Reklama

Oskarżam

Oskarżam

15.01.2018
Czyta się kilka minut
W Polsce umiera chrześcijaństwo. Wykorzeniają je gorliwi członkowie Kościoła. Biskupi milczą, niestety.
Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara
P

Przed kilkoma miesiącami wysłałem do niemal stu polskich biskupów list, w którym starałem się zdefiniować najpilniejsze zadania stojące przed polskim Kościołem (tekst listu opublikował „TP” w nr. 22/2017). Pisałem go w przekonaniu, że to już mój ostatni głos na temat sytuacji w polskim Kościele. W międzyczasie zrozumiałem jednak, że dramat się pogłębia.

Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrześcijaństwo. I nie jest to wynik propagandy libertyńskiej, zabiegów kół masońskich czy międzynarodowych spisków. Chrześcijaństwo wykorzeniamy my sami, duchowni i najgorliwsi członkowie Kościoła, własnymi rękami i na własne życzenie.

Coraz więcej osób przestaje identyfikować się z Kościołem. Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego odnotował ostatnio najwyższy od kilku lat spadek uczęszczających do kościoła. W 2016 r. liczba ta spadła w porównaniu z rokiem 2015 o ponad 3 proc. i wynosi 36,7 proc – najmniej w powojennej historii Polski.

Cóż się takiego stało? Wprowadziliśmy w naszą religijność element, który ją rozsadza: wrogość. Jesteśmy nią nie tylko zarażeni, ale przyzwyczailiśmy się do niej: stała się do pewnego stopnia wręcz naszym znakiem rozpoznawczym. A gdzie jest wrogość, tam prawo obywatelstwa ma nienawiść – wroga przecież należy zniszczyć. Można więc pluć, drwić i deptać ludzi, można bezpodstawnie oskarżać ich o niegodziwości, a nawet zbrodnie, i równocześnie powoływać się na Ewangelię, stroić się w piórka obrońcy chrześcijańskich wartości i Kościoła, odbywać pielgrzymki na Jasną Górę, składać świątobliwie ręce do modlitwy i ukazywać w mediach rozmodloną twarz.

Przecież to już nie jest chrześcijaństwo, tylko jego parodia.
Antykatecheza o uchodźcach

Ilustracją tego, jak bardzo wrogość wsączyła się w nasze myślenie, jest stosunek do uchodźców i migrantów. Jeszcze dziesięć lat temu 70 proc. Polaków było zdania, że skoro nas, gdy sami byliśmy uchodźcami, przyjmowano godnie w innych krajach, to i my winniśmy okazać gościnność uciekającym przed okrucieństwem wojny. Dziś wszystko się odwróciło: 63 proc. Polaków jest przeciw przyjmowaniu uchodźców. Oto namacalny rezultat agresywnej antykatechezy którą uprawiają politycy, wspierani niestety przez wielu duchownych.

Nikt nie mówi, że goszczenie przybyszów, zwłaszcza należących do innej kultury i religii, jest proste. Jednak każdy człowiek skrzywdzony i zraniony, także uchodźca, ma – jak przypomina papież Franciszek – „twarz Chrystusa”. Zwolennicy zamknięcia granic przed obcymi głoszą, że bronią cywilizacji chrześcijańskiej, kultury religijnej, ba – Ewangelii i samego Chrystusa. „Człowiek jest drogą Kościoła” – uczył jednak nasz święty papież. Mamy służyć człowiekowi. Każdemu. To podanie ręki drugiemu, zwłaszcza obcemu, jest najlepszą obroną Chrystusa i Kościoła.

Aż się wierzyć nie chce, jak bardzo wrogość zagościła w głowach polskich katolików. Kilkanaście dni temu jeden z bliskich mi i zasłużonych kapłanów powiedział: „na szczęście nasz rząd nie wpuścił tej dziczy do Polski… To nie są ludzie, ale DZICZ…”.

Rządzący dziś Polską odwołali się do najbardziej mrocznych zakamarków polskiej duszy. Potrafili „ulepić potwora” i przestraszyć prawie dwie trzecie Polaków, dobrze wiedząc, że może to przynieść wyborcze zwycięstwo. Uciekinierzy z Afryki i Bliskiego Wschodu – wbijano ludziom do głowy – to nie ofiary przemocy i ludzie wołający o ratunek, tylko cyniczni muzułmanie, którzy będą niszczyć katolicki naród i gwałcić polskie kobiety.


