Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Teraz moja kolej

Teraz moja kolej

03.09.2018
Czyta się kilka minut
„TP” 35 / 2018
N

Nie lubię mówić o tacierzyństwie, bo i tak za dużo jest już w przestrzeni medialnej młodych rodziców występujących w roli ekspertów. Ale jestem pewien, że tatą zostaje się tego samego dnia, co ojcem. Jestem nim od czterech i pół roku. Podwójnym. Nigdy też nie wziąłem ani jednego dnia urlopu rodzicielskiego. Głównie dlatego, że elastyczna forma zatrudnienia, jaką miałem w stałym miejscu pracy, nie uwzględniała takich socjalnych wynalazków. Dlatego obserwując zmagania mojej żony z materią mleczno-pieluchową przed narodzinami drugiego syna, powiedziałem coś, co wydawało się wtedy oczywiste: teraz moja kolej.

Ta moja kolej trwa już prawie trzy lata. Nigdy nie rozpatrywałem tej sprawy w kategorii zysków i strat. Podobnie moi koledzy-ojcowie raczej nie myślą, że zostając w domu z potomstwem coś „zyskują”. To kwestia oczywistej odpowiedzialności. Łączenie rodzicielskich relacji z jakąkolwiek ekonomią to dziwny tok myślenia.

Tacierzyństwo nie jest też moim zdaniem (wbrew temu, co mówi jedna z ekspertek w tekście w „Tygodniku”) trudniejsze od macierzyństwa. Nie znam ojca, który bałby się, że nie sprosta opiece nad swoim dzieckiem. Pielucha widziana oczami mężczyzny jest tą samą pieluchą, którą widzi kobieta. Ma taką samą zawartość i ten sam – płatający figle – system rzepów. Płeć nie gra też roli przy podgrzewaniu mleka czy dezynfekowaniu stłuczonych kolan.

Jakiś czas temu trzyletni Kazik podczas przedszkolnego dnia rodziny miał odpowiedzieć, za co kocha swoich rodziców. „Mamę za to, że bawi się ze mną klockami, tatę za to, że gotuje obiady” – napisane było na kartce, którą dostaliśmy potem od przedszkolanki. I nikt się tym specjalnie nie zdziwił. Eksperci, z którymi na potrzeby tekstu rozmawiał Krzysztof Story, zdają się nie nadążać za światem, który badają. Zaś płynące z rządowych kręgów głosy, jakoby regulacje skłaniające ojców do brania urlopów tacierzyńskich uderzały w tradycyjny model rodziny, budzą tylko politowanie. Są jak nauka geografii z książek Sienkiewicza. Bo ojcowie nie potrzebują zachęt do nawiązania bliższej relacji z dziećmi. Potrzebują wyłącznie mechanizmów prawnych, które to ułatwią.

Autorzy wydrukowanych na łamach „Tygodnika” listów otrzymają kubki z rysunkiem Macieja Sieńczyka.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nowotwór językowy (jakże trafna nazwa w tym przypadku) "tacierzyński" prawdopodobnie jest już nie do usunięcia, ale nie poddawajmy się zbył łatwo. Słowa macierzyński, macierzyństwo pochodzą od słowa macierz - w staropolszczyźnie normalne określenie matki, dzisiaj archaizm. Co miałaby oznaczać "tacierz"? Korelatem matki/macierzy jest ojciec, macierzyństwa - ojcostwo. Urlop OJCOWSKI. Albo po prostu rodzicielski (od "rodzic" - dawniej ojciec, dziś każde z obojga rodziców).

i będę się stosował, chociaż sjp.pl nie protestuje :) Przy okazji słowo "tacierz" mogłoby oznaczać macierz transponowaną, ale nie ma takiego uroku jak "całka" - piękny pomysł Śniadeckiego. Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

Przynajmniej tymczasowo, bo nie takie błędy i nielogiczności z czasem stały się normą ;)

Zgadzam się w 100% z autorem listu.

"Bo ojcowie nie potrzebują zachęt do nawiązania bliższej relacji". Można by polemizować z tym zdaniem, gdyby było rzucone tak od siebie, jako własne, a tym samym ograniczone i obciążone niedoskonałością twierdzenie. W sytuacji wysokiej kategoryczności owego twierdzenia zareaguję tak: ha, ha, ha, ha!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]