Kopiuj, wklej, przylej

Kandydatka PiS na Rzecznika Praw Dziecka nie tylko nie ma kwalifikacji merytorycznych do pełnienia tego stanowiska. Odkryte przez nas plagiaty artykułów naukowych podważają też jej kwalifikacje...

Reklama

Kopiuj, wklej, przylej

Kopiuj, wklej, przylej

20.08.2018
Czyta się kilka minut
Kandydatka PiS na Rzecznika Praw Dziecka nie tylko nie ma kwalifikacji merytorycznych do pełnienia tego stanowiska. Odkryte przez nas plagiaty artykułów naukowych podważają też jej kwalifikacje moralne.
Dr Sabina Zalewska, Warszawa, styczeń 2017 r. JAKUB SZYMCZUK / GOŚĆ NIEDZIELNY / FORUM
N

Nowego rzecznika praw dziecka – w związku z upływem kadencji Marka Michalaka na tym stanowisku – Sejm powoła po wakacjach, wybierając spośród trojga kandydatów. Faworytką jest oczywiście zgłoszona przez partię rządzącą Sabina Zalewska, oprócz której w szranki stają również Ewa Jarosz, zgłoszona przez posłów PO, Nowoczesnej i PSL-UED, oraz Paweł Kukiz-Szczuciński, wysunięty przez posłów Kukiz’15 i kilku innych, m.in. niezrzeszonych.

Kandydaturę Jarosz popiera kilkadziesiąt organizacji pozarządowych działających na rzecz dzieci, a także przedstawiciele środowisk naukowych. To pracowniczka Uniwersytetu Śląskiego, doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki, zajmująca się głównie problematyką praw dziecka (warto dodać: również tak w Polsce niedostrzeganych, jak prawo dziecka do partycypacji społecznej) i wielokrotnie nagradzana za działalność naukową. Nie jest jednak tylko teoretykiem – prowadziła zajęcia z dziećmi i młodzieżą, a od 2011 r. pełniła funkcję społecznego doradcy obecnego rzecznika.

Zapowiedź numeru 35/18
Zapowiedź numeru 35/18

Niewykluczone, że drugi kandydat, Paweł Kukiz-Szczuciński, także sprawdziłby się w roli rzecznika. To pediatra i psychiatra, członek Zespołu Ratunkowego Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, uczestnik wielu misji humanitarnych. Pomagał m.in. dzieciom z rodzin trędowatych w Indiach. Po jego deklaracjach widać, że dostrzega nowe zagrożenia dla praw dziecka. Jako RPD chciałby zająć się m.in. walką z cyberprzestępczością wobec dzieci, profilaktyką uzależnień od urządzeń mobilnych i internetu czy zwalczaniem działalności ruchów antyszczepionkowych i medycyny alternatywnej, zagrażających zdrowiu i życiu dzieci.

Praktyka ostatnich lat wskazuje jednak, że PiS i tym razem postawi na swoją kandydatkę. Przeanalizujmy jej publikacje i poglądy.

And the winner is...

Na stronie kancelarii Sejmu można przeczytać, że Sabina Zalewska jest „psychologiem rodziny, pedagogiem społecznym, mediatorem rodzinnym”. Sama również przedstawia się jako psycholog i udziela konsultacji psychologicznych, choć wykształcenia w tym kierunku nie ma. Oprócz pedagogiki na UW ukończyła studia magisterskie w Instytucie Studiów nad Rodziną na Akademii Teologii Katolickiej (obecnie jest to Wydział Studiów nad Rodziną UKSW). Na swojej stronie informuje, że ma „dyplom magistra z specjalności psychologii rodziny”, liczy się jednak nie specjalność, lecz zakres kształcenia (czyli kierunek studiów), a ten obejmował nauki o rodzinie, nie psychologię.

Zalewska pracuje m.in. na UKSW. Ma stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki. W 2015 r. złożyła wniosek o habilitację, ale wycofała go w ostatnim momencie postępowania habilitacyjnego. Naukowo nie zajmuje się zresztą prawami dziecka, lecz przede wszystkim małżeństwem. W zamieszczonym na jej stronie spisie publikacji tylko kilka poświęconych jest dzieciom.

