Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Psie duchy

Psie duchy

28.05.2018
Czyta się kilka minut
Gdy się żyje dość długo, to można wspominać wiele psów. Niektóre przychodzą nawet w snach. Tak było z Murzynem.
N

Nie tym dzisiejszym, pisanym dla ostrożności Mużin, ale tym pierwszym. W tamtych czasach to imię nie było jeszcze zakazane, a w dodatku przybłąkał się już tak ochrzczony przez okolicę i trudno było dorosłemu psu mieszać w głowie. Okolica to był pegeer oddalony o 5 kilometrów i kwatera drwali o jakiś kilometr. Nie wiadomo, skąd Murzyn przyszedł, ale wszyscy wiedzieli, jak ma na imię. Wszystkie psy w Polsce w tamtych czasach tak się nazywały, gdy były czarne. Jakieś trzydzieści lat temu.

No więc przyszedł któregoś dnia, położył się przy chałupie i leżał. Leżał jeden dzień, drugi, trzeci. Czasami gdzieś odchodził w swoich sprawach, ale wracał, kładł się i leżał. Nie wdzięczył się, nie merdał ogonem, nawet nie wstawał na widok człowieka. Widać było, że podjął decyzję i nie ma zamiaru od niej odstąpić. Po kilku dniach postawił na swoim. Dostał miskę i został.

Jako się rzekło...

6485

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A mnie się zdaje, że to nie Murzyn nie dopuszczał pana do swoich tajemnic, tylko pan je po prostu szanował, tak jak jego psią niezależność

Dziękuję! Przez chwilę byłam w Beskidzie, czułam tamten zapach, chłód wody w potoku, widziałam mętne światła gaza na wąskim asfalcie... I dziękuję za mądre pokazanie wspólnoty człowieka i psa. Mistrz!

Przyszedł znikąd, wybrał sobie mnie i czekał 3 dni na mrozie aż zmięknę. Gdy dostał michę nie było już odwrotu. Był cały czarny i zwiewał przez płot, zupełnie jak w innym felietonie p. Andrzeja. Tak samo też nie potrafił wrócić. Po roku, gdy zawiozłem go na psi cmentarz, nadal tęsknię i czekam na senne spotkanie. Piękna opowieść przywołuje wspomnienia. Dziękuję.

Ubawiłem się tymi Murzynami z przed 30 lat. Mieliśmy tez kiedyś Murzynka pieska ,niestety na starość zginął pod kołami .Teraz są kotki i na szczęście dostałem „kota do głowy” ,nie zamienię już na żadnego psa. Piękna opowieść -dziękuje ;)

Znam jeden rejon Polski, gdzie trzydzieści lat temu Murzyn miałby na imię Cygan...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]