Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Gen wolności

Gen wolności

11.08.2018
Czyta się kilka minut
Pogrzebów każdy z nas ma już za sobą kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt. Najbliższych, „znajomych”, ludzi, którym coś zawdzięczamy.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
FOT. GRAŻYNA MAKARA
B

Bywa, że idziemy na pogrzeb, nawet gdy osobiście nie znaliśmy zmarłego – coś podpowiada, że po prostu trzeba iść. Przytrafiło mi się to dwa lata temu, gdy podczas wakacyjnego wyjazdu zginął od uderzenia pioruna dominikański student (a w cywilu – znakomity ornitolog i przyrodnik) Antek Marczewski. Może gdzieś się spotkaliśmy podczas moich „branżowych” bywań, może nie, był raczej znajomym znajomych. Jak się później okazało – wołał mnie chyba po to, żebym usłyszał jego pierwszą i ostatnią homilię, którą była właśnie żegnająca go msza. Cały wielki kościół dominikanów na warszawskim Służewie nabity ludźmi, sporo ubranych na biało. W słowie, w pieśniach – klimaty paschalne, radość ze zmartwychwstania. Celebrowanie nadziei, która przecież jeszcze się nie wypełniła, ale na czymże innym polega chrześcijaństwo, jeśli nie na przyjmowaniu tego, co będzie, jak tego, co już jest? Co nas ma różnić...

5755

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

z wielu stron padające antyklerykalizmu Kory - "po tym, co podobno przeszła w dzieciństwie,", "podobny tobie ją skrzywdził" itepe - takie słowa to obraza dla Kory, jej intelektu, mądrości, odwagi wreszcie - dajcie sobie spokój, Panie i Panowie użalający się, ona po prostu kochała wolność, nienawidziła fałszu i obłudy

Nie słyszałem nigdy o bardziej fałszywym i obłudnym człowieku niż Kora Jackowska / Sipowicz. Większość życia żyła niby z mężem, ale tak naprawdę z sąsiadem. Do końca życia męża nie powiedziała mu, że jego syn jest tak naprawdę synem sąsiada. Brała narkotyki i przez sprytną, fałszywą/obłudną postawę oraz możliwości jakie daje celebryckość, ona i jej partner uniknęli kary więzienia, którą każdy "normalny" człowiek musiałby w tej sytuacji ponieść. Jej całe życie prywatne to jeden wielki pokaz fałszu i obłudy rozgrywany teatralnie na scenie sławy w celu uzyskania jeszcze większego rozgłosu.

Ten gość zapłacił duszyczką za bilet i ogląda spektakl. Nie wie biedaczek że wszedł do cieszyńskiego teatru, ale wierzy, że ten w sumie nieskomplikowany teatr to życie, i to jeszcze godne uwagi i naśladowania.

że stara się zrozumieć Eddiego Z Cieszyna, bo wszelkiemu staraniu należy przyklasnąć. Ale staraniu temu nie wróżę sukcesu, tak jak opinii o nieskomplikowanym teatrze cieszyńskim :)

.

Kora byla nietuzinkowa, madra, bezkompromisowa i do bolu szczera. Do konca kreatywna. Czego Korze nie mozna zarzucic - nie byla hipokrytka. Prosze skupic sie lepiej na czlonkach rodziny posla Kaczynskiego, tam wieje hipokryzja, ze az boli.

Niektorzy pomylili sobie chyba fora ... to jest forum "Tygodnika Powszechnego ", a nie "Naszego Dziennika” , gdzie inicjatorem powstania gazety byl o.Rydzyk czy „ Od Rzeczy"! Tam prosze wylewac swoj jad nienawisci do wszystkiego i wszystkich. Zapewne z pelnym poklaskiem ich redaktorow.

