Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Tragiczny test

Tragiczny test

20.03.2018
Czyta się kilka minut
Pod kołami samochodu prowadzonego przez sztuczną inteligencję zginęła kobieta. To może być najdroższy wypadek w historii motoryzacji.
Na miejscu wypadku, 19 marca 2018 r. / Fot. Chris Carlson / AP Photo / East News
Na miejscu wypadku, 19 marca 2018 r. / Fot. Chris Carlson / AP Photo / East News
T

To pierwszy taki wypadek w historii. W nocy z niedzieli na poniedziałek, około 10 wieczorem miejscowego czasu, 49-letnia Elaine Herzberg przechodziła przez Mill Avenue w Tempe w Arizonie. Było ciemno, a ona przechodziła z dala od przejścia dla pieszych. Nie zdążyła pokonać sześciopasmowej drogi. Uderzyło ją szare Volvo. Kobieta zmarła w szpitalu na skutek odniesionych obrażeń.

To tragedia dla jej rodziny, ale potencjalnie także punkt zwrotny dla całej, błyskawicznie rozwijającej się dziedziny technologii. Bo Volvo, które potrąciło kobietę, było jednym z testowych, autonomicznych pojazdów, nad którymi pracuje Uber. W pojeździe był człowiek, ale miał jedynie monitorować pracę komputera. Pani Herzberg stała się pierwszym w historii człowiekiem potrąconym i zabitym przez auto, którym sterowała sztuczna inteligencja.

Nie pierwszym, który zginął w wypadku sterowanego przez komputer samochodu: w 2016 r. kierowca Tesli poniósł śmierć, bo jego samochód z włączonym autopilotem wjechał bez hamowania pod naczepę skręcającego w poprzek drogi Tira. Naczepa była biała i zlała się dla komputerowych oczu z szarymi chmurami. Kierowca oglądał w tym czasie "Harry'ego Pottera". Ale tamten wypadek nie wpłynął na rozwój autonomicznych technologii w motoryzacji, bo Tesla, zgodnie z prawdą, zaznaczała, że jej autopilot nigdy nie miał całkowicie zastępować kierowcy, a jedynie ułatwiać mu życie. W przeciwieństwie do aut Ubera, które z założenia mają być całkowicie autonomiczne.

Uber wyraził kondolencje rodzinie ofiary i zawiesił program testowy, obejmujący floty autonomicznych aut w Phoenix, na przedmieściach którego leży Tempe, a także w Pittsburgu, San Francisco i Toronto. Śledztwo w sprawie wypadku prowadzą miejscowa policja i amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu.

To może być dopiero początek problemów dla wszystkich firm - i samochodowych, jak Ford czy Nissan - i technologicznych, jak Waymo czy Uber, które intensywnie pracują nad stworzeniem aut, które nie potrzebują kierowcy. Ich koronny argument za odebraniem człowiekowi panowania nad samochodem to fakt, że komputerowy kierowca ma jeździć bezpieczniej: nie zmęczy się, nie rozproszy, nie będzie wysyłać smsa podczas jazdy. W Tempe coś poszło tragicznie nie tak.


Czytaj także: Wojciech Brzeziński: Auto-nomia


Co? Trudno wyrokować. Nic nie wskazuje na to, żeby problemem miały być wyjątkowo trudne warunki na drodze. Auta Ubera od początku testów zaliczyły jednak serię wpadek: jeździły pod prąd i na czerwonym świetle, miały pecha do zderzeń z samochodami wymuszającymi pierwszeństwo. Jedno z aut uczestniczyło w kolizji z rowerzystą. Firma rok temu została ze względów bezpieczeństwa wyproszona przez stan Kalifornia, który do autonomicznych samochodów ma bardzo liberalne podejście: w ubiegłym miesiącu zgodził się, żeby testowane na publicznych drogach autonomiczne auta poruszały się kompletnie same, bez jakiegokolwiek ludzkiego nadzoru.

A śmierć kobiety pod kołami samochodu-robota może zniechęcić opinię publiczną. I wpisać się w szerszy, nasilający się ruch sprzeciwu przeciw arogancji Doliny Krzemowej. Tylko w San Francisco w tym roku już dwukrotnie dochodziło do ataków na testowane w mieście autonomiczne samochody. Czy obawy przed krzemowymi niedzielnymi kierowcami zatrzymają rozwój tej technologii? Zapewne nie. Ale z każdym kolejnym wypadkiem trudniej będzie przekonać pasażerów, kierowców i, co kluczowe, ludzi tworzących przepisy dopuszczające lub nie bezzałogowe auta do ruchu, że rzeczywiście ich zalety przerastają wady. A to może skończyć się tym, że mimo miliardowych inwestycji w badania i rozwój technologii bezzałogowe auta pozostaną zabawkami inżynierów.

Tragedia pani Herzberg może okazać się jednym z najkosztowniejszych wypadków samochodowych w historii.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz naukowy, reporter Polsat News, gdzie prowadzi autorski program popularnonaukowy „Horyzont zdarzeń”. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Pasjonat wszystkiego, co lata...

Dodaj komentarz

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 19 na 20 października do momentu zakończenia głosowania w wyborach samorządowych 21 października. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej - czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny od 500 tys. do miliona zł.  

