Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dla świętego spokoju

Dla świętego spokoju

17.07.2018
Czyta się kilka minut
W Biłgoraju ma stanąć dom handlowy. „Na terenie przy kirkucie” – mówi inwestor. „Na ludzkich kościach” – uważają protestujący. To niejedyne w Polsce miejsce, gdzie pamięć o zmarłych kłóci się z biznesem żywych.
Kirkut w Biłgoraju A.K. KOBUS / PAP
J

Jeśli nie wydarzy się nic przełomowego, maszyny pójdą w ruch już wkrótce. Wykopią fundamenty, wyleją beton, a na końcu stanie centrum, jakiego Biłgoraj nie widział. Powierzchnia: 6 tys. metrów kwadratowych. Z parkingiem na dwieście aut, z dwudziestoma sklepami. I z restauracjami.

Andrzej Nizio, inwestor: – Jeśli wyrobimy się ze znalezieniem wykonawcy, ruszamy na jesieni. Ale propozycja wyjścia z klinczu musi pojawić się wcześniej, bo z wykonawcą trzeba podpisać umowę, a za jej zerwanie grozi kara.

Michael Schudrich, naczelny rabin Polski: – Niech każdy to sobie wyobrazi. W grobie leży jego mama, dziadek, babcia. Ktoś mówi: zbudujemy na twojej babci dom handlowy. Ciągle mam nadzieję, że prace nie ruszą.

Artur Bara, lokalny działacz: – Nie ruszą.

– Skąd pewność? – pytam Barę.

– Nigdy nikomu nie udało się zrobić interesu na ludzkich kościach.

...

14984

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak mniej więcej lat temu 20, mieszkałem na Gdańskich Sogach, za płotem kościoła parafialnego mieścił się cmentarz protestancki. Zaniedbany, zarośnięty, a pijaczkowie na nagrobkach urządzali sobie imprezki. Ludziska wiele elementów nagrobków używali jako przydomowych chodników, a i w okolicznych ogródkach działkowych odnaleźć można było sporo elementów wyniesionych z cmentarza. Ostatecznego pogromu dokonał proboszcz parafii, daruje sobie przypominanie jego nazwiska. Wynajął firmę, która wszystkie dostępne pozostałości cmentarza, powyrywała wywiozła na pobliskie bagna, gdzie zostały zatopione. Jakoś nie dostrzegłem żadnych oznak protestu, czy wyrzutów sumienia wśród lokalnej społeczności. Pijaczki ustawiły sobie na wyczyszczonym cmentarzu ławeczki i dalej balowali. Umarłym, których kości tam spoczywają jest pewnie wszystko jedno, a ludzie żyją swoim życiem, nikt się o umarłych nie upomniał, obcy przecież byli, tak naucza nas nasz kościół w osobie wspomnianego proboszcza. A niech tam budują na cmentarzu, co nam Żydzi będą dyktować gdzie i co mamy budować. Nie rozumiem tylko dlaczego mamy tak kiepskie notowania w opinii światowej, Co tam, wiadomo wszystkiemu są winni Żydzi i Masoni, cholera o Lewakach bym zapomniał.

w Siemiatyczach w województwie podlaskim, podczas przeprowadzania prac gruntowych w związku z modernizacją linii energetycznej, zdewastowano część żydowskiego cmentarza. W pierwszej kolejności na wniosek Generalnego Konserwatora Zabytków wyleciał ze stanowiska konserwator lokalny, a następnie sprawą zajęły się policja i prokuratura. Coś się jednak zmienia w świadomości. Nie tylko u nas zresztą. W tym samym mniej więcej czasie izraelska prasa doniosła o pięknej żydowsko-chrześcijańsko-muzułmańskiej inicjatywie uprzątnięcia cmentarza muzułmańskiego na Górze Syjon, po raz kolejny zdewastowanego przez nieznanych sprawców (rozwalone nagrobki, graffiti itp.). Co tam, wiadomo wszystkiemu są winni... No właśnie, jak to pasuje do tezy?

