Reklama

open eyes economic summit 2019

Oskarżam

Oskarżam

15.01.2018
Czyta się kilka minut
W Polsce umiera chrześcijaństwo. Wykorzeniają je gorliwi członkowie Kościoła. Biskupi milczą, niestety.
Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara
P

Przed kilkoma miesiącami wysłałem do niemal stu polskich biskupów list, w którym starałem się zdefiniować najpilniejsze zadania stojące przed polskim Kościołem (tekst listu opublikował „TP” w nr. 22/2017). Pisałem go w przekonaniu, że to już mój ostatni głos na temat sytuacji w polskim Kościele. W międzyczasie zrozumiałem jednak, że dramat się pogłębia.

Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrześcijaństwo. I nie jest to wynik propagandy libertyńskiej, zabiegów kół masońskich czy międzynarodowych spisków. Chrześcijaństwo wykorzeniamy my sami, duchowni i najgorliwsi członkowie Kościoła, własnymi rękami i na własne życzenie.

Coraz więcej osób przestaje identyfikować się z Kościołem. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego odnotował ostatnio najwyższy od kilku lat spadek uczęszczających do kościoła. W 2016 r. liczba ta spadła w porównaniu z rokiem 2015 o ponad 3 proc. i wynosi 36,7 proc – najmniej w powojennej historii Polski.

Cóż się takiego stało? Wprowadziliśmy w naszą religijność element, który ją rozsadza: wrogość. Jesteśmy nią nie tylko zarażeni, ale przyzwyczailiśmy się do niej: stała się do pewnego stopnia wręcz naszym znakiem rozpoznawczym. A gdzie jest wrogość, tam prawo obywatelstwa ma nienawiść – wroga przecież należy zniszczyć. Można więc pluć, drwić i deptać ludzi, można bezpodstawnie oskarżać ich o niegodziwości, a nawet zbrodnie, i równocześnie powoływać się na Ewangelię, stroić się w piórka obrońcy chrześcijańskich wartości i Kościoła, odbywać pielgrzymki na Jasną Górę, składać świątobliwie ręce do modlitwy i ukazywać w mediach rozmodloną twarz.

Przecież to już nie jest chrześcijaństwo, tylko jego parodia.
Antykatecheza o uchodźcach

Ilustracją tego, jak bardzo wrogość wsączyła się w nasze myślenie, jest stosunek do uchodźców i migrantów. Jeszcze dziesięć lat temu 70 proc. Polaków było zdania, że skoro nas, gdy sami byliśmy uchodźcami, przyjmowano godnie w innych krajach, to i my winniśmy okazać gościnność uciekającym przed okrucieństwem wojny. Dziś wszystko się odwróciło: 63 proc. Polaków jest przeciw przyjmowaniu uchodźców. Oto namacalny rezultat agresywnej antykatechezy którą uprawiają politycy, wspierani niestety przez wielu duchownych.

Nikt nie mówi, że goszczenie przybyszów, zwłaszcza należących do innej kultury i religii, jest proste. Jednak każdy człowiek skrzywdzony i zraniony, także uchodźca, ma – jak przypomina papież Franciszek – „twarz Chrystusa”. Zwolennicy zamknięcia granic przed obcymi głoszą, że bronią cywilizacji chrześcijańskiej, kultury religijnej, ba – Ewangelii i samego Chrystusa. „Człowiek jest drogą Kościoła” – uczył jednak nasz święty papież. Mamy służyć człowiekowi. Każdemu. To podanie ręki drugiemu, zwłaszcza obcemu, jest najlepszą obroną Chrystusa i Kościoła.

Aż się wierzyć nie chce, jak bardzo wrogość zagościła w głowach polskich katolików. Kilkanaście dni temu jeden z bliskich mi i zasłużonych kapłanów powiedział: „na szczęście nasz rząd nie wpuścił tej dziczy do Polski… To nie są ludzie, ale DZICZ…”.

Rządzący dziś Polską odwołali się do najbardziej mrocznych zakamarków polskiej duszy. Potrafili „ulepić potwora” i przestraszyć prawie dwie trzecie Polaków, dobrze wiedząc, że może to przynieść wyborcze zwycięstwo. Uciekinierzy z Afryki i Bliskiego Wschodu – wbijano ludziom do głowy – to nie ofiary przemocy i ludzie wołający o ratunek, tylko cyniczni muzułmanie, którzy będą niszczyć katolicki naród i gwałcić polskie kobiety.


Czytaj także: Naród między chrztem a bierzmowaniem - rozmowa z o. Ludwikiem Wiśniewskim


Owszem, Konferencja Episkopatu zaproponowała stworzenie „korytarzy humanitarnych”. Takie korytarze istnieją w innych krajach, nie obciążają budżetu państwa i umożliwiają leczenie pacjentów w stanie krytycznym, którzy nie mogą liczyć na pomoc w Syrii. Ale nasz rząd, złożony z ministrów zasiadających w pierwszych ławach warszawskiej katedry na smoleńskich „miesięcznicach”, odrzucił tę propozycję, twierdząc, jeśli dobrze zrozumiałem, że jest ona zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Większej hipokryzji nie można sobie wyobrazić.

Trzeba z całą mocą zawołać: polska polityka wobec uchodźców jest haniebna. „Na granicy Europy, na oczach cywilizowanego świata, giną bezbronni ludzie”, powiedział kard. Kazimierz Nycz, a my, nie wyciągając do nich ręki, przekreślamy Ewangelię. Bratnie kraje z naszej europejskiej Wspólnoty, np. Grecja i Włochy, borykają się z problemem uchodźców, których przecież nie zapraszali do siebie, a Polska zrywa solidarność z nimi i coraz bardziej się izoluje.