W jednej z nich – „Pomiędzy prawami dziecka a pajdokracją. Refleksja nad kartą praw dziecka” z 2011 r. – kandydatka przynajmniej do pewnego stopnia kwestionowała nie tylko istnienie urzędu, na który kandyduje, i zakaz kar cielesnych wobec dzieci, ale również samą ideę ochrony praw dziecka, przekonując, że to przejaw pajdokracji, u której podstaw leży ideologia lewicowa. Według niej „formą postępu pajdokracji jest objęcie dzieci ochroną prawną, mającą zabezpieczyć je od rzekomego zagrożenia despotyzmem rodziców. Stąd też mnożenie kampanii o maltretowaniu dzieci przez opiekunów i – wynikająca z tego – potrzeba tworzenia różnych urzędów w rodzaju Rzecznika Praw Dziecka oraz coraz skuteczniejsza prawna ochrona woli dzieci i młodocianych przed próbami narzucania im woli przez rodziców; zakaz karania fizycznego za nieposłuszeństwo”.

Pozycja zależności

Skutkiem tego jest w opinii Zalewskiej „regres – a czasami wręcz zanik – autorytetu rodziców i równouprawnienie dzieci w procesie podejmowania decyzji dotyczących spraw rodziny, a także tego, co popularnie zwie się »dobrem dziecka«. Bardzo często wskazuje się, że przejawem tego postępującego braku szacunku dla rodziców jest zwyczaj mówienia sobie na »ty« dzieci i rodziców”. Autorka nie wyjaśnia, czy dzieci powinny zwracać się do rodziców per „pani matko” i „panie ojcze”. Twierdzi natomiast, że naturalnego autorytetu rodziców „nie można podważyć żadnymi zmianami społecznymi, reformami czy rewolucjami” oraz że „pozycja dziecka w świecie dorosłych jest pozycją zależności, wynikającą z naturalnych uwarunkowań. (...) Osoba dorosła, stoi na szczycie hierarchii, zapewnia to, co do życia niezbędne, ale również sprawuje kontrolę i w oczach dziecka poddającego się władzy uchodzi za »eksperta od wszystkiego«”. Nie ma możliwości, by dziecko sprzeciwiło się tym porządkom, gdyż „podstawą do kontroli zachowania dziecka przez dorosłego jest powszechne akceptowanie normy społecznej mówiącej, że dziecko ma słuchać starszych”.

Gdyby jednak nie chciało słuchać, rodzic może wzmocnić swój autorytet za pomocą odpowiednich środków, np. przemocy fizycznej. Z innej publikacji Zalewskiej dowiadujemy się, że rodzice mogą bić dzieci pod kilkoma warunkami. W prezentacji jej wykładu pt. „Świat autorytetów dziecka”, wygłoszonego w 2009 r., czytamy, że kary cielesne „nie mogą być stosowane zbyt często, bo tracą walory wychowawcze. Częste karanie wpływa na powolny zanik wrażliwości dziecka, a wtedy cel jest chybiony, bowiem kary nie skutkują, albo wywołują skutek przeciwny”. Należy więc karać, również fizycznie, rzadko, ze spokojem oraz „z miłości do dziecka i w taki sposób, żeby dziecko nie miało wątpliwości o rodzicielskim oddaniu”.

Co ciekawe, Zalewska jest świadoma skutków stosowania kar cielesnych. Potępia autorytet oparty na przemocy, który objawia się „w postaci nadużywania siły fizycznej w stosunku do dzieci i stosowania kar cielesnych. Te kary wymuszają ślepe posłuszeństwo i bezwzględne podporządkowanie się, paraliżują wolę dziecka, budząc w jego świadomości ciągły lęk i obawę. Nie mogą więc być stosowane zbyt często”. Wynika z tego, że rodzic może wymusić ślepe posłuszeństwo i bezwzględne podporządkowanie, sparaliżować wolę dziecka i obudzić w jego świadomości ciągły lęk raz na jakiś czas – tylko nie wiadomo, jak często.