Za to Polacy potrafia sie pieknie modlic jak np. w akcji „Rozaniec do granic“ by ratowac Polske i swiat. A takimi drobiazgami jak miejsce pochowku przeciez nie swoich, nie beda sobie zawracac glowy.

czy widzi Pani tylko jego początek, a komentarz odnosi się do wspomnień innego dyskutanta? To nie jest o tym, że Polacy zdewastowali żydowski cmentarz. Przeciwnie, można przeczytać, że miejscowi gospodarze i ksiądz poznosili w pobliże ogrodzonego kirkutu macewy, użyte przez Niemców do utwardzenia dróg. A konflikt dotyczy terenu, który kupił legalnie za 1,5 mln zł, jako teren budowlany, nie kojarzony z różańcem inwestor, a dopiero potem podniesiono jako problem fakt, że przedwojenny cmentarz był znacznie większy niż ogrodzony teren. Połowiczne próby "uwolnienia" działki od dawnej funkcji były przeprowadzone niekompetentnie, połowicznie, a i tak nie zostałyby zaakceptowane przez wszystkich zainteresowanych. Konflikt ma charakter wyłącznie biznesowy. Jeśli inwestor postawi na swoim dosłownie i w przenośni - a sąd (sąd, pani Staniu, ten sam, którego bronią z białymi różami) jest po jego stronie - to przegrają rabin Schudrich i konserwator (ten z "nowego rozdania", nawiasem mówiąc). Jeśli stanie się odwrotnie, to gmina nie tylko będzie musiała oddać pieniądze, ale zapłacić duże odszkodowanie. Tak to działa na całym świecie i nie bez kozery kwestii praw własności i odpowiedzialności finansowej jest poświęcony najczęściej cytowany artykuł w historii literatury prawniczej ("Property Rules, Liability Rules and Inalienability: One View of the Cathedral"). Mieszanie w to "Różańca do granic" jest po prostu nadużyciem i niestosownością. Zresztą dlaczego niby "różańcowi" mieliby być szczególnie zobowiązani do aktywnego opiekowania się żydowskimi cmentarzami? Może niech jakieś Bractwo Białej Róży skończy pół godziny wcześniej demonstrację i ruszy z grabkami i konewkami wykazać swoją nadzwyczajną wrażliwość.

Czyli problem jest , bo to teren cmentarza tuz przy granicy z prywatnymi dzialkami. Pisze pan, ze to tylko konflikt biznesowy i ze, “ miejscowi gospodarze i ksiądz poznosili w pobliże ogrodzonego kirkutu macewy, użyte przez Niemców do utwardzenia dróg”. Uwazam, ze jest to rowniez problem moralny i etyczny spolecznosci Bilgoraja. Przez kilkadziesiat lat nikt sie bylym cmentarzem zydowskim nie interesowal ? a gdyby to byl teren cmentarza katolickiego, jak odnioslby sie pan do tego tematu ? Tu nie chodzi o “uwolnienie” dzialki od dawnej funcji tylko paradoksalnie o uwolnienie wyrzutow sumienia. A co z relikwiami “ dawnych “ mieszkancow. Zmarlym nalezy sie godny pochowek. Nalezaloby przeniesc szczatki na inny zydowski cmentarz, wtedy bedzie mozna zajac sie “sprawami biznesowymi” . Przypomnial mi sie film „Poklosie“ i obraz macew ustawionych w polu, posrod zboza. Tak, lepiej trzymac sie dla swietego spokoju z daleka od takich tematow a nadzwyczajna wrazliwosc przerzucic na innych. No chcby jak pan napisal na „Bractwo Białej Róży“. Wiekszosc polskich katolikow potrafi sie tylko pieknie modlic, zapominajac o milosierdziu, uczciwosci i normalnej ludzkiej wrazliwosci. Moge to tylko podsuwac jednym slowem – hipokryzja.

i w skali kraju wyjątkowy problem (o czym jest w artykule, którego Pani - czego jestem prawie pewien - nie przeczytała). Problem, który pewnie znajdzie rozwiązanie kosztem tych 5 mln zł, które trzeba będzie zapłacić inwestorowi z budżetu państwa. I dobrze, jeśli można rozwiązać go w ten sposób. Przeniesienie szczątków, nawet gdyby wykonać je najstaranniej, prawdopodobnie i tak nie wchodzi w rachubę, bo narusza żydowską wrażliwość. Przenosić można tylko chrześcijańskie cmentarze. Nie zauważyła też Pani, że moja propozycja dla białoróżowców była symetryczna do wcześniejszej propozycji dla "różańcowych" i tak można odbijać tę piłeczkę bez końca. Zresztą, skoro Pani przypomina się "Pokłosie", to mnie się przypomniał "Poltergeist", co uznajmy za zakończenie tej dyskusji.

