Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Msza dla kaszlących

Msza dla kaszlących

06.08.2018
Czyta się kilka minut
Gdy ktoś mnie teraz będzie pytał, na czym opieram tezę o obecnym (mam nadzieję, że twórczym) kryzysie polskiego Kościoła, wskażę mu nie tylko ohydne polityczno-religijne amalgamaty czy toczone ostatnio debaty o kryzysie powołań.
C

Choć tu akurat wypada zgodzić się z tymi, którzy przytomnie zauważali w sieci: jaki „kryzys powołań”, skoro wciąż stać nas na to, by księża zajmowali się budowami, prowadzeniem firm, byli dziennikarzami, wojskowymi, leśniczymi, celnikami albo marnowali kapłaństwo na podawanie Ekscelencji teczki bądź okularów, których Ekscelencja, rzecz jasna, sam wziąć sobie nie może. Podam mu też do refleksji dwa ważne teksty, które w ubiegłym tygodniu opublikował portal aleteia.pl.

Pierwszy to przedruk poradnika „Podstawowe zasady zachowania podczas Mszy Świętej”, zredagowanego przez duszpasterzy jednej z parafii diecezji rzeszowskiej. Znalazły się w nim nie tylko rzeczy oczywiste (np. by w kościele nie korzystać z telefonów komórkowych), ale także polecenie, by w Domu Boga zrezygnować ze wszelkich zachowań ludzkich. „Ponieważ ośrodkiem zainteresowania w kościele jest Bóg, dlatego też w...

6500

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jak zwykle ciekawe i na aktualne tematy spostrzezenia. Rzeczywiscie te wszystkie lokalne instrukcje obslugi Kosciolka /a nie solniczki/-Przyniosa jak zwykle mnieszy plon, tym razem na pewno wlasnie w powolaniach. A ci studenci teologii ktorzy pochodza z tego kosciola beda nadal krzyczec na swoich wiernych z ambony i straszyc tylko i wylacznie diablem.

Niestety, wada polskiego KK jest duza liczba niedouczonych duchownych. Moze w sprawach Chrystusa byliby kompetentni, ale tutaj nie majac wiele do powiedzenia, potrafia tylko straszyc. A pisal juz o tym Ignacy Krasicki w Monachomachii w XVIII wieku. Czy tak wiele od tego czasu sie zmienilo ?

Dla mnie wciąż niepojęte jest, że ów kryzys powołań mierzy się cyframi... a nie jakością. Mam jakieś takie wrażenie, że mogłoby być księży po stokroć mniej, gdyby duchowo i moralnie tylko byli tymi, których naprawdę można byłoby nazwać kimś w stylu "przewodnika", czy "towarzysza w rozwoju duchowym"... No ale mrzonki, przecież z ludu się wywodzą. Panie Szymonie, dziękuję za tekst, w moim odczuciu w punkt. Jak zwykle dobrze się Pana czyta.

Chyba wraz z mężem zgorszyliśmy wiernych nie raz, nie dwa. Mało tego na ślubie daliśmy sobie całusa a świadków i rodziców uściskaliśmy przy znaku pokoju... Dobrze, że to nie było w rzeszowskiem

Jak Szanowny Autor i Państwo Forumowicze myślicie, chodzić czy nie chodzić z naszą kilkumiesięczną córką na msze ? (Tak, pytanie podchwytliwe:))

ale nie chodzić, tylko położyć albo wozić w wózeczku:)

wniosek nasuwa się jeden - księża tam zidiocieli, albo taki materiał do seminariów się werbuje - tak czy inaczej od 1978 minęło już 40 lat, to bez dwóch zdań pokolenie JP II, jego duchowe dzieci, jego szkoła

tekst pochodzi z książki, przedruk pewnie z tej strony http://www.savoir-vivre.com.pl/?podstawowe-zachowania-podczas-mszy-sw.,402. Autor St. Krajski to też "ciekawa" postać. Ale może to dobra okazja do pogłębienia samoświadomości wiernych i sensu Mszy św.

sama mam 4 dzieci, 3 wnucząt.. ale fakt, niektórzy rodzice naprawdę nie wiedza jak się zachowac w kościele ze swoimi dzieciaczkami.. widać to u Dominikanów na Słuzewie, prawda panie Szymonie? Czyli prawda jak zwykle po środku. Serce mi rośnie jak widze rodziców z dziecmi w kościele, ale niektórych sama bym za ucho wyprowadziła. Rodziców, oczywiście.