Czytaj także: Naród między chrztem a bierzmowaniem - rozmowa z o. Ludwikiem Wiśniewskim


Owszem, Konferencja Episkopatu zaproponowała stworzenie „korytarzy humanitarnych”. Takie korytarze istnieją w innych krajach, nie obciążają budżetu państwa i umożliwiają leczenie pacjentów w stanie krytycznym, którzy nie mogą liczyć na pomoc w Syrii. Ale nasz rząd, złożony z ministrów zasiadających w pierwszych ławach warszawskiej katedry na smoleńskich „miesięcznicach”, odrzucił tę propozycję, twierdząc, jeśli dobrze zrozumiałem, że jest ona zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Większej hipokryzji nie można sobie wyobrazić.

Trzeba z całą mocą zawołać: polska polityka wobec uchodźców jest haniebna. „Na granicy Europy, na oczach cywilizowanego świata, giną bezbronni ludzie”, powiedział kard. Kazimierz Nycz, a my, nie wyciągając do nich ręki, przekreślamy Ewangelię. Bratnie kraje z naszej europejskiej Wspólnoty, np. Grecja i Włochy, borykają się z problemem uchodźców, których przecież nie zapraszali do siebie, a Polska zrywa solidarność z nimi i coraz bardziej się izoluje.

W takiej sytuacji każdy krok ma znaczenie, jak choćby propozycja Janiny Ochojskiej, którą poparli prymas i przewodniczący Episkopatu, by 14 stycznia w Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy księża użyli formularza mszy za uchodźców.

Ale wielu wiernych zatroskanych o Kościół pragnie, aby nasi pasterze oświadczyli rządzącym, że uznają prawo demokratycznie wybranych przedstawicieli narodu do prowadzenia polityki wewnętrznej i zewnętrznej, ale równocześnie, jako pasterze Kościoła, zobowiązani są do „wydawania oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz” („Gaudium et spes”, 76). Dlatego pasterze polskiego Kościoła z całą odpowiedzialnością oświadczają, że stosunek rządu do uchodźców jest nieewangeliczny i niechrześcijański. W związku z czym proszą, aby władze RP swojej polityki nie uzasadniali troską o dobro religii chrześcijańskiej i Kościoła katolickiego. Biskupi bowiem oceniają, że taka „troska” nie służy Kościołowi, ale go niszczy.

Powszechnie się uważa, że za piekło, które rozpętało się w Polsce, odpowiada jeden człowiek. Ja też tak do pewnego czasu myślałem. Ale kiedy w Sejmie padły haniebne słowa o „mordach zdradzieckich” i „kanaliach”, a posłowie partii rządzącej zamiast spalić się ze wstydu, nagrodzili te wyzwiska owacją na stojąco, zrozumiałem, że to oni – stojący i wiwatujący – tak naprawdę odpowiadają za to, co się dziś dzieje.

Jeszcze nie tak dawno Polska była szanowanym liderem przemian po upadku komunizmu, a teraz stała się „chorym człowiekiem Europy”. Nie widzicie tego, posłowie i senatorowie? Wiele najpoważniejszych autorytetów oskarża was o niszczenie Polski, ja natomiast, z wielkim zażenowaniem, ale z całą stanowczością oskarżam was o niszczenie chrześcijaństwa i dlatego proszę, byście zaniechali głoszenia, że jesteście obrońcami Kościoła.
Radiowa trucizna

Przeciwnicy przyjmowania uchodźców nie odnieśliby tak wielkiego sukcesu, gdyby w życie religijne Polaków od lat nie wsączano wrogości. Wybitni psychologowie twierdzą wszak, że najlepszym, choć godnym potępienia sposobem integrowania grupy jest wymyślenie zewnętrznych wrogów i ciągłe straszenie nimi. Mistrzem świata w tej kategorii jest o. Tadeusz Rydzyk. W jego wystąpieniach stale przewijają się zdania: jesteśmy prześladowani, chcą nas zniszczyć, bo kochamy Polskę i Kościół, bezustannie nas atakują… Nasi krytycy „nienawiść sączą do Polaków, do Polski, do Kościoła, do Radia Maryja” – powiada ojciec dyrektor.


Czytaj także: "Kołaczcie, a otworzą wam" - o tekstach o. Ludwika Wiśniewskiego w "Tygodniku Powszechnym"


Czy nie ma w Radiu Maryja, Telewizji Trwam, „Naszym Dzienniku” modlitwy? Jest. Czy nie ma świetnych konferencji i dobrych tekstów? Są. To dlaczego Wiśniewski i jemu podobni je atakują? Bo modlitwa jest przeplatana napaściami na ludzi, a to już nie jest chrześcijaństwo.

