Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Przystanek Łódź

Przystanek Łódź

13.07.2018
Czyta się kilka minut
Ks. Wojciech Lemański wraca do pracy duszpasterskiej. Nowy biskup warszawsko-praski zawiesił nałożoną na niego przed czterema laty karę suspensy.
Ks. Wojciech Lemański z rabinem Michaelem Schudrichem podczas dorocznych uroczystości w Jedwabnem, 10 lipca 2018 r. / Fot.  Marek Maliszewski / Reporter / East News
Ks. Wojciech Lemański z rabinem Michaelem Schudrichem podczas dorocznych uroczystości w Jedwabnem, 10 lipca 2018 r. / Fot. Marek Maliszewski / Reporter / East News
M

Minął tydzień od wylotu abp. Henryka Hosera na misję do Medziugorja, kiedy jego następca w diecezji warszawsko-praskiej bp Romuald Kamiński podjął decyzję, która kończy ciągnącą się od kilku lat „sprawę księdza Lemańskiego”. Suspendowany w 2014 r. kapłan będzie mógł wrócić do sprawowania sakramentów – ale w archidiecezji łódzkiej.

Ks. Lemański „zwrócił się z prośbą o skierowanie go do pracy duszpasterskiej poza diecezją warszawsko-praską. Wolę przyjęcia go na czas próby do archidiecezji łódzkiej wyraził abp Grzegorz Ryś. (...) Bp Romuald Kamiński postanowił o zawieszeniu do odwołania zastosowania kary suspensy nałożonej na ks. Wojciecha Lemańskiego na terenie archidiecezji łódzkiej” – ogłosiła kuria warszawsko-praska. Nie nastąpiła jednak tzw. inkardynacja ks. Lemańskiego do diecezji łódzkiej – jego przełożonym pozostanie bp Kamiński. W czasie pobytu w archidiecezji łódzkiej jego zadania będzie określał abp Grzegorz Ryś.

 „Nie akceptuję wielu treści publikowanych o mnie” – powiedział ks. Lemański „Tygodnikowi” w 2013 r. po tym, jak „Newsweek” zamieścił na okładce jego zdjęcie w jarmułce, podpisane „Wróg Kościoła numer jeden”. Wrogiem Kościoła ani biskupów się nie czuł, mimo że ostro ich krytykował – przede wszystkim za język, ale także za zaniedbania w upamiętnianiu ofiar Holokaustu. „Przedstawianie mnie jako człowieka, który dystansuje się od nauki Kościoła, jest nieprawdziwe” – tłumaczył.

Chodziło o występ w programie Tomasza Lisa w TVN w maju 2013 r., w którym ks. Lemański, w ostrej dyskusji z małżeństwem Terlikowskich, skrytykował dokument Zespołu KEP ds. Bioetycznych ws. in vitro. Dla abp. Hosera był to krok za daleko. Kuria już wcześniej miała problem z proboszczem z Jasienicy. Jej kanclerz, wręczając w 2010 r. ks. Lemańskiemu dekret o pozbawieniu go urzędu, ocenił (według relacji księdza), że „zagalopował się trochę w dialogu z Żydami”. Dialog to pasja ks. Lemańskiego: wspólnie ze Zbigniewem Nosowskim powołał Komitet Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich, jeździł na obchody rocznicy mordu w Jedwabnem. W ogniu sporu z abp. Hoserem powiedział mediom, że w styczniu 2010 r. hierarcha dwukrotnie go pytał, czy jest obrzezany.


Czytaj także: Ks. Wojciech Lemański w 2013 r.: Nie przestanę być księdzem


Kuria zarzucała Lemańskiemu nieposłuszeństwo i publiczne wypowiadanie się wbrew nauczaniu Kościoła. W 2012 r. arcybiskup upomniał go kanonicznie. Ks. Lemański próbował odwołać się do Watykanu – wtedy spadło na niego odebranie misji kanonicznej (zakaz nauczania religii). W 2014 r. pojechał na Przystanek Woodstock, gdzie – cytując swojego nauczyciela z seminarium – powiedział, że w Kościele w Polsce nic się nie zmieni, dopóki nie wymrze obecne pokolenie biskupów. Wezwany do kurii, przeprosił za te słowa, niemniej kilkanaście dni później, 22 sierpnia, abp Hoser nałożył na niego suspensę, czyli zakaz sprawowania wszelkich czynności kapłańskich i noszenia stroju duchownego. Powód? „Brak ducha posłuszeństwa”, „publiczne podważanie nauczania Kościoła”, „brak szacunku i podważanie wiarygodności Episkopatu Polski i kapłanów”.

