Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Słudzy diabła i fałszywi prorocy

Słudzy diabła i fałszywi prorocy

12.02.2018
Czyta się kilka minut
Są dobrzy ludzie, którym nie mieści się w głowie, że bycie krytycznym wobec rządu nie pozbawia katolika łaski uświęcającej, a „Jarosław” to nie synonim „Jezusa”.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
Szymon Hołownia Grażyna Makara
W

Wśród krewnych miałem kiedyś człowieka przekonanego, że spisek przeciw jego życiu zawiązał kanadyjski (Bóg jeden raczy wiedzieć, dlaczego właśnie kanadyjski) wywiad. Z misternej plątaniny, którą stopniowo zniewalała go opiekująca się nim rodzina, miał go wybawić wyczekiwany każdego dnia śmigłowcowy (koniecznie) desant agentów ABW. W jego oczach najbardziej perfidnymi uczestnikami zmowy byli ludzie tacy jak ja – próbujący łagodnie dowodzić, że żadnego spisku nie ma. Bo skoro wiadomo, że spisek jest, każdy kto twierdzi inaczej, potwierdza, że zagrożenie jest realne. Nic nie jest przecież tak realne jak zagrożenie, o którym twierdzi się, że go nie ma.

Tanie opętanie

Klasyczny mechanizm paranoi, w której coś, co zaprzecza teorii, z automatu ją potwierdza, stanął mi przed oczami (w uszach), gdy wysłuchałem homilii wygłoszonej podczas transmitowanej przez Polskie Radio mszy, odprawionej 4 lutego w warszawskiej bazylice Świętego Krzyża. Głosił ją ks. prof. Waldemar Rakocy ze zgromadzenia księży misjonarzy. Mniej więcej w połowie homilii, poświęconej niebłahemu problemowi osobistego redagowania przez Lucyfera polskich mediów „liberalnych” (ze szczególnym uwzględnieniem wymienionego z nazwy – jako jedynego – „Tygodnika Powszechnego”) i doprowadzaniu za ich pośrednictwem ludzi do demonicznego zniewolenia przez manipulację, pada diagnostyczne zdanie: „Jeśli ktoś mi powie, że to teorie spiskowe – to już został zmanipulowany”.

System jest więc szczelny. Dyskusji z księdzem profesorem podjąć nie sposób, nie utwierdziwszy go jeszcze bardziej w przekonaniu, że świat z jego rojeń istnieje naprawdę. Szkoda, bo tematów do miłej pogawędki by nie zabrakło. Kto ma ochotę na kąpiel w homiletycznej perwersji, niech odsłucha rzecz na stronach Polskiego Radia. Dowie się m.in, że:

1. Każdy, kto popiera KOD i ruch Obywatele RP, uległ manipulacji szatana, wspiera jawnych wrogów Jezusa Chrystusa.

2. Sprzeczne z prawem Bożym (czyli, doprecyzowujmy: grzechem) jest też podważanie żądania domagania się od Niemiec reparacji wojennych.

3. Chrześcijanie w Polsce są prześladowani, poniżani; wyszydzany i rugowany jest krzyż („Liberalne elity Unii Europejskiej, również w Polsce, burzą fundamenty chrześcijańskiej tożsamości Europy”). Jesteśmy wobec ich knowań bezbronni niczym gimnazjum żeńskie, gwałceni w poznawczym śnie podstępną manipulacją. Z opisu księdza profesora (rozwijanego również w innych jego dostępnych w sieci homiliach) słuchacz może wywieść przekonanie, że w zasadzie to cud, że w Polsce ocaleli jeszcze jacyś katolicy, że ktoś jeszcze samotnie błąka się po tej arenie, nad którą góruje opuszczony w dół kciuk Nerona-Tuska i Dioklecjana-Junckera (już osesek wie, że u nas Biblię trzeba czytać w ukryciu, Radio Maryja nadaje w podziemiu, „Gość Niedzielny” wychodzi w samizdacie, policja nie eskortuje procesji na galowo, tylko je rozpędza, a Sejm z Senatem wcale nie kursują do sanktuariów częściej niż piesze pielgrzymki).

4. Specjalnie perfidna szatańska walka z chrześcijaństwem odbywa się via media („Pracownicy mediów są szkoleni w manipulowaniu odbiorcami oraz instruowani, w jakim kierunku ma iść owa manipulacja”). Ksiądz profesor autorytatywnie stwierdza, że bezpieczne duchowo są media „prawicowe”, którym, owszem, „można zarzucić to i owo” (ciekawość, jakie to drobiażdżki ksiądz profesor był łaskaw mieć tu na myśli: otumanianie ludzi powielaniem jawnych kłamstw politycznych sponsorów? Okładki, na których politycznych przeciwników przebiera się za esesmanów?). One jednak nie posuwają się do diabolicznych metod mediów „liberalnych”. Które – o zgrozo – podają czasem ludziom na lep prawdziwe i ciekawe materiały, np. o gospodarce, po to, by zwabić w pułapkę, serwując za chwilę całkowicie wypaczony obraz chrześcijańskiej wiary. Celuje w tym „Tygodnik Powszechny”, w którym „zagościł niezdrowy i niebezpieczny duch”, a więc lektura którego w bezpośredni sposób skutkować może zniewoleniem oraz opętaniem.