jak w swym pierwszym wpisie P.oportunista. Zbudowalem sobie mala winnice w malenkiej miejscowosci Janow k Chelma a wiec tez nie za daleko od Bilgoraja. Podziwialem tam zawsze 4 klasowa piekna z czerwonej cegly szkole, a po drugiej str drogi ogromny cmentarz zarosniety drzewami. Nie byl to jednak jak sadzicie jakis tak zydowski kirkut.Tam byli pochowani wylacznie Niemcy sprowadzeni na te tereny przed 1-sza wojna. Pozniejsza szkola to ich ewangelicki Kosciol. Tak ze wzgledem cmentarzy obcych nacji NIESTETY w Polsce nie ma do dzis poszanowania i tu nie chodzi ani o komune ani o obecnych przy wladzy oni wszyscy razem nie szanuja pamieci innych narodow.

koniecznie trzeba karczować i czyścić z roślin. W powolnym wchłanianiu takich miejsc przez naturę jest coś pociągającego (byleby oczywiście nie były to wysypiska śmieci albo parczki dla miejscowych żuli). Jest dostępny w sieci esej Val Plumwood "The Cemetery Wars", który polecam. Ale jeśli ktoś uważa inaczej, to mając coś takiego pod bokiem, a przy tym będąc doświadczonym w kultywacji roślin, może od podziwu przejść do jakiejś inicjatywy.

Wojewódzki Konserwator Zabytków w Lublinie Dariusz Kopciowski ponownie i poprawnie wpisze lub już wpisał działki do Rejestru Zabytków co oznacza,że z budowy nici.Gmina Bilgoraj zaś oddaje działkę stanowiącą cmentarz juz kilkanaście lat i końca nie widać. Bara zaś to jeden z radnych , który głosował jako radny za planem zagospodarowania, który pozwalał na cmentarzu budować. Potem nic nie zrobił wraz z burmistrzem aby to naprawić."ławeczki, tablice, dęby itd, itp" tzw. działania pozorne tak-ale konkretny problem uratowania cmentarza to za wiele PS. a gwarantuję wam,że Bara w liceum nie miał pojęcia kto to Singer, no bo i skąd miał to wiedzieć. Teraz takie rzeczy opowiada.Jak już kłamać to z głową.

Sam mówi, że w liceum nie miał pojęcia. "Myślę, że to mnie wybrały dusze biłgorajskich Żydów. Moja wiedza o żydowskim Biłgoraju była niewielka, urodziłem się wszak w czasach PRL-u. To zapewne Baszewis Singer włożył mi swoją książkę do ręki" - zwierza się na stronie organizacji Dialog. A jako biznesmen założył miejscowy oddział Izby Handlowej Polska-Izrael, więc powinien na prawie i interesach znać się nieco. Szkoda, że nasz dociekliwy reporter nie dociekł jednym prostym pytaniem, jak radny Bara głosował w kluczowej sprawie. Przypomina mi się wystąpienie Gołdy Tencer na otwarciu ostatniego festiwalu "Warszawa Singera". Przemawiała jak zwykle z werwą, a tym rzem wzruszająco (nawet się trochę popłakała), mówiąc o utracie wieloletniej siedziby przez Teatr Żydowski, wyrzucony na razie na bruk i działający tylko dzięki pomocy innych scen warszawskich. Teatr jest państwowo-samorządowy i już zaczynałem źle myśleć o niektórych, kiedy Gołda nie owijając w bawełnę uderzyła w... zupełnie innych. A mianowicie w Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów, które, jako właściciel działki z budynkiem, sprzedało ją zagranicznemu inwestorowi Ghelamco. Podobno w nowym kompleksie biurowym przy Placu Grzybowskim iznajdzie się miejsce dla nowej, piękniejszej siedziby Teatru. Czynsz zapewne będzie odzwierciedlał wyższy standard, ale miasto i Rzeczpospolita zapłaci. Oby inwestor zechciał potraktować tak ważną placówkę trochę bardziej ulgowo niż jakąś kancelarię adwokacką. Żeby było śmieszniej (choć wciąż przez łzy), stojący za transakcją obecny prezes TSKŻ, Artur Hofman, to były aktor i reżyser TŻ. Wypisz wymaluj - Biłgoraj w centrum Warszawy ;)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]