W takiej sytuacji każdy krok ma znaczenie, jak choćby propozycja Janiny Ochojskiej, którą poparli prymas i przewodniczący Episkopatu, by 14 stycznia w Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy księża użyli formularza mszy za uchodźców.

Ale wielu wiernych zatroskanych o Kościół pragnie, aby nasi pasterze oświadczyli rządzącym, że uznają prawo demokratycznie wybranych przedstawicieli narodu do prowadzenia polityki wewnętrznej i zewnętrznej, ale równocześnie, jako pasterze Kościoła, zobowiązani są do „wydawania oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz” („Gaudium et spes”, 76). Dlatego pasterze polskiego Kościoła z całą odpowiedzialnością oświadczają, że stosunek rządu do uchodźców jest nieewangeliczny i niechrześcijański. W związku z czym proszą, aby władze RP swojej polityki nie uzasadniali troską o dobro religii chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Biskupi bowiem oceniają, że taka „troska” nie służy Kościołowi, ale go niszczy.

Powszechnie się uważa, że za piekło, które rozpętało się w Polsce, odpowiada jeden człowiek. Ja też tak do pewnego czasu myślałem. Ale kiedy w Sejmie padły haniebne słowa o „mordach zdradzieckich” i „kanaliach”, a posłowie partii rządzącej zamiast spalić się ze wstydu, nagrodzili te wyzwiska owacją na stojąco, zrozumiałem, że to oni – stojący i wiwatujący – tak naprawdę odpowiadają za to, co się dziś dzieje.

Jeszcze nie tak dawno Polska była szanowanym liderem przemian po upadku komunizmu, a teraz stała się „chorym człowiekiem Europy”. Nie widzicie tego, posłowie i senatorowie? Wiele najpoważniejszych autorytetów oskarża was o niszczenie Polski, ja natomiast, z wielkim zażenowaniem, ale z całą stanowczością oskarżam was o niszczenie chrześcijaństwa i dlatego proszę, byście zaniechali głoszenia, że jesteście obrońcami Kościoła.
Radiowa trucizna

Przeciwnicy przyjmowania uchodźców nie odnieśliby tak wielkiego sukcesu, gdyby w życie religijne Polaków od lat nie wsączano wrogości. Wybitni psychologowie twierdzą wszak, że najlepszym, choć godnym potępienia sposobem integrowania grupy jest wymyślenie zewnętrznych wrogów i ciągłe straszenie nimi. Mistrzem świata w tej kategorii jest o. Tadeusz Rydzyk. W jego wystąpieniach stale przewijają się zdania: jesteśmy prześladowani, chcą nas zniszczyć, bo kochamy Polskę i Kościół, bezustannie nas atakują… Nasi krytycy „nienawiść sączą do Polaków, do Polski, do Kościoła, do Radia Maryja” – powiada ojciec dyrektor.


Czytaj także: "Kołaczcie, a otworzą wam" - o tekstach o. Ludwika Wiśniewskiego w "Tygodniku Powszechnym"


Czy nie ma w Radiu Maryja, Telewizji Trwam, „Naszym Dzienniku” modlitwy? Jest. Czy nie ma świetnych konferencji i dobrych tekstów? Są. To dlaczego Wiśniewski i jemu podobni je atakują? Bo modlitwa jest przeplatana napaściami na ludzi, a to już nie jest chrześcijaństwo.

Widzenie wszędzie wrogów i agresja są specyficznymi cechami sekt. Prof. Norman Davies (podziwialiśmy jego umiejętność patrzenia na polskie dzieje bez emocji i widzenia w nich tego, czego rodzimi historycy nie dostrzegają) powiedział niedawno: „Polscy wierni łykają w kościołach truciznę”. Zdanie to można odnieść także do mediów ojca dyrektora. Piszący te słowa usiłował przez pewien czas odmawiać różaniec z Radiem Maryja, ale na dłuższą metę się nie dało: natychmiast po modlitewnym „amen” pan Michalkiewicz albo inny „natchniony patriota” zaczynał pluć na politycznych przeciwników, a jego głównym wrogiem była zawsze poprzednia rządowa ekipa, która „Polskę rozgrabiła, upodliła i sprzedała Berlinowi”.

Niedawno odbyła się w Toruniu kolejna wielka radiomaryjna uroczystość. Główny celebrans, bp Wiesław Mering, któremu asystowało kilkudziesięciu innych hierarchów, w obecności najbardziej rozmodlonych ministrów i posłów (Macierewicz, Ziobro, Szyszko, Błaszczak, Piotrowicz, Czarnecki) najpierw „kanonizował” ojca dyrektora, a następnie wskazał na wiekopomne zasługi dzieł przez niego stworzonych („Dziękujemy za budzenie miłości do ojczyzny, za trudną sztukę uczenia służby tej ojczyźnie, za przedstawianie prawdziwej jej historii”, a także za to, że „Radio Maryja nieugięcie piętnowało wszystkie kłamstwa związane z tragedią smoleńską i budziło w tym zakresie sumienia Polaków”). Uroczystość uświetniły listy od prezydenta, ówczesnej premier, a przede wszystkim od prezesa PiS. Jarosław Kaczyński, który kilka lat temu mówił, że o. Rydzyk służy interesom Rosji, napisał: „Opatrzność postawiła na drodze naszego życia ojca Tadeusza Rydzyka”.