Czytaj także: O. Ludwik Wiśniewski: Oskarżam


„Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” – zwieńczył orację cytatem ze św. Pawła kaznodzieja. „Ostrzeganie przed zagrożeniem ze strony ideologii liberalnej jest głoszeniem Ewangelii! Amen”. Po aktorsko wyakcentowanej kropce w świątyni wybrzmiały gromkie, spontaniczne oklaski.

Test na sobie

Mój Boże – pomyślałem. Przecież ja nie tylko pasjami czytam „Tygodnik”, ale też do niego piszę! Ba, widnieję w stopce redakcyjnej, w tym podpisanym drukarską farbą cyrografie, który – zdaniem lubelskiego luminarza – czyni ze mnie co najmniej półdiablę.

Natychmiast wykonałem najprostszy autotest na opętanie, tj. powtórzyłem głośno słowa: „Panem jest Jezus” (których – jak poucza Ewangelia – nie da się wypowiedzieć bez pomocy Ducha Świętego, a Ducha Świętego i szatana w człowieku – nie trzeba być uczonym w Piśmie profesorem, by to wiedzieć – naraz być, dalibóg, nie może). W następnej kolejności zapytałem siebie, czy jestem w stanie łaski uświęcającej (owszem), kiedy ostatni raz komunikowałem (wczoraj) i czy towarzyszyły temu jakieś spektakularne objawy: toczenie piany, wykrzykiwanie przekleństw, manifestacje demona wegetarianizmu (którego pewien bohaterski polski sercanin wypędzał ostatnio plastrami salcesonu). Po wstępnej ocenie stanu chorego rzuciłem się do telefonu, by przekonać się, że przecież nie mam komórki do metropolity łódzkiego, który jako stały autor „Tygodnika” również jest płatnym współpracownikiem szatana. Zniewolony (a może już opętany) musi być też – bo jak to rozumieć inaczej – udzielający ostatnio tu wywiadu ksiądz prymas! Jak bardzo chciałbym wierzyć, że to nie korporacyjne, kościelne kunktatorstwo powstrzymało księdza profesora Rakocego przed powiedzeniem tego, co gdy się powiedziało „A”, należało przecież stwierdzić wprost: „W polskim Episkopacie zasiadają bezwolni słudzy diabła”.

Czy Jezus chce reparacji od Niemców

Dobra, dość heheszkowania. Po pierwsze to strasznie smutne intelektualnie widowisko, gdy ktoś (nie wiem, może nieświadomie) zmanipulowany jadem prorządowych publikatorów zarzuca odbiorcom innych mediów, że zostali zmanipulowani lub manipulują. Sam, pogubiony przez propagandę w świecie mediów, o którym – jak dowodnie wykazał – nie ma zielonego pojęcia, aspiruje do eksperctwa w prowadzeniu przezeń innych. Ileż ja już razy w słanych do mnie wiadomościach prorządowych trolli widziałem tę konstrukcję: „Partia i rząd starają się z całego serca! Jasne, zdarzają się błędy i wypaczenia, ale generalnie żyje się coraz uczciwiej i lepiej!”.

To religijny Gomułka w czystej postaci: skoro (nam) żyje się lepiej, to znaczy, że nasi przeciwnicy służą złu. Nie ma już opozycji, są słudzy szatana. To jest właśnie czysta manipulacja tłoczona dziś w lud. Perfidia tego mechanizmu blendowania płaszczyzny polityki z piętrem wiary: z normalnej (nawet ostrej) dyskusji robi się podważanie dogmatów i szatańskie knowanie. Z krytyki – bluźnierstwo. Z odmiennej społecznej wrażliwości – grzech.

Znam wielu duchownych, którzy zainfekowali się tą chorobą z jedynej (rządowej) prasy świeckiej dostępnej w wielu seminariach, salkach rekreacyjnych w klasztorach, na plebaniach. To dobrzy ludzie, ale autentycznie przekonani, że waląc z ambon w opozycjonistów robią coś, co bardzo podoba się Bogu. Nie może im się zmieścić w głowie, że bycie krytycznym wobec rządu nie pozbawia katolika (również dziennikarza-katolika) łaski uświęcającej, a „Jarosław” to nie synonim „Jezusa”, choć obaj są – tak się składa – na „J”.

Ksiądz profesor też pewnie w ten właśnie sposób uformował sobie obraz świata (sam mówi zresztą o tym wprost: „Z jakich mediów korzystamy, takie będziemy mieli poglądy”). A tego że w tym akurat przypadku – rzecz jednak dość kompromitująca dla tej klasy naukowca – pracował na brykach, nie na źródłach, dowodzi zestaw argumentów, które jego zdaniem potwierdzać miały diabelskie mechanizmy wpisane w DNA „Tygodnika”.

