Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Gwarancje lojalnego autografu

Gwarancje lojalnego autografu

30.07.2018
Czyta się kilka minut
Andrzej Duda zakończył nieudane próby odzyskania suwerenności. Stawką jest druga kadencja.
Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda podczas ogłoszenia rezygnacji rządu Beaty Szydło Warszawa, 8.12.2017 r. / Fot. Krystian Dobuszyński / NurPhoto / Getty Images
Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda podczas ogłoszenia rezygnacji rządu Beaty Szydło Warszawa, 8.12.2017 r. / Fot. Krystian Dobuszyński / NurPhoto / Getty Images
D

Duda rzucił pomysł referendum w maju 2017 r., u szczytu walki o niezależność od prezesa PiS. Zaraz potem zafundował mu serię niespodziewanych wet, w tym bolesne wyrzucenie do kosza ustaw sądowych rok temu.Prezydent podpisał nowy pakiet ustaw sądowych, choć PiS odrzucił jego referendum konstytucyjne. W dodatku prezes Kaczyński oznajmił, że Andrzej Duda zostanie kandydatem jego partii w następnych wyborach. Choć w tym zestawie wydarzeń z ostatnich dni na pozór nie ma logiki, to jednak logika w nich jest, i to żelazna. Oto prezydent – niczym marnotrawny syn – wraca do swej rodzimej partii.

Dziś sytuacja jest dokładnie odwrotna. Duda wrócił do partii, może bez całowania prezesowskiego pierścienia, ale wciąż na warunkach wasalnych. Nowe ustawy sądowe – choć niewiele mniej kontrowersyjne od ubiegłorocznych – podpisuje hurtowo. Jednocześnie to on jest narzędziem, które Kaczyński wykorzystuje do próby usunięcia Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, co wspomniane ustawy mają ułatwić.

Zresztą prezydent w ogóle powrócił do podpisywania wszystkiego jak leci. Po czasach niepewności znów daje Kaczyńskiemu gwarancje lojalnego autografu. W tej sytuacji rzucony ponad rok temu bez konsultacji z PiS pomysł referendum zaczął prezydenta uwierać. Duda od dłuższego czasu szukał formuły wycofania się z twarzą z tego projektu. Uzgodnionym z PiS pretekstem stała się data głosowania – prezydent zaproponował, by referendum odbyło się 11 listopada, gdy przypada setna rocznica odzyskania niepodległości. Politycy PiS zaczęli narzekać, jaki to niefortunny termin – w dniu narodowego święta. To była jednak tylko gra pod publiczkę. Przecież Duda z Kaczyńskim mogli uzgodnić inny termin referendum – data nie była szczególnie ważna. Nie zrobili tego, bo w interesie obu stron było zatopienie tego pomysłu, wstydliwej pozostałości po buntowniczym zrywie prezydenta.

Dzięki tej decyzji pomysł referendum zostanie szybko zapomniany. Gdyby doszło do głosowania i frekwencja była katastrofalna – klęska ciągnęłaby się za Dudą latami.

W nagrodę za powrót do rodziny prezydent otrzymał od prezesa dwa upominki. Po pierwsze prezydencki ojciec dostanie „jedynkę” na liście PiS do Sejmiku Małopolski. To daje nie tylko gwarancję wyboru, ale perspektywę stanowisk w samorządzie po wygranej.

Ale znacznie ważniejszy jest drugi prezent. To głoszona wszem i wobec zapowiedź wystawienia Dudy w wyborach w 2020 r. Co prawda Kaczyński nigdy nie zrobił nic, co wskazywałoby, że szuka zmiennika, ale nieoficjalnie wysyłał takie sygnały do Pałacu Prezydenckiego: może Beata Szydło, a może Mateusz Morawiecki? Teraz to uciął, choć ten straszak powróci, gdyby Dudzie zebrało się znów na niezależność.

Taki ponowny zryw jest jednak mało realny. Wybory prezydenckie za niespełna dwa lata, a Duda nie zdołał przez ponad połowę kadencji zbudować własnego środowiska politycznego. Dlatego – ponieważ chce być prezydentem aż do 2025 roku – do wyborów będzie w pełni zależny od Kaczyńskiego. ©

Autor jest dziennikarzem onet.pl, stale współpracuje z „Tygodnikiem”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Laureat wielu konkursów dziennikarskich, w tym zdobywca nagrody głównej SDP (2003 r.). W 2011...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

i potomstwu, na wiele pokoleń przecież

wspolczuje ze jako taki piekny I pelen boskiej wladzy , ktorego nikt z nas nie raczy calowac,podziwiac... A tfu!

A swoją drogą to karierę Dudy można wyjaśnić tylko prawem Archimedesa

Kojarzy mi sie z filmem "kariera Nikodema Dyzmy" , choc ten filmowy Dyzma bardziej charakterny, ladniej ujmujac .

A cóż powiedzieć na temat tatusiów aparatczyków partyjnych? Nawet z czasów PZPR nie przypominam sobie takich karier. Dla mnie zupełne novum. Ale zaczyna wyglądać na trwały trend ( trynd dla wywodzących się z opcji PZPR, żeby zrozumiałe było).

Patrząc na aktorów tego spektaklu, to Roman Wilhelmi był wspaniałym aktorem, a ten drugi jest tylko aktorzyną.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]