Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Futbol, miłość i prawo wyboru

Futbol, miłość i prawo wyboru

08.09.2018
Czyta się kilka minut
Najlepszy piłkarz Gruzji stanął w obronie praw mniejszości seksualnych. I tak bardzo rozsierdził tym swoich kibiców, że żądają, by wyrzucić go z narodowej drużyny.
Guram Kaszia z Pucharem Holandii po zwycięskim meczu swojej ówczesnej drużyny Vitesse Arnhem nad Roda JC Kerkrade. Stadion Gelredome, Arnhem, 14 maja 2017 r. / Fot. Ronald Bonestroo fotografie/EAST NEWS
Guram Kaszia z Pucharem Holandii po zwycięskim meczu swojej ówczesnej drużyny Vitesse Arnhem nad Roda JC Kerkrade. Stadion Gelredome, Arnhem, 14 maja 2017 r. / Fot. Ronald Bonestroo fotografie/EAST NEWS
G

Guram Kaszia, stoper gruzińskiej reprezentacji w niespełna rok dwukrotnie doprowadził tamtejszych kibiców do białej gorączki. Najpierw, w październiku zeszłego roku, gdy podczas meczu swojej klubowej drużyny Vitesse Arnhem, wybiegł na boisko z kapitańską opaską w tęczowych barwach. Tego dnia podobne opaski założyli kapitanowie wszystkich drużyn z holenderskiej ligi, by w ten sposób okazać gest solidarności z walką mniejszości seksualnych o równouprawnienie. Na zachodzie Europy, a zwłaszcza w Holandii, uchodzącej za ojczyznę tolerancji, postawa piłkarzy spotkała się ze zrozumieniem, a nawet zebrała pochwały.

W kaukaskiej Gruzji, ojczyźnie Gurama Kaszii, wzburzyła kibiców bardziej niż największe porażki narodowej reprezentacji. Przed siedzibą gruzińskiej federacji piłkarskiej w Tbilisi spalono na stosie tęczową flagę, doszło do rozruchów. Policja musiała użyć granatów z gazem łzawiącym, żeby rozpędzić zbiegowisko. W internecie posypały się pogróżki pod adresem Kaszii, a kibice zażądali, żeby wyrzucić go z drużyny narodowej. „Przegnać pedała Kaszię z reprezentacji!” – wzywał dziennikarz Giorgi Gigauri w znanym z homofobii oraz wrogości do Zachodu i liberalizmu tygodniku „Asaval-Dasavali”.  – „Jeśli Kaszia jeszcze raz ośmieli się założyć narodową koszulkę, Gruzini przestaną przychodzić na mecze reprezentacji. Piłkarskie władze powinny to wiedzieć”.


STRONA ŚWIATA – analizy i reportaże Wojciecha Jagielskiego w specjalnym serwisie „Tygodnika Powszechnego” >>>


Piłkarz nie przestraszył się pogróżek i na każdym kroku powtarzał, że nie żałuje tego, co zrobił. Piłkarskie władze z Tbilisi zignorowały wywołaną przez kibiców wrzawę i w czerwcu ogłosiły, że Guram Kaszia będzie odtąd kapitanem gruzińskiej reprezentacji. Trudno się dziwić. Odkąd sportową karierę zakończył Kachaber Kaladze, na przełomie wieków obrońca AC Milan, a dziś burmistrz Tbilisi, Gruzini nie dochowali się piłkarza podobnego kalibru, a drużyna Gruzji zalicza się do najsłabszych w Europie. W rozpoczętych właśnie rozgrywkach Ligi Narodów Gruzini grają w najniższej dywizji m.in. z Kazachstanem, Andorą, Maltą, Macedonią czy Gibraltarem.

„Albo sztandar z pięcioma krzyżami, albo flaga tęczowa!”

Spośród grających dziś gruzińskich piłkarzy, liczący 32 lata Guram Kaszia zaszedł chyba najwyżej. Wychowanek Dynama Tbilisi – podobnie jak Kaladze i większość najlepszych piłkarzy w Gruzji – przez ostatnich osiem lat grał w drużynie Vitesse Arnhem w holenderskiej lidze.  Grał w niej tak dobrze, że wybrano go na kapitana zespołu, a w 2015 roku uznano go za najlepszego gracza ligi. W 2012 i 2013 roku przyznawano mu też tytuł najlepszego piłkarza Gruzji. W czerwcu, namówiony przez swojego kolegę z kadry Walerego Kazaiszwilego, Kaszia zamienił Holandię na Kalifornię i drużynę z Arnhem na zespół San Jose Earthquakes.

Wojna kibiców z Kaszią, zamiast przycichnąć, rozpaliła się na nowo, gdy pod koniec sierpnia władze europejskiej federacji piłkarskiej UEFA ogłosiły, że w uznaniu postawy Gruzina wręczą mu po raz pierwszy przyznawaną Nagrodę Równości (#EqualGame). Przedostatniego dnia sierpnia w Monaco Kaszia odebrał nagrodę, a wygłaszając okolicznościową przemowę zapewnił, że „zawsze i wszędzie bronił i będzie bronić równouprawnienia wszystkich ludzi”. „Głęboko wierzę to, że wszystkim ludziom należą się te same prawa.” – powiedział. – „Bez względu na to kim są, w co wierzą i kogo kochają”.