To również trzeba powiedzieć pełnym głosem: Radio Maryja, Telewizja Trwam i „Nasz Dziennik” sączą od lat truciznę, nazywając to ewangelizacją. Ta trucizna jest tym bardziej jadowita, że jej rozprzestrzenianie popiera wielu biskupów. Tylko nieodżałowany abp Józef Życiński miał odwagę publicznie powiedzieć, że te dzieła są dalekie od chrześcijaństwa i wypędzają ludzi z Kościoła. Jestem przekonany, że wielu biskupów podziela stanowisko abp. Życińskiego, ale milczą. Nie milczą natomiast ci biskupi, którzy jeżdżą do Torunia i wychwalają „wielkiego ewangelizatora narodu”, a także ci, którzy ślą do redakcji „Naszego Dziennika” świąteczne życzenia, uwiarygodniające poczynania o. Rydzyka.

Zdecydowałem się na te słowa widząc smutek, ból, a nawet chęć odejścia z Kościoła wielu wspaniałych ludzi, dla których nasza wspólnota przestała być zanurzona w miłości i prawdzie. Gdybyż biskupi wiedzieli, jak wielu jest takich i jak trudno im trwać w Kościele... Drodzy Księża Biskupi, to Wy odpowiadacie za polski Kościół i za głoszenie nieskażonej Ewangelii. Jeśli dalej będziecie zachowywać bierność, kościoły opustoszeją. Rzesze wiernych oczekują, że skoro nie da się przywrócić katolickiego charakteru mediom, których twórcą jest o. Rydzyk, to oświadczycie, że media te nie mają prawa uważać się za „katolickie”. I że toruńskie radio nie może nosić nazwy „Maryja”, skoro zamieszcza programy ubliżające Ewangelii, a tym samym Matce Boskiej. Tak, oskarżam Radio Maryja, Telewizję Trwam i „Nasz Dziennik” o to, że niszczą chrześcijaństwo i Kościół w Polsce.
Comiesięczna profanacja

Skoro zdecydowałem się podnieść alarm w sprawie dechrystianizacji Polski, nie mogę pominąć lekcji dawanej nam od siedmiu lat na Krakowskim Przedmieściu. Chodzi naturalnie o miesięcznice smoleńskie.

Pomijam to, co się dzieje w archikatedrze warszawskiej: cytowałem kiedyś gorszące słowa wypowiadane tam przez kaznodziejów i wciąż się dziwię, że to spotkanie, na pół religijne, na pół polityczne, jest kontynuowane. Tym razem jednak chcę zwrócić uwagę na rzeczy, które dzieją się po wyjściu z katedry. Wyrusza pochód. Na czele niesie się krzyż. Jest odmawiany różaniec. Na transparentach tymczasem czytamy, że tragedia smoleńska to zaplanowana zbrodnia, że „to był zamach”. Prezentowany jest także wizerunek Tuska z Putinem z podpisem „udało się”.


Czytaj także: o. Ludwik Wiśniewski: Jesteśmy na zakręcie


Po przyjściu pod Pałac Prezydencki i złożeniu kwiatów następuje punkt kulminacyjny: przemówienie prezesa PiS – zawsze piętnujące politycznych przeciwników jako zdrajców, zawsze jątrzące i zawsze przesiąknięte nienawiścią: „Naszą pamięć chciano zabić, bo jej się bano. Winny jest rząd Donalda Tuska. Oni robili wszystko, żeby ta pamięć umarła”, „Antoni dokonał cudu ze swoim zespołem” (szósta rocznica). „Nieustannie okłamywano Polaków, nieustannie nas Polaków okłamywano”, „Nie odbył się jeszcze pogrzeb prezydenta i jego małżonki, kiedy zaczęły się ataki (…) uruchomiono przemysł pogardy, zaatakowano krzyż (…) podeptano wszystkie elementarne zasady naszej europejskiej kultury. Doszło do prawdziwej eksplozji nienawiści do polskiej tradycji katolickiej (…) To wszystko działo się za zgodą, albo wręcz na polecenie władz”… (piąta rocznica).

Marsz kończy modlitwa, prowadzona była wiele razy przez ks. Stanisława Małkowskiego (obecnie zastąpił go inny duchowny), który stojąc obok prezesa wygłosił kiedyś skierowane do Pałacu Prezydenckiego i mieszkającego w nim wówczas Bronisława Komorowskiego egzorcyzmy. I znowu trzeba wielkim głosem zawołać: to nie jest żadne chrześcijaństwo, tylko jego parodia i profanacja krzyża! Wrogość i nienawiść w religijnym opakowaniu są przecież gorsze niż pogaństwo. Dlaczego tylu ludzi nie rozumie, że to zaraza?