Widzenie wszędzie wrogów i agresja są specyficznymi cechami sekt. Prof. Norman Davies (podziwialiśmy jego umiejętność patrzenia na polskie dzieje bez emocji i widzenia w nich tego, czego rodzimi historycy nie dostrzegają) powiedział niedawno: „Polscy wierni łykają w kościołach truciznę”. Zdanie to można odnieść także do mediów ojca dyrektora. Piszący te słowa usiłował przez pewien czas odmawiać różaniec z Radiem Maryja, ale na dłuższą metę się nie dało: natychmiast po modlitewnym „amen” pan Michalkiewicz albo inny „natchniony patriota” zaczynał pluć na politycznych przeciwników, a jego głównym wrogiem była zawsze poprzednia rządowa ekipa, która „Polskę rozgrabiła, upodliła i sprzedała Berlinowi”.

Niedawno odbyła się w Toruniu kolejna wielka radiomaryjna uroczystość. Główny celebrans, bp Wiesław Mering, któremu asystowało kilkudziesięciu innych hierarchów, w obecności najbardziej rozmodlonych ministrów i posłów (Macierewicz, Ziobro, Szyszko, Błaszczak, Piotrowicz, Czarnecki) najpierw „kanonizował” ojca dyrektora, a następnie wskazał na wiekopomne zasługi dzieł przez niego stworzonych („Dziękujemy za budzenie miłości do ojczyzny, za trudną sztukę uczenia służby tej ojczyźnie, za przedstawianie prawdziwej jej historii”, a także za to, że „Radio Maryja nieugięcie piętnowało wszystkie kłamstwa związane z tragedią smoleńską i budziło w tym zakresie sumienia Polaków”). Uroczystość uświetniły listy od prezydenta, ówczesnej premier, a przede wszystkim od prezesa PiS. Jarosław Kaczyński, który kilka lat temu mówił, że o. Rydzyk służy interesom Rosji, napisał: „Opatrzność postawiła na drodze naszego życia ojca Tadeusza Rydzyka”.

To również trzeba powiedzieć pełnym głosem: Radio Maryja, Telewizja Trwam i „Nasz Dziennik” sączą od lat truciznę, nazywając to ewangelizacją. Ta trucizna jest tym bardziej jadowita, że jej rozprzestrzenianie popiera wielu biskupów. Tylko nieodżałowany abp Józef Życiński miał odwagę publicznie powiedzieć, że te dzieła są dalekie od chrześcijaństwa i wypędzają ludzi z Kościoła. Jestem przekonany, że wielu biskupów podziela stanowisko abp. Życińskiego, ale milczą. Nie milczą natomiast ci biskupi, którzy jeżdżą do Torunia i wychwalają „wielkiego ewangelizatora narodu”, a także ci, którzy ślą do redakcji „Naszego Dziennika” świąteczne życzenia, uwiarygodniające poczynania o. Rydzyka.

Zdecydowałem się na te słowa widząc smutek, ból, a nawet chęć odejścia z Kościoła wielu wspaniałych ludzi, dla których nasza wspólnota przestała być zanurzona w miłości i prawdzie. Gdybyż biskupi wiedzieli, jak wielu jest takich i jak trudno im trwać w Kościele... Drodzy Księża Biskupi, to Wy odpowiadacie za polski Kościół i za głoszenie nieskażonej Ewangelii. Jeśli dalej będziecie zachowywać bierność, kościoły opustoszeją. Rzesze wiernych oczekują, że skoro nie da się przywrócić katolickiego charakteru mediom, których twórcą jest o. Rydzyk, to oświadczycie, że media te nie mają prawa uważać się za „katolickie”. I że toruńskie radio nie może nosić nazwy „Maryja”, skoro zamieszcza programy ubliżające Ewangelii, a tym samym Matce Boskiej. Tak, oskarżam Radio Maryja, Telewizję Trwam i „Nasz Dziennik” o to, że niszczą chrześcijaństwo i Kościół w Polsce.
Comiesięczna profanacja

Skoro zdecydowałem się podnieść alarm w sprawie dechrystianizacji Polski, nie mogę pominąć lekcji dawanej nam od siedmiu lat na Krakowskim Przedmieściu. Chodzi naturalnie o miesięcznice smoleńskie.

Pomijam to, co się dzieje w archikatedrze warszawskiej: cytowałem kiedyś gorszące słowa wypowiadane tam przez kaznodziejów i wciąż się dziwię, że to spotkanie, na pół religijne, na pół polityczne, jest kontynuowane. Tym razem jednak chcę zwrócić uwagę na rzeczy, które dzieją się po wyjściu z katedry. Wyrusza pochód. Na czele niesie się krzyż. Jest odmawiany różaniec. Na transparentach tymczasem czytamy, że tragedia smoleńska to zaplanowana zbrodnia, że „to był zamach”. Prezentowany jest także wizerunek Tuska z Putinem z podpisem „udało się”.


