją. Do dzisiaj. 6 I już zupełnie na koniec: jeżeli choć jedną osoba, która czeka na Szlachetną Paczkę w tym roku pozostanie bez pomocy- to będzie również Pana, Panie Szymonie wina. I oby wspaniała działalność Pana Fundacji była wystarczającym odkupieniem.

1) No, przecież cel nie uświęca środków ; 2) <<Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza.>>

Ksiądz Stryczek do perfekcji opanował kościelną metodę ustawiania się w pozycji bóstwa, którego nie wolno krytykować pod groźbą utraty zbawienia lub przynajmniej pozbawienia ubogich wsparcia. Ksiądz może być draniem, pedofilem, ale tknąć go nie wolno, bo to wcielenie Boga. Doskonale wiedział co robi i to on sam jest największym zagrożeniem dla własnego dzieła. Ale uważał, że kupi sobie bezkarność i ten szantaż przez jakiś czas świetnie działał.

Oglądając po raz pierwszy krótki wywiad z ks. Stryczkiem odniosłam wrażenie że Szlachetna Paczka jest dla niego sposobem na zdobycie sławy i władzy. Identycznie postępował Marcial Maciel Degollado zdobywając tak ogromne pieniądze dla KK od bogatych wdów że nawet JPII bronił tego szatana.

przykład Degollado jak najbardziej na miejscu

...ci to objawiły, tylko Duch Święty...". Choć Szymon-Kefas do końca życia uczył się Drogi, w pewnym sensie i tak jako "głupi" umierał(czego znamiennym gestem było ukrzyżowanie głową w dół), to miał on także przebłyski na miarę Opoki Kościoła-Chrystusowej Oblubienicy: "Panie, wiesz że Cię miłuję". Bo wszystko do tej miłości Chrystusowej się sprowadza, bo ta jest pasją istnienia, czyli źródłem prawdziwego życia. Do tego życia idzie się przez Krzyż i Zmartwychwstanie, czyli przez pasję ofiary pełnej i czystej. Czyli także przez ból i cierpienie i ogołocenie siebie z własnego ego, by to nie egocentryzm, a chrystocentryzm(logocentryzm)przejmował ludzkie działanie. Logos nadaje sens ludzkiemu działaniu, a wszelkie jego "techniczne osiagnięcia" winny być poddane logice miłości, która nie wybiera tego co "doskonałe", ale podnosi ku chwale Boga-Stwórcy wszystko to, co na swej Drodze spotyka. Boże uniżenie we Wcielonym Słowie jest kenozą przejęcia stanu upadku człowieka w grzechu pierworodnym. To jest łaska, która podnosi człowieka, a czego nie jest on sam uczynić na drodze "wiedzy", "technologii", "woli mocy", czy wszystkich innych miraży "samostanowienia". Kefas dostaje Klucze Niebios, gdy uznaje, że potrzebuje miłosierdzia łaski, bo sam z siebie, to może wyłonić co najwyżej "stertę wymłóconej słomy"-nawiązując do słów bodajże najlogiczniejszego teologa w historii Kościoła, św.Tomasza z Akwinu. Kościół łaską Bożą stoi. A duchowni są w pierwszej kolejności szafarzami znaku tej łaski-Eucharystii. I winni starać się wg tego eucharystycznego znaku, postępować wobec innych

Respice finem, chciałoby się powiedzieć. Aby tylko to się nie skończyło tak, ze będzie koniec z paczkami dla ludzi potrzebujących. Niedawno miałam w pracy szkolenie z mobbingu, czyli jak mu się przeciwstawiać. Powiedziałam cos, co wzburzyło zebranych: jeśli mi się nie podobają koledzy i szef, którzy robią mi krzywosci, należy zmienić prace, a nie szarpac Sad Pracy

"to zawsze biedny ratuje mi życie, a nie ja ratuję życie jemu." Problem w tym, że nie zawsze wiadomo, kto naprawdę biedny, a kto tylko na biednego wygląda. Czy w związku z tym powinniśmy pomagać wszystkim na biednych wyglądających?

i tak Pani wszystkim nie pomoże - a znaleźć prawdziwie biednego owszem, w Polsce niełatwo - ale się Pani postara to znajdzie

Problem z "Paczką" jest taki, że sporo osób skarżyło się, że organizacja pomaga tylko takim, co właśnie WYGLĄDAJĄ na biednych. Jeśli ktoś mimo ubóstwa umiał utrzymać czystość w domu, załatwił dobre używane ubrania od rodziny i znajomych, żeby dzieciaki nie latały w łachmanach, a sam nie pił i nie palił, przez co pieniądze na żywność zawsze były i nikt głodny nie chodził, to wolontariusze uznawali, że pomoc się nie należy. Natomiast pomoc zdaniem wolontariuszy należała się często z roku na rok tym samym patologicznym rodzinom, gdzie tylko "bród, smród i ubóstwo", a do tego alkohol i wyciągnięta ręka po zasiłki, bez żadnej chęci zmiany czegokolwiek.

