Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Jaki jest, nikt nie widzi

Jak to w końcu jest z tym koniem? Mądry jest czy jednak głupi? I dlaczego pozwolił się ujeździć? Czy w ogóle wiecie, co mówią jego uszy?

Reklama

Jaki jest, nikt nie widzi

Jaki jest, nikt nie widzi

27.08.2018
Czyta się kilka minut
Jak to w końcu jest z tym koniem? Mądry jest czy jednak głupi? I dlaczego pozwolił się ujeździć? Czy w ogóle wiecie, co mówią jego uszy?
THOMAS SHANAHAN / GETTY IMAGES
B

Był sobie koń – nazywał się Kluger Hans, czyli Mądry Jan. Jego właściciel Wilhelm von Osten – z zawodu nauczyciel matematyki, z upodobań frenolog i miłośnik kłusaków orłowskich – kupił go w roku 1900 i nauczył porozumiewać się z ludźmi stukaniem kopyta.

Kluger Hans rozwiązywał najrozmaitsze zadania matematyczne: dodawał, odejmował, mnożył, dzielił, wykonywał działania na ułamkach. Wynik podawał, stukając w specjalnie przygotowaną tablicę. Umiał też rozpoznawać bezwzględną wysokość dźwięków oraz poprawiać błędy ortograficzne w tekstach niemieckich. W 1904 r. powołano komisję weryfikacji jego uzdolnień, w której skład weszło 13 osób, m.in. oficer kawalerii, dyrektor cyrku i weterynarz. Na czele komisji stanął Carl Stumpf, niemiecki muzykolog i psycholog, uczeń i współzałożyciel szkoły filozoficznej Franza Brentano. Zespół nie wykrył oszustwa, powstrzymał się jednak od komentarza...

15124

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A ja tam się wychowałem wśród koni nie do zabawy przeznaczonych. Koń zbudował nie tylko Gdynię, ale był fundamentem ludzkiej cywilizacji. Czy jest mądry, czy głupi nie mnie oceniać. Konie ciężko pracowały w naszym gospodarstwie, w południowy skwar mieliśmy kilka godzin przerwy ze względy na nie. Potem nastały ciągniki, stary Bruno stał w stajni bezużyteczny, doglądany przez ojca. Trafił w końcu na rzeź, jak wszystkie we wsi.Teraz w okolicy jest kilka stajni, na konikach jeżdżą miastowi. Koń robi kupę wtedy gdy mu się zachce, pamiętam, że ojciec gdy jechał do miasta, zawsze miał ze sobą miotłę i łopatę do sprzątania. Miastowi tylko się chichoczą gdy ich wierzchowiec podnosi ogon w wiadomym celu. Nie mam pojęcia czy wiąże ich jakakolwiek relacja z dosiadanym zwierzęciem, zapłacili i się dobrze bawią, chyba tylko na tyle nas stać. Ja bym tam ustawowo zwierzęciem towarzyszącym człowiekowi uczynił pchłę, na rzeź się nie nadaję, a i z wyżywieniem nie będzie kłopotu. O bliskość więzi nie trzeba się będzie martwić, wszak będą one najbardziej intymne, przez krew własną.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]