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie powiem, że trzymam kciuki, ale wydaje mi się, że kontestowanie tego kierunku rozwoju motoryzacji to walka z wiatrakami. Łatwo można sobie przypomnieć, jakie kontrowersje wzbudzały pierwsze lokomotywy, samochody właśnie, samoloty czy rakiety. No i co? no i nic, początki są trudne zawsze, a dziś bez tych wszystkich 'śmiercionośnych' wynalazków nie wyobrażamy sobie życia. Ta maszyna zbyt szybko się już obraca, by ją można było zatrzymać. +++ I na koniec pytanie, może ktoś wie więcej i mi wytłumaczy - kobieta przechodziła w ciemnościach przez sześciopasmową [!] drogę, daleko od przejścia, wpadła pod samochód - no i niby cóż w tym dziwnego? takich ofiar codziennie na świecie multum. Przypuszczam, że szybko okaże się, że samochody autonomiczne są bezpieczniejsze od tych kierowanych przez człowieka. A już na pewno od kierowanych przez ochronę prezydenta i wszystkich świętych.

Być może będzie to kosztowny przypadek, ale bez przesady, firma na pewno jest ubezpieczona i dysponuje najlepszymi prawnikami. Jeśli komukolwiek się wydaje, że ten incydent zmieni nastawienie do rozwijania technologii autonomicznych pojazdów, to jest w wielkim błędzie. W Japonii kursują już pociągi bez obsady ludzkiej, nawet w formie kontrolnej, są całkowicie autonomiczne, nie popełniają błędów,są punktualne i zupełnie nie przeszkadza to pasażerom. Człowiek jako istota kapryśna i zawodna, będzie wypierana z coraz to nowych obszarów aktywności. Ten proceder przyśpieszany jest poprzez podnoszenie kosztów pracy. Jest jeszcze inny aspekt sprawy, zastosowanie militarne sprzętu autonomicznego. Być może ten aspekt będzie początkiem końca naszej cywilizacji, ale tak już twierdzono gdy wynaleziono broń palną czy maszynową, że nie wspomnę o nuklearnej. Ta technologia pozwoli białemu człowiekowi stawić odpór napływowi biedoty na nasz teren, a że kij ma zawsze dwa końce i tak nam się oberwie. Jakoś to będzie.

Wiadomo nie od dziś, że wszelki postęp ludzkości niesie ze sobą pewną liczbę ofiar. Tak było z pierwszymi samolotami, lotami w kosmos, czy też wynalazkami, które zostały użyte wbrew swojemu początkowemu przeznaczeniu (jak choćby dynamit). Jednak czymże jest postęp jak nie właśnie pokonywaniem kolejnych granic. Często nieracjonalne wizje pionierów okazują się później częścią naszego świata. Uważam, że każdy wynalazca musi mieć w sobie nutkę szaleństwa, by odejść od powszechnie uznanych zasad i norm. Podobnie sytuacja ma się z autonomicznymi pojazdami. Jako społeczeństwo boimy się ich jako czegoś nieznanego, czegoś poza granicami wyobraźni. Lecz niewykluczone, że wkrótce będą one dla nas nową "normalnością". Oczywiście każdy podobny wypadek będzie przez długi czas nagłaśniany w mediach, jak to się dzieje z katastrofami lotniczymi. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że mamy dopiero początki XXI wieku i wynalazek jest w powijakach, należy zachować umiar w formułowaniu skrajnych opinii. Autonomiczność trzeba wprowadzać odpowiedzialnie, gdyż są sfery, w których obecne komputery zawodzą.

Jedną z obietnic samochodów autonomicznych jest to, że są ponad ludzkie ograniczenia. Dla komputera wyposażonego w odpowiednie sensory nie jest problemem "patrzeć" jednocześnie we wszystkich kierunkach albo "widzieć" w ciemności, przez deszcz i śnieg. Na YT można też znaleźć filmik, w którym samochód, bodajże Tesla, unika wypadku w sposób niemożliwy dla człowieka - bo jest w stanie patrzeć dookoła i wyliczyć sobie, że samochód za nią i przed nią muszą się zderzyć. Auto Ubera najwyraźniej nie potrafiło zauważyć w ciemności obiektu na kursie kolizyjnym. Brzydko tak pisać "obiekt" o osobie, ale wg prasy kobieta prowadziła rower obwieszony foliowymi siatkami, więc komputerowi cieżko było zidentyfikować pieszą. Niemniej - duży obiekt na kolizyjnym, więc jedyna słuszna decyzja to hamować, algorytm Ubera najprawdopodobniej tego nie uwzględniał. Albo nie widział w ciemności - tak czy siak błąd inżynierów.

albo kobieta wtargnęła pod koła rozpędzonego auta, a "błąd" inżynierów polega na tym, że nie potrafią znaleźć sposobu na zatrzymanie samochodu w czasie ZERO na odcinku ZERO. Pan też nie potrafi, założę się.

Widać, że to jednak technologia zawiodła. Pole widzenia (w świetle podczerwonym) nie było niczym przesłonięte, piesza przechodziła z lewej strony na prawą, więc była na jezdni od co najmniej paru sekund. Samochód nie hamował nawet, kiedy pojawiła się w świetle reflektorów, więc technologia zawiodła również w zakresie światła widzialnego. Co więcej, inżynier siedzący za kierownicą prawdopodobnie również zauważyłby pieszą, gdyby patrzał na ulicę, bo oko ludzkie ma znacznie większą rozdzielczość i rozpiętość tonalną od kamery. Próba oceny zdarzenia pod kątem ludzkich możliwości jest błędęm - obietnicą technologii jest właśnie to, że technologia widzi dookólnie, ma możliwości niedostępne dla ludzkich zmysłów (światło podczerwone, radary, lidary itp) i się nie męczy.

z tego filmiku, co go też oglądałem, nic takiego nie wynika o czym Pan pisze prócz tego, że pani przechodziła z lewej na prawą - a już stwierdzenie, że "oko ludzkie ma znacznie większą rozdzielczość..." itede - to chyba żart

Podejrzewam, że nie ma takiej technologii która byłaby w stanie zapobiegać wszelkim przejawom ludzkiej głupoty.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]