Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jak pokonać Katar?

Jak pokonać Katar?

30.06.2018
Czyta się kilka minut
Aby złamać opór maleńkiego Kataru i zmusić go w końcu do uległości, potężna i wielka Arabia Saudyjska postanowiła przekopać Półwysep Arabski i przerobić sąsiada na wyspę.
Siedziba Komitetu Organizacyjnego Mundialu 2022 w Katarze / Fot. Ramil Sitdikov / Sputnik / East News
Siedziba Komitetu Organizacyjnego Mundialu 2022 w Katarze / Fot. Ramil Sitdikov / Sputnik / East News
J

Już wiosną pojawiły się pierwsze wieści, że saudyjskie władze przymierzają się do tego, żeby rozpisać przetarg na wykopanie na granicy sześćdziesięciokilometrowego kanału, szerokiego na dwieście metrów i głębokiego na dwadzieścia, który odetnie Katar od reszty Półwyspu Arabskiego i uczyni z niego wyspę. Teraz gazety z Rijadu, Dżiddy i Mekki piszą, że do przetargu – Saudowie przeznaczyli na budowę kanału prawie miliard dolarów – stanęło ponoć pięć firm z Egiptu, mającego własne doświadczenia z budową Kanału Sueskiego, a zwycięzca konkursu ma zostać ogłoszony jesienią. Za rok kanał „Salwa” ma być już gotowy, a Katar, najbogatszy dziś półwysep na ziemi, stanie się najbogatszą wyspą.

Nad kanałem „Pocieszenia” (to między innymi znaczy imię „Salwa”) mają powstać luksusowe plaże, kurorty turystyczne (rozwój turystyki i przemysłu rozrywkowego jest jednym z ważnych założeń saudyjskiej „pieriestrojki”, przeprowadzanej od roku przez następcę tronu, księcia Mohammeda ibn Salmana), hotele, parki zabaw, przystanie jachtów, a także dwa pasażerskie porty, z których statki zabierać będą podróżnych w rejsy po Zatoce Perskiej.

Krainę rozrywki Saudowie zamierzają zbudować tam, gdzie dziś przebiega granica lądowa z Katarem (jest to jedyna granica lądowa Kataru). Zaraz za nim, w głąb saudyjskiego terytorium, stworzyć zamierzają szeroką na kilometr strefę buforową, gdzie chcą rozmieścić potężną bazę wojskową, a także wysypisko atomowych śmieci z elektrowni nuklearnej, którą również nad katarską granicą planują zbudować. Drugie śmietnisko z atomowymi odpadami planują umieścić w pobliżu Kataru także Zjednoczone Emiraty Arabskie, oddzielone od Kataru wąskim pasem saudyjskiego terytorium.

Przerobienie Kataru z półwyspu w wyspę ma być dla niego karą za nieposłuszeństwo wobec Saudów, roszczących sobie prawo do tytułu niekoronowanego przywódcy całego Półwyspu Arabskiego i w ogóle Bliskiego Wschodu i świata islamu. Katarczycy, którzy dorobili się niewyobrażalnego wprost bogactwa na ropie naftowej, a zwłaszcza gazie ziemnym, od dawna zaleźli Saudom za skórę swoją nowoczesnością i niezależnością, którą królowie z Rijadu brali za pychę i zachętę do buntu przeciwko uświęconym tradycją, odwiecznym, konserwatywnym porządkom.

Bogactwo Katarczyków jeszcze nie drażniło Saudów, uzurpujących sobie rolę przewodników i żandarmów Bliskiego Wschodu. Nie w smak była im za to wyrosła na bogactwie polityczna i dyplomatyczna aktywność maleńkiego sąsiada, który umiejętnie inwestując na całym świecie zarobione na gazie ziemnym miliardy, zyskiwał sobie polityczne wpływy (to im m.in. zawdzięcza Katar fakt, że w 2010 roku przyznano mu przywilej zorganizowania piłkarskich mistrzostw świata 2022). Saudowie uznali, że Katarczycy rzucili wyzwanie ich przywództwu. Rubikonem okazała się Arabska Wiosna, która na przełomie lat 2010 i 2011 przetoczyła się przez Bliski Wschód, obalając tamtejszych władców i ustanowione przez nich porządki.

Saudowie, kustosze tradycji (i zarazem jej zakładnicy) wystąpili przeciwko Arabskiej Wiośnie i wszystkiemu, co niosła. Katarczycy zaś uznali, że jedynym sposobem uniknięcia rewolucji będzie dostosowanie się do nowych czasów i wspieranie oraz kontrolowanie wyrosłych w Arabskiej Wiośnie umiarkowanych ruchów politycznych, odwołujących się do islamu. W dziele tym wspierali ich Turcja i ówczesny prezydent USA Barack Obama.


