Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dlaczego telewizja to nie życie

Dlaczego telewizja to nie życie

20.08.2018
Czyta się kilka minut
„Pozbawieni portfeli, telefonów i paszportów trafią do obozu dla uchodźców, znajdą się na łodzi z przemytnikami, będą mieli także okazję zobaczyć na własne oczy, jak wygląda życie w miejscu, gdzie panuje destabilizacja”.
MATERIAŁY PRASOWE / TVN
T

Tak, niczym wycieczkę do parku przygód, reklamuje telewizja TVN jesienną premierę programu „Wracajcie, skąd przyszliście”, w którym sześciu Polaków podróżuje tzw. szlakiem migracyjnym na Bliski Wschód. I choć prezenter Piotr Kraśko broni (już nakręconej) audycji przed zarzutami o czynienie z dramatu widowiska, trudno nie czuć niepokoju, czytając w komunikacie stacji o uczestnikach programu, że „przez prawie miesiąc będą żyli jak uchodźcy i z uchodźcami”.

Nie, nie będą. Dano im więcej niż kilka minut na spakowanie się do podróży. Nikt ich do niej nie zmuszał. Wiedzieli, co się dzieje z ich bliskimi. Nie wyjechali z traumą wojny. Mieli świadomość terenu, po którym się poruszali. Wątpliwe, aby przekraczali nielegalnie granice. W razie wypadku nikt nie zostawiłby ich bez pomocy. Nie bali się o zdrowie dzieci. I żaden z nich nie musiał się zastanawiać, jak będzie wyglądać jego przyszłe, nowe życie na obczyźnie.

Wreszcie, nie będą żyć jak uchodźcy z prostego powodu: wszyscy mają dom, do którego mogli wrócić. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Życie "Pierwszego Świata", w którym nowe doznania są poszukiwanym towarem. Najpierw będzie show, potem oferty wyspecjalizowanych agencji turystycznych. Coś jakby "slum tourism" w połączeniu z surwiwalem.

czymże innym jak nie widowiskiem jest w końcu od paru już lat eksploatowany nie tylko przez media, ale i przez kościół i polityków temat wojennej tragedii uchodźczej? czynienie podobnego zarzutu i kierowanie go punktowo w stronę P. Kraśko ma wszelkie cechy hipokryzji, albo co najmniej bezrozumnej ślepoty na ludzkie nieszczęście - na dobrą sprawę równie dobrze można by podobne zarzuty stawiać organizatorom wycieczek do KL Auschwitz, o występujących dziś w postaci niemal plagi "rekonstruktorach" nie wspominając

Wycieczki do obozów koncentracyjnych mają, przynajmniej w założeniu, charakter pielgrzymek do miejsc pamięci o MINIONYCH tragediach, rekonstrukcje natomiast służą upamiętnianiu chwalebnych zwycięstw. Gdyby ktoś wpadł na pomysł wycieczki do wciąż funkcjonującego obozu albo zrekonstruowania procesu gazowania więźniów w Auschwitz czy egzekucji w Wawrze, to istotnie byłby to horror, ale nikt tego przecież nie robi.

że jego program to nie jest prawdziwa gehenna uchodźcza, jedynie próba jej odegrania, przedstawienia - a PK mówi poznania i zrozumienia
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]