Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Za kurtyną

Za kurtyną

18.06.2018
Czyta się kilka minut
Episkopat nie ujawnia wewnętrznych dyskusji. Wiele sygnałów świadczy jednak, że spory są prowadzone, a jeden z ostatnich i szczególnie gorący dotyczy komunii dla osób rozwiedzionych.
Biskupi podczas zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, Lublin, październik 2017 r. JAKUB ORZECHOWSKI / AGENCJA GAZETA
W

Wytyczne zaskoczyły mnie. To bardzo dobry dokument – mówi o. Józef Puciłowski, były wieloletni duszpasterz związków niesakramentalnych. – W polskim Kościele słychać było wcześniej krytyczne głosy o „Amoris laetitia”, tymczasem dokument Episkopatu odnosi się do tej adhortacji bardzo pozytywnie. Wytyczne wzywają do bliskości z osobami w sytuacjach nieregularnych – trzeba się nad nimi pochylić, nie krzyczeć na nie, tylko starać się pokazywać Pana Jezusa miłosiernego. To trochę spóźniony apel, ale cieszę się z niego. I myślę że niesakramentalni również się cieszą, a dla mentalności wielu polskich księży to rewolucja – mówi „Tygodnikowi Powszechnemu” dominikanin znany m.in. z tego, że nie boi się wyrażać krytycznych opinii na temat polskiego Kościoła.

Zaskakująca zmiana

Nie tylko on jest zaskoczony. Biuro Prasowe Konferencji Episkopatu zamieściło tekst wytycznych w...

15683

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 19 na 20 października do momentu zakończenia głosowania w wyborach samorządowych 21 października. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej - czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny od 500 tys. do miliona zł.  

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„Pozostawanie w grzechu cudzołóstwa nie pozwala im(osobom w niesakramentalnych związkach) otrzymać rozgrzeszenia i przyjmować Komunię Świętą”. To tak jakby zaprzeczać nierozerwalności małżeństwa w samej jego istocie sakramentalnej: związku Chrystusa i Kościoła Jego Oblubienicy. Chrystus nie poślubił Kościoła bezgrzesznego, ale właśnie jako Wielką Nierządnicę, którą oczyszcza swoją miłością, a ona oczyszcza się wdzięcznością za tą łaskę. Nie ma Kościoła bezgrzesznego, podobnie, jak nie ma człowieka bez grzechu-"kto twierdzi inaczej, kłamcą jest i zabójcą". Kościół nie może więc nauczać o "stanie łaski uświęcającej" wynikajacej z bezgrzeszności delikwenta-to antyewangeliczne kłamstwo. Stan łaski uświęcającej daje łaska "z góry", której znakiem jest odkupienie Krwią Chrystusa. Simul justus et peccator-świety Kościół grzesznych ludzi, który jako Oblubienica, jest związany sakramentem małżeństwa z Chrystusem, którego nie zerwie nierząd Kościoła...

ilu faktycznie takich zasromanych kościelnymi zakazami i nakazami rozwodników w kościele, czy cała ta dyskusja to nie przypadkiem lamenty nad pusta trumną - a może jedynie próba uatrakcyjnienia konfesji wobec postępującego kurczenia się stada?

bo Kościół ma przesłanie pozytywne(cywilizacja+Ewangelia),a nie jest asocjacją negatywną, tzn. zorientowaną na "przeżycie we wrogim środowisku". To darwinizm społeczny chce człowieka z powrotem wepchnąć do jaskini, o którą musi walczyć z konkurencyjnym stadem jakiegoś niedźwiedzia jaskiniowego

według mnie kompletnie odleciana, nijak nieprzystająca do rzeczywistości - kościół to właśnie stado i pasterze pilnujący udoju, a "darwinizmem społecznym" to można - jak genderem - moherowe babcie straszyć, w TP ten numer raczej nie przechodzi