Winne chore dziecko

Pozostałe publikacje pani doktor pedagogiki są równie interesujące. Np. z artykułu „Rodzic w roli mediatora” z 2014 r. można się dowiedzieć, że „przyczyny stosowania przemocy w rodzinie są bardzo różne. Mogą one tkwić w samych dzieciach, np. dzieci niechciane, upośledzone, trudne, przewlekle chore czy kalekie. Bardziej powszechne są jednak przyczyny tkwiące w rodzicach”.

Faktem jest, że niektóre cechy dzieci wymieniane są przez badaczy jako jedne z czynników (nie przyczyn!) zwiększających – wraz z wieloma innymi – ryzyko, że rodzice będą stosować przemoc. Nie można jednak powiedzieć, że przyczyny przemocy „tkwią” w dziecku! Stwierdzenie, że dzieci najbardziej pokrzywdzone przez los same przyczyniają się do stosowania wobec nich przemocy – a więc same są sobie winne – jest tak kuriozalne jak opinia, że kobieta „zapracowała” na łomot od męża, bo przytyła.

Jak Rzecznik Praw Dziecka miałby wywiązywać się ze swoich ustawowych obowiązków, w tym chronić prawa dziecka do nietykalności cielesnej i ochrony przed przemocą, jeśliby dopuszczał bicie dzieci i uważał, że czasami same są sobie winne? Jak Zalewska miałaby pełnić funkcję RPD, podważając jednocześnie sens istnienia tego urzędu i uważając prawa dziecka za lewackie wymysły? Czy uda się jej chronić prawo dziecka do swobody myśli, sumienia i wyznania, skoro – czego dowiadujemy się z jej innego artykułu – uważa, że „istnieje wielka potrzeba przeciwdziałania sekularyzmowi” oraz „fali laicyzacji i demoralizacji młodego pokolenia”? Jak będzie dbać o prawo dziecka do partycypacji społecznej, jednocześnie uważając Sejm Dzieci i Młodzieży za „indoktrynację dzieci w ideologii demokratycznej”?

Specjalność plagiatorska

A może to wcale nie są jej poglądy? Kiedy pierwsza wersja niniejszego artykułu trafiła do redakcji, korektor „TP” Grzegorz Bogdał – chcąc sprawdzić, czy błędy w powyższych cytatach z Zalewskiej zostały wprowadzone niechcący przeze mnie, czy znajdują się w oryginale – zauważył, że obszerny fragment tekstu „Pomiędzy prawami dziecka a pajdokracją” pokrywa się z zamieszczoną w internecie publikacją autorstwa Wandy Papugowej.

Wiedziony rzetelnością i dociekliwością, Bogdał przeczytał też artykuł Zalewskiej pt. „Asystencja jako szczególny dialog wychowawcy i wychowanka w pedagogice ks. Jana Bosko” i znalazł w nim mnóstwo fragmentów skopiowanych z tekstów autorstwa ks. Kazimierza Misiaszka SDB, ks. Zenona Klawikowskiego SDB, Janusza Leśniewskiego i ks. Jarosława Wąsowicza SDB. Nie mówimy tu, oczywiście, o cytatach, tylko o zajmujących czasem całą stronę, a czasem „tylko” pół, fragmentach artykułów skopiowanych, nieujętych w cudzysłów i nieopatrzonych przypisami, podanych jako własne, czyli: splagiatowanych.

Gdzieniegdzie pojawia się wprawdzie przypis, trudno jednak go uznać za okoliczność łagodzącą: jeśli skopiujemy pół strony czyjegoś tekstu i opublikujemy go bez cudzysłowu, przypis nie zmieni przecież faktu, że popełniamy plagiat.

Artykuł o asystencji w pedagogice ks. Bosko to nie jedyny tekst w dorobku Sabiny Zalewskiej, który powstał w wyniku sklejenia ze sobą skopiowanych z internetu fragmentów publikacji innych osób. Kolejnym, bynajmniej nie ostatnim przykładem jest cytowana tu publikacja pt. „Rodzic w roli mediatora”. Opublikowana w internecie w formie PDF-a wersja tego tekstu ma objętość 10,5 strony, z czego ok. 10 stron to plagiat. Zalewska, tworząc czy raczej konstruując (bo przecież nie pisząc) ten artykuł, korzystała z trzech zamieszczonych w internecie tekstów: „Konflikty w rodzinie” Magdaleny Żebrowskiej, „Proces mediacji rodzinnych – od teorii do praktyki” Hanny Przybyły-Basisty oraz „Hierarchia i role w rodzinie” Marty Pociechy. Teksty te zostały opublikowane w sieci przed ukazaniem się artykułu Zalewskiej, nie ma więc możliwości, by to ich autorki skopiowały fragmenty publikacji pani doktor.