Tych argumentów nie ma. Co jest? Kilka fiszek, starych jak świat, na okrągło mielonych przez antytygodnikowych obsesjonatów. Raz: pełna czczych kalumnii wypowiedź ks. Oko. Dwa: krytyczne zdanie wyrażone (po kampanii „Przekażmy sobie znak pokoju”) przez kard. Dziwisza. Trzy: polemiczny głos Józefy Hennelowej w jakiejś sprawie, której nie znam. Cztery: zdjęcie ks. Adama Bonieckiego z Nergalem.


Czytaj także: Michał Okoński: Historia pewnego kłamstwa


Cytaty z podstępnie bluźnierczych tekstów? Ich konfrontacja z Magisterium (by owo bluźnierstwo wykazać)? A skąd. Gdy wytacza się na ambonę kaznodziejską broń jądrową i oskarża o podstępne wpędzanie ludzi w kult złego, winno się mieć chyba twarde dowody (na tej samej zasadzie od 20 lat moi przeciwnicy próbują wykazać, że napisałem coś przeciwnego Kościołowi, a ponieważ im to nie wychodzi, argument mają jeden: „bo on zapowiada klaunów w TVN”). Na miejscu profesora biblistyki uważałbym też przy okazji na miotanie cytatami z Pisma, bo jest to – o czym również uczy Pismo – miecz obosieczny.

Ksiądz profesor twierdzi, że „Tygodnik Powszechny” to bezbożnicy (satanizm jest jego kwintesencją). Otóż w Ewangelii Mateusza, rozdział 5, wiersz 22, Jezus tak kreśli przyszłość księdza profesora: „Kto by powiedział swojemu bratu: »Bezbożniku«, podlega karze piekła ognistego”. Ksiądz profesor lamentuje, że „biada mu, gdyby nie głosił Ewangelii”? Święty Paweł w innym miejscu komentuje: „Nadziwić się nie mogę, że od tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii”.

Bo Ewangelia, z której wynika, że Jezus był przeciwnikiem KOD-u i zwolennikiem reparacji od Niemców (którzy tysiąckrotnie za wojnę przepraszali, i tu ma zastosowanie kilka wyraźnych nakazów Pana, dotyczących przebaczania nawet i 77), jest inna od tej, którą zna mój Kościół. Uwaga: w tej mojej jest też 25. rozdział Mateusza, szargany przez prawicowe media, robiące z uchodźców podludzi, których nie musi obejmować nasze miłosierdzie.

Herbatka dla ortodoksów

Jezus wyraźnie przestrzega też w Ewangelii swoich uczniów, by strzegli się fałszywych proroków. Zamierzam zastosować się do mądrego zalecenia i wystrzegać się odtąd twórczości księdza Rakocego. W braterskiej trosce o niego samego – wiadomo przecież, jaki los zapowiada Dobra Nowina tym, którzy gorszą maluczkich. Co tam ja, mnie w polskiej homiletyce nic już nie zaskoczy i nie zdziwi. Jest jednak coś dużo bardziej pastoralnie wstrętnego nie tyle w tym, że kaznodzieja płótł te androny w imieniu Chrystusa, przy ołtarzu, a nie na publicystycznej dyskusji, ale i w tym, że karmił lękiem, a nie nadzieją, właśnie słuchaczy mszy radiowej: w większości ludzi już przeoranych cierpieniem, przykutych do łóżek, samotnych, niemających z kim albo jak wyjść na Eucharystię z domu.

Księże Profesorze, podsumujmy. Pisze to ochrzczony, bierzmowany katolik, od 26 lat mający kierownika duchowego, starający się codziennie uczestniczyć w Eucharystii i regularnie komunikujący, codziennie odmawiający (co najmniej) dwie części Różańca i Koronkę do Bożego Miłosierdzia (o Modlitwie Jezusowej nie wspomnę), regularnie czytający Pismo Święte, spełniający też trzy kryteria, na które ksiądz nieustannie się w homilii powoływał (również na tych łamach dawałem wyraz sądowi, że aborcja zawsze jest zabójstwem, małżeństwo to związek mężczyzny i kobiety, a spektakl „Klątwa” to rynsztok): nie wiem, co Księdza w tamtą niedzielę opętało. Moje zdanie nie będzie miało dla Księdza żadnego znaczenia, proszę jednak żyć od dziś ze świadomością, że zgorszył mnie, prostego polskiego katolika, Ksiądz w dużo większym stopniu niż choćby wzmiankowana „Klątwa”. Tam profanowano symbole. Ksiądz rzucanymi w imieniu Jezusa absurdalnymi oskarżeniami, snuciem w Jego imieniu wyssanych z palca spiskowych teorii, zatruwaniem Ewangelii jadem bieżącej polityki (co jest jawnym złamaniem pkt. 78. instrukcji „Redemptionis Sacramentum”), w mojej ocenie ową homilią po prostu sprofanował Eucharystię.

