Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Martwe morze

Poziom wód Morza Martwego waha się jeszcze dramatyczniej niż atmosfera polityczna w regionie. Co gorsza, te dwa układy są ze sobą silnie sprzężone.

Reklama

Martwe morze

Martwe morze

z Jordanii
20.08.2018
Czyta się kilka minut
Poziom wód Morza Martwego waha się jeszcze dramatyczniej niż atmosfera polityczna w regionie. Co gorsza, te dwa układy są ze sobą silnie sprzężone.
Linia brzegowa Morza Martwego w okolicach Ein Gedi, Izrael. Linie wskazują dawny poziom wody. Pośrodku zdjęcia widać leje krasowe. GUNDI SHANCHAL
J

Jeszcze kilkanaście lat temu klienci jordańskiego Dead Sea Spa Hotel, położonego na brzegu Morza Martwego, mogli jednym krokiem przeskoczyć ze słodkowodnych basenów do jeziora, gdzie w każdym litrze wody są 342 gramy soli. Dzisiaj, aby tego dokonać, muszą przejść ponad sto metrów po ostrych jak żyletka kryształach soli (dlatego każdy przewodnik turystyczny zaleca odwiedzającym kupno butów do wody) mijając kolejne tabliczki z napisami „Tu morze znajdowało się w roku...”.

– Morze Martwe obniża się o ponad metr na rok, głównie z powodu pobierania słodkiej wody z wszystkich zasilających rzek, szczególnie Jordanu, przez wszystkie kraje w jego zlewisku – mówi prof. Mordechai Stein z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.

Goście w Jordanii i tak są w lepszej sytuacji niż ci na drugim brzegu. Z restauracji i sklepów z pamiątkami powstałych pod koniec lat 80. XX w. w...

15272

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

okolica w tamtym rejonie wygląda już dzisiaj raczej apokaliptycznie, i to jedyne chyba realne odniesienie biblijne

Jak pisze Józef Flawiusz: "I jeszcze dziś można widzieć ślady bożego ognia i cienie pięciu miast. Popiół tworzy się także w owocach, które mają wygląd jadalnych, lecz zerwane ręką rozpadają się, stając się dymem i popiołem". A Thackeray poświadcza, że "owoce te [...] jeszcze dziś (tzn. w I pol. XX wieku) rosną w tej okolicy". Teraz wygląda co najwyżej smętnie i coraz gorzej. Z artykułu dowiaduję się, że załapałem się niemal w ostatniej chwili na plażowanie w Ein Gedi :( Rolnictwo jest zresztą odpowiedzialne nie tylko za "rozbieranie" wód Jordanu zanim zdążą zasilić Morze Martwe, ale i rosnące zasolenie nawadnianych terenów wodą wprawdzie słodką, ale stale odparowującą poprzez rośliny, przez co w niespłukiwanej deszczem glebie pozostaje coraz więcej osadów mineralnych. Tak więc, o ile przemyślni gospodarze nie wynajdą jakiejś nowej technologii, rolnictwo wykończy się samo i wody Jordanu znów połączą się z Morzem. Na razie gospodarka agrarna kwitnie, również wzdłuż doliny Arawa, gdzie można podziwiać kilometry namiotów chroniących uprawy od słońca. Dla zachowania unikalnego dziedzictwa przyrodniczego byłoby zapewne najlepiej zrezygnować z ingerencji człowieka w naturę, ale w tym celu trzeba by zagwarantować Żydom, że zawsze, bez względu na okoliczności, będą mogli produkty rolne importować po rozsądnych cenach. Tylko kto takiej gwarancji ma udzielić? Pytanie retoryczne...

Flawiusz by z pewnością odszczekał gdyby zobaczył dzisiejszy horror ciągnących się kilometrami przemysłowych instalacji, błotnistych polderów, gór soli, dymiących kominów - jeśli skojarzenie z Ziemią Obiecaną, to jedynie z tą z kart powieści Reymonta, przemysłowe piekło XIX-wiecznej Łodzi - wreszcie bezmiar zrytych krasowymi pułapkami olbrzymich połaci martwych brzegów Martwego Morza - bez dwóch zdań, gdzie tylko pojawia się na większą skalę człowiek, "czyni sobie ziemię obsr^ną"

czy człowiek ma moralne obowiązki i prawa wobec przyrody (zakładając, że nie jest ona tylko myślowym konstruktem), a jeśli tak, to z czego one wynikają. Popularna odpowiedź, że z poczucia wspólnoty z czującymi istotami jest oczywiście niezadowalająca, jeśli chcemy włączyć także nieodczuwającą, np. nieorganiczną przyrodę. Tu potrzeba zewnętrznego punktu oparcia, bo jeśli sprowadzimy wszystko do gry potrzeb i konieczności, to niestety trzeba sobie uczciwie powiedzieć: tak jest, człowiek naprawdę musi jedynie dwie rzeczy (tzn. nie może ich podporządkować swojej woli): wys...ć się i umrzeć.

pozwolę sobie zaproponować rzut oka na okolice południowej części MM, styczeń 2016 +++ http://pokazywarka.pl/dead_sea/

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]