@arttu Widać to u dominikanów na Służewie, jeszcze bardziej to widać u dominikanów na Freta, gdzie bardzo dobrze niesie się dźwięk. I tak, uważam, że jeżeli dziecko nie umie [jeszcze] zachowywać się w kościele, to nie powinno przychodzić na msze dla wszystkich. Są msze dla dzieci; mogą przyjść w ciągu tygodnia (i otrzymać odpowiednie do ich wieku informacje i tłumaczenia rodziców dotyczące kościoła, liturgii, Boga..). W te rzeczy trzeba WPROWADZAĆ, a nie traktować to miejsce jak park, dobre do latania i hałasowania. Nawet kiedyś w czasie mszy (konwentualnej, wiemy, na czym stoimy?) jeden z ojców słusznie zaingerował i poprosił rodziców wyciszyć dzieci mówiąc, że większość ludzi przychodzi tu tylko raz na tydzień, żeby posłuchać Słowa Bożego, a hałasujące dzieci im to uniemożliwiają. Przy czym w czasie komunii okazuje się, że w kościele jest pełno dzieci, a tylko kilkoro z nich fatalnie się zachowuje. Reszta daje radę. Można? Można. Tak na marginesie - w mojej parafii rodzinnej rodzice z małymi/niezbyt małymi, ale hałasującymi dziećmi w czasie mszy znajdują się w pomieszczeniu za szybą - bardzo wygodnym, dość przestrzennym i z dużą ilością miękkich! krzeseł - tuż przy prezbiterium. Wchodzi się tam bezpośrednio z ulicy, a także z kościoła, jest nagłośnienie. I księżą rozdając komunię idą najpierw do tych drzwi, potem do reszty ludzi. Jak dziecko dorasta i/lub nauczy się odpowiednio zachowywać, siedzi już w kościele, z samego przodu, tuż przed prezbiterium. Można? Można. A to nie jest jakaś wyjątkowa parafia. Raczej taka sobie. Ale wszyscy są zadowoleni: ludzie - bo dzieciaki im nie przeszkadzają, dzieciaki - bo mogą łazić, bawić się, itd., rodzice - bo nikt do nich nie ma pretensji. Mogą spóźnić się,mogą w każdej chwili wyjść.. Dalej, w sprawie kaszlących itd. W sezonie przeziębień to naprawdę jest plaga. Siedzi taki, kaszle, kicha, wyciera noc ręką, a potem... podaje mi tę rękę na znak pokoju. Przepraszam, nie daję rady. Nie jestem Matką Teresą, brzydzę się. Brzydzę się też, kiedy ktoś siedzi obok, wyciera nos, oczy, ślinę z ust, dłubie w uszach, w nosie, i potem daje mi tę rękę. U dominikanów, tak. Tam przecież przychodzą różni ludzie.. Potrafię "nie zauważyć" ręki, skinąć głową.. Przecież ten gest nie jest obowiązkowy. W niektórych parafiach jest tylko skinięcie, w większości uścisk ręki, w neo się całują.. Muszę?? Parę lat temu właśnie na Służewie jeden taki kichający i kaszlący, któremu lało się z nosa, siedział obok mnie, ze wszystkimi konsekwencjami. Między innym, tą, że w następnym dniu także kichałam, kaszlałam, lało mi z nosa. Zaraził mnie, rozchorowałam się. Panie Szymonie, może Pana stać na chorowanie. Mnie nie. Mam śmieciową umowę (nie proponujcie mi zmiany zawodu,bo nie chcę, lub pracy, bo się nie da..), w której jest taki punkt, że przy 4 dniach w ciągu miesiąca opuszczenia pracy z powodu choroby umowa może być rozwiązana. Poza tym, jak nie pracuję, to nie zarabiam. Nie stać mnie na chorowanie.. I do czego to doprowadza? Do tego, że nie daje sobie rady. W sezonie przeziębień czasami robię sobie wolne od kościoła (Pan oczywiście wie, że na Służewie zimą bywa naprawdę zimno). Że jeżeli w niedzielę jestem w okolicach Starówki,to nie idę na mszę na Freta, tylko do paulinów na Długiej, bo tam jest ciszej. Że po kilku takich niedzielnych mszach z wrzeszczącymi dziećmi stwierdzam, że nie korzystam z tego. Czasami autentycznie nie słyszę, co mówi kaznodzieja.. Idę raz do mojej właściwej parafii (beznadziejnej pod każdym względem..nie przypadkiem jestem,jak to mówią dominikanie, ich "parafianką z wyboru"), twierdzę, że nigdy więcej, i na jakiś czas znikam. Pojawiam się znowu na wiosnę, kiedy kończy się sezon chorób. Czy to jest dobre? Przecież wiem, że nie. Wiem, co tracę. Ale naprawdę nie daję rady.. Aha.. lubię dzieci. Bardzo. One mnie też. Ale absolutnie zgadzam się z moją bliską koleżanką, która ma akurat dwójkę w odpowiednim wieku. Nie bierze je na niedzielne msze dla dorosłych. W ogóle jeszcze nie są zaprowadzane na msze, bo wiemy, jak się zachowują, i wiemy, że nie wytrzymają. Mówi: "ja nie skorzystam, one nie, inni ludzie też nie". PS Krajski... :DDDDDDDDDDDD

ciąganie dzieci po kościołach, roratach, religiach itepe - robienie im wody z mózgu od kiedy tylko zaczynają cokolwiek kontaktować, powinny być zabronione i stanowić podstawę do rozważania decyzji o pozbawieniu praw rodzicielskich - w jedno pokolenie wyparowałby z tego narodu tysiącletni "depozyt wiary"

Mój proboszcz rozwiązał ten problem inaczej. Obwiesił świątynię głośnikami jak choinkę bombkami i teraz każdy może uczestniczyć w Eucharystii na swój sposób. Zdarza mi się wysłuchiwać kazania siedząc na kibelku, podczas plewienia grządek albo z kawą i papieroskiem na tarasie. Rodzice dzieci spędzają msze na pobliskim placu zabaw, młodzież na parkingu w samochodach dymiąc zawzięcie, zaś staruszki na balkonach podglądając aktualny trend w modzie kościelnej. Ale czy na pewno o to chodziło?

