Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pole zbliża

Pole zbliża

09.07.2018
Czyta się kilka minut
Jeśli naprawdę łakniecie relaksu, na lato polecam odpoczynek na polach namiotowych i kempingach.
Kuchnia studenckiej bazy namiotowej w Radocynie. Fot. fajnedziecko.pl
Kuchnia studenckiej bazy namiotowej w Radocynie Fot. fajnedziecko.pl
G

Gdy tylko zamknie się za nami szlaban oddzielający przestrzeń pola od reszty świata – na krótki czas urlopu życie będzie mieć zupełnie inny wymiar (zwłaszcza jeśli okaże się, już po rozbiciu obozowiska, że za rachitycznym płotkiem znajduje się druga część – ta dla nudystów, z którymi jednak dzielimy sanitariaty, a oni swoje surowe zasady uparcie przenoszą na naszą stronę). Pole namiotowe jest bowiem miejscem, gdzie zakrzywia się czasoprzestrzeń, zahaczona o śledzie wystające z przystawki do przyczepy Niewiadów. Kto w takiej mieszkał, to wie.

Nawet jeśli pomiędzy nadmorskimi sosenkami krąży ponure widmo wi-fi, które ściga nas po plaży dźwiękiem nadchodzących z pracy maili i powiadomień z Facebooka, to jednak zazwyczaj za słabe jest ono, by te maile potem skutecznie otworzyć lub by w pełni przewinąć ekran pełen powiadomień o ludziach, którzy nas wcale nie obchodzą. Przyznajmy to w końcu. Telefon leży odłogiem, bo ładowanie go w WC, gdzie jako tako działają kontakty (i gdzie świat tekstylnych i nudystów jednak trochę się przenika), wymaga zbyt wielu poświęceń, zatem czarny jego ekran zamyka w sobie niczym wieko trumny wszystko. Wszystko.

Na polu namiotowym – dokładnie tak jak w latach 80., gdy spędzałam wakacje na kempingach różnych krajów wspólnoty RWPG – naczynia myte w umywalniach przez dzieci i odwiecznie przez nie źle spłukiwane oddają posiłkom ten szczególny aromat detergentu, co szczególnie ciekawie komponuje się ze smakiem zimnej wody mineralnej w upały. Dzieci na polach namiotowych generalnie wracają do formy, którą pamiętamy sprzed lat. Zamiast siedzieć, biegają, zamiast pisać na messengerach, drą się do siebie i nawołują, uzbrojone w latarki wieczorami i w paletki do badmintona za dnia, lub moczą się z lubością w wodzie, nawet jeśli jej temperatura nie przekracza 15 stopni.

Na polu namiotowym w małym barze funkcjonującym koło recepcji grupka dzieci z zainteresowaniem graniczącym z wizytą w kinie 4D na nowym filmie Pixara patrzyła na ręce człowieka, który wielgachnym nożem marki Opinel strugał kredki, albowiem zakup ostrzałki przekroczył możliwości sklepu wielobranżowego w pobliskim miasteczku. Ta przygoda okazała się doskonałym wprowadzeniem do lektury książki Astrid Lindgren o Emilu, który jak przecież dobrze wiemy, strugał świątki w drewutni. Obecnie trwają negocjacje w sprawie pozwolenia na zabawy nożem. Potrwają do dnia wyjazdu, nie ma wyjścia.

Netflix, HBO, konsola, iPad – na polu namiotowym ich urok blaknie i to nie tylko dlatego, że na oświetlanych słońcem ekranach nic nie widać – gdy piszę te słowa, walcząc z brakiem widoczności liter na ekranie laptopa, czteroosobowa rodzina ze Słowenii, z namiotu obok, trzecią już godzinę rypie ostro w karciochy, a emocji przy tym jest tyle, co podczas meczu Chorwacja-Dania. House of cards.

Sąsiedzi z prawej – mili Czesi w wieku moich rodziców – co rano już do śniadania rozlewają wyciągane z lodówki w przyczepie piwa Zlatopramen, które ewidentnie przywieźli w dużej ilości z domu. Dwójka starszych harleyowców z Niemiec (oboje długowłosi i chodzący w skórach w upał) pod tym względem bije jednak na głowę rubasznych rodaków Hrabala – Niemcy do rogalika z dżemem piją rano whisky z plastikowych kubeczków. Motory od tygodnia szczelnie przykryte pokrowcami czekają spokojnie na sygnał do odjazdu.

Menażka, kuchenki na gaz, przywierające do dna garnków sosy pomidorowe, pogryzione przez osy miękkie brzoskwinie, szyszki boleśnie wbijające się w stopy, gdy nocą szuka się bosą nogą klapka, by pójść na siku, igły sosnowe w śpiworze, poranny upał wyganiający z namiotów – wszystko jak za dawnych lat. Kąpiel w nostalgii i zimnym morzu – są jak szczepionka przeciwko gnuśnej codzienności. Na polu jest fajnie fajnością bezpieczną, oswojoną i zwyczajną. I nawet ten uparty nudysta z umywalni stał mi się bliższy, gdyśmy ramię w gołe ramię stali nad miskami pełnymi prania. Pole zbliża. Choć doprawdy – wciąż nie wiem, co on, na Boga, prał. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Pisarka i dziennikarka, wcześniej także liderka kobiecego zespołu rockowego „Andy”. Dotychczas wydała dwie powieści: „Disko” (2012) i „Górę Tajget” (2016). W 2017 r. wydała książkę „Damy,...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

żeby zażyć trochę relaksu, muszę zaliczyć: menażkę, kuchenki na gaz, przywierające do dna garnków sosy pomidorowe, pogryzione przez osy miękkie brzoskwinie, szyszki boleśnie wbijające się w stopy, gdy nocą szuka się bosą nogą klapka, by pójść na siku, igły sosnowe w śpiworze, poranny upał wyganiający z namiotów...? I tak przez dwa tygodnie?! Nie sądzę :))) Autorkę serdecznie pozdrawiam.

Powietrze drży w upale jak w "Południcy" u Andrzeja Stasiuka. Nie o relaks tu chodzi, lecz o "zdarzenie duchowe"...

Szanowny Pan, że coś z metafizycznej pasji podróżniczej pana Andrzeja można odnaleźć na kampingu? Nie sądzę :))) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]