Polecamy: "Strona świata" - specjalny serwis "TP" z analizami i reportażami Wojciecha Jagielskiego


Najsilniejszym z takich reformatorskich ruchów muzułmańskich na Bliskim Wschodzie byli Bracia Muzułmanie, których Saudowie, a także Egipcjanie i większość bliskowschodnich elit władzy uważała za religijnych fanatyków i niebezpiecznych wichrzycieli. A Katarczycy nie żałowali też pieniędzy dla palestyńskiego Hamasu i wspierali al-Nusrę, syryjską filię Al-Kaidy, walczącą z samozwańczym kalifatem znad Tygrysu i Eufratu. Podjęty przez Katarczyków i Turków eksperyment, mający doprowadzić do oswojenia Braci Muzułmanów, zakończył się jednak dramatycznym niepowodzeniem i doprowadził tylko do dalszej radykalizacji nastrojów na Bliskim Wschodzie.

Przetrwać pierwszą polityczną burzę, tuż po Arabskiej Wiośnie, ułatwili Katarczykom Amerykanie, a przede wszystkim Turcy, którzy zbudowali pod Dohą własną bazę wojenną. Ale turecką troskę o Katar w Rijadzie uznano za próbę ingerencji w sprawy Półwyspu Arabskiego, strefy przez Saudów zastrzeżonej dla nich wyłącznie. W ich oczach lista przewin Katarczyków tylko się wydłużyła.

Z czasem doszło dopisano do niej jeszcze nadmierną – zdaniem Saudów – zażyłość z Iranem, uważanym w Rijadzie za głównego rywala i wroga na Bliskim Wschodzie, gościnę, jakiej Katarczycy udzielali u siebie od lat dysydentom z sąsiednich krajów, a nawet (a może raczej przede wszystkim) utrzymywanie stacji telewizyjnej al-Dżazira, pierwszej nowoczesnej telewizji informacyjnej w świecie arabskim, której działalności od lat ścierpieć nie mogą bliskowschodni autokraci.

Póki w Waszyngtonie rządził Obama, na pustyniach Półwyspu Arabskiego trwała zimna wojna między maleńkim, nie liczącym nawet pół miliona ludności Katarem, a potężnymi Saudami i ich sprzymierzeńcami ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Bahrajnu, a także Egiptu. Gdy w Białym Domu nastał Donald Trump, Saudowie postanowili rozprawić się z krnąbrnym sąsiadem. Najpierw, w maju zaprosili do siebie Trumpa, gdzie olśnili go wspaniałym przyjęciem i kupili jego względy miliardowymi zamówieniami na amerykańską broń. Gdy zachwycony dyplomatycznym triumfem Trump wyjechał z Rijadu, na początku czerwca Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahraj i Egipt złożyły Katarowi propozycję – ich zdaniem – nie do odrzucenia. Zażądali, by Katarczycy przestali wspierać Braci Muzułmanów i podobne im ruchy polityczne, zerwali stosunki dyplomatyczne z Iranem, usunęli ze swojej ziemi turecką bazę wojenną, zamknęli al-Dżazirę i dodatkowo wypłacili sąsiadom miliardy dolarów kontrybucji za rzekome szkody, wyrządzone im przez katarską politykę.

Katarczycy spokojnie, ale kategorycznie odrzucili wszystkie żądania, uznając, że spełnienie ich byłoby równoznaczne z wyrzeczeniem się niepodległości i pogodzenie z rolą saudyjskiego wasala. Liczyli, że przed sąsiedzką wojną uchronią ich Amerykanie, mający w Udeid pod Dohą swoją najważniejszą na Bliskim Wschodzie bazę wojskową. Amerykańscy generałowie istotnie wybili Saudom z głowy pomysł zbrojnej inwazji na Katar, ale Trump entuzjastycznie poparł Rijad i jego sojuszników, uznając katarski szantaż za sukces swojej polityki zagranicznej. Mając ręce skrępowane przez Amerykanów, Saudowie i ich sprzymierzeńcy ogłosili blokadę. Zamknęli granicę lądową z Katarem, granice morskie dla jego statków, przestrzeń powietrzną dla jego samolotów. Zamrozili konta katarskich obywateli i firm, zamknęli filie katarskich banków, kazali się wynosić katarskim obywatelom. Zakazano handlu z Katarem i wszelkich kontaktów z jego władzami. Blokada i ostracyzm miały zostać odwołane dopiero wtedy, gdy Katar ogłosi kapitulację i zgodzi się słuchać Saudów.