Wielu wierzących oczekuje, że Episkopat w końcu oświadczy, iż miesięcznice nie mają charakteru religijnego i nie może być na nich noszony krzyż; że biskupi wezwą duchownych, aby w tych marszach nie brali udziału. Ja zaś oskarżam Jarosława Kaczyńskiego, organizatorów i uczestników miesięcznic (także tych, którzy w tym wydarzeniu uczestniczą w dobrej wierze) o to, że niszczą autentyczne chrześcijaństwo i Kościół w Polsce.
Nienawiść na ulicach

Na polskich ulicach i placach, przy różnych okazjach, dają się coraz częściej słyszeć dziwne okrzyki, np.: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Odsunąć żydostwo od władzy”, „Biała siła! Biała rasa!”, „Czysta krew, trzeźwy umysł”, „Europa będzie biała albo bezludna”, „Sieg heil”. Politycy zdają się patrzeć na grupy wykrzykujące te hasła z przymrużeniem oka, a nawet, jak sądzę, z pewną sympatią. Również wielu duchownych uważa krzyczących za prawdziwych patriotów, na Jasnej Górze przyjmuje się ich z honorami, jak w ostatnią sobotę. Kiedyś podprzeor klasztoru ogłosił: „jesteście bohaterami XXI wieku”. Jakby nacjonalizm, antysemityzm i wrogość do obcych nie były śmiertelnymi chorobami. Których – jak uczy historia XX wieku – nigdy nie wolno lekceważyć.

Nie jestem przeciwnikiem kontaktu księży z takimi grupami, wręcz przeciwnie – tyle że musi to być kontakt w duchu Ewangelii. Organizatorzy kibicowskich uroczystości na Jasnej Górze mogą nie zdawać sobie sprawy, że uczestnictwa w Eucharystii nie można pogodzić z agresywnym i nienawistnym zachowaniem, ale teologicznie wykształceni ojcowie paulini mają obowiązek ich o tym pouczyć, a nawet zażądać wykluczenia takich zachowań, jeśli chcą zostać przyjęci na Jasnej Górze. Podobnie z Marszem Niepodległości, organizowanym pod hasłem „My chcemy Boga”. Jeśli jakaś grupa, organizacja, związek chcą uchodzić za katolickie, winny się wyrzec wrogości i nienawiści. Dlatego kapłanów, którzy tolerują nacjonalizm i wrogość, a tym bardziej tych, którzy je pochwalają, oskarżam: zachowując się w ten sposób, niszczycie chrześcijaństwo i Kościół, i przyczyniacie się do wzrostu sił zagrażających społecznemu pokojowi.
Aby Polska była czysta

W najczarniejszych snach nie przewidywałem, że będę świadkiem takich wydarzeń. Że rządzący będą przekreślać znaczenie Solidarności i osiągnięć Polski po obaleniu komunizmu, że będą mówić, iż wszystko, co dobre, zaczęło się od nich – to byłoby jeszcze do przełknięcia. Problem w tym, że rządzący Polską uważają, iż po drugiej stronie nie ma konkurentów i przeciwników – są tylko zdrajcy. Dlatego pluje się na nich, wymyśla oszczerstwa. Dlatego się mówi: oni depczą wszystko, co święte, gardzą Polską, są łotrami, służą obcym interesom. Obecnie, po rozprawieniu się z instytucjami stojącymi na straży praworządności i wolności obywatelskiej, słyszymy zapowiedź, że następnym etapem będzie rozprawienie się właśnie ze zdrajcami i wrogami – tak aby Polska była czysta, sprawiedliwa i katolicka. „Aby Polska była Polską”.

Jedyną siłą, która w Polsce dysponuje jeszcze pewnym autorytetem, jest Episkopat. Dlatego ośmielam się prosić, zresztą w imieniu wielu myślących podobnie: Księża Biskupi, wkroczcie na publiczną arenę. Wybiła godzina, kiedy jesteście bardzo, ale to bardzo potrzebni – Kościołowi, lecz również Polsce. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dominikan, długoletni duszpasterz akademicki. W PRL działacz opozycji antykomunistycznej. Laureat Medalu Świętego Jerzego. Na łamach „Tygodnika Powszechnego” dokonywał wnikliwej diagnozy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo chciałbym wierzyć, że to piękne i odważne wezwanie do naszych pasterzy odniesie skutek. Obawiam się jednak, że póki wierni (wciąż jeszcze), tacy jak ja, będą ograniczać się jedynie do czytania równie poruszających tekstów, adresaci słów podobnych powyższym będą skłonni zmienić co najwyżej markę stosowanego szamponu do mycia głów. Zawartość pozostanie nietknięta. Tak długo jak ja, niezgadzający się na, mówiąc słowami ks. prof. Sedlaka "duperelne pomieszanie kapeluszy z parasolami", jakiego świadkami jesteśmy słuchając mowy nie-miłości w naszych świątyniach, będę siedzieć cicho, tak długo moje dorosłe już dzieci będą trzymały się od kościoła w bezpiecznej odległości. Przypuszczam zresztą, że podobny dystans zachowają wkrótce również moje wnuki, nie mogąc pogodzić rozumu i wiary - w ostatnio najmodniejszym u nas wydaniu. Co mogę więc zrobić? Może wyjść na ulicę obwiązawszy sobie głowę różańcem, inicjując w ten sposób publiczną akcję "rozsadek bez granic"? Nie jestem pewien, czy jest to lepszy pomysł, niż pisanie listów otwartych jako ojciec duchowny. Trudno mi rozstrzygnąć o skuteczności obu wariantów również dlatego, że na wystąpienie w roli dominikanina raczej nie zgodziłaby się moja żona... Tak czy inaczej, uważam że to świeccy "nieobojętni" powinni wziąć sprawę w swoje ręce i pokazać publicznie, że bynajmniej nie jest ich garstka. Osobiście jestem chętny oraz skłonny do poświęceń. Jeśliby, na przykład, miało się okazać, że skupianie się na zmianie szamponu odgradza wnętrze od działania powiewów Ducha, mógłbym ogolić się na łyso i w ten sposób wyróżniać się w tłumie (choć może nie w osamotnieniu). Przyznam, działanie budzące zrozumiały niepokój ze względu na swój radykalizm, ale... Póki co, trzymam w skrzyni ciepłą czapkę...