Oceny moralne są zawsze pochodną wyznawanego światopoglądu i przyjętych zgodnie z nim założeń co do wartościowania innych - ale po kolei. ✚✚✚ "Żyła niby z mężem" - z tego co wiem żyła nie n i b y, ale całkiem r e a l n i e, o wiele bardziej realnie niż większość z nas. Mniej więcej 2/3 żon/mężów jest w podobnych związkach z sąsiadami/kami, znajomymi z pracy, z listonoszami itepe - a według badań genetyków do 1/3 dzieci ma biologicznych ojców innych niż "w papierach". Moim akurat zdaniem s k r a j n ą obłudą i groźnym zakłamaniem jest wmawianie młodym ludziom, nakręconym eksplozją hormonalną w ich organizmach, że małżeństwo to akt nie dość, że konieczny do życia i współżycia, ale do tego jakoby święty, złamanie jego rygorów zaś wiąże się z grzechem, karami piekielnymi itede. Jest gwałtem na umysłach i charakterach młodych de facto zmuszanie ich do stawania przed ołtarzem i składania dotyczących dalekiej przyszłości przysięg na Boga i wszystkich świętych, wymuszanie zobowiązań dotyczących wspólnego życia, współżycia seksualnego, emocji, uczuć - na całe życie do przodu, w sytuacji, kiedy ani o tym życiu, ani o sobie samych, a już nie mówiąc o partnerze, nic mądrego jeszcze nie zdążyli się dowiedzieć. Że to nie działa, wszyscy wiemy - liczba rozwodów nieubłaganie rośnie, chwała Bogu coraz więcej par rezygnuje z obrządku kościelnego, a ci, co decydują się przy nim zostać traktują go jako obrzęd folklorystyczny. Tu proszę Pana nie ma mowy o obłudzie jeśli ktoś z jednym partnerem nie potrafi ułożyć sobie życia, a kiedy spotyka drugiego decyduje się na zmianę. To szczere i otwarte postawienie sprawy. Obłudnicy to ci, co stwarzając codziennie piekło dla swoich dzieci i otoczenia przez dekady potrafią się w swym związku nienawidzić, krzywdzić - li tylko z powodu strachu przed złamaniem złożonej ongis w kościele bzdurnej, pochopnej nieprzemyślanej przysięgi albo z obawy o to co powiedzą sąsiedzi czy rodzina. Przy ślubie cywilnym nie ma tej dętej i wzorcowo obłudnej formuły "ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską(!), i że cię nie opuszczę..." - i b a r d z o d o b r z e, uczciwie i mądrze. ✚✚✚ Sugeruje Pan, że zna najbardziej intymne relacje pomiędzy Korą i jej pierwszym mężem, co mu mówiła i kiedy - ale gdyby nawet założyć, że jest jak Pan pisze, nie o obłudzie by to świadczyło a o wrażliwości na drugiego człowieka. ✚✚✚ "Brała narkotyki" - no to ci dopiero z kosmosu zarzut, powiem wprost - i d i o t y c z n y. Ja też brałem, Pan najpewniej też, 90% ludzi których znam brało lub nadal bierze - no i co z tego??? Pan pewnie tylko wódkę, alkohol pod dowolną postacią - i być może nie ma Pan najmniejszego pojęcia o pozostałych - skąd więc czynienie z tego zarzutu wobec Kory?... Z ignorancji, jak mawiają buddyści - z głupoty, jak mówią katolicy. Cześć jej i chwała że nie dała się ukarać za marihuanę - ten temat będzie kiedyś powodem do wstydu za przodków jak dziś wstydzić się musi kościół katolicki za ofiary Inkwizycji sprzed wieków, tyle na ten temat. Z Panem Bogiem. ✚✚✚ p.s. Pan pisze że nie słyszał... - słaby słuch - oto na przykład Marta Kaczyńska, córka Lecha Kaczyńskiego - trzykrotna mężatka, w ustaleniu ojcostwa dziecka musiały pomóc badania DNA, po których okazało się, że jej pierwszy mąż nie jest ojcem ich córki - więcej kwiatków z tej łączki tutaj: https://www.facebook.com/jakubidawid/photos/a.836224616513605.1073741828.836215543181179/1296329407169788/?type=3 ✚✚✚ Z PB.

nasz kochany kler zaraz po odejsciu z tego swiata czesto takze nawet jeszcze za zycia czlonka wspolnoty KK klasyfikuje nas komu nalezy sie wieniec chwaly a kogo wprost wrzucic do piekla lub porzucic pod plotem cmentarnym. Dobrze ze choc jeden zakonnik zakamuflowal sie w tym korowodzie . Miejmy nadzieje ze nie dowie sie o tym jego prowincjal, bowiem on jeden umie czytac Radosna Nowine.

ale zmieńcie to zdjęcie pana Hołowni - to taki przystojny facet, a zdjęcie okropne

To bardzo ciekawy proces... TP może brukowcem jeszcze nie jest, choć zdaje się, że kapkę na kursie w tym kierunku, zresztą co tam! To już w sumie mało ważne, ale co może się "podobać" bardziej, to komentarze i ich "poziom", zrazu dają o sobie i o swoim wysokim poziomie dawać także wierni komentatorzy... No jak widać, tak to jakoś już jest! Wcześniej czy później ham, zawsze wypluje z siebie co mu na spodzie leży! Czytając "yntelygencką" gazetę yntelygentem się ham nie stanie. Z resztą ham ma o sobie niezmiennie mniemanie płynące z posiadanej "wszechwiedzy" i przekonania, że częstotliwość komentarzy musi wiązać się nieodparcie z podziwem i uznaniem tych którzy takiej "płynności" i lekkości słowa w kometarzowaniu czegokolwiek nie mają!

Pan popracuje na ortografią - póki co "ham" i niedouk z Pana wychodzi, niestety - i zapewniam Pana, swoimi wpisami jedynie ośmiesza i kompromituje czego chce bronić

że, gdy myli się hama z szynką, to swoje zdanie o inteligencji kogokolwiek lepiej zachować dla siebie :)

+++Jezu Zbawicielu daj Jej Miłosierdzie i melodię Nieba ***

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]