Artykuł skonstruowany jest w następujący sposób: pierwsze trzy linijki pochodzą z tekstu Pociechy, kolejne trzy są autorstwa samej Zalewskiej, dalej następują ok. 4 strony z tekstu Żebrowskiej, ok. 4 strony z tekstu Przybyły-Basisty, jeden akapit autorki, półtorej strony Pociechy i na koniec 4,5 linijki autorstwa osoby, która podpisała się pod całością. Zalewska zamieściła wprawdzie w przypisach i bibliografii adresy internetowe publikacji Przybyły-Basisty i Pociechy (której krótki tekst skopiowała zresztą w całości), ale cóż z tego? W tym przypadku nawet cudzysłowy niewiele by pomogły, bo co to za artykuł, który składa się właściwie z trzech olbrzymich cytatów.

Na uwagę zasługuje fakt, że kopiując opatrzony przypisami artykuł Przybyły-Basisty, Zalewska przejęła również przypisy (bo przecież jej publikacja ma charakter naukowy!), a z kolei sięgając po tekst Żebrowskiej, w którym przypisów nie ma, dodała własne. I to jakie! W miejscu, gdzie mowa o charakterystyce przemocy w rodzinie, kandydatka PiS na rzecznika praw dziecka odsyła w przypisie do stron 27-29 książki Judith Lewis Herman „Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi”. We wskazanym fragmencie tej książki nie dowiemy się jednak, czym charakteryzuje się jakakolwiek przemoc, lecz poczytamy o dziejach badań nad kobiecą histerią. Plagiatując fragment o zaburzeniach rozwoju osobowości dziecka, Zalewska ponownie odsyła czytelnika do pozycji Herman, tym razem do stron 30-33, gdzie z kolei można poczytać o urazowych nerwicach wojennych.

Pani od etyki

Przygotowanie cytowanego już artykułu „Pomiędzy prawami dziecka a pajdokracją” wymagało od Zalewskiej znacznie więcej wysiłku. Tutaj bowiem tekstów, które kopiowała, jest aż 12 (wszystkie opublikowane przed ukazaniem się jej tekstu). Nawet przytoczone powyżej szokujące sformułowania – podważanie sensu istnienia urzędu Rzecznika Praw Dziecka i zakazu bicia dzieci – to plagiat, są to bowiem słowa Adama Wielomskiego opublikowane pod hasłem „Pajdokracja” w internetowej encyklopedii metapedia.konserwatyzm.pl. Serwis ten nie jest już dostępny online, ale w internecie naprawdę nic nie ginie, więc wciąż można udowodnić, że Zalewska skopiowała całe hasło (które zajęło w jej tekście prawie 3 strony), jedynie dodając tu i ówdzie podkreślające „naukowość”, przypadkowe przypisy.

Wśród publikacji, które Zalewska – prowadząca na UKSW zajęcia z dydaktyki etyki – uznała za godne przywłaszczenia i warte związanego z tym ryzyka, znajdują się również teksty opublikowane na ­Wikipedii oraz w serwisie Bryk.pl. Z Bryka, będącego bogatym źródłem wypracowań i ściąg dla leniwych, niebrzydzących się oszustwem uczniów i studentów, pani doktor skopiowała dwie strony, również dodając gdzieniegdzie jakieś dowolne przypisy.

W innym artykule, zatytułowanym „Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy jako przykład nauczania permanentnego dzieci i ich rodziców”, nie tylko skopiowała z Bryka pół strony (łącznie z błędem: „tą” zamiast „tę”), ale też dodała link w przypisie, najwyraźniej nie widząc niczego nieodpowiedniego ani w plagiatowaniu tego rodzaju „źródeł”, ani w korzystaniu z nich w publikacji naukowej.