Racja.

Wystarczyłoby, gdyby w jedną, drugą i trzecią niedzielę owieczki nie wrzuciły na tacę NIC. Najzwyczajniej w świecie się skrzyknąć, nagłośnić by wszystko było jasne i tyle. To ładunek konwencjonalny. Oczywiście jest też bomba atomowa - parę choćby niedziel z rzędu gremialnie do kościoła nie pójść. To jednak ze względów doktrynalnych dla wielu trudniejsze. W obu przypadkach efekt samonaprawczy murowany.

O. Wiśniewski nie jest przeciwko Kościołowi. I nie cały Kościół jest winny. I raczej niewiele ma to wspólnego z niedzielną tacą. Rydzyk przez to nie zbiednieje.

Jest nadzieja (mimo wszystko), że Ci co powinni to usłyszeć USŁYSZĄ. Dziękuję o. Wiśniewskiemu

Usłyszą i przejdą nad tym do porządku. Albo zacznie się nagonka na autora. Jak poprzednio.

Niestety, mam takie wrazenie. Kosciol w Polsce jest daleki od idealu kosciola ktory nakreslil Jezus. Jest silny ekonomicznie, wspomagany przez panstwo, lecz slaby duchowo. A to co robi duchowny magnat z Torunia, wspomagany milionami zrabowanymi ze skarbu panstwa, i rzesami zaslepionych wyznawcow jego sekty, zasluguje na wieczne potepienie.

dodatkowo, jak już ktoś określił, mamy niedobór intelektualny w Episkopacie. O całej reszcie tych urzędników nie wspomnę.

smaczku całej sprawie dodaje fakt, że zdecydowana większość polskich biskupów to nominacje Wojtyły - no nie miał chłop ręki do kadr najwyraźniej

Może nie miał z kogo?

jeszcze z lat młodości i lekcji religii pamiętam wcale kumatych i sensownych księży, ale już wtedy co nowy wikary przyszedł, to większy ćwok - myślę, że kwestia naboru i formacji w seminariach miała i ma tu decydujące znaczenie - nie dalej jak wczoraj ks. prof. Wierzbicki mówił, że przeraża go stan ducha i mentalność kleryków, a to przecież nie gdzie indziej tylko w seminariach tresowany zaciąg, a pieczę nad nim sprawują biskupi

Jak cały naród zresztą. Dlatego tak mu słabo idzie uzdrawianie Kościoła. Kaczyński to niezły strateg. Wykorzystał zafiksowanie Kościoła na sprawach etyki seksualnej (aborcja, związki partnerskie itp) i w ten sposób trzyma go w szachu. Bo żadna inna partia nie gwarantuje nawet status quo w tych sprawach. Pamiętam jak bardzo mądry, skądinąd, jezuita pisał przed wyborami do sejmu, że katolik powinien głosować na partię, która popiera naukę moralną Kościoła. A taka była jedna..., przynajmniej takie stwarzała pozory. Bo przecież gardzenie ludźmi, zarówno Polakami innej opcji jak uchodźcami to też niemoralne. Chrystus wolałby chyba mieć do czynienia z jawnogrzesznicami niż z tymi cynicznymi obłudnikami pełnymi pogardy dla bliźnich.

Trzeba nam głośno wołać.

"Jedyną siłą, która w Polsce dysponuje jeszcze pewnym autorytetem, jest Episkopat" Juz nie.

Nurt antyklerykalny w Polsce zawsze był silny. Duża część polskiego społeczeństwa widzi Episkopat KK jako jeszcze jednego uczestnika gry politycznej. Kolejną stronę sporu rozgrywającą własne interesy. Dla mnie z pewnością tak jest.

Wspanialy prawdziwy i odwazny artykul!

Takiego głosu osobiście oczekuję, bo jest to obrona tożsamości Kościoła, który poprzez głos wielu hierarchów i duchownych w Polsce mija się z chrześcijańskim przesłaniem. Wielu chrześcijan w Polsce znalazło się na pozakościelnych ścieżkach, gdyż sumienie nie pozwala im trwać we wspólnocie, której oficjalny przekaz staje się z sprzeczny z ewangelicznymi wartościami. To też głos istotny dla tych, którzy są poza Kościołem, ale skutki współpracy Kościoła z władzą polityczną odczuwają w życiu społecznym i politycznym, bo to poparcie Kościoła dla określonych środowisk politycznych pomogło im w decydującym stopniu dojść do władzy, a skutkiem tego jest demontaż ładu prawnego w Polsce i klimat życia społecznego, pełen agresji i podziałów.

By ten głos stał się ostatecznie sprawczy, to muszą Jego głos zwielokrotnić i wzmocnić inne ważne głosy i ostatecznie głos kogoś, kto, zgodnie z prawem kanonicznym, ma moc zamknąć bluźniercze usta Radia Maryja. Tymczasem zamyka się usta księdza Bonieckiego - tu znalazła się i skuteczność, i wola, i sprawczość, która nas oburza. Chciałabym znać odpowiedź na pytanie: kto w Kościele ma taką władzę, by zamknąć usta Radiu Maryja i tego nie robi?!

Bo za Rydzykiem stoi nieprzebrana rzesza jego wielbicieli, parafialnych kółek "Przyjaciół Radia Maryja" i mnóstwo wpływowych osób. Ten list o. Wiśniewskiego powinien zostać przetłumaczony i trafić do papieża. Tylko on mógłby pomóc.