A które potwierdzają powiedzenie, że: "jak trwoga, to do Boga", bo to jest ostateczna instancja najważniejszych ludzkich spraw. W Niemczech słyszałem opowiadania, jak zaraz po zakończeniu II w.ś., gdy kraj leżał w gruzach, a w każdej rodzinie ktoś bliski stracił zycie, to wtedy ludzie masowo gromadzili się w kościołach(lub ich gruzach)-i to bez względu na konfesję. No i sam z perspektywy 20 lat, widzę że w ostatnich paru latach, jest coraz wiecej ludzi w kościele i są aktywniejsi w życiu religijnym. Niemcy mają dość silny instynkt społeczny i wyczuwają, co jest potrzebne, by dobrze żyć we wspólnocie. Podobnie w Rumunii kocioły są pełne ludzi szukających wsparcia w zmaganiu się z trudną rzeczywistością. Można rozstrzygnieciem swojej głowy odrzucać Boga, ale gdy tą głową coś dobrze potrząśnie(lub zrobi się to samemu b. solidnie), to wtedy i Bóg staje się realny

to,że kościół od wieków żeruje na ludzkim nieszczęściu i strachu to nic nowego , Ameryki Pan nie odkrywa, "darwinizm społeczny" jeśli gdzie to tu akurat pasuje jak ulał - ale wnioskowanie z tego faktu o "przesłaniu pozytywnym" itepe to już gruba przesada

"żerowanie"-to się wpisuje w faryzejsko-bolszewicką przewrotność odwracania kota ogonem, by dobro przedstawić jako zło, które bezwzglednie wymaga unicestwienia. Zaś rzeczywiste zło pasożytowania na innych, chować za fasadą "oświeconej elity" i "przewodniej siły narodu"

i to nawet wcale nie pod pozorem pomocy, a przy pomocy straszenia i wręcz p r z e m o c y

...

...

sensowne z punktu widzenia historycznego i społecznego regulacje dotyczące współżycia seksualnego pomiędzy członkami grupy, zamienione przez kastę kapłanów i teologów w rzekomo Boże przykazania wystawiają [od tysiącleci zresztą] na żywe pośmiewisko Bożą powagę i majestat - a kolejne szczegółowe regulacje na temat kto, z kim, kiedy, w jaki sposób może albo nie może spółkować itede jedynie dodają kpin i ujmują należnego Panu Bogu poważania i szacunku - w czasach dzisiejszych, kiedy społeczność ludzi już de facto zaakceptowała zmianę reguł w tym zakresie i dostosowała się do nich mentalnie i legalnie, osamotniony kościół stoi na straconej pozycji, no może razem z nim na sali pusty śmiech pozostał i smród po pedofilskich wybrykach kapłanów

"...osamotniony kościół stoi na straconej pozycji, no może razem z nim na sali pusty śmiech pozostał..." Oby tylko ten pusty śmiech nie przekształcił się w małpie pohukiwania reanimalizowanego człowieka, pozbawionego racjonalnej istoty cywilizacji. Może to być sytuacja o tyle "dyskomfortowa", że dysponując technologicznym instrumentarium, ów duchowy regres stworzy sytuację, której obrazem jest pijana małpa z odbezpieczonym rewolwerem w dłoni