Ks. Lemański zamieszkał z ojcem, finansowo wspierali go byli parafianie. Wielokrotnie prosił o zdjęcie kary.

11 lipca 2018 r., ogłaszając decyzję o zawieszeniu suspensy, bp Kamiński stwierdził, że w archidiecezji łódzkiej ks. Lemański przejdzie „swoisty sprawdzian”.

„Podjęte rozwiązanie – głosi komunikat kurii – stanowi próbę i szansę dla ks. Wojciecha Lemańskiego, aby w nowych okolicznościach pastoralnych powrócić do pełnej posługi kapłańskiej”.

Współpraca Antoni Kuźmiński

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz działu „Wiara”, z „Tygodnikiem Powszechnym” związany od 2007 roku. Specjalizuje się w tematach religijnych i historycznych. Studiował historię na Uniwersytecie Jagiellońskim i...

Dodaj komentarz

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 19 na 20 października do momentu zakończenia głosowania w wyborach samorządowych 21 października. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej - czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny od 500 tys. do miliona zł.  

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Obrazek użytkownika przyjaciel

Sprawa ks. Lemańskiego pokazuje jaka z KK to sekta. Gdzie zmusza się kapłana i narzuca mu się wykluczeniem z wspólnoty poglądy. Stanowisko KK to stanowisko biskupów i to wystarczy. Reszta niech uważa co chce. Biskup Hoser zarzucił Lemańskiemu że on myśli inaczej. A co to za grzech myśleć inaczej. Każdy człowiek myśli inaczej. To że episkopat sobie coś uroi. To nie znaczy , że przestaniemy myśleć inaczej i spierać się z nimi.

To dorosły chłop. Myśleć i mówić każdy może co chce, ale niekoniecznie musi być przy tym księdzem katolickim. Bartoś, Charamsa, Polak (dawniej Węcławski), Kotliński, Obirek i wielu innych jakoś znaleźli swoją niezależną drogę, to i ks. Lemańskiemu nikt by nie przeszkodził. Widać wolał inaczej. To jego wybór i sprawa pomiędzy nim a jego przełożonymi.

POPIERAM!!!
Obrazek użytkownika przyjaciel

Jeśli chodzi o Lemańskiego, to nie rozumie decyzji biskupa Hosera. Czepia się jakiś głupot. Mało szkodliwych wypowiedzi. Ta cała intryga była śmieszna. Hoser pokazał jaki z niego sekciarz. Z igły zrobił widły i rzucił się z nimi na swojego brata w wierze.
Obrazek użytkownika przyjaciel

Jeśli chodzi o Lemańskiego, to nie rozumie decyzji biskupa Hosera. Czepia się jakiś głupot. Mało szkodliwych wypowiedzi. Ta cała intryga była śmieszna. Hoser pokazał jaki z niego sekciarz. Z igły zrobił widły i rzucił się z nimi na swojego brata w wierze.
Obrazek użytkownika przyjaciel

Jeśli chodzi o Lemańskiego, to nie rozumie decyzji biskupa Hosera. Czepia się jakiś głupot. Mało szkodliwych wypowiedzi. Ta cała intryga była śmieszna. Hoser pokazał jaki z niego sekciarz. Z igły zrobił widły i rzucił się z nimi na swojego brata w wierze.

myśleć i mówić każdy ksiądz katolicki może co chce, ale niekoniecznie musi z tego powodu rezygnować z kapłaństwa

Zdania w sprawie pana Lemańskiego nie zmieniłam. Mam wiele zastrzezeń do polskiej hierarchii kościelnej, w tym i do abpa Hosera, jednak pana Lemańskiego za księdza katolickiego nie uważam. Obawiam się, ze bp Ryś wkrótce pozałuje gorzko swojego "miłosierdzia".

Nie wiem, czy jest Pani chrześcijanką, ale jeżeli tak, to nie przystoi Pani pisać o miłosierdziu, które jest kluczowym pojęciem naszej religii, w pogardliwym cudzysłowie. Miłosierdzie jest obowiązkiem każdego, a jak osoba nim obdarowana je przyjmie, to już inna sprawa.

Chrystus raczej nie miał "miłosierdzia" dla kupców w Światyni, tak więc chyba zna Pan Ewangelię jedynie w wydaniu "Biblia Pauperum"

nowego biskupa,ktory wie ze trzeba nawet najdalej oddalonemu synowi marnotrawnemu pomoc dac po prostu jeszcze jedna szanse. Ks Lemanski dostal juz dosyc upokorzen ze strony wlasnie najwyzszych dostojnikow KK. Nie prowokujmy go wiec do np zalozenia sekty w stylu Natankaczy moze zalozenia jakiegos nowego patriotycznego kosciola.