Tłumaczenie mogę załatwić. Ale jaki adres jest do Ojca Św.? Chyba, że piszący te słowa żartował. Ja jednak widzę w tym pomyśle konkret do działania.

Dziękuję bardzo za publiczne wyrażenie tego co myślę i czuję. Za odwagę w głoszeniu prawdy. Nadzieja umiera ostatnia.

Szanowny Ojcze, Szanowni Państwo, którzy te teksty czytacie ! Ojciec Wiśniewski ma rację !. To jest głos alarmu, a alarm ostrzega przed niebezpieczeństwem, które wszyscy widzą. Słowo w Polsce jest chore (z sejmowej trybuny płyną wulgaryzmy), są w Polsce skarbonki których właściciele powinni się wstydzić. Prasa i internet wyróżniają się kłamstwem... W roku 2015 do kościoła chodziło 36,7 % ludzi, podobno PiS może liczyć na prawie 50 % wyborców. Co my, zwykli, niepiszący ludzie, możemy zrobić ? Jędrzej Bukowski

Ale to jest tylko głos jak rzucanie grochem o ścianę.Wołającego w pustej głuszy gdzie tylko wołający słyszy echo,odbity w przestrzeni własny głos, bez odbioru i wprowadzanie przemian w Kościele polskim przez tych do których jest on skierowany.Wszyscy Katolicy przyznający słuszność,wyznający tę doktrynę będą uznawani za wrogów Kościoła polskiego.

Zgadzam się ze wszystkimi diagnozami o.Wiśniewskiego. Popełnia on jednak niestety kardynalny błąd: utożsamia chrześcijaństwo w Polsce z rzymskim katolicyzmem. Niech autor wsłucha się w głos kościołów ewangelickich we wszystkich zapalnych kwestiach, a zrozumie, że chrześcijaństwo ma się w Polsce całkiem nieźle. Ku rozwadze sióstr i braci katolików.

Ciekawe, jakby tak procentowo oszacować jakiż to jest "kardynalny" błąd i jaki realny wpływ na rzeczywistość ma polski protestantyzm / neoprotestantyzm... Mam wrażenie że bliski zera. Na szczęście chrześcijaństwo ma się zupełnie dobrze w rzymskokatolickich wspólnotach w Polsce. A chrześcijanie mają zwykle pewien dystans do mediów (w odróżnieniu od krzykliwego neopogańskiego prawactwa i lewactwa) i robią swoje: współdziałają z Panem Bogiem w mozolnej pracy czynienia świata lepszym, mimo okropnej (bo wciąż nadużywanej) wolności człowieka...

Dziękuję za kolejny piękny tekst, dla wielu powinien to być wykład z przyzwoitości. Kolejność w tytule nie jest przypadkowa. Szerokie rzesze "prawdziwych polaków" deklarują się jako katolicy (precyzyjnie rzecz ujmując jako polscy katolicy) zapominając, że w pierwszej kolejności trzeba być chrześcijaninem lub co najmniej chcieć nim być. W poprzednim numerze TP zamieszczono ciekawy tekst bp Grzegorza Rysia (stała rubryka), moim zdaniem jednego z najbardziej światłych polskich biskupów, w którym ubolewa nad (jak to ujął) oddzieraniem kościoła od wiary. Spostrzeżenie słuszne, ale konkluzja??? Nieśmiało doradzałbym rozważyć czy gremium, którego jest on członkiem, swoim działaniem czy raczej zaniechaniami, nie spowodowało takiego powolnego odmakania kościoła od wiary. Osobiście nie dostrzegam poważnych, zewnętrznych sił oddzierających kościół od wiary.

Tacy mądrzy hierarchowie jak abp Ryś bardziej się interesują ewangelizacją i p. Bogiem niż politycznymi przepychankami.I może nie dostrzegają tych niebezpieczeństw, o których pisze o. Ludwik

Gorzka i prawdziwa refleksja.

Nie jestem członkiem wspólnoty wiernych. Opóściłem ją juz jakiś czas temu. Od 2015r uczestniczę we wszystkich protestach przeciwko łamaniu prawa i Kostytucji. W tym czasie usłyszałem od katolickich władz, że jestem bydłem, gestapo, komunistą i złodziejem. Jest ojciec pierwszym Katolikiem, który potrafił publicznie głośno się sprzeciwić lżedniu ludzi i publicznym kłamstwom. Nie jestem pewien, czy sprzeciw ojca odniesie jakikolwiek skutek polityczny, ale mam przynajmniej pewność, że znalazł sie jeden sprawiedliwy i przyzwoity człowiek, który potrafił nazwac po imieniu niegodziwość. Za to dziekuję i nisko sie kłaniam.

Że jest takich wielu. Wielu księży myśli podobnie, tylko nie wszyscy publikują swe przemyślenia. Prymas Polski (abp Polak) też jest w porządku i wielokrotnie ostro wypowiadał się w prawach poruszanych przez o. Ludwika. Niestety, trucizna Kaczyńskiego i Rydzyka rozlała się już szeroko i wielu zaraziła.

...fragmentami to zupełnie jakbym czytała własne myśli ... bardzo, bardzo Ojcu Ludwikowi DZIĘKUJĘ!

Brakuje głosów o takiej intensywności. Komentatorzy analizują, mlaskają, dzielą włos na czworo, a trzeba właśnie tak. W prawicowych mediach nikt się nie cyka i non stop lecą po bandzie. Brawo za ten tekst. Szkoda tylko, że jest to przekonywanie przekonanych. Tamci znów zarzucą kłamstwa i kalanie własnego gniazda.