W Gruzji, przynajmniej w tej piłkarskiej i kibicowskiej, zawrzało. „Albo sztandar z pięcioma krzyżami, albo flaga tęczowa! Wybieraj!” – zażądali w internecie kibice. Pięć czerwonych krzyży świętego Jerzego zdobi białą flagę Gruzji. Tym razem do kibicowskiej kampanii przyłączyli się działacze nielicznych, ale coraz głośniejszych organizacji nacjonalistycznych i skrajnej prawicy. Konstantine Morgoszia, jeden z założycieli i przywódców faszyzującego „Marszu Gruzinów” ogłosił, że zakładając na ramię tęczową opaskę piłkarz Guram Kaszia pohańbił Gruzję oraz uraził uczucia religijne i narodową dumę Gruzinów. „Jeśli publicznie nie przeprosi za to, co zrobił i nie zwróci przyznanej mu Nagrody Równości” – zapowiedział Morgoszia – „to razem z kibicami podczas najbliższego meczu narodowej drużyny zrobimy wszystko, żeby odechciało mu się grać w reprezentacji”.

Najbliższy mecz w Tbilisi gruzińska drużyna rozegra w sobotę przeciwko Łotwie w ramach rozgrywek Ligi Narodów. Według Morgoszii wymierzona przeciwko Kaszii akcja protestacyjna odbędzie się na trybunach, a także wokół stadionu. Zostanie odwołana, jeśli trenerzy zdecydują się nie wystawiać Kaszii do drużyny. W poprzednim meczu Ligi Narodów, wygranym na wyjeździe z Kazachstanem, Kaszia zagrał od pierwszej do ostatniej minuty.

W obronie piłkarza wystąpili dawni zawodnicy, w tym Lewan Kobiaszwili, szefujący dziś gruzińskiej federacji piłkarskiej, obrońcy praw człowieka, gwiazdy kina i telewizji. Do udziału w kampanii solidarności z piłkarzem namawia też jeden z duchownych z gruzińskiej cerkwi prawosławnej Tamaz Lomidze. Lomidze przestrzega też Gruzinów przed skrajną prawicą. „Uważałem i uważam „Gruziński marsz” za ugrupowanie skrajnie niebezpieczne i niszczycielskie. Nie ufajcie tym ludziom!” – napisał duchowny.

Duchowni i parada równości

Pośród gruzińskich duchownych ojciec Tamaz jest jednak wyjątkiem. Niezwykle wpływowa w Gruzji miejscowa cerkiew prawosławna od pierwszych dni niepodległości w 1991 roku stoi na straży konserwatywnej tradycji i krytykuje zachodnie, liberalne wartości i obyczaje, w które zapatrzona jest gruzińska, wielkomiejska młodzież. Cerkiew sprzeciwia się integracji społeczeństwa gruzińskiego z Zachodem, uważając wszystko co zachodnie za źródło moralnego upadku i duchowej zgnilizny. Biorąc przykład z cerkwi rosyjskiej, kościoły gruziński i ormiański zgodnie zniechęcały swoich wiernych do Unii Europejskiej przekonując, że warunkiem przystąpienia do niej jest zgoda na zrównanie małżeństw kobiet i mężczyzn ze związkami osób tej samej płci oraz przyznanie tym ostatnim prawa do adopcji dzieci.

W maju 2013 roku gruzińscy duchowni przewodzili wielotysięcznemu tłumowi demonstrantów, który dokonał w tbiliskim śródmieściu pogromu tamtejszej Parady Równości. Odtąd w połowie maja, gdy na świecie organizowane się Parady Równości, w Gruzji cerkiew urządza Dzień Świętości Rodziny, a tamtejsi nacjonaliści i skrajna prawica tropią po mieście działaczy ruchów LGBT i rozbijają ich demonstracje. W tym roku władze Tbilisi odmówiły „Ruchowi na Rzecz Równości” zgody na wiec w śródmieściu twierdząc, że policja nie jest w stanie zapewnić manifestantom bezpieczeństwa.

Gruzińska cerkiew, nacjonaliści i skrajna prawica zyskują w Gruzji wpływy odkąd w 2012 roku Tbilisi władzę przejęło ugrupowanie „Gruzińskie marzenie”, kierowane przez najbogatszego z Gruzinów Bidzinę Iwaniszwilego. Poprzednicy „marzycieli”, prezydent Micheil Saakaszwili i jego Zjednoczony Ruch Narodowy opowiadali się za integracją Gruzji z Zachodem i jak najszybszym upodobnieniem gruzińskiego państwa do społeczeństw zachodnich. Dodatkowym powodem nieufności gruzińskiej cerkwi wobec Saakaszwili była jego niechęć do Rosji, oraz dążenie do rozliczenia – także cerkwi – za czasy komunistycznych porządków.