Czytaj także: o. Ludwik Wiśniewski: Jesteśmy na zakręcie


Po przyjściu pod Pałac Prezydencki i złożeniu kwiatów następuje punkt kulminacyjny: przemówienie prezesa PiS – zawsze piętnujące politycznych przeciwników jako zdrajców, zawsze jątrzące i zawsze przesiąknięte nienawiścią: „Naszą pamięć chciano zabić, bo jej się bano. Winny jest rząd Donalda Tuska. Oni robili wszystko, żeby ta pamięć umarła”, „Antoni dokonał cudu ze swoim zespołem” (szósta rocznica). „Nieustannie okłamywano Polaków, nieustannie nas Polaków okłamywano”, „Nie odbył się jeszcze pogrzeb prezydenta i jego małżonki, kiedy zaczęły się ataki (…) uruchomiono przemysł pogardy, zaatakowano krzyż (…) podeptano wszystkie elementarne zasady naszej europejskiej kultury. Doszło do prawdziwej eksplozji nienawiści do polskiej tradycji katolickiej (…) To wszystko działo się za zgodą, albo wręcz na polecenie władz”… (piąta rocznica).

Marsz kończy modlitwa, prowadzona była wiele razy przez ks. Stanisława Małkowskiego (obecnie zastąpił go inny duchowny), który stojąc obok prezesa wygłosił kiedyś skierowane do Pałacu Prezydenckiego i mieszkającego w nim wówczas Bronisława Komorowskiego egzorcyzmy. I znowu trzeba wielkim głosem zawołać: to nie jest żadne chrześcijaństwo, tylko jego parodia i profanacja krzyża! Wrogość i nienawiść w religijnym opakowaniu są przecież gorsze niż pogaństwo. Dlaczego tylu ludzi nie rozumie, że to zaraza?

Wielu wierzących oczekuje, że Episkopat w końcu oświadczy, iż miesięcznice nie mają charakteru religijnego i nie może być na nich noszony krzyż; że biskupi wezwą duchownych, aby w tych marszach nie brali udziału. Ja zaś oskarżam Jarosława Kaczyńskiego, organizatorów i uczestników miesięcznic (także tych, którzy w tym wydarzeniu uczestniczą w dobrej wierze) o to, że niszczą autentyczne chrześcijaństwo i Kościół w Polsce.
Nienawiść na ulicach

Na polskich ulicach i placach, przy różnych okazjach, dają się coraz częściej słyszeć dziwne okrzyki, np.: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Odsunąć żydostwo od władzy”, „Biała siła! Biała rasa!”, „Czysta krew, trzeźwy umysł”, „Europa będzie biała albo bezludna”, „Sieg heil”. Politycy zdają się patrzeć na grupy wykrzykujące te hasła z przymrużeniem oka, a nawet, jak sądzę, z pewną sympatią. Również wielu duchownych uważa krzyczących za prawdziwych patriotów, na Jasnej Górze przyjmuje się ich z honorami, jak w ostatnią sobotę. Kiedyś podprzeor klasztoru ogłosił: „jesteście bohaterami XXI wieku”. Jakby nacjonalizm, antysemityzm i wrogość do obcych nie były śmiertelnymi chorobami. Których – jak uczy historia XX wieku – nigdy nie wolno lekceważyć.

Nie jestem przeciwnikiem kontaktu księży z takimi grupami, wręcz przeciwnie – tyle że musi to być kontakt w duchu Ewangelii. Organizatorzy kibicowskich uroczystości na Jasnej Górze mogą nie zdawać sobie sprawy, że uczestnictwa w Eucharystii nie można pogodzić z agresywnym i nienawistnym zachowaniem, ale teologicznie wykształceni ojcowie paulini mają obowiązek ich o tym pouczyć, a nawet zażądać wykluczenia takich zachowań, jeśli chcą zostać przyjęci na Jasnej Górze. Podobnie z Marszem Niepodległości, organizowanym pod hasłem „My chcemy Boga”. Jeśli jakaś grupa, organizacja, związek chcą uchodzić za katolickie, winny się wyrzec wrogości i nienawiści. Dlatego kapłanów, którzy tolerują nacjonalizm i wrogość, a tym bardziej tych, którzy je pochwalają, oskarżam: zachowując się w ten sposób, niszczycie chrześcijaństwo i Kościół, i przyczyniacie się do wzrostu sił zagrażających społecznemu pokojowi.
Aby Polska była czysta