Autentyczne organizmy afrykańskie

Jak wie każdy ściągający uczeń i student, serwisów ograniczających do zera wysiłek intelektualny jest więcej. Zalewska również ma tę wiedzę. Przygotowując artykuł pt. „Nauczyciel akademicki dziś. Nadzieje i oczekiwania” korzystała m.in. z serwisu Ściąga.pl, o czym bez zażenowania poinformowała czytelników w przypisie i bibliografii. „Korzystała” oznacza oczywiście: skopiowała i wkleiła bez cudzysłowu, za to z masą błędów, ponad pół strony ze Ściągi.pl.

To bardzo interesujący tekst. Można się z niego dowiedzieć, że „za pośrednictwem mediów uczeń w klasie może oglądać autentyczne organizmy afrykańskie w ich naturalnym środowisku” oraz że „W dzisiejszym świecie brak umiejętności posługiwania się mediami, sprawia, iż człowiek pozostaje w tyle” (pisownia oryginalna, brak kropki na końcu zdania). Anonimowy autor, podpisany j.j.j., nie wyjaśnia, czym są autentyczne organizmy afrykańskie – ale na nie ulega wątpliwości, że Zalewska umie posługiwać się mediami, zwłaszcza internetem i kombinacją klawiszy CRTL i C oraz CRTL i V na klawiaturze.

Inni użytkownicy Ściągi.pl, niewątpliwie młodsi i mniej wykształceni, również tę umiejętność posiadają, ale są od kandydatki na Rzecznika Praw Dziecka mądrzejsi o wiedzę, że z korzystaniem z takich serwisów nie należy się afiszować. Wiedzą też, dla kogo są one przeznaczone i w jakim celu są tworzone, co doskonale podsumował w komentarzu pod tym tekstem jeden z internautów: „Kopiuj wklej i pały nie będzie... ;)”. Inny użytkownik serwisu Ściąga.pl (mr.lukass) skomentował: „Myśle że mi sie przyda, aby tylko nikt inny w klasie tego nie znalazł, pozdro all :D”. Znaleźli się jednak również niezadowoleni z jakości tekstu przywłaszczonego sobie przez Zalewską. Jeden z nich napisał: „Poziom wczesnoszkolny (...) Lanie wody i nic więcej. NIE POLECAM TEGO, chyba że ktoś się chce uwsteczniać...”. Inny (kocyk58) narzekał, że jego nauczycielka oceniła tę pracę zaledwie na trójkę.

Kandydatka na urlopie

Sabina Zalewska nie skomentowała jak dotąd swojej kandydatury na stanowisko RPD ani na swojej stronie internetowej, ani nigdzie indziej, choć mediów wcześniej nie unikała. Jeszcze zanim redakcja „TP” natknęła się na zapożyczenia w jej pracach, poprosiliśmy kandydatkę na RPD o komentarz. Bez skutku. Komentarza nie otrzymaliśmy też ani od biura prasowego PiS, ani od zajmującego się sprawami edukacji, dzieci i młodzieży posła tej partii Zbigniewa Dolaty, jeszcze nieco ponad miesiąc temu krytycznie recenzującego w Sejmie dorobek dotychczasowego rzecznika, Marka Michalaka.

Sabina Zalewska nie odpowiedziała też na ponowną, mailową prośbę – tym razem o ustosunkowanie się do zarzutu o plagiat. A biuro prasowe jej macierzystej uczelni – Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego – przekazało nam informację, że Zalewska przebywa na urlopie i do ustaleń „TP” się w tej chwili nie odniesie. ©


Linki do przywołanych w tekście artykułów źródłowych, wykorzystanych przez Sabinę Zalewską:

1. Asystencja jako szczególny dialog wychowawcy i wychowanka w pedagogice ks. Jana Bosko, [w:] Pedagogika dialogu. Nauczyciele dialogu, D. Jankowska (red.), Warszawa 2011

- ks. Kazimierz Misiaszek SDB, System prewencyjny św. Jana Bosko w wychowaniu szkolnym [data publikacji: 17.05.2006]

- ks. Zenon Klawikowski SDB, Propozycja wychowawcza św. Jana Bosko [data publikacji: 31.12.2008]