Byli tacy, co wołali do Boga za tobą, byś mógł powrócić........ Nie zawiedź ich więcej.

Traktowanie Ks Lemanskiego jako pana przez male p pisane , zreszta nawet biskupa swiadczy wlasnie o ubostwie /"Pauperum"/ ale wlasciwie w znaczeniu braku wystarczajacej edukacji. Ks Lemanski odkad przyjal sakrament kaplanstwa do konca zycia pozostanie kaplanem i tego nikt mu nie odbierze. P:kalina 16 jezeli kiedykolwiek teoretycznie przyjela chrzest tez do konca zycia swego bedzie Chrystusowa nawet jezeli by zbladzila i poszla do np Swiadkow Jehowas. Idac z ich zboru do domu nagle sie zle poczula tak ze nalezalo by wezwac lekarza , to gdyby tam byl w poblizu Ks Lemanski ,czy znajac definicje milosierdzia Chrystusa nie poprosila by go Ks L.o saktrament spowiedzi i ostatnie namaszczenie. Wedlug powyzszych wpisow mysle ze nie, bowiem dla niej jest to tylko jakis tam pan,zreszta odrzucony przez niektorych biskupow.

Bp, abp, kard., papiez etc pisze się z małej litery. Z dużej litery pisze się jedynie zwyczajowe tytuły hierarchów: Jego Ekscelencja, Jego Eminencja, Ojciec Świety, Jego Światobliwość. Z małej litery pisze się również "pan", tym bardziej, ze dotyczy osoby bynajmniej nie zasługującej na szacunek. Co do dożywotniego charakteru kapłaństwa - jest to istotne dla delikwenta oraz tych osób, które wbrew oczywistemu sprzeniewierzeniu się kapłana religii katolickiej, chcą w nim widzieć guru.

dużej litery nie jest nowy, ale w czasach eksplozji komunikacji za pomocą słowa pisanego doświadczamy go codziennie, bo zasady ortografii często rozmijają się pod tym względem z oczekiwaniami przewrażliwionych odbiorców. W sferze religijnej jest to czasem aż karykaturalne, np. pisanie zaimka "się" dużą literą, kiedy odnosi się on do Jezusa ("ukazał Się uczniom"). Toteż ma Pani rację, że powinno się pisać "ksiądz Lemański". Jednak niepotrzebnie dodaje Pani, "tym bardziej, że...", osłabiając tym samym własny argument za neutralnością ortografii. Oczywiście używając słów "ksiądz", "pani" itd. bez nazwiska lub imienia, ale w odniesieniu do konkretnej osoby (zwłaszcza jeśli jest ona jednocześnie adresatem komunikatu), możemy - nie musimy! - dużej litery użyć. A propos tytulatury (trochę off-topic): w urzędowym biuletynie Stolicy Apostolskiej (Acta sedis apostolicae) o papieżu stale pisano "Sanctissimus Dominus Noster", Najświętszy Pan Nasz. To jest szacunek, co się zowie. Chyba dopiero Jan Paweł II lub jego poprzednik skończyli z tym zwyczajem.

Sanctissimus Dominus Noster....Cos pięknego! Jako wielbicielka łaciny jestem ZA!

to, że ktoś się uznaje czy jest uznawany przez wielu za mędrca, głupca, sadhu, guru, szamana, filozofa albo - jak w tym przypadku - kapłana, na pewno nie oznacza, że i ja i każdy ma i powinien tak go tytułować - zwłaszcza jeśli tym dajmy na to kapłanem dla mnie n i e j e s t - formuła "pan, pani" w języku polskim jest jak najbardziej grzecznościow i elegancka - jeśli się komuś nie podoba, to po pierwsze dziwne, po drugie - jego problem - kiedy sobie wyobrażę, że domagam się od wszystkich wkoło, by zwracali się do mnie per "magistrze inżynierze" [na co oczywiście jak i ten ksiądz papiery mam] to nic, tylko pusty śmiech i wzruszenie ramion, i tyle w temacie +++ p.s. co nie zmienia faktu, że stanowisko p. Kaliny odnośnie ks. L. jest dla mnie co najmniej niezrozumiałe, oczekiwałbym w tym przypadku konkretów raczej niż cudzysłowów

A czego konkretnie Pan nie rozumie? Że pan Lemański nie jest dla mnie kapłanem katolickim? Toz przez dobre kilka lat ten facet robił wszystko, aby hierarchia pozbawiła go sutanny raz na zawsze. Abp Hoser może nie kroczył w awangardzie ideowej polskiego Kościola, niemniej w przypadku tego faceta wykazał anielska cierpliwość:)))