A co z miejscową pizzerią i pubem? Też wielebnego słychać?

Pewnie był za blisko, a pizzeria ma taras od drugiej strony.

No to jest gdzie odetchnąć troszkę.

Radziłbym zarzucić czytanie prasy brukowej. Pan Prezes Jarosław Kaczyński (oby żył długo i szczęśliwie) według oficjalnych, łatwo dostępnych informacji, dostaje około 3000 zł emerytury. Tak więc, GW do odstawki.

Radziłbym zarzucić czytanie prasy brukowej. Pan Prezes Jarosław Kaczyński (oby żył długo i z dala od Polski) według oficjalnych, łatwo dostępnych informacji, dostaje około 6500 zł emerytury. Tak więc, TV Plwam do odstawki.

Oczywiście mówisz o kwocie brutto?

Jestem wolnym strzelcem ale wciąż mam nadzieję na etat w TVPiS, ewentualnie w TVN. Póki co dorabiam to tu, to tam, by mieć na e-papieroska i nowe vansy

Czyż Panu Hołowni nie można wytknąć wad? PS. Błąd poprawiony, dziękuję za czujność.

Powinien być jakiś lepszy filtr na forumowiczów na tym forum. A pan Hołownia, z tego co widzę, zawsze sam na mszach...

Przecież nieodpowiednie wpisy można zgłaszać..

zgłosiłam

Ja krótko: kiedyś się nad tym zastanawiałem (tzn. tymi dziećmi na Mszy św.). I wymyśliłem, że u nas (?) w KK obowiązuje CAŁKOWITY PRYMAT LITURGII/OBRZĘDU/DZIAŁAŃ NAWYKOWYCH nad MĄDROŚCIĄ/ZROZUMIENIEM/ŚWIADOMĄ DECYZJĄ. Dzieci, owszem <<trzeba ciągać do Kościoła>> ale kompletnie nie ma zainteresowania tym czy cokolwiek z tego rozumieją. Niby "nasiąkają" i "kiedyś tam będą świadome". Bzdura - tą metodą od kilku lat <<uczę się niemieckiego>> słuchając niemieckiego rapu (jak wiadomo dużo tekstu, same "recytacje" najczęściej z dobrą wymową). Naprawdę słucham, słucham a moja wiedza nie wzrosła z poziomu "Trabant ist gut auto".

czyli co? nie prowadzić do kościoła do 6 roku zycia? a potem WIELKIE WEJSCIE? może i byłby to sposób..ciekawość narasta..owiane tajemnica wyjścia rodziców i starszego rodzeństwa..hmm

Tylko o singlach znowu nikt nie pamięta... to mnie smuci, że nikt nie widzi miejsca dla mnie w tym Kościele. dzieci, kaszlący starcy, samotne matki, ba nawet "małżeństwa niesakramentalne", tylko nie ma singli...

Czy mam rozumieć, że single mieliby być w sposób szczególny oznakowywani? I nie wpuszczani? Czy na odwrót?

gotowi na związek, "szukający" - powinni nosić jakiś znaczek - oczywiście dobrowolnie; ułatwiłoby to nawiązywanie znajomości.

brakuje filtrów - twórcom portalu zabrakło wyobraźni

OK pomysł dobry. Może nawet odpowiedni typ fryzury powinien być narzucany odgórnie. Koniecznie w barwach narodowych. Widziałbym samego prezesa prezentującego fryzurę dla singli na nadchodzący tydzień. No i wysokość "bykowego" niech przypomina. No ale to nie w kościele z instrukcją obsługi. Jeszce by się kto za rękę chwycił?

widze ile młodych ludzi samotnych (mój syn miedzy innymi, 31 lat)...ile ludzi po przejściach, samotnych, i tak trudno znaleźć się dwóm duszyczkom. Gdyby nosili np małego motylka w klapie - spotkają się dwie takie osoby, zerkają...może cos z tego wyjdzie. Mają gotowa deklarację - "tak, jestem singlem, ale nie chcę nim być". Może to głupie, ale ja nosiłabym takie coś.||||||||||||||||||||||||||||||Dzisiaj o 11ej na Służewie u Dominikanów było jak w ulu, gorzej niż na przerwie w szkole. Współczuję oo.Kuligowi.. Większość rodziców nic, nawet sama zagaduje dzieci. Babcia w pierwszym rzędzie po prawej rozprawiała z wnusią na temat czytanej przez nią książeczki z obrazkami.

synowi smartfona, da sobie radę bez motylka

j.w.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]