Nie podoba mi się co i jak Pan napisał w poższym artykule. Dokłada Pan do sprawy osobistą awersję i kilkutorową krytykę, w tak trudnym dla oskarżanego momencie. Może mniej bym się zezłościła, gdyby napisał pan podobny tekst za kilka dni, dając czas na oddech. Po ludzku.

Rozumiem, że niektórzy mogą nie zgadzać się z teorią mądrej pomocy ks. Stryczka, ale nazywanie jej "ideologicznymi absurdami" brzmi dla mnie jak przepychanie się, że mojsze rozumienie chrześcijaństwa jest lepsze niż twojsze. Nie słyszałem nigdy, żeby ks. Stryczek zajmował się negowaniem teorii działania innych inicjatyw charytatywnych. Mam wrażenie, że niektórzy najchętniej wykluczyliby ks. Stryczka z Kościoła, bo nie wpisuje się w ich wyobrażenie o Nim.

Trochę szkoda, że Pan, Panie Redaktorze, pisze akurat to i akurat teraz. Co z tego, że tekst "wygląda na nader rzetelny", skoro jest stronniczy? A czy przeczytał Pan odpowiedzi na te zarzuty w wywiadzie z ks. Stryczkiem? Zresztą, tak po chrześcijańsku - nie wypada kopać tego, którego powalono na ziemię... Pana wyobrażenie o tym, co głosi ks. Stryczek jest dosyć zawężone. Problem w tym, że ksiądz często stosował prowokację medialną, żeby dać ludziom do myślenia. I te niewinne prowokacje medialne po części sprawiały, że nowi ludzie ciągnęli do Szlachetnej Paczki. Niestety, niektórzy ludzie uznają, że te prowokacje to całe nauczanie księdza. Znam go od 2011 roku i wysłuchałem wiele jego kazań, odbyłem z nim trochę rozmów i wiem, że ksiądz jest postacią wielowątkową. A na pewno nie jest nieczułym zarządcą, który widzi tylko wskaźniki. Wspólnie z wolontariuszami jeszcze niedawno zanosił paczki potrzebującym. Wiele razy potrafił wywrócić do góry nogami swój napięty grafik, by komuś pomóc - niekoniecznie chodziło o pomoc finansową. Zawsze też wykazuje się pokorą wobec swoich przełożonych, mimo że zapewne jego działania nie wpisywały się w wyobrażenia wielu ludzi Kościoła. Trzeba naprawdę sporo wiedzieć o człowieku, żeby napisać o nim coś mądrego. Panu, Panie Redaktorze, nie udała się ta sztuka. A dla mnie cała ta sprawa jest zwycięstwem poprawności i przeciętności nad wyjątkowością i poczuciem społecznej misji. Mam nadzieję, że tymczasowym.