Czytaj także: Nieporządek bliskowschodni - Wojciech Jagielski rozmawia z Krzysztofem Strachotą


Minął jednak rok, a skutki blokady okazały się odwrotne do zamierzonych. Zamiast zmusić Katar do zerwania znajomości z Iranem i Turcją, blokada sprawiła, że Doha przyjaźni się z nimi, jak nigdy dotąd. Mając zamknięte granice z krajami arabskimi i sprowadzając ze świata wszystko, co potrzebne mu do życia, Katar został skazany na jeszcze bliższą współpracę z Teheranem i Ankarą. Sprowadza z Iranu i Turcji żywność. Samoloty latają przez irańskie niebo, a statki płyną przez irańskie wody, przywożąc do Kataru kupowane w świecie towary, włącznie z tymi, potrzebnymi do budowy stadionów na piłkarskie igrzyska w 2022 roku. Aby ułatwić handel, Katar otworzył wcześniej niż planował budowany za kilka miliardów dolarów port.

Blokada zaskoczyła Katarczyków i początkowo wywołała wśród nich panikę. Spokój wrócił jednak szybko, gdy rządzący emirowie sięgnęli głębiej do kieszeni. Mogli sobie na to  pozwolić, bo Katar uważany jest za najbogatszy kraj świata, a zgromadzone na funduszach strategicznych pieniądze wystarczyłyby mu na utrzymanie ponoć aż do 2133 roku. Przepłacając i zmieniając dotychczasowych dostawców, Katarczycy szybko zapełnili po dawnemu sklepowe półki, a blokada nauczyła ich także bardziej niż dotychczas cenić swoją niezależność. Jej uosobieniem stał się panujący od pięciu lat, młody, niespełna czterdziestoletni emir Tamim ibn Hamad Al-Sani, który nie uległ Saudom. Symbolem niezależności stało się też dziesięć tysięcy krów, jakie zaraz po wprowadzeniu blokady Katarczycy sprowadzili boeingami z Ameryki, by w klimatyzowanych oborach na pustyni zapewniały im dostawy świeżego mleka.

Katarczycy przetrwali więc pierwszy rok blokady, a nawet wyszli z niej zwycięsko. Ich gospodarka nie dostała zadyszki, ale rozwija się w tempie szybszym niż arabskich sąsiadów z półwyspu. Emirowie z Dohy nie pożałowali też pieniędzy na „środku budowania entuzjazmu” na świecie. Wydali miliardy dolarów na kampanie propagandowe, mające przekonać zachodnich przywódców, że wcale nie wspierają muzułmańskich fanatyków ani wywrotowców. Jeszcze lepiej niż propagandą, przekonali do siebie przywódców Zachodu (a także Rosję), kupując od nich za kolejne miliardy broń i sprzęt wojskowy. W rezultacie Trump, który w maju zeszłego roku zachwycał się Saudami, a potępiał Katarczyków, w kwietniu gościł w Białym Domu katarskiego emira, a po spotkaniu z nim zapewniał, że uważa go za „osobistego przyjaciela” i „prawdziwego dżentelmena”.

Na swoim podwórku, na Bliskim Wschodzie, Katarczycy nie musieli kupować niczyjej sympatii. Butnych bogaczy mało kto może lubi, ale w oczach Arabów jawią się kolejna ofiara buty Saudów, którzy w dodatku dla pokonania swojego wroga, Iranu, wyrzekli się sprawy palestyńskiej i zawarli sojusz z Ameryką, ale gotowi są na przymierze z samym Izraelem.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

w Katarze czuje się jednak psychologiczne skutki blokady, mimo że robi się "business as usual" i nawet kopią metro, co zawsze jest inwestycją "prestiżową". Ale to jest tak, jakby mieszkańców bogatych Łomianek odciąć od Warszawy i reszty województwa, pozostawiając im tylko możliwość latania z Modlina. Jedno się nie zmieniło - Katarczycy konsekwentnie inwestują w "soft power" i wizerunek. Artykuł brzmi trochę jak pisany na zamówienie ambasady katarskiej.

Urozmaicenie musi być, skoro większość uprawia narrację Saudyjską, ktoś może jakiś drobny element do tego bałaganu wrzucić w obronie drobnego Kataru. Czy "chudy szybciej zdechnie niż gruby schudnie"? to też problematyczne, czasem wiatr przewraca dęby, a trzcina rośnie dalej. Zobaczymy co będzie, póki co Katar się trzyma, a Saudowie chcą im jeszcze ekskluzywne "okopy" zafundować.

wszystko jasne - Kaczyński na [swój sposób] sprytnie wymyślił, że jeśli przekopie Mierzeję Wiślaną to zrobi z Rosji wyspę i w ten sposób jej - nomen omen - dokopie

zrobić test IQ...

nie da rady, dostęp chroniony przez oddział zbrojnych i panią Basię

ale Rosji wystarczy tylko ta mala wyspa Kaliningrad aby potem kaczki mogly sobie poplywac po Baltyku.