Iwaniszwili, bogacz, który miliardowego majątku dorobił się w Rosji, od powrotu do Gruzji i zaangażowania się w tamtejszą politykę zawsze zabiegał o wsparcie cerkwi i nigdy nie szczędził jej pieniędzy, najpierw własnych, a odkąd przejął władzę – także państwowych.

„Marzyciele” nie zmienili prozachodniej polityki zagranicznej Saakaszwilego, ale w polityce wewnętrznej, kierując się populistycznym wyrachowaniem, tonują bezkrytyczny zachwyt wobec wszystkiego co zachodnie. Raport niemieckiej Fundacji Heinricha Boella z 2016 roku orzekł, że o ile gruzińskie prawo coraz bardziej przypomina zachodnie, to jest to skutkiem politycznej strategii Gruzji i jej chęci przypodobania się Zachodowi, a nie szczerego przekonania gruzińskich elit politycznych i całego społeczeństwa do zachodnich wartości. Według badaczy z Fundacji Heinricha Boella wpływ cerkwi sprawia, że Gruzini są jednym z najbardziej homofobicznych społeczeństw na świecie. Według rozmaitych badać ponad trzy czwarte Gruzinów deklaruje wrogość wobec homoseksualizmu, a ponad dziewięciu na dziesięciu za nic nie chciałoby mieć homoseksualisty za sąsiada. Pod tym względem Gruzini nie różnią się zresztą bardzo od swoich sąsiadów – Rosjan z północy, Azerów – ze wschodu czy Ormian z południa. Ostatniego dnia sierpnia w ormiańskiej stolicy Erywanie demonstranci przed ambasadami Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA protestowali przeciwko próbom „nawracania Ormian na homoseksualizm”. Tym – zdaniem demonstrantów – były wydane przez  ambasady oświadczenia, potępiające wieśniaków z Szurnucha za to, że w sierpniu pobili i wygnali ze swojej wsi sąsiadów, podejrzanych o homoseksualne upodobania.

„To nie będzie zwykły mecz”

Gruzińscy nacjonaliści i skrajna prawica, a także ugrupowania otwarcie przyznające się do faszystowskich fascynacji nie popierają rządzących „marzycieli”, ale za swoich głównych wrogów mają wciąż „narodowców” Saakaszwilego. Nacjonaliści i prawica podzielają niechęć cerkwi do homoseksualistów i zawsze chętnie i aktywnie uczestniczą we wszelkich kontrdemonstracjach, wymierzonych w środowiska LGBT. Podzielają też wrogość duchownych do zachodniej lewicy i liberałów, których przezywają „sorosistami” i „liberastami”.

W przeciwieństwie do cerkwi gruzińska skrajna prawica wrogo odnosi się natomiast do Rosji choć i ją uważa za mniejsze zło niż islam i muzułmańskich przybyszów z Bliskiego Wschodu i Turcji. Bojówki „Marszu Gruzinów”, „Narodowej Jedności Gruzji”, „Gruzińskiej Misji” czy „Gruzińskiej Siły” od kilku lat urządzają pogromy tureckich restauracji (atakują też popularne wśród stołecznej młodzieży restauracje i bary wegańskie), wywołują awantury z muzułmańskimi imigrantami, a także gruzińskimi wyznawcami islamu (zamieszkują głównie graniczącą z Turcją Adżarię). Przed rokiem zorganizowali w śródmieściu Tbilisi pochód, domagający się wysiedlenia z Gruzji Arabów, Persów, Turków, czarnoskórych Afrykanów. W marszu, zorganizowanym przez jednego z byłych polityków rządzącej partii „marzycieli” wzięli udział politycy, opozycyjnego, konserwatywnego i prorosyjskiego Sojuszu Patriotów (trzecia siła w parlamencie po „marzycielach” i „narodowcach” Saakaszwilego), a także Konstantine Morgoszia, przywódca „Gruzińskiego marszu”, ten sam, który w sobotę na stadionie w Tbilisi będzie podburzał kibiców przeciwko piłkarzowi Guramowi Kaszii.

W sobotę w obronie piłkarza zamierzają wystąpić jtakże ludzie, którzy wcześniej piłką nożną w ogóle się nie interesowali. „Nigdy nie chodziłem na piłkarskie mecze, ale w sobotę pójdę na stadion. Tylko po to, żeby udzielić wsparcia Guramowi Kaszii” – napisał jeden z internautów. – „Bo to nie będzie zwykły mecz”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

pochwalam wiec cala Cerkiew Prawoslawna Gruzinska i tych wszystkich kibicow ktorzy sa przeciw zachowaniom swego pilkarza, ktory lyknal co nieco europejskiej smierdzacej wolnosci wzgledem tzw "mniejszosci seksualnych. Pilka nozna to nie lezbijstwo czy tam co podobnego . Kopac panowie bo za to tylko wam placa.

Pochwala Pan "kibicow", ktorzy chca pozbyc sie swojego najlepszego pilkarza bo wyrazil swoje poglady na temat podstawowych praw czlowieka? Pochwala Pan Cerkiew, ktora aktywnie wspiera przemoc? Brawa i gratulacje.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]