- Janusz Leśniewski, Asystencja – serce wychowania [data publikacji: 30.01.2006]

- ks. Jarosław Wąsowicz SDB, Wychować dobrego obywatela [Zalewska podaje w przypisie i bibliografii, że korzystała z tej strony 2.02.1011 (chodzi zapewne o 2.02.2011), dzisiaj nie ma jej online, jest natomiast kopia w archiwum usuniętych stron: https://web.archive.org/web/20101125121015/http://mateusz.pl/donbosco/1008-1-Wasowicz-Wychowac-dobrego-obywatela.htm; tekst znajduje się również na stronie http://www.donbosco.pl/archiwum-2010-09-1635]

2. Rodzic w roli mediatora, [w:] Pedagogika dialogu. Wokół pedagogiki Janusza Korczaka, D. Jankowska (red.), Warszawa 2014

- Magdalena Żebrowska, Konflikty w rodzinie [data publikacji: 24.02.2008]

- Hanna Przybyła-Basista, Proces mediacji rodzinnych – od teorii do praktyki [data publikacji: 15.12.2001]

- Marta Pociecha, Hierarchia i role w rodzinie [data publikacji: 28.06.2011]

3. Pomiędzy prawami dziecka a pajdokracją, [w:] Prawa człowieka a świat wartości, R. Moń, A. Kobyliński (red.), Warszawa 2011

- Geneza praw dziecka [data publikacji: 2.04.2010]

- Prawa dziecka [data publikacji: 1.03.2003]

- Agnieszka Woźniak, Janusz Korczak – obrońca praw dzieci [data publikacji: 12.04.2004]

- Anonim, Podstawowe założenia pedagogiczne Janusza Korczaka, Marii Montessori i Celestina Freineta [data publikacji: 10.11.2006]

- Prawa dziecka [data publikacji: 5.09.2004]

- Konwencja o prawach dziecka [data publikacji: 13.12.2008]

- Misja KOPD [data publikacji: 6.02.2008]

- Rzecznik Praw Dziecka [Zalewska podaje, że korzystała z tej strony 12.04.2011 – dziś nie ma jej już w internecie, ale jest jej kopia

- Adam Wielomski, Pajdokracja [Zalewska podaje, że korzystała z tej strony 12.04.2011 – dziś nie ma jej już w internecie, ale jest jej kopia]

- Wanda Papugowa, Pajdokracja z wychowanie [Zalewska podaje w przypisie i bibliografii, że korzystała z publikacji Papugowej pt. Czy grozi nam pajdokracja? („Wychowawca” 2007, nr 4), bez wątpienia jednak skopiowała – razem z błędami – treść tej strony, której nie ma już w internecie, ale jest kopia ]

- Iwona Łoboda, Malgorzata Kryszkiewicz, Jakie prawa mają dzieci wobec rodziców [data publikacji: 1.06.2011]

- Agnieszka Kowalewska, Wolność Dziecka w rozumieniu Marii Montessori [data publikacji: 24.06.2010]

4. Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy jako przykład nauczania permanentnego dzieci i ich rodziców, [w:] Edukacja nieustająca wyzwaniem społeczeństwa informacyjnego, M. Gawrońska-Garstka, A. Zduniak, Edukacja XXI wieku 2010, nr 21

- Katarzyna Wiktoria Witek, Idea kształcenia ustawicznego w działaniach organizacji międzynarodowych, „E-mentor” 2008, nr 1. Online tu >>>

- Ekonomiczny Uniwersytet Dziecięcy. Przedsiębiorczość dla najmłodszych [data utworzenia pliku: 12.02.2009]

- Anonim, Idee filozoficzne, socjologiczne, pedagogiczne ostatnich wieków [data publikacji: 7.02.2007]

5. Nauczyciel akademicki dziś. Nadzieje i oczekiwania, „Warszawskie Studia Pastoralne” 2012, nr 16

- Radosław Muszkieta, Nauczyciel akademicki [w:] tegoż, Ocenianie osiągnięć uczniów przez nauczycieli wychowania fizycznego. Online tutaj >>> [data publikacji: 2.01.2006]