W najczarniejszych snach nie przewidywałem, że będę świadkiem takich wydarzeń. Że rządzący będą przekreślać znaczenie Solidarności i osiągnięć Polski po obaleniu komunizmu, że będą mówić, iż wszystko, co dobre, zaczęło się od nich – to byłoby jeszcze do przełknięcia. Problem w tym, że rządzący Polską uważają, iż po drugiej stronie nie ma konkurentów i przeciwników – są tylko zdrajcy. Dlatego pluje się na nich, wymyśla oszczerstwa. Dlatego się mówi: oni depczą wszystko, co święte, gardzą Polską, są łotrami, służą obcym interesom. Obecnie, po rozprawieniu się z instytucjami stojącymi na straży praworządności i wolności obywatelskiej, słyszymy zapowiedź, że następnym etapem będzie rozprawienie się właśnie ze zdrajcami i wrogami – tak aby Polska była czysta, sprawiedliwa i katolicka. „Aby Polska była Polską”.

Jedyną siłą, która w Polsce dysponuje jeszcze pewnym autorytetem, jest Episkopat. Dlatego ośmielam się prosić, zresztą w imieniu wielu myślących podobnie: Księża Biskupi, wkroczcie na publiczną arenę. Wybiła godzina, kiedy jesteście bardzo, ale to bardzo potrzebni – Kościołowi, lecz również Polsce. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dominikan, długoletni duszpasterz akademicki. W PRL działacz opozycji antykomunistycznej. Laureat Medalu Świętego Jerzego. Na łamach „Tygodnika Powszechnego” dokonywał wnikliwej diagnozy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wspaniały tekst. Wyraża myśli i uczucia wielu jeszcze katolików w Polsce.

Trzeba pomagać: biednym, potrzebującym, uchodźcom, itp itd. Pewnie nieliczni wiedzą, bo jest sporo zamieszania, a nawet pewnego "ciśnienia" na przyjmowanie uchodźców, że w Polsce w pewnym sensie nic się nie zmieniło i nadal obowiązuje Konwencja Genewska!!! Jeżeli ktoś pochodzi z terenów np. wojny lub z jakiegoś kraju gdzie czuje się zagrożony z jakiś tam względów (np. prześladowań politycznych), to ktoś taki, a nawet jego rodzina, może i ma prawo zwrócić się o azyl uchodźcy w Polsce! I nic nie stoi na przeszkodzie, ani prawnie, ani jak niektórzy wmawiają - "politycznie" czy "ideowo" że Polska, czy Polacy takich ludzi nie chce uszanować i przyjąć. Obecna władza nic w tym względzie nie zmieniła!!! Ale do ludzi to nie dociera, bo woleliby, żeby ktoś dosłownie "zapakował" ludzi, którzy przybyli do konkretnych i wybranych własną wolą -i często poświęcając swoje wszystkie środki, albo nawet dorobek życia - tylko po to żeby "wylądować" i zacząć żyć na nowo w wybranym przez siebie samodzielnie nowym "destination". Ale niektórym się marzy żeby "dysponować" tymi ludźmi jak jakimś "towarem" i porozsyłać ich wedle swoich kryteriów, trochę tu, trochę tam... Zapytam retorycznie, czy tak powinno się traktować wolne podmioty? No chyba że to nie podmioty a właśnie tzw, jedynie uchodźcy! A skoro uchodźcy to można decydować za nich? Czyli jednak "na wagony" .... Czy rzeczywiście mówiąc o tzw, "relokacji" widzimy czym jest "osoba"? Co znaczy być osobą? A może to jedynie uchodźcy, których należy dla ich dobra ,suma summarum, ubezwłasnowolnić i rozdystrybuować wedle swojego klucza? I jeszcze jedno - ktoś tutaj wskazuje tego "największego" wroga itp., itd. - jednym słowem Rydzyk, Rydzyk i RM , i .... Niektórzy już nie łamią sobie głowy i przywykli, że "no jest jak jest" i taka prawda. Ale ci sami nie wspomną już ani jednym słowem np. o ks. Sowie - i to też taka prawda jest. Już na koniec, kto pamięta słowa prymasa Wyszyńskiego? - "Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny"

Powiedz Pan to Czeczeńcom na granicy w Brześciu. Nie wiem, czy w końcu celnicy się zlitowali i pozwolili im złożyć wnioski o azyl. W zaszłym roku media o nich trąbiły, ale sprawa ciągnie się przynajmniej od 2016.