Śledzę temat, choć mnie nie dotyczy. Każdy ma chyba kogoś w rodzinie żyjącego, z pięknie tu nazwanym, nieregularnym związkiem. Osoby te nie są już dziś izolowane ani wytykane palcami. Na pewno mają z tym problem, ale chyba dalekie są ich rozterki, od przemyśleń biskupów. Na pewno to co napiszę jest niestosowne, ale czytając wszystkie te pięknie zredagowane teksty na ten temat, odczuwam pewien dyskomfort, po prostu to minie zaczyna śmieszyć. Powiem z pewną dozą ironii, jeśli biskupi poważnie i na serio prowadzą sobie w wielkiej tajemnicy dyskusję, z których wynika co wynika z przecieków, to ja cię kręcę, chyba zamieszkali na innej planecie. Ale z drugiej strony to ich rozumiem, o wiele lepiej i prościej zajmować i „troszczyć” się o rozwodników, niż na poważnie zająć się nadużyciami duchownych, szczególnie w stosunku do dzieci, czy uczciwie zająć się donosicielami w sutannach współpracujących z komunistami. Na razie wszyscy są krystalicznie czyści, patriotyczni i najwspanialsi z wspaniałych. No i dobrowolność w kreowaniu wytycznych, trochę to mi przypomina średniowieczny handel odpustami, a może rzeczywiście to jest tylko zwyczajny handelek.

No właśnie. Przemyślenia biskupów interesują ich samych, pewną liczbę osób oczekujących od nich porad i rozstrzygnięć oraz - co na pierwszy rzut oka może dziwić - osób deklarujących brak zainteresowania albo wręcz irytację tematami owych przemyśleń. Ta ostatnia kategoria to wcale nie marginalna grupka dziwaków, marnujących umyślnie swój czas i zasoby inteligencji, co łatwo stwierdzić po liczbie i charakterze komentarzy na tych łamach. Szczególnie w zestawieniu z anemicznymi reakcjami na inteligentne felietony, wnikliwe recenzje, pogłębione reportaże i artykuły naukowe zatrącające o filozofię. Nie zamierzam z tego szydzić. Owi "dziwacy" mogą po prostu mieć usposobienie Smerfa Marudy i czerpać przyjemność z rzeczy dla siebie nieprzyjemnych. Ich prawo. Mogą też mieć poczucie misji, zmierzając za każdym razem do tej samej konkluzji: ceterum censeo Ecclesiam... etc. Też ich prawo. Pozwolę sobie tylko zwrócić uwagę na drobną niekonsekwencję. Jeśli biskupi wolą zajmować się (ich prawo!) rzeczami dla siebie prostszymi zamiast najważniejszymi na dłuższą metę dla instytucji, której życzymy jak najrychlejszego upadku, to jaki sens ma krytykowanie ich z tego powodu? Żeby nie daj Panie Boże posłuchali i przedłużyli tej instytucji niepotrzebną, a może i szkodliwą egzystencję? Bo nie będzie co komentować?

-bo z jednej strony jest "pochłonięty gorliwością o dom Pana", a z drugiej-"walczy z Bogiem" o (nienależne mu?) błogosławieństwo. I to jest chyba droga każdego człowieka w Drodze ku Ojcu

tego efektu nie bierze Szanowny Pan pod uwagę - prócz tego jako podmiot życia politycznego, układający się i kupczący swymi wpływami z władzą oraz korzystając obficie z publicznych pieniędzy i ekskluzywnych przywilejów kosciół, w szczególności jego wysocy funkcjonariusze, podlegają i będą podlegać podobnej kontroli i ocenom jak partie polityczne i ich działacze - że biskupom marzy się powrót do statusu świętych amarantowych krów, że dostali kobiecą piąstka prosto w nos podczas niedawnych protestów przed kuriami, że na własnej tacy odczuwają boleśnie co nowy raport Pew Research Center dobitnie pokazuje - to chyba nie znaczy, że mamy im współczuć i ich głaskać?

Eddie, daj już spokój z tym obnażaniem swoich marzeń sennych... Mnie to naprawdę nie podnieca!