Nie wiem jak Pan Jezus, ale ja nie będę jednak żądał od Księdza reparacji. Widzę w nim też bowiem pokrewną duszę. Obaj jesteśmy słabi. Po wnikliwej lekturze strony Księdza Profesora wiem też, że łączy nas jeszcze jedno: otóż chyba nie jestem sam w moich zmaganiach z przerośniętym ego (to jednak częsta rzecz u facetów w tym wieku). Widzę, że identycznie jak ja Ksiądz Profesor nie dorósł do zrozumienia tajemnicy krzyża (do odkrycia, że tak jak nie służy on do artystycznych prowokacji, nie służy on też do walenia nim innych po głowie, ale do umierania na nim za nich).

Dlatego proponuję, byśmy rzecz oddali Stwórcy nas obu, dla którego tak zapiekle walczymy. Zjednoczmy się najpierw w modlitwie, otoczmy wspólnie troską cywilne ofiary naszych zbożnych dzieł. Ja zmówię dziesiątkę różańca w intencji wszystkich tych, którzy stracili wiarę czytając moje „Tygodnikowe” felietony, Ksiądz niech uczyni to samo za tych, którzy po jego homilii ani razu już nie przekroczą progu katolickiej świątyni. A gdy Ksiądz znów będzie w Warszawie – zapraszam na herbatę. Herbata (na Księdza prośbę – może być z uprzednio egzorcyzmowanej wody) to najlepsze ze znanych mi narzędzie do przekonania się, jak pojemnym pojęciem jest katolicka ortodoksja. ©


Od redakcji: 15 lutego 2018 r. otrzymaliśmy informację od p. Katarzyny Bojko, rzeczniczki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, prostującą zdanie z poprzedniej wersji tekstu: "ks. Waldemar Rakocy ze zgromadzenia księży misjonarzy, profesor biblistyki z KUL". Jak zostaliśmy poinformowani, ks. prof. Waldemar Rakocy nie jest obecnie pracownikiem KUL, chociaż tak podaje na swojej stronie internetowej. Nanieśliśmy stosowną poprawkę w powyższym tekście.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

FOT. GRAŻYNA MAKARA
Polski dziennikarz, publicysta, pisarz, dwukrotny laureat nagrody Grand Press. Po raz pierwszy w 2006 roku w kategorii wywiad i w 2007 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Na koncie...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ks. dr hab. Piotr Natanek, rocznik 1960, głosi podobne przesłania. Zastanawiam się czy to tylko przypadek czy skutek działań formacyjnych w czasie studiów seminaryjnych i potem wyższych. Dziwna zbieżność.

Prof. Tadeusz Bartoś, rocznik 1967, głosi bardzo trzeźwe przesłanie. Zdecydowanie pomimo i wbrew działaniom formacyjnym w czasie studiów seminaryjnych i potem wyższych. Chwalebny wyjątek. ✍ http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,22800121,prof-tadeusz-bartos-polski-katolicyzm-atakuje-kazdego-kto.html

... wyjaśniają skąd się bierze 50% poparcie jedynie słusznej strony.

póki co biskupi zdecydowali się brać udział i brać za udział - no cóż, zobaczymy, jak na tym interesie wyjdą

Panie Szymonie, szyderstwo, manipulacja przekazem, samorozgrzeszanie się nie są domeną chrześcijan. Reakcją Katolika na słowa ks. Rakocy byłaby pokorna analiza, rachunek sumienia i przyjrzenie się poczynaniom współpracowników (jak rozumiem wypowiedź księdza dotyczyła TP ogółem), a także ich braterskie upomnienie. Szyderczy "najprostszy autotest na opętanie" jako forma dystansowania się, że to nie ja, to mnie nie dotyczy? Dawno nie widziałam w TP artykułu przystającego do rzekomo katolickiej formuły tego magazynu i portalu. Pański również taki nie jest. Tak to jest, gdy zamiast Słowa Bożego głosi się jego wypaczoną wersję - ostatnio u innego felietonisty TP widziałam zmodyfikowany cytat z Biblii jako cytat, a nie parafraza! Komu autorzy z TP chcą się przypodobać? Chciejcie podobać się Bogu, nie oglądajcie się na innych. Mówię to nie tylko pod adresem Pana, ale wszystkich piszących dla TP.

Czego brakuje mi we współczesnych kazaniach? Ciągłego przypominania, że Bóg istnieje i jest miłością, że Chrystus przyszedł na świat, żeby go zbawić, a nie potępić. Ja nie potrzebuję wskazówek, która partia jest "dobra" a która "zła". Msza św. powinna być dla mnie źródłem siły na każdy kolejny dzień mojego życia. Jakiś czas temu, ksiądz na kazaniu powiedział, że min. Szyszko ma rację prowadząc takie a nie inne działania w sprawie Puszczy Białowieskiej... Już miałem wyjść ... Dzisiaj zastanawiam się kto tu jest opętany. Ja, że staram się dociec prawdy czytając różne pisma, liberalne i prawicowe. Jednoznaczne opowiadanie się po jednej stronie sporu politycznego jest jednym z większych grzechów współczesnych kaznodziejów. Powinni raczej opowiadać się za prawdą, jej poszukiwaniem. Chrześcijaństwa nie można obronić poprzez instytucje państwowe czy partyjne.