- Radosław Muszkieta, Kompetentny nauczyciel w szkole [w:] tegoż, Ocenianie osiągnięć uczniów przez nauczycieli wychowania fizycznego. Online tutaj >>> [data publikacji: 2.01.2006]

- Nauczyciel i uczeń- czego pragną i oczekują od siebie? [data publikacji: 14.02.2008]

- j.j.j, Rola mediów [data publikacji: 22.11.2004]

- Agata Baran, Internet – nowe źródło wiedzy [Zalewska podaje, że korzystała z tej strony 5.10.2010, dzisiaj jest niedostępna, ale jej kopia znajduje się tutaj ]

- Książki są bardziej wiarygodnym źródłem informacji niż internet [data publikacji: 23.04.2010]

- Książki lepsze od Internetu [data publikacji: 23.04.2010]

- Grażyna Michałek, Autorytet nauczyciela [data publikacji: 8.11.2003]

- oko, Autorytet i jego rodzaje [data publikacji: 10.08.2004]

- Rafał Ryszka, Mistrz i przewodnik [data publikacji: 11.06.2007]

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Inicjatorka kampanii „Kocham. Nie daję klapsów” i akcji „Książki nie do bicia”, specjalizuje się w tematyce praw dziecka. Doktorantka Uniwersytetu Gdańskiego, gdzie bada wizerunek dzieci w...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Gratulacje serdeczne dla korektora (dla autorki, rzecz jasna, też)! Ech, przyczynić się do upublicznienia takiego przekrętu w przypadku tak wstrętnej postaci i zostać, co ważne, wymienioną z nazwiska - marzenie zawodowe... Serce rośnie, choć sprawa ponura.

gotowi zaprzeczyć plagiatowi i powyższy artykuł uznać za zniesławienie szanownej autorki.

Mam taki dar, dar dysleksji,taki ortograficzny bonus. Jak Pan pewnie wie, to nie "ja" tylko jakiś tam gen i w ogóle... Geny, same w sobie też niczemu nie winne, za to przytoczone fakty mogą boleć... Dlatego jak już nie ma się argumentu, no to "ad persona" Tyle mogę, obiecuję kapkę nad tymi "genami", tymi ortograficznymi popracować. Tylko tyle mogę.

ta Pańska ułomność to wyraźnie pikuś przy pozostałych - a za ad personam, skoro już Pana sumienie rusza, to doradzam p. Kalinę publicznie przeprosić, ta ufam przeprosiny przyjmie i będzie Pan mógł znów zasnąć spokojnie

Pan Wojciechowski nie musi mnie przepraszać, ponieważ nie czuje się obrazona. Sa osoby, a ostatnio jest ich mnóstwo, które nie sa w stanie mnie obrazić. To ci, co wspierają PiS w antypolskiej działalności. Ich postawa swiadczy o absolutnym cynizmie i lekceważeniu norm moralnych albo o uposledzeniu umysłowym. Tertium non datur i oba przypadki nie mogą odpowiadać według żadnego kodeksu honorowego

„Uderz w stół…”. Szanowny wybaczy, ale zapożyczę z postu „Jeszcze jedna Zalewska?” i współczuć można” bo dali dyplom, a komu dawali? Swoi „swoim” i tak to się kręci do dziś! PRL kształcił i wmawiał swoim absolwentom, że będą, właściwie, że są „nową” elitą i będą „Demiurgami” socjalistycznej przyszłości… To dlatego mamy to co mamy! Nie chcecie nam oddać? - to wam zabierzemy, może ulica pomoże? Nie widzę żadnych przesłanek aby przepraszać „lumpen-inteligencje’, taką co to próbuje się wynosić i porównuje swój etos do etosu elit przedwojennych, i podpiera niewiadomo czym … Mo może swoją „PRL-owską bazą”, próżnością?, pychą? Samemu proszę sobie wpisać co wypada! Najlepiej „literackim” stylem. Styl to przecież podstawa!!!

Wspaniala kandydatka. Dostatecznie zindoktrynowana, tepa i katolicka, zeby byc kandydatka dojnej zmiany. No i nazwisko ma godne Zalewskiej. Anny.