Panie Szymonie, jestem Pana czytelniczką już od jakiegoś czasu, mam też kilka Pana książek. Nie ukrywał Pan nigdy swojej osobistej antypatii do ks. Stryczka, którego mam szczęście znać osobiście bo przez kilka lat był moim duszpasterzem. Muszę przyznać, że tym felietonem bardzo mnie Pan rozczarował i zasmucił. Używając swojego autorytetu jako dziennikarza chrześcijańskiego przyczynił się Pan do medialnego niszczenia dobrego imienia drugiego człowieka. Rozumiem, że jako dziennikarz chcący być na bieżąco w medialnych tematach musi się Pan wypowiedzieć po którejś ze stron. Ale będąc dziennikarzem, który promuje wartości chrześcijańskie uważam, że przy miedialnym linczu i niesprawdzonych pogłoskach na temat jakiejś osoby można już po prostu powstrzymać swoją opinię i nie "kopać leżącego". Mówi Pan, że artykuł Pana Schwertnera "wygląda na nader rzetelny". Owszem, bardzo fajnie kreuje się na śledztwo dziennikarskie będąc w istocie tylko zbiorem jednostronnie zebranych opowieści. Tego, że te narracje nieco inaczej wyglądały z dwóch stron można dowiedzieć się nawet w wywiadzie, który dziennikarz przeprowadził z samym księdzem oraz z oświadczenia opublikowanego przez ks. Jacka na swoim facebooku https://www.facebook.com/jacekwiosna.stryczek/videos/587203018362114/ Z oświadczenia wynika również, że autor nie dołożył zbyt wielu starań, żeby zwerfikować same te opowieści lub poznać inny punkt widzenia choćby współpracowników (byłych lub obecnych) ks.Jacka. Z osobistych relacji wiem, że rozmawiał z wieloma moimi znajomymi, ale wypowiedzi, które nie mieściły się w przyjętej przez niego narracji po prostu pominął. Dopóki nikt z potencjalnych poszkodowanych nie wystąpił ze sprawą o mobbing i nie zostało to udowodnione w sądzie, osoby których przy sytuacjach opisanych w tekście nie było, nie mogą powiedzieć, czy ksiądz Jacek faktycznie kogoś skrzywdził czy nie. Tylko niestety w mediach domniemanie niewinności nie istnieje. Jednym z argumetów podważających rzetelność cytowanego przez pana artykułu to przypisanie księdzu opinii jakoby kobiety uważał że gorsze i mniej inteligentne z natury od mężczyzn. Uczestniczyłam w licznych dyskusjach, konferencjach i rekolekcjach księdza na temat kobiet i mężczyzn, współtworzę grupę Perła Kobiecości (http://www.wio.org.pl/projekty-wio/perla-kobiecosci.html), której istnienie zainspirował. Nigdy w życiu nie słuszałam z jego ust jakichkolwiek stwierdzeń lub sugestii o niższości czy mniejszej inteligencji kobiet. Jest wręcz przeciwnie - ksiądz Jacek wspiera kobiety w rozwoju duchowym w taki sposób, że stają się coraz bardziej wyjątkowymi, niezależnymi, pewnymi siebie osobowościami. Oburzające i absurdalne jest przywoływanie rzekomej opinii jakiejś psychoterapeutki, która miałaby poprzez opowieści swoich pacjentów (sic!) wystawić diagnozę o osobowości psychopatycznej ks. Stryczka. Nie trzeba być psychologiem, żeby wiedzieć, że nie diagnozuje się nikogo na odległość. Takie działania są niezgodne z kodeksem etycznym Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Sugerowanie, że ktoś jest psychopatycznym, znęcającym się nad innymi tyranem, który czerpie przyjemność z cierpienia innych to właśnie moim zdaniem niszczenie dobrego imienia. Ja takiego księdza Jacka nie znam. Jestem przekonana, że Pan, Panie Szymonie również nie. Przykro mi, że zechciał się Pan pomimo to do utrwalenia takiego wizerunku swoim felietonem przyczynić. Co do wątku o miłosierdziu, to bardzo zabawne, że uważa Pan, że ludzie działający w akcjach zainnicjowanych przez księdza Stryczka "robią miłosierdzie" pomimo stworzonych przez niego struktur i narzędzi. Oni robią je i to na taką skalę właśnie dzięki nim; dzięki temu, że ksiądz nie tylko nie wzbrania się sięgać po narzedzia biznesowe i PRowe ale sprawnie z nich korzysta. Ze swojego doświadczenia osobistej znajomości z nim jako duszpasterzem, mogę powiedzieć, że te dzieła, które stworzył wynikają z bardzo dogłębnego przeżycia Ewangelii, a zwłaszcza przykazania miłości wzajemnej. I to właśnie z tego przykazania wypływa ich skuteczność. Swoim tekstem (tym i innymi) sugeruje mu Pan ks. Jackowi kapitalistyczną bezduszność, przyznając równocześnie, że nie zadał Pan sobie trudu poznania go lepiej osobiście. Może gdyby jednak ten trud Pan sobie zadał, to zobaczyłby Pan jak za pewną osobowością medialną i oczywiście także różnymi ludzkimi przywarami kryje się wielka społeczna wrażliwość. Prawdopodobnie zupełnie inna niż Pana wrażliwość, ale to właśnie połączenie tej wrażliwości z osobowością księdza zbudowało Szlachetną Paczkę. Może okazałoby się, że wasze ideały wcale aż tak bardzo się nie różnią.