I to jest wg mnie sedno problemu - tygodnik podaje się za 'katolicki', tymczasem dla wielu katolików nie prezentuje lub zbyt mało prezentuje tzw wartości katolickie. Stąd często przez ortodoksów postrzegany jest jako 'wilk w owczej skórze' - czyli ktoś komu katolicyzm się nie podoba i koniecznie chce go zmieniać/reformować/zamieniać w organizacje charytatywną. Przypuszczam, że cały krzyk by się skończył gdyby usunąć przymiotnik 'katolicki' w tytule pisma...

A jakiż to wartości katolickich Tygodnik nie prezentuje?

Thorgi pisze "TZW wartości katolickie" - to chyba wszystko tłumaczy, takich TP faktycznie raczej nie prezentuje

A to zupełnie zmienia sens wypowiedzi thorga. Nie jest to zarzut kierowany do Tygodnika, tylko finezyjny pastisz opinii przeciwników TP.

Czym dla prof. Rakocego i Ciebie i tzw. prawicowych mediów pokorna analiza, rachunek sumienia, braterskie upomnienie, otwartość na argumenty to jakieś wartości? Stosujecie je do siebie?

przynajmiej w takim stopniu w jakim ma pis poparcie spoleczne.To ci homileci wyganiaja swoich wiernych ze swojego Kosciola a potem sie pytaja co sie stalo ze tak malo nas sie tu zebralo,ze taka mala kasa itd. Dla mnie wzorem prawdziwego kaznodziei byl i pozostanie filozof Sw. pam. Ks. Jozef Tischner. Tylko on jako jedyny wowczas okolo juz chyba 40 lat wstecz umial zebrac caluski kosciol maluchow i do nich przemawiac . Szybko juz nie bedzie taaakiego kaznodziei. Az dziw bierze ze taka instytucja jak KUL utrzymuje takiego bibliste. On moze moglby przemawiac takim jezykiem gdzies dalej na Wschodzie ale nie do nas uczniow Tischnera.

przynajmiej w takim stopniu w jakim ma pis poparcie spoleczne.To ci homileci wyganiaja swoich wiernych ze swojego Kosciola a potem sie pytaja co sie stalo ze tak malo nas sie tu zebralo,ze taka mala kasa itd. Dla mnie wzorem prawdziwego kaznodziei byl i pozostanie filozof Sw. pam. Ks. Jozef Tischner. Tylko on jako jedyny wowczas okolo juz chyba 40 lat wstecz umial zebrac caluski kosciol maluchow i do nich przemawiac . Szybko juz nie bedzie taaakiego kaznodziei. Az dziw bierze ze taka instytucja jak KUL utrzymuje takiego bibliste. On moze moglby przemawiac takim jezykiem gdzies dalej na Wschodzie ale nie do nas uczniow Tischnera.

przynajmiej w takim stopniu w jakim ma pis poparcie spoleczne.To ci homileci wyganiaja swoich wiernych ze swojego Kosciola a potem sie pytaja co sie stalo ze tak malo nas sie tu zebralo,ze taka mala kasa itd. Dla mnie wzorem prawdziwego kaznodziei byl i pozostanie filozof Sw. pam. Ks. Jozef Tischner. Tylko on jako jedyny wowczas okolo juz chyba 40 lat wstecz umial zebrac caluski kosciol maluchow i do nich przemawiac . Szybko juz nie bedzie taaakiego kaznodziei. Az dziw bierze ze taka instytucja jak KUL utrzymuje takiego bibliste. On moze moglby przemawiac takim jezykiem gdzies dalej na Wschodzie ale nie do nas uczniow Tischnera.

przynajmiej w takim stopniu w jakim ma pis poparcie spoleczne.To ci homileci wyganiaja swoich wiernych ze swojego Kosciola a potem sie pytaja co sie stalo ze tak malo nas sie tu zebralo,ze taka mala kasa itd. Dla mnie wzorem prawdziwego kaznodziei byl i pozostanie filozof Sw. pam. Ks. Jozef Tischner. Tylko on jako jedyny wowczas okolo juz chyba 40 lat wstecz umial zebrac caluski kosciol maluchow i do nich przemawiac . Szybko juz nie bedzie taaakiego kaznodziei. Az dziw bierze ze taka instytucja jak KUL utrzymuje takiego bibliste. On moze moglby przemawiac takim jezykiem gdzies dalej na Wschodzie ale nie do nas uczniow Tischnera.

Codzienna Eucharystia, regularna Komunia i modlitwy. Dobrze Panie Hołownia, ale dewoci w tych zawodach i tak są lepsi. To nie jest wysokie kryterium. I co z tego że Pan występuje przeciw "Klątwie" czy aborcji? Gdyby był Pan aktorem "Klątwy", który odmawia roli, to byłoby duże coś. Przy okazji zapewne odczułby Pan "poniżanie" Kościoła" na deskach teatru. Gdyby był Pan znanym ginekologiem, który protestuje przeciw aborcji czy antykoncepcji wbrew swemu lekarskiemu środowisku, to byłoby coś. I też by Pan odczuł "prześladowanie" Kościoła w tej branży. Niech Pan da świadectwo jako dziennikarz, skoro to Pańska domena. Ale na tym gruncie na razie Pan się chyba tylko ślizga. "Nie ważne jak żyjesz, ważne jak się przebijesz". To tylko cytat z filmu, ale coś na rzeczy jest, bo Pan Jezus wyraźnie mówi o odcinaniu ręki, która jest powodem do grzechu.