Mądre choć gorzkie słowa.Dziękuję, bo dają jakąś nadzieję.

Uważam, Tygodnik Powszechny za jedno z niewielu czasopism na bardzo wysokim poziomie intelektualnym jak i po prostu ludzkim (empatia, szacunek to rzadkie dziś cechy). Czytam artykuły z dużym zaciekawieniem ale niestety (jak ten w/w) też z dużym smutkiem. Szanuje ludzi wierzących ale czy wspomniani w artykule są wierzący? To co prezentuje większość to jakiś zlepek staro testamentowych sloganów. Przecież to życie ma być tylko testem, przepustką do wieczności a patrząc na to kurczowe przywiązanie wysokich hierarchów do tu i teraz śmiem w to wątpić. Machiavelli miał rację - religia to bardzo pożyteczna sprawa, pod jej płaszczem można robić o wiele więcej niegodziwości niż bez niej. Trzymam kciuki za większość czytelników TP - musi to dla Was być jeszcze bardziej bolesne niż dla mnie.

zawsze w taich momentach powtarzam sobie że jesteśmy słabi i grzeszni. Tylko trzeba to umieć w sobie zobaczyć. Tylko Pan Bög zna nasze serca i tyko on zna prawdziwe intencje.

Odważne i jakże potrzebne.

Bardzo ważny głos w Kościele. Szkoda, że wciąż tak słabo słyszalny. Osobiście boli mnie to, że Kościół wciąż nie zareagował z odpowiednią mocą, że to właśnie od osób chodzących do Kościoła słyszę te najgorsze kłamstwa o uchodźcach, sytuacji w Europie. I nie mogę tego przeboleć, kiedy dla kontrastu słyszę słowa Papieża Franciszka :(

Dziękuję za ten artykuł.

DZIEKUJĘ ŻE MOGĘ JESZCZE ZOSTAĆ .NIE WIEM CO NAPISAĆ BO DOTYCHCZASOWE POCZUCIE BEZRADNOŚCI BYŁO WIELKIE A TERAZ MOGĘ POWIEDZIEĆ ,ŻE TO CO SIĘ DZIEJE W WIELU PARAFIACH ,ŻE TO JAK I O CZYM MÓWI WIELU "PASTERZY" TO NIE JEST CAŁY OBRAZ KOŚCIOŁA W POLSCE I MOGĘ ODETCHNĄĆ I MIEĆ NADZIEJĘ ,ŻE JEST JESZCZE CZAS NA EWANGELIĘ . ALE NIESTETY TEN TEKST DOWODZI ,ŻE DWIE POSTACI PANA T RYDZYKA I PANA J KACZYŃSKIEGO POPRZEZ UŻYWANIE JĘZYKA I SYMBOLI - POTRAFIŁY W CIĄGU ZALEDWIE KILKUNASTU LAT PODZIELIĆ NIE TYLKO SPOŁECZENSTWO ALE TEŻ KOŚCIÓŁ . JESTEŚMY JAK TE OWIECZKI W STADZIE KTÓRE NIE CHCĄ OBRONIĆ SWOJEJ JEDNOŚCI BO NIE POTRAFIĄ ROZPOZNAĆ WILKA. MYŚLIMY ,ŻE TO TEN NAM ZNANY PIES PASTERSKI KTÓRY ZAWSZE NAS CHRONIŁ ,WALCZYŁ O NAS JAK BYLIŚMY ATAKOWANI ,CZASEM TRACIŁ ŻYCIE ZA NASZE STADO ,ALE ZAWSZE BYŁ Z NAMI I Z NASZYM PASTERZEM A TO NIE JEST TAK TERAZ JEGO MIEJSCE ZAJĄŁ WILK Z CAŁĄ SWOJĄ WATAHĄ I DZIEŃ PO DNIU NAS KĄSA AŻ NAS ZJE

Zgadzam się w pełni. Obawiam się jednak, że takie głosy dochodzą tylko do tych którzy uważają podobnie jak Ojciec. Ci, którzy uważają inaczej nie przyjmą ich, przekonani że tylko oni są depozytariuszami PRAWDY ( która wygląda tak jak oni uznają). Wystarczy posłuchać choć jednej wypowiedzi bp Jędraszewskiego by zobaczyć że to co głosi dotyczy wyłącznie ataku ( tak sądzi) na wspaniałą Polskę wrogich sił które chcą ją zniszczyć, narzucając aborcję (ulubiony temat biskupa), gender i in vitro. Przecież ludzie tacy nigdy nie przyjmą tych mądrych słów które tu padają. To smutne, ale prawdziwe. I nie będzie krytyki o Rydzyka, zabroni się mówić takim ludziom jak ks Boniecki. Dlatego smutno to widzę, ale cieszę się że są tacy którzy myślą podobnie jak Ojciec