Obserwowałem tę sprawę jak większość, z oddali - dla mnie relacja ks. L. z bpem była typowa dla zależności niemal niewolniczej, próba wymuszenia posłuszeństwa batem gróźb i kar, zaprzeczenie zwłaszcza relacji ewangelicznej bliźnich - to, że w kościele katolickim, w Polsce w szczególności, to normalka, nie znaczy, że mi się ma podobać i się nie podobało - mam wrażenie, że dla wielu jego przeciwników największa winą ks. L. było, że ośmielił się nie milczeć w obliczu biskupiego majestatu, nie całować sygnetów na biskupiej dłoni. No i oczywiście to jeszcze, że anielsko cierpliwy bp Hoser podejrzewał, iż ks. L. jest obrzezany.

Dla mnie osobiście winą pana Lemańskiego był fakt, ze prezentując poglądy religijne i swiatopogladowe odmienne od nauczania Kosciola nadal tkwił w nieakceptowanej przez siebie instytucji zamiast się z niej wynieść. Podejrzewam, ze był zwyczajnym tchórzem, który bał się rozpocząć zycie od nowa i zająć się pozyteczna pracą. No i chyba trudno byłoby mu się rozstać z parafia, gdzie zrobił bardzo dużo złego dzieląc ludzi i sekując tych, którzy ne chcieli mu się podporządkować.

tak jak na przykład pani sędzia Gersdorf, która nie wiadomo po jakie licho zaparła się w fotelu prezesa państwowej instytucji i głosi poglądy, z którymi to państwo się nie zgadza? a może jest dopuszczalna taka opcja, że ksiądz ma prawo mieć swoje poglądy i o nie walczyć w ramach instytucji, która tylko niektórym wydaje się być własnością biskupów? a może to biskup Hoser powinien zrzec się choć części swej dyktatorskiej władzy i postawę pokornego sługi boga i swego ludu zaprezentować, a nie szyderczo wypytywać księdza o obrzezanie? co do parafii księdza - nie znam, nie wypowiadam się, z mediów wiem, że poparcie dla księdza w sporze z biskupem nie tylko tam, ale w całej Polsce było duże +++ i jeszcze na koniec : ostatnia rzecz, o jaką bym ks. L. podejrzewał w tej całej historii, to że jest czy był tchórzem - chyba tylko nadmiar złych emocji u Pani w tym względzie może być źródłem takiej opinii

Kościół jest hierarchiczna instytucją autorytarną, gdzie tzw. posłuszeństwo jest jedną z zasad jej funkcjonowania. Nie mówiąc o tzw. pokorze. Żadna partyzantka zadnych Wallenrodów nie ma szans. Porównanie z prof. Gersdorf jest bez sensu, ponieważ pani I prezes po prostu jest I prezes SN, a przestepcza szajka, która zrobiła sobie zamach stanu, postanowila ja usunąć, jak wcześniej pousuwała innych urzednikow państwowych. Gdyby Pan chciał koniecznie wymyślić sytuację porównywalną, a odnoszaca się do Kosciola, byłby to przypadek nalotu lefebvrystów na Watykan i próba "odwołania" papieża i kardynałów. Póki co - uczciwi księza, którzy maja dość tej instytucji po prostu zrzucają sutanny. Niektórzy robia to demonstracyjnie, inni - w ciszy i spokoju.

kościół jest jaki jest, i cóż z tego? zmieniał się przez wieki i dalej będzie zmieniał, bez dwóch zdań - a pierwsza do zmiany to właśnie średniowieczna zasada ślepej i bezdyskusyjnej, poddańczej służalczości wobec wszechwładnych biskupów - ci niezależnie od intencji twórców tej korporacji swych prerogatyw nieraz nadużywają - ze szkodą dla kościoła właśnie, a pokora to w ich kontekście puste słowo - porównanie z p. Gersdorf jak najbardziej adekwatne, ks. L jest po prostu księdzem [którego Pani chciałaby widzieć poza kościołem] tak jak p. G. - prezesem sądu i tyle, oboje chcą trwać przy swoim - i na koniec, uważam, że trzeba mieć więcej odwagi i samozaparcia, by w kościele pozostać i w sutannie walczyć o swoją wizję tej instytucji, niż po jej zrzuceniu - nie odmawiajmy księżom prawa do rozumu, wolnej woli, charakteru, uczciwości, przyzwoitości, własnej wizji dobra kościoła, prawa do upominania się o nie - i nie cementujmy [jak Pani radzi] biskupów na pozycjach świętych krów, bo to tylko im samym służy
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]