Podoba mi się tekst pana Szymona i zgadzam się z nim w całości. Jeśli w moim parafialnym kościele w czasie mszy oraz u przyjaciół przy stole słyszę ze nie jestem dobrą katoliczką to prześladowana jestem ja. Przecież to inny katolik mnie potępia, bo czytam TP, nie zachwycam się PISem ani kazaniami o politykach. Z tych kazań nie wychodzę, choć mnie denerwują... nikomu też nie zarzucam, że grzeszy, jeśli popiera PIS a nie lubi TP. To kto tu kogo prześladuje? Bo ja ciągle słyszę ze kościół musi w Polsce walczyć, zwalczać,bronić się,dawać odpór i świadectwo sprzeciwu. Czy my już mamy dwa Kościoły polskie walczące przeciwko sobie nawzajem?

Panie Szymonie przesyłam wyrazy uznania. Jest Pan prawdziwie mądrym chrześcijaninem. Serdecznie pozdrawiam.

Ten artykuł To b. dobra i potrzebna odpowiedź na jad i nienawiść zawartą w homilii ks. Rakocego. Trzeba bronić się przed takimi duchownymi, którzy rozbijają Kościół od wewnątrz. Bo jak mówił Św. J.PII największym zagrożeniem dla kościoła są sami ludzie kościoła. Gdyby nie publikacje katolickiego Tygodnika Powszechnego to bardzo wielu ludzi odeszło by od kościoła. Ale mamy jeszcze wielu znakomitych i mądrych ludzi w kościele choćby ks. ks. Boniecki, Pieronek, Ryś i .........................i wielu mądrych publicystów. To pozwala patrzeć z optymizmem i wiarą w kościół. Ogromnym grzechem obecnej władzy jest posługiwanie się religią w walce politycznej nie mającej NIC wspólnego z władzą. Temu służy także Rydzyk i jak mówi klasyk obecnej władzy "głupi lud to kupi". Pozdrawiam serdecznie Autor SZ. Hołownię.

Ten artykuł To b. dobra i potrzebna odpowiedź na jad i nienawiść zawartą w homilii ks. Rakocego. Trzeba bronić się przed takimi duchownymi, którzy rozbijają Kościół od wewnątrz. Bo jak mówił Św. J.PII największym zagrożeniem dla kościoła są sami ludzie kościoła. Gdyby nie publikacje katolickiego Tygodnika Powszechnego to bardzo wielu ludzi odeszło by od kościoła. Ale mamy jeszcze wielu znakomitych i mądrych ludzi w kościele choćby ks. ks. Boniecki, Pieronek, Ryś i .........................i wielu mądrych publicystów. To pozwala patrzeć z optymizmem i wiarą w kościół. Ogromnym grzechem obecnej władzy jest posługiwanie się religią w walce politycznej nie mającej NIC wspólnego z władzą. Temu służy także Rydzyk i jak mówi klasyk obecnej władzy "głupi lud to kupi". Pozdrawiam serdecznie Autor SZ. Hołownię.

Co kieruje dzisiaj prawicową polityką i publicystyką w tym kraju? Resentyment, myślenie paranoidalne, wrogość wobec inaczej myślących i postprawda! Przykre, że tak wielu ludzi zostało oszukanych....

Artykuły demaskujące kulturę polityczną postprawdy w Polsce w bagnie, której tkwi po uszy tysiące ludzi są ogromnie potrzebne!

A dla Szymona wyrazy szacunku i szczerego uznania!

Z punktu widzenia katolika jak się czyta "Gazetę Wyborczą" to trudno nie przyznać racji księdzu Rakocemu.Szkoda, że Pan tego nie widzi. Na temat polityki nie będę się wypowiadał.

co według Pana znaczy "punkt widzenia katolika" - można prosić o wyjaśnienie? co ten "punkt" ma wspólnego z czytaniem GW, a ta z poglądami ks. Oszołoma?

temu Panu może pomylił się punkt widzenia chrześcijanina wyznania rzymskokatolickiego z punktem widzenia chrześcijanina wyznania toruńskokatolickiego?

Wspaniale Panie Szymonie..Cieszę się, bo myślałam że tylko ja się zdenerwowałam słuchając tą homilię, a miałam takie same odczucia, nawet przed końcem wyłączyłam radio bo nie mogłam już znieść tego sączącego jadu...fałszu i manipulacji... I pomyśleć że Kościół szuka poza sobą przyczyn odchodzenia ludzi z Kościoła. Dziwię się też niektórym wypowiedziom powyżej! Zmartwiona kocham Tygodnik Powszechny teraz i od zawsze!