Szanowni Panowie, trochę powagi. Szczypiecie jeden drugiego, a może któryś z Was ma dobra odpowiedź na takie pytania: - kto tym panom w czerwonych czapeczkach dal prawo do selektywnej dystrybucji obrzędu łamania chleba? - czy ta zgraja obłudników nie ma poważniejszych dylematów do dyskusji? A może by tak coś o miłosierdziu i pomocy ludziom dotkniętym ułomnościami, lub o zgorszeniu będącym owocem bratania się z nikczemnymi politykami. - dlaczego ci panowie nie czytają Ewangelii. Tam na co drugiej stronie jest słowo o miłosierdziu, skromności, o obnażaniu obłudy itd. Za to słowa nie ma o budowaniu 100 metrowych krzyży, plątaniu się w politykę czy też oblepianiu się złotem i purpurą. Wstawienie do świątyni lub zawieszenie na szyi krucyfiksu nie czyni świętości. Na to trzeba zapracować wdrażając prawdziwą naukę Jezusa w otaczającą nas rzeczywistość.

ludzie zaczęli się domyślać, że Watykan to siedlisko Belzebuba

Tobie podobni, zawsze byli, są i będą. W czasach Chrystusa uważali, że Jego Moc, od szatana pochodzi.Nic się nie zmieniło.

satysfakcję daje już świadomość, żem mimo wieloletnich starań kościelnych manipulatorów i propagandystów zdolny do własnych osądów i samodzielnego poglądu

ja tam akurat absolutnie nie mam potrzeby wiary w takie wynalazki, ale jeśli kto wierzy w nie, a od tego rozum ma trzeźwy i nie boi się go używać, to na miłość boską, przecież nie ma lepszego wytłumaczenia tego wielowiekowego horrendum, wszystkich bezeceństw i obrzydliwości, które były i są udziałem tej instytucji, specjalnie jej watykańskich funkcjonariuszy +++ p.s. erystyczne próby bagatelizacji tematu przy pomocy imienia Jezusowego niczym innym, jak wystąpieniem przeciw 2. przykazaniu są, tak na wszelki wypadek gdyby jakimś cudem Pan naprawdę wierzył, zwracam uwagę..

boży człowiek z pana jest. Jeżeli ma pan, tak wielkie uszanowanie dla 2 Przykazania? Tylko jeden mały a właściwie wielki problem jest. Z tym uszanowaniem, to zwykle kłamstwo jest. Bo brak u pana, owego poszanowania dla 2 Przykazania i pozostałych 9. Niewątpliwie musi być, jakiś tego powód? Już tyle lat, walczy pan z Bogiem. I co? Jak tam samopoczucie? Kondycję jak widać po pańskich postach, ma pan dobrą.Zdrowie też dopisuje. Jest charaszo. Tak trzymać, jak mówi kapitan.

to Panu, hipotetycznie wierzącemu, na wszelki wypadek zwracam uwagę, że bluźni - o moim stosunku do przykazań tu ani słowa, więc proszę włączyć szare komórki jeśli jeszcze jakieś nadają się do pracy i tyle - a co do "walki z Bogiem" - na miły Bóg, przecież czarno na białym piszę, że nie ma w moim świecie w takich wynalazków - do Pana naprawdę nie dotarło, że krytykuję instytucję kościoła, jej zdemoralizowanych, aroganckich i pysznych urzędników, biznesowe i korupcyjne powiązania z władzą i niepohamowaną chciwość - itede, itepe?... Pan udaje kompletnie niekumatego czy faktycznie już stracił kontakt z rzeczywistością?...

Lecz,jako ten niekumaty, tak sobie myślę,że jeżeli ktoś sprzedaje tombak za złoto, to coś jest nie tak.........Protestuję, choć żaden protestant ze mnie. Czy naprawdę kumaci, muszą propagować tombak?