to są przyczyny postępującej degrengolady kościoła katolickiego w Polsce - reszta to pochodne tych grzechów kardynalnych

Prymas Wyszyński mówił to w zupełnie innych czasach, czasach, które nie znały wędrówki ludów. Gdyby dziś żył na 1000% mówiłby tym samym głosem, co Prymas i Papież. Proszę więc nie manipulować słowami, nie wyrywać z kontekstu, bo o. Wiśniewski ma absolutną rację

Przyczyn jest wiele. Jedną z nich jest to, że wielu księży ostentacyjnie staje po stronie bogatych i wpływowych, prostych ludzi mając za nic. Żeby daleko nie sięgać: nie przypominam sobie aby ojciec Ludwik powiedział cokolwiek w obronie ludzi wyrzucanych na bruk w wyniku dzikiej reprywatyzacji. Za to dobrze sobie przypominam jak ojciec Ludwik stanął po stronie pani Gronkiewicz-Waltz w sporze z profesorem Chazanem. Tak się dzieje w przypadku księży o silnym politycznym temperamencie związanych z jedną opcją polityczną ( chyba nie trzeba tu dodawać z którą jest związany ojciec Ludwik ).

a kościoły pustoszeją. Mój brat, misjonarz z Brazylii powiedział: Jarosław Kaczyński kiedyś odpowie na Sądzie Bożym za dzielenie Polaków. Czy Kaczyński naprawdę wierzy w Boga, czy w pogańskiego bożka zemsty i pogardy dla innych?

Ja też jestem grzesznikiem czego się zresztą nie wypieram. Uważam jednak, że teza jakoby Jarosław Kaczyński był złoczyńcą jest wątła. Jarosław Kaczyński postanowił zbudować silną Polskę dla Polek i Polaków. Po owocach poznamy czy to co robi ma sens. A panu Bogu pozostawmy ocenę czy rację mają ludzie popierający PiS czy też ci co popierają "czarne środy" i "czarne czwartki".

Heh , to dobre. Silna Polska. Otrzeźwiej Pan. Może na mapę sobie popatrz i wyobraź sobie jak piskliwie te nasze pohukiwania dobiegają z tego niewielkiego punkcika na globusie. Konfrontacja z globusem wielu otrzeźwiła.

... dokładnie. I najlepiej by było, żeby globus ten był granitowy, bo jak nie zaboli, to nie zrozumie.

Może jednak warto przypomnieć sobie przypowieść o dobrym samarytaninie/...

Stara prawda: Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Nie da się NICZEGO zbudować na nienawiści i podjudzaniu jednych przeciw drugim. Poza tym cel nie uświęca środków.

może nie chciał urazić Lecha Kaczyńskiego?

ona de facto obnaża mizerię kościoła i podkopuje mit prymasa - nota bene od dawna podejrzane wydawało mi się podobne do praktyk reżimowych dyktatur i totalitaryzmów niemal siłowe i absolutnie bezrefleksyjne budowanie wokół tej postaci świetlistej legendy, stawianie jej na najwyższym piedestale - no nie, po tych słowach jego miejsce raczej w jednym rzędzie z elementem obskuranckim i antychrześcijańskim

Trzeba wreszcie przerwać tę psychologiczną wojnę domową. Szkoda polskiego społeczeństwa.

Jak długo na mitach "głodnych Polskich Dzieci" zamierza Szanowny Pan jechać? Po pińcet plus są jeszcze głodne? To na co to pińcet idzie?

Oj bardzo niedobry przykład kontrargumentu. Raczej potwierdza i wspiera zasadność "Oskarżenia"

"Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny". Ten cytat raczej potwierdza zasadność oskarżenia. Zachęca do patrzenia w ziemię albo w niebo,a nie widzenia braci i sióstr. Bo kim są nasi bracia i siostry? Prawda. Jak najbardziej pomagajmy w naszych społecznościach, nie tylko pieniędzmi ale też zaangażowaniem i czynem. Ale nie blokujmy możliwości pomocy innym, jeśli taka istnieje.

Komentarz, wg mnie, to ekwilibrystyka słowna odnosząca się do etyki chrześcijańskiej. Pomijam NT - bo to oczywiste. Podpowiem tylko panu "wojciechowski": Księga Wyjścia 23,9.

Jak wiadomo Argentyna otworzyła się w latach czterdziestych ubiegłego wieku na uchodźców z Niemiec. Kierując się pana logiką powinniśmy Argentyńczyków podziwiać i naśladować. Przecież nie tylko zbrodniarze hitlerowscy uciekali z Niemiec. Do Argentyny wyjeżdżały też kobiety oraz dzieci.