Oczywiście wierzyć można we wszystko albo w byle co. Można wierzyć choćby w pancerną brzozę. "Frank Taylor, międzynarodowy ekspert z dziedziny badania wypadków lotniczych, po zapoznaniu się z materiałem dowodowym podkomisji stwierdził, że: lewe skrzydło samolotu Tu-154 M zostało zniszczone w wyniku eksplozji wewnętrznej; istniało kilka źródeł eksplozji: w skrzydle, slocie, a także w centropłacie, potwierdzone przez analizę mechanizmu uderzenia drzwi w ziemię, a brzoza nie miała wpływu na pierwotne zniszczenie skrzydła." Prawdziwi katolicy jak choćby pan Hołownia nadal niezłomnie wierzą w pancerną brzozę. Godna pozazdroszczenia niezłomność.

ks. prof. Rakocy wyświęcony został przez bpa Górnego, a ten przez JP II. ✚ "Jan Paweł II widział w ks. biskupie Górnym najpiękniejsze cechy polskiego kapłana, kochającego Kościół i ojczyznę - mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas obchodów jubileuszu 50-lecia kapłaństwa ks. bpa Kazimierza Górnego". ✚ Takie oto piękne, kochające Kościół i ojczyznę dziedzictwo pozostawił nam święty z Wadowic.

Dzięki za link. Gdyby znał to wcześniej, dodałbym ten link na koniec mojej wypowiedzi. To był dla mnie przykład dziennikarskiego świadectwa. Ale mam nieodparte podejrzenie, że z panem Hołownią tak nie będzie. Za daleko już zaszedł i tylko coś cudownego mogłoby to zmienić.

Rzeczywiście wstrząsające "świadectwo", a tak przy okazji, co Was zmusza do czytania TP. Jest cały wachlarz wydawnictw "prawdziwie katolickich", jest katolicki głos w Waszych domach,a nawet obraz. Mamy wolny wybór i nie ma potrzeby przekonywania się do porzucenia swoich wyborów.

Chętnie odpowiem najszczerzej jak umiem. Otóż swego czasu bacznie obserwowałem poczynania portalu Racjonalista, który z początku przyjmował antyreligijną, a zwłaszcza antykatolicką postawę, i przyjął to za swą główną strategię. I miałem okazję ujrzeć mały cud, tzn. przemianę głównego redaktora, który w konsekwencji nieustannego rozwoju racjonalnej analizy oficjalnie zakończył wojnę z chrześcijaństwem i prawicowym światopoglądem. To był triumf rozumu nad uczuciem, takie małe zwycięstwo dobra nad złem, na poziomie racjonalizmu oczywiście. Po cichu, może naiwnie, liczę że i tu doświadczę takiego małego cudu. Chyba mam podświadome zapotrzebowanie na coś takiego...

OK, ale gdzie w TP jest prezentowana antychrześcijańska postawa. Może w pierwszej kolejności dobrze byłoby coś zdefiniować: chrześcijaństwo= wiara w ewangelię i jej stosowanie katolicyzm= jw + nauka i tradycja tegoż kościoła (są inne, starsze, może nie gorsze- nie mi to oceniać) Czy krytyka postaw prezentujących się w polskich realiach jako "głęboko wierzący katolicy" równocześnie jawnie nie stosujących się do nauki Jezusa ( nie wspomnę o pouczeniach naszego papieża Franciszka )to powód do oczekiwania cudu? Czy utożsamianie krytyki poglądów konserwatywnych ( cokolwiek to znaczy w polskich realiach) z krytyką katolicyzmu to właściwa ocena? A tak na koniec, oczekiwanie cudów to też chyba nie do końca chrześcijańska postawa ( ewangelie coś wspominają o żmijowym plemieniu, czy jakoś tak...)

teraz widzę że mój tekst sugeruje przekaz nie ten, jaki chciałem. Oczywiście nie chodzi mi o antychrześcijańskość TP. Analogię z Racjonalistą widzę w tkwieniu w błędach, nie zaś w kierunkach błędów. Te są diametralnie różne. Ale nie znajduję tu miejsca na mówienie o tym dalej. Z tym cudem to też nie tak dosłownie. Sam przeżyłem cud nawrócenia przez Jezusa, więc potrzeb podobnych nie mam. Tu raczej chodzi o przyjemność kibicowania w walce dobra ze złem i cieszenia się ze zwycięstw. Sprawy inne pominę. Pozdrawiam

Szanowny Pan moim zdaniem myli pojęcie cudu z ewentualną zmianą światopoglądu. Nie wiem, o co chodzi ze wspomnianą 'przemianą redaktora' - racjonalista to dalej portal daleki od dewocji czy choćby propagowania religijności. Radzę zwrócić uwagę na historie takich postaci jak prof. prof. Bartoś, Obirek, Węcławski/Polak - przykładów znacznie więcej. Może coś wyjaśnią Szanownemu Panu z tematu 'cud'. Ale skoro takie Sz. Pana naiwne zapotrzebowanie - to może po prostu faktycznie lepiej czekać na cudowne wydarzenia?