Wierzę, że p. Hołownia ma w sobie otwartość na te argumenty i weźmie je pod uwagę. Zwłaszcza uwagi dot. jego bezkrytyczności wobec treści i formy (artykuł, a nie sprawa sądowa) zarzutów wobec ks. Stryczka. Wierzę, że sytuacje opisane w artykule wzbudziły w p. Hołowni emocje, którym się poddał pisząc swój felieton, zatem wierzę, że, gdy emocje opadną przyjdzie p. Hołowni chwila autorefleksji. Nie muszę wierzyć, że zmieni zdanie o ks. Stryczku i jego zachowaniu. Chciałbym wierzyć, że zreflektuje się, że być może uwierzył w coś, w co wiary pokładać nie powinien. Wierzę, że p. Hołownia, zanim, przy następnej podobnej okazji do oceny, zacznie ferować wyroki, ostudzi emocje i zada sobie trud poznania prawdy. A ta lubi stać po środku i dziwić się obu stronom. Swoją drogą lubię wciąż p. Hołownię. Każdy ma prawo popełnić błędy. Serdeczne pozdro p. Szymonie! Marek Adamczak

ks. Stryczek jest oskarżany o mobbing, seksizm itepe, sprawą zajmuje się prokuratura, kuria niedwuznacznie odcina się od niego - SzH pisze o tym tekst, przedstawia w nim swoją w oparciu o fakty i własne doświadczenia opinię na temat - i świetnie, tak samo dobrze jak to, że znajdują się obrońcy ks. Stryczka i jego metod prowadzenia b i z n e s u - dokładnie na tej samej zasadzie swych przeciwników i fanatycznych zwolenników ma nieprzypadkowo wspomniany przez SzH Tadeusz Rydzyk - no i pytanie zasadnicze, które stawia Autor: czy o to chodzi w Ewangelii?

I dobrze że starasz się podkreślać jej wyższość nad czasem, w którym żyjesz. Cieszy też fakt, że pamiętasz o pieczęci Boga na Twej duszy, choć może niepotrzebnie tak wierzgasz i ryczysz niczym wół cieszyński, jakbyś chciał ostudzić to gorące piętno na swym tyłku. Ale masz do tego prawo. A jeśli już mowa o Ewangelii, to przypomnę mądrość Chrystusa o belce we własnym oku i wyjmowaniu drzazg z cudzych oczu. Ta mądrość góruje nad nami jak niebo nad ziemią. Pan Szymon ciężko zapracował na swój luksus, trzeba mu to oddać. Zasłużył - w konsekwencji jego celebrycka belka nie jest ciężka, choć duża - jak balon np. z napisem TVN.

Ze swojej strony pragnę okazać wsparcie dla inicjatywy "Szlachetnej Paczki". Brałem udział jako wolontariusz w tej akcji i widziałem jak dużo Dobra jest przekazywane ludziom potrzebującym, jak dużo Dobra i bezinteresownej pomocy jest ofiarowane przez jednego człowieka drugiemu człowiekowi. Ponadto, jeszcze jako student miałem przyjemność uczestniczyć w organizacji spotkania młodych na polach Lednickich. Pomysłodawcą tych spotkań był inny Wielki Człowiek ojciec Jan Góra. On również nie należał do "łatwych" charakterów. Potrafił być nieuprzejmy, bo wszyscy działaliśmy pod dużą presją czasu i odpowiedzialności. Pewnie znajdzie Pan teraz osoby, które ocenią Ojca Górę z perspektywy czasu negatywnie ale z mojej pespektywy to był Wielki Człowiek. Na Pana miejscu przemyślałbym jeszcze raz tezy podniesione w tym artykule, zebrał trochę informacji "od wewnątrz" od ludzi, który współpracowali w ks. Stryczkiem i napisał go od nowa.

paczka - paczką, a mobbing - mobbingiem, Pan Szanowny jedynie stara się ten drugi aspekt przysłonić pierwszym, ale co to da?...

Rozmawiamy o kilku różnych sprawach: 1) - czy red. Hołownia ma prawo do emocjonalnego stosunku do ks. Stryczka - jako "człowiek" oczywiście ma ; jako "redaktor" - raczej nie ... a że miesza te porządki - dla mnie to akurat plus - nie przepadam za <<profesjonalnymi dziennikarzami>>, którzy na gruzach WTC relacjonują chłodno... 2) - czy "Szlachetna Paczka" jest ok - jasne, że jest ok (i trzeba tą inicjatywę utrzymywać, wzmacniać...) --> nie zauważyłem by "Szlachetną Paczkę" ktoś atakował 3) - czy ks. Stryczek popełnił czyny które mu się zarzuca... Zarzuty są poważne ; w domniemaniu owszem jest niewinny. Trochę za bardzo "zero-jedynkowa" jest jednak jego pierwsza reakcja (odpowiedź na pytania na Onecie)- "100 % zero problemu, to szkalowanie, emocje, histeria, mamy zasady, ankiety satysfakcji odchodzących z pracy osób..." No, no, no - profesjonał w każdym calu. I właśnie tego najbardziej się boję - że swoim <<pójściem w zaparte>> być może Ksiądz "wybroni" swoje dobre imię w sensie prawnym, ale SZKODY DUCHOWE = UTRWALENIE POGLĄDU że NA BYCIU NIE W PEŁNI PRAWDOMÓWNYM DOBRZE SIĘ WYCHODZI oraz praktyczne = nieufność wokół "Paczki", będą ogromne...