Na pokutę za powyższy zakłamany i obłudny tekst proponuję lekturę i rozważanie przypowieści o Dobrym Samarytaninie oraz Kazania na Górze.

Szanowny panie, niepotrzebnie rozdziera pan szaty, pisząc: "Czy rzeczywiście mówiąc o tzw, "relokacji" widzimy czym jest "osoba"? Co znaczy być osobą? A może to jedynie uchodźcy, których należy dla ich dobra ,suma summarum, ubezwłasnowolnić i rozdystrybuować wedle swojego klucza?". Niepotrzebnie dlatego, że mechanizm relokacji, w ramach którego Polska miała przyjąć jakieś niecałe 2000 osób (!!!) jest mechanizmem, w którym udział uchodźcy jest dobrowolny, a co więcej - sam uchodźca wybiera kraj, do którego chce trafić. Nikt tu więc nikogo nie pozbawia podmiotowości (poza Strażą Graniczną na przejściu w Brześciu....).

Arabowie mają takie powiedzenie, coś jak przysłowie: "Wierzę w Allacha, ale wielbłądy trzeba przywiązać" - Pewnie Pani zapyta:co to ma wspólnego z tematem? Niczego nie chcę sugerować, powiedzenia, czy przysłowia nie zawsze, ale często nazywamy "mądrościami" kraju z którego pochodzą. Na co chciałbym zwrócić Pani uwagę, to znajdzie Pani pod adresami: (Pierwszy bardzo ciekawy materiał!!!) http://wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/554210,polska-czeczeni-czeczen-polacy-cudzoziemcy-muzulmanie-pis-po-wybory.html http://natemat.pl/155107,polska-przyjela-juz-blisko-90-tysiecy-uchodzcow-z-czeczenii-dzis-zostala-ich-tylko-garstka-bo-nie-chcieli-u-nas-zostac Jak to Pani napisała? "Jakieś niecałe dwa tysiące osób" - niecałe dwa tysiące? I jeszcze ta "dobrowolność" - nie wiem co Pani odpowiedzieć?

ten komentarz to przykład tego o czym pisze o.Wiśniewski.Panie wojciechowski szanuje prawo do do zdania jakie Pan wypowiada w tym temacie ,ale widać jak bardzo mija się Pan z prawda i jak bardzo jest Pan przesiąknięty jadem nienawiści wobec bliźniego jak pycha i buta Panem rządzi, w kogo się Pan bawi przekręcając i wyrywając z kontekstu zdania wypowiadane przez Prymasa Wyszyńskiego sądzę , że wie Pan co napisał to homilia do Narodu by pamiętał o korzeniach o miłości do ziemi Matki i do siebie nawzajem pamiętając zawsze o naukach Jezusa.A tekst o.Wiśniewskiego proponuję przeczytać kilka razy by zrozumieć że nie ma w nim ani krzty jadu tylko obawa o bliźniego o wiarę i miłość do Ojczyzny.Z Panem Bogiem i modlitwą za Pana duszę

W tym komentarzu, a szczególnie na końcu czytam tylko "ja, ja, my, my". Brak zrozumienia, brak empatii. A jeżeli to słowa Wyszyńskiego, to tylko źle o nim świadczy. Zresztą nie miałam nigdy wiele złudzeń, co do jego chrześcijańskiej postawy. Wstyd tak pisać!!!!

Teraz czekają go zaproszenia na salony, do Lisa i do TVN.

że będzie zapraszany - oby więcej było takich mądrych i nazywających rzeczy po imieniu wypowiedzi. Tym bardziej się cieszę, że na szczęście TVN24 ma większą oglądalność niż TVPPIS

ten artykul tak naprawde jest "paliwem" dla nienawidzacych kosciola i roznych pseudouzdrawiaczy kosciola ,ktorzy twierdza ze maja 100% recepte jak kosciol uzdrowic i oczywiscie wedlug nich wszystkiemu jest winny ojciec rydzyk i kaczynski.juz to pisalem,ze artykul jest stronniczy i nieobiektywny a ten zakonnik trzymal sztame z poprzednia wladza.

... nieuleczalna ślepota. Smutne.

naprawde prosze sie nie smucic nademna i nad moja "slapota" gdyz jestem twardo stapajacym po ziemi czlowiekiem i poprostu nie kupuje tych pseudo argumentow i polprawd jakimi nas usiluje wraz zreszta z jeszcze kilkoma "oswieconymi" duchwnymi (pieronek,boniecki,guzynski) karmic tenze zakonnik.to ze polska nie zgodzila sie na przyjmowanie tych kwotowo przydzilonych pseudouchodzcow bardzo czesto poslugujacych sie falszywymi dokumentami nie znaczy ze nie pomaga i to zarowno jako rzad i polacy bardzo duzo pomagaja.

to jest własnie Pański przypadek

Proszę o przykłady tejże bardzo dużej pomocy.