przecież napisałem o triumfie rozumu nad uczuciem, a nie o nawróceniu Racjonalisty. Stoi w moim tekście wyraźnie o zakończeniu antyreligijnej postawy, a nie o przejściu na dewocję czy propagandę religijności. Ale polemiczny amok nie pozwala zauważyć tego, prawda? Koniecznie trzeba pisać coś przeciw, tak? To pisz przeciw temu co napisałem, bo inaczej wychodzi ci z tego polemika z własną wyobraźnią.

dalej nie wiem o co chodzi z tym redaktorem - ale nie szkodzi, podobno to o triumfie rozumu nad uczuciem i to powinno mi wystarczyć widzę...;) p.s. ponawiam zachętę do zbadania maleńkich cudów piętro wyżej przeze mnie wspomnianych

Bo nie spytałeś;) Więc tyle musi wystarczyć...

O święta naiwności, aleś Pan sobie test wymyślił na opętanie. Gdyby było to takie proste, to cóż uczyniłby Bóg sprawującemu Eucharystię księdzu, mającemu na sumieniu molestowanie i gwałcenie nieletnich…. . A przecież wiemy już na pewno, że wielu z tych popaprańców dostąpiło znacznych zaszczytów i stanowisk w kościele.„W polskim Episkopacie zasiadają bezwolni słudzy diabła”. A nawet gdyby tak powiedział, to czy mocno by się pomylił? Słyszałem już nieraz, że piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami i czaszkami kapłanów. Ostatnio zaprzyjaźniony ksiądz senior, przy stole zapytał mnie, czy wiem kiedy ksiądz kłamie na 100%. Kiedy spytałem - gdy twierdzi, że nie ma grosza przy duszy, że będzie się za ciebie modlił i gdy twierdzi, że gosposia to jego kuzynka. Mnie tam zupełnie nie martwi, że karmi się motłoch prorządową i prokatolicką propagandą, kto chce niech tam sobie słucha i się tym jara. Powiedziano przecie, jest czas zabawy i smutku, pracy i leniuchowania, czas na głupoty i na zadumę. Nic nie jest wieczne prócz ludzkiej głupoty - ponoć. Dziś jest moda na gadanie głupot i ich słuchanie, jutro przyjdzie otrzeźwienie, wstyd i zaduma. Pamiętam cud nawrócenia dla byłych działaczy komunistycznych po upadku komuny, doczekam, a może i nie, cudu olśnienia naszego episkopatu i refleksji nad własną indolencją.Zawsze ciekawiło mnie skąd ludziska wiedzą co Bogu się podoba i czego od nas oczekuje. Wiadomo, taki kaznodzieja to ma bezpośrednie do Niego łącze telepatyczne. Bóg do niego z samego rańca - e ty Walduś, widzisz nie podoba mi się co tam w Tygodniku napisali, weź coś poradź. No i Walduś działa, a reszta mu klaska, zresztą jak tu nie klaskać, skoro wszyscy klaszczą. Czy wzmiankowany ks. Profesor dobrym człowiekiem jest, jeno zabłąkany nieco, tego nijak ocenić nie mogę, nawet nie chcę. Każdy z nas obiera sobie takich mentorów na jakich zasługuje. Ostatnio na parafiach coraz mniej świeżej kapłańskiej krwi, a ci nieliczni dość mocno są zmanipulowani już na etapie seminarium, młodzieży ciągle kościołowi ubywa, taki znak czasu, diabła szuka się zawsze daleko od siebie. A mnie tam Ksiądz profesor nie zgorszył, może dlatego, że kiepski jestem w odprawianiu zdrowasiek, nawet gdy zdarzy mi się w piątek zjeść tłustego mięsiwa, wyrzutów sumienia wielkich nie mam, ryba też mięsem jest, tłumaczę sobie. On mnie nie zgorszył, bo go nie słuchałem i nie zamierzam słuchać - po co mi to. Kiedyś myślałem, że moja teściowa to wszystko wysłuchuje, ale ona przy tych historiach drzemie, a nawet jak nie drzemie, to i tak nie jarzy o czym mowa - zgorszenia więc nijakiego w rodzinie nie ma. Nie wnikam też zanadto do czego służy Krzyż, to nie na moje nerwy, na pewno Pana diagnoza jest też ułomna. Patrząc na historię chrześcijaństwa zawsze używano go instrumentalnie, do gnębienia innych. Tego nie da się odczarować. Zaiste wysoko się Pan ceni, stracić wiarę po przeczytaniu kilku zgrabnie skleconych zdań przez Pana, toż to wyczyn niebywały. Jeśli zaś ktoś na złą drogę zszedł po mowach profesorka znaczy, że tylko pretekstu szukał by to zrobić. Może sobie pan proponować oddanie sprawy Stwórcy, na pewno ubawił się ta propozycją. Panie Szymonie On na pewno poczuł się zaszczycony pańską propozycją.

To nie pierwsza taka "homilia" Pana Profesura głoszona u Św. Krzyża! Niestety! Dla mnie już zapowiedź, że On będzie głosił kazanie wystarcza bym wyłączył Polskie Radio! Panie Szymonie, mądry tekst!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]