tu się raczej toczy rozmowa - jeśli przyjmiemy taką kategorię dla powyższych komentarzy - o tym, czy p. Hołownia ma prawo maskować swoje osobiste, a więc mało oświecone, awersje do ks. Stryczka. Szczerze mówiąc, niedobrze mi od tej jego pozy wyluzowanego a jednocześnie takiego profesjonalnego katolika wyszkolonego za pomocą dobrych uczynków. Szkoda, że tak boi się nagości swoich emocji. W istocie sztywniak z niego trochę, nadrabiający medialnym infantylizmem.

Chodziło mi o to, że trochę odchodzimy od meritum sprawy. Red. Hołownia oczywiście jest niedoskonały (może bardzo), ja jestem niedoskonały... każdy. Jest odrobina satysfakcji w udowodnieniu tego - i wcale nie uważam tego za złe. Cóż, taka nasza natura (a i postęp może z tego jaki będzie...). Natomiast, wracam do meritum, jestem pełen obaw o to, że do ZNAKOMITEGO DZIEŁA, jakim jest "Szlachetna Paczka", potrafiło przeniknąć (do pewnego stopnia) Zło --> to akurat nie dziwi: tam gdzie dzieje się PRAWDZIWE DOBRO, ZAWSZE UAKTYWNIA SIĘ RÓWNIEŻ ZŁO. Dlatego zależy mi na tym, by wśród "wątków pobocznych" poszukać, KTÓRĘDY to ZŁO ZNAJDUJE DOSTĘP i to miejsce DOBREM WYPEŁNIĆ. No więc w tej konkretnej sprawie twierdzę, że ZŁO ZNAJDZIE DOSTĘP JEŚLI STRONA DOBRA ZACZNIE SIĘ BRONIĆ PRZY POMOCY PÓŁPRAWD...

widać, i w temacie, i jego pojmowaniu i opisywaniu. Tyle że p. redaktor nie musi, a nawet nie powinien tej szmaty podbarwiać medialną czerwienią, bo i tak łatwiej się samemu przy tej pracy zabrudzić, co może udowodnił, niż osiągnąć efekt na niekorzyść najwyraźniej nielubianego bohatera "afery". W tej konkretnej sprawie może mieć Pan rację w ostatnim swym twierdzeniu pod warunkiem, że leży ono u źródeł stanu faktycznego. Pan Hołownia chyba wystąpił w roli wartownika źródła onetowego.

To nie jest potepienie szlachetnej dzialalnosci stowarzyszenia tylko krytyka ulomnosci czlowieka. Wyszlo, to co zawsze wychodzi. Zaden czlowiek nie jest idealny, jak widac ksiadz tez nie jest . Co mnie zawsze dziwi, to kompletny brak zdolnosci KK do samooczyszczenia. To takie rozdwojenie jazni. Chca byc traktowani jak “palec Bozy” co kaze maluczkich a jak wyjdzie na jaw jakas niegodziwosc to nagle “ksiadz tez czlowiek” - ma prawo byc ulomny, niedoskonaly. Nie , ksiadz zeby pouczac innych powinien byc krystaliczny a nie wykorzystywac sutanne do niszczenia innych. Do tego kompletny brak skruchy a pokuta musi byc, bo Kosciol tak naucza.// J. Owsiak jest jednak bezkonkurencyjny.

to P Holownia napisze juz jutro calkiem nowy artykul z dokladna juz odpowiedzia na temat ktory z dwoch ksiezy dobroczyncow: Ryddzyk,czy Stryczek przecztalo jego instrukcje obslugi solniczki i ile posolili biednym tego swiata.

...bo pod powierzchnią wody znajdują się takie grube ryby (i ich organizacje) jak np. wielki pan dobrodziej ks. AA. Zaprawdę powiadam Wam, że przy nim JS to akwariowa rybeńka.

konkretów

Większość felietonów Pana Szymona mnie irytuje. Takie celebryckie pisanie o sprawach o których celebryta ma ograniczoną wiedzę. Tutaj uczciwie, prosto i na temat który obcy autorowi nie jest. Może by tak felietony co drugi albo co trzeci tydzień, ale takie na które warto będzie czekać?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]