I jeszcze bardzo ważne!Żeby wyprzedzić durne i durnowato mechaniczno-logiczne myślenie! Z resztą o czym ja tu piszę? Myślenie? Niech ktoś mi ujaśni, skąd wniosek, że popieram partię/obóz „A” czy „B”? Ktoś pisze „kalki myślowe”, sam nie umiejąc wyrwać się ze swojego zabuklowanego tępego poglądu! Podobnie ktoś „podaje prawo” i mówi o procedurach towarzyszących dysertacji i pisaniu naukowych artykułów, to ja się pytam, jak to jest, że Redaktorka TP potrafiła trafnie „wyhaczyć” i podać źródła, a wszyscy „recenzenci” Pani kandydat niczego nie dostrzegli? To jaki z nich użytek? Co tacy „naukowcy”, którzy powinni wiedzieć i widzieć więcej, są warci? Dlaczego tzw. „kwalifikacje moralne”, cokolwiek by to miało znaczyć, bo termin jest „bełkotliwy” nie jest przechodni? Ci niżej „tak”! A ci wyżej? Ileż to razy można było przeczytać, że „pacjent zmarł, bo popełniono błąd w sztuce”? - A lekarz dalej „leczy

Elity są takie same jak ciemny lud, pazerność, głupota, stereotypowość to cechy nas wszystkich, nie ma siły która mogłaby to zmienić (chyba).

ze nie jest to odosobniony przypadek . Kopiujacych,czyli plagiatujacych jest wielu,moze nawet ok 30 proc calej studenckiej elity.Niemniej jednak ci ktorzy z nich pchaja sie do polityki musza wiedziec ze beda stac na swieczniku a tam sa sami bez zmazy. Inna sprawa w tym wszystkim jest jeszcze inny problem otoz kto w ogole owe prace napisal? Jest przeciez b wielu intelligentow zatrudnionych wylacznie dla pisania prac mgr lub dr.

W nawiązaniu, bardziej i mniej bezpośrednim, do tematu obu artykułów oraz do niektórych prostolinijnych i naiwnych komentarzy o „porządnych uczelniach” nietolerujących przestępców, jak i o tym, że plagiat jakoby podlega pod paragraf. Jesienią 2014 roku Rada Naukowa Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, dawnym rytem - po kolokwium nadała stopień dra habilitowanego Dariuszowi D. na podstawie książki „Zasada solidarności”. Wkrótce okazało się, w sposób detalicznie udokumentowany, że praca w istotnych fragmentach została przepisana, z różnych miejsc, często obcojęzycznych. Rzecz stała się znana kilku tysiącom osób ze środowisk akademickich i daleko poza nimi. Dr habil. Dariusz D. wystosował list, indywidualnie do członków Rady Naukowej Instytutu Filozofii UAM, gdzie nie zaprzeczając faktom znacząco zwrócił uwagę, że „o ile mi wiadomo, jest to powszechna praktyka”. Od tej pory zaczął być szczególniej doceniany, m. in. niedawno jako jedna z czterech osób został wydelegowany na Światowy Kongres Filozoficzny w Pekinie. Wcześniej wszedł w skład Rady Programowej projektu „Archiwa Przełomu 1989-1991” [http://www.archiwaprzelomu.pl/RadaProgramowa,22], wspólnego przedsięwzięcia Kancelarii Prezydenta RP oraz Kancelarii Senatu. Przewodniczący Rady Senator Prof. Jan Żaryn (znów UKSW) po zapoznaniu się z dokumentacją wyraził przykrość w związku z niemocą wobec plagiatorów i na tym poprzestał. Mimo wyczerpującej wiedzy ze strony zainteresowanych, dr habil. Dariusz D. pozostaje również autorytetem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. W przypadku dysertacji naukowej przewija się tu niejedna ciemna sprawa – przecież recenzenci wyrazili pozytywne, nieraz entuzjastyczne opinie. Mógłby ktoś zapytać o sposoby motywowania. Niebezpieczne tematy... Tak się sprawy mają odnośnie uczelni porządnych i nieporządnych, zakończenia bądź przyspieszenia kariery ostentacyjnego plagiatora, wreszcie plagiatu jako – rzekomo - przestępstwa. „O ile mi wiadomo, jest to powszechna praktyka”.

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]