Panie Redaktorze, Najpierw pisze Pan: "Katarczycy zaś uznali, że jedynym sposobem uniknięcia rewolucji będzie dostosowanie się do nowych czasów i wspieranie oraz kontrolowanie wyrosłych w Arabskiej Wiośnie umiarkowanych ruchów politycznych, odwołujących się do islamu." Co mozna w sumie zaakceptowac. Jednak dalej groch z kapusta: "A Katarczycy nie żałowali też pieniędzy dla palestyńskiego Hamasu i wspierali al-Nusrę, syryjską filię Al-Kaidy, walczącą z samozwańczym kalifatem znad Tygrysu i Eufratu. Podjęty przez Katarczyków i Turków eksperyment, mający doprowadzić do oswojenia Braci Muzułmanów, zakończył się jednak dramatycznym niepowodzeniem i doprowadził tylko do dalszej radykalizacji nastrojów na Bliskim Wschodzie." Co to znaczy oswojenie Bractwa Muzulamanskiego? Ruch ten jest bardzo popularny na Bliskim Wschodzie i, jak zauwaza sie, przy wolnych wyborach zdobylby wiekszosc bez wysilku w wiekszosci przypadkow. Tak w sumie bylo w Egipcie. Przewrot dokonany przez obecnego prezydenta - generala niezbyt wzruszyl kraje zchodnie w tym Stany ZJednoczone Baraka Obamy, ktory wedlug Pana mial "wspierac i kontrolowac" umiarkowane ruchy odwolujace sie do Isalmu. Morsi gnije w wiezieniu, nota bene pozbawiony opieki lekarskiej, i pies z kulawa noga calym swiecie demokratycznym nie zajmuje sie jego losem. Tyle jesli chodzi o wspieranie. Dalej stawia Pan w jednym szeregu Hamas i al-Nusre. Hamas jest czescia ruchu Bractwa Muzulmanskiego zas al-Nusra to slawetni czlonkowie ruchu "head choppers", niewiele rozniacy sie od ISIL. Walke al-Nusry z ISIL mozna porownac do "rodzinnej" bijatyki. Rzeczywistosc zas jest taka, ze Katar wspieral BM ale rowniez, z jednakowym entuzjazmem jak Arabia Saudyjska, rozne ruchy ekstremalne (choc nie zawsze te same), co bylo, do czasu, na reke Stanom Zjednoczonym i czesci swiata zachodniego. Inaczej mowiac, zaden eksperyment w moderacji, ktory zakonczyl sie radykliazcja lecz efekt wspierania wszelkiej masci ruchow radyklanych przez oba wymienione panstwa &CO. przy aprobacie Stanow Zjednoczonych i swiata zachodniego - gdzies tam nawet mowiono ( chyba w Londynie) o 70tys. "umiarkowanych" rebeliantow walczacyc w Syrii. Zas kopanie kanalu to kolejna "fantasmagoria" szalonego ksiecia "reformatora" (tak bardzo obecnie "kochanego" i oklaskiwanego na Zachodzie), majaca na celu odwrocenie uwagi od politycznego bagna w jakie wkroczyl i z ktorego nie ma pomyslu na wydostanie sie. Pozdrawiam

Wojskowy zamach stanu, który obalił demokratycznie wybranego prezydenta Morsiego, intelektualistę z amerykańskim doktoratem, był wyczekiwanym (oby tylko!) przez Zachód rozwiązaniem. "Może to s...syn, ale nasz s...syn", jak zgrabnie ujął to Roosevelt albo Churchill, albo Morris, albo nieważne kto, bo ten sposób myślenia jest poniekąd uniwersalny. Dlatego informacje takie, jak o procesie w prowincji Al-Minja, w którym orzeczono karę śmierci jednocześnie dla 529 podsądnych, są odnotowywane w światowej prasie jako w zasadzie etnograficzne ciekawostki z innego kręgu kulturowego. Zresztą wykonano tylko jeden wyrok, a w okresie rządów Sisiego uzbierała się może setka rzeczywiście spadłych głów. Popularność "szalonego księcia" natomiast może mieć przyczyny nie tyle w brutalnej sferze interesów ekonomicznych, bo tu Amerykanie zawsze dogadywali się z Saudami, co w atmosferze kulturalnej. Dzisiaj wystarczy, by władca "kazał na dworze tańczyć menuety i do towarzystw gwałtem wwiódł kobiety", a już może "ujść za rząd silny, mądry i łaskawy".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]