Przynajmniej oficjalnie się szczypiemy - tak internetowo. To tak na miarę naszych czasów, bo w czasach hebrajskich to byśmy inaczej raczej dyskutowali. Nie oskarżaj kardynałów przede mną, bom nie ich ani obrońca, ani prokurator. Lepiej znajdź namiar na kardynałów i tam ich szczyp oficjalnie i na tyle bezpośrednio na ile życiowe warunki pozwalają. Na świętość moim zdaniem się nie pracuje. Kto by chciał pracować na coś, co burzy święty spokój?. Che, che. Świętość to łaska Boga. My to możemy starać sie nie grzeszyć, poprzestać na tym kim jesteśmy - słabi i kulejący, ale zwracający się w stronę Boga. Jak naprawdę zwrócisz sie w stronę Boga, to wtedy może zechcesz pojechać do wybranego kardynała na rozmowę, choćby ostrą. A teraz, to wygląda, jakbyś odwrócił sie plecami od Kościoła i puszczał bąki na niego. Sorry za porównanie, lepszego teraz nie mam...

strażnika świętych krów [jestem pewny, że RF zadowolony z porównania] - PB wydaje przepustki na audiencje u kardynała, a kardynalski asystent sprawdza autentyczność Bożego certyfikatu?... hmm... to już chyba coś poważniejszego, niż kiepski dowcip +++ a co do hierarchów i kościoła - prócz tego, że żyją z naszych podatków nie rozliczając się z nich, mają jeszcze wobec wielu duży dług do spłacenia, za przymusową indoktrynację, ideologiczne pranie mózgu, pasożytowanie nieraz przez całe życie - no i przypomnę, według tegoż kościoła jego członkiem jest się po chrzcie niezależnie od swej woli, trzymanym w nim pomimo a nawet wbrew niej, więc żaden biskup ani wikary żadnej łaski nie robi

trafił Pan w sedno. Marzyłem o tym. To właściwe spojrzenie na mój temat, a przynajmniej tak bym chciał. Strażnik świętych krów - to mi zajeżdża jakimś hinduizmem, z drugiej strony jednak wierząc - przyjdzie czas, że i krowy będą świadczyć o świętości Boga... Pozdrawiam Cię błyskotliwy psychologu życia świętych krów...

Bracie Robercie, coś ci się całkiem pomyrdało- utożsamiasz panów purpuratów KK z kościołem Chrystusowym, to chyba zbyt odważne. Tłumaczenie wszystkiego Łaską Boga to też odważna teza. Czy brak ...hm..rozsądku to też łaska, a może coś innego?

a może to Twój jakiś protestantyzm spod ciemnej latarni? Mój Bracie b1700

Prawdziwy Polsko-katolicki ekumenizm. Tak przy okazji na świecie doliczono się ponad 30 tys kościołów chrześcijańskich w tym spora grupka starszych od Rzymsko-katolickiego oraz młodsze jak protestanckie. Każdy z nich twierdzi, że jest naj, naj, naj... i nie ma powodu by odnosić się do nich z pogardą, ale to takie polskie. Tak przy okazji, co tu do rzeczy ma latarnia?

To tyle, jeśli chodzi o Twój "chrześcijański" ekumenizm. Nie o Twoje wyznanie mi chodzi, ale o to co "Twoje". To dlatego zaakcentowałem "Twój protestantyzm". Do wyznania twojego nic nie mam. A latarnia i ciemność to przenośnie znane z NT... Poprawiam się i doprecyzowuję . Jeśli w zasadach (dogmatach?) Twego wyznania nie zawiera się żadne oskarżenie wobec Kościoła Katolickiego ani żaden czarny obraz, to ok – wtedy nic do tego nie mam – nic oprócz co najwyżej współczucia pewnego. A do Ciebie wtedy powiedziałbym, że nie nawróciłeś się jeszcze na swoją religię. Ale jeśli twoje wyznanie nie daje Ci wolności osądu, ale sugeruje lub mówi wprost , to co pisałeś już wyżej, to wtedy coś do tej religii będę miał. Będę ją na przykład polecał satanistom, jeśli takowych poznam

tyle w temacie

Nie do Ciebie pisałem. A mnie nie obchodzi Twoje zdanie, bo znam je z góry - jest bardzo łatwe do przewidzenia. A zdania twoje, które przewiduje i tak mnie nudzą.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]