Dziękuję Ojcu za ten w sumie rozpaczliwy, ale jakże prawdziwy i potrzebny głos nawołujący Kościół do... nawrócenia. Proszę mi wierzyć, wśród zwykłych ludzi jest masa podzielających poglądy tu prezentowane. Uważamy się za chrześcijan i dlatego odrzucamy to, co podają nam niektórzy głośni politycy, politykierzy, zależne od nich media, czy politykujący kapłani. Dostrzegamy rozdźwięk między nauką Chrystusa, a głosem płynącym z politycznych trybun (w sumie z tych stadionowych trybun także), czy nawet z niektórych kościelnych ambon. Potrzebowałem przeczytać ten tekst, by nie czuć się "instytucjonalnie osamotnionym". Już od pewnego czasu chodziło mi po głowie, że jeśli "najkatoliknieszy" Episkopat w Polsce nie zarzuci milczącego przyzwolenia (albo i nie milczącego czasem) na szerzenie zła, może dojść do schizmy. I właściwie takie nieformalne pęknięcia widać, gdy donośne głosy Kościoła w Polsce wyzywają Papieża od lewaków (gdzie "lewak" używany jest jako synonim zdrajcy i zła w ogóle) i negują Jego pouczenia płynące wprost z Ewangelii. Zastanawiam się wówczas, jak "zapisać się" do świętego Kościoła katolickiego, w miejsce tego "Kościoła politycznego". Wówczas pociechą jest dla mnie werset z Ewangelii, pouczający, by nie koniecznie czynić tak jak kapłani, a słuchać ich nauk; dobrze, że w dobie zdalnej komunikacji mam wybór i mogę słuchać tych z prawdziwą Nauką, a nie muszę tych z zakłamaną nauką.

PBeato prosze z nami solidarnie zostac i pisac dalej duzymi literami "wchodza lepiej w oczy.,Pogonimy razem "Wilka" ;zaprosimy tylko Papieza FRANCISZKA jak dojdzie do siebie po pielgrzymce/bo w Chile maja tez swoje problemy i to 1000krotnie wieksze niz w Polsce/;pAndrzeju az 1979y prosze nie strzelac stale z tego samego kalibru i to w tyl glowy bo to sa smutne skojarzenia dla Polakow.Tygodnik POWSZECHNY za to prosze aby trzymal tak jak najdluzej i nie bal sie przyjmowyc do siebie ludzi MYSLACYCH. Byc czasopismem ktore ponad poziomy wylatuje tez kosztuje.TP od swego poczatku istnienia byl tak jakby SUMIENIEM NARODU ale szkoda ze czasopisma na najwyzszym poziomie intelektualnym w Polsce tak malo czyta. Miejmy tylko nadzieje ze pseudokrol jaroslaw po zawlaszczeniu sobie juz wszystkiego nie zlikwiduje naszych mediow pozostawiajac tylko jedyny nazistowski dziennik O.TADEUSZA!Q

Wyrażam wdzięczność Ojcu Wiśniewskiemu za ten krzyk niezgody na ten CYRK w Kościele !!! Dokąd nas zaprowadzicie PASTERZE ? Chcecie nas wpędzić w smoleńska mgłę i podobne ciemności ? Poprawność polityczna każe WAM milczeć ? jest to HANIEBNE !

Kiedyś nazwałem ten krzyż "krzyżem bejsbolowym", bo jego funkcja na tych comiesięcznych imprezach jest identyczna jak kija bejsbolowego w rękach bandyty: zmasakrować przeciwnika.

Na szczęście obcokrajowcy zazwyczaj czują się w naszym kraju bardzo komfortowo czego zresztą nie ukrywają. http://www.polenvoornederlanders.nl/?page_id=6443&lang=pl Obraz polskiego katolika malowany przez ojca Ludwika jest równie prawdziwy jak obraz muzułmanina w piosence "Abduł Bey" śpiewanej przez Jana Emila Młynarskiego. https://www.youtube.com/watch?v=khdF9eURnVs A poza tym cóż to za karkołomna teza jakoby popularność PiSu brała się ze straszenia obcokrajowcami. Popularność PiSu bierze się z tego, że ludzie porównują dokonania poszczególnych rządów i wyciągają logiczne wnioski.

Kiedy się "obala" czyjś sposób myślenia, warto posługiwać się argumentami i faktami w miejsce "co za bzdury gadasz". To znacząco ułatwia przekonanie interlokutorów do swojego światopoglądu. :-)

Znany dominikanin i czołowy polski katolicki intelektualista ojciec Maciej Zięba trzeźwo zauważył, że Radio Maryja i TV Trwam to media o charakterze niszowym, które osiągają oglądalność/ słuchalność na poziomie nie przekraczającym 2 proc. Ojciec Ludwik często forsuje tezę jakoby PiS wygrał dzięki poparciu redemptorystów. Nie trzeba być socjologiem aby podważać tę i inne tezy ojca Ludwika. Przyszła mi jednak do głowy taka oto myśl, że ojciec Wiśniewski krytykuje PiS po to aby oczyszczać ludzi związanych z tą formacją a przez to ich uświęcać i umacniać, natomiast nie "oczyszcza" ludzi związanych z PO ponieważ uznał, że w tym drugim przypadku to jest zwykła strata czasu.

Logika u "plainduncan" tak pokrętna, że nawet nie ma czego skomentować, ani się ustosunkować. Smutne.

PIS wygrał wybory na dwóch rzeczach: straszenie islamskim zalewem (Kopacz godziła się na kwoty) i przeciągnięcie Kościoła na swą stronę poprzez wykorzystanie Jego obsesji na punkcie etyki seksualnej (geje, aborcja, gender). Dokonania? Likwidacja trójpodziału władzy, co jest jedyną obroną demokracji przed przekształceniem w rządy autorytarne oraz sączenie nienawiści ze wszystkich mediów rządowych i rydzykowych. No i jeszcze rozdawnictwo pieniędzy. To zawsze działa.

Brawo za odwagę, że Ojciec miał siłę napisać to co czuje i uważa wielu!

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]