"zakonnik trzymal sztame z poprzednia wladza" > potwierdzenie słów artykułu o upolitycznianiu kościoła i upowszechnianiu wrogości. Argument niebudujący dialogu. Prawda,wiele emocji w tym artykule. Ale tak dla dialogu czy "Oskarżam" ma 100% racji? Czy Andrzej 1979 masz 100% racji? Zakonnik myli się we wszystkim? Jeśli nie poddamy refleksji i nie przyznamy że chociaż w kilku elementach druga strona może mieć rację a my w kilku sprawach możemy jej nie mieć, wtedy tylko okopujemy się dalej w naszej bezpiecznej zonie samopotwierdzenia, samozadowolenia i wrogości wobec innych. Świat ma trochę więcej barw i odcieni szarości oprócz czerni i bieli.

to gdzie byl przez ostatnie 8 lat jakos nie slyszalem jego krytyki pod adresem wowczas rzadzacych.

w ciągu ostatnich 8 lat jedynie 2016 - 2017 były czasem brutalnego ataku władzy na zasady demokracji, państwa prawa, wolności jednostek, jedynie przez te dwa lata władza bezczelnie i arogancko łamała prawo i Konstytucję - akurat o. LW nieraz w tym czasie zabierał na te tematy głos

A musiał krytykować? Wystarczyło, że rydzyk wraz z kolesiami to robili nieustająco. Poza tym co to za argument przeciw krytyce miałkości kościoła? No ale wasza opcja tak ma. Walnąć personalnie w osobę. Standard. IPN już grzebie w papierach O. Wiśniewskiego? Już można pluć?

mylisz się Ty odsyłam do Pisma Świętego i wszystkich homilii Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, a także do Watykanu do Komisji ekskomuniki księży. To jest Twoje zdanie ale kłamstwo nie jest zdanie tylko oszczerstwem

ten komentarz dotyczy wypowiedzi Pana Andrzeja

to mowa nienawiści, faszystowskie hasła na marszach i w kościele, że okrutne słowa na haniebnych miesięcznicach to łączenie ludzi, to budowanie? Co trzeba mieć w głowie i czego trzeba nie mieć w sercu, żeby wypisywać takie bzdury!!!

To bardzo ważny tekst. Zgadzam się, że wyraża uczucia wielu katolików. Dla mnie lektura tekstu jest też powodem do refleksji: jak łatwo się zgubić, i zastąpić Boga malowanym cielcem. Dzisiaj "malowaniem fałszywych bogów" zajmuje się rozbudowany aparat propagandowy w tym także toruńskie media mieniące się katolickimi, a w rzeczywistości aktywizujące ciemne strony polskiej duszy. Jak widać po ankietach wyborczych liczba zapatrzonych w cielca Polaków stale rośnie. Propaganda robi swoje, sączy truciznę, która zatruwa wielu.

Zgadzam się z każdym zdaniem i słowem. I nic bym nie mógł dodać. Obawiam się, że niestety nikogo z adresatów to nie przekona, vide reakcja rzecznika Episkopatu.

Zgadzam się w pełni. Minęło już trochę czasu i brak reakcji Episkopatu. A przecież obowiązkiem hierarchów (w szczególności kardynałów) jest dawanie świadectwa, które dawniej mogło się źle skończyć. Zastanowienie się Episkopatu nad tekstem o. Wiśniewskiego niczym przecież nie zagraża z wyjątkiem pewnego oddalenia się od władzy i różnych profitów.

Amen

Dziekuje za ten wspanialy tekst , wyrazajacy rowniez moje przekonania i mysli .

DZIEKUJE O LUDWIKU za te nie od dzis juz proroczo wypowiadane pelne EWANGELII upomnienia Mam nadzieje ze wreszcie dotra tam gdzie powinny.Podziwiam tez Czcigodnego Ojca Zkon ktory od dzis stal sie dla mnie Jsna Gora.Zkon ktorego wladze wzniosly sie na wyzyny aby nie zakneblowac ust mowiacych Prawde w obronie Kosciola I Polski.

Gdzieś w głębi moja intuicja podpowiadała mi podobnie, tylko nie umiałam tego tak precyzyjnie sformułować. Dziękuję.

Po prostu dziękuję za nazwanie tego co w mojej głowie było i jest od dawna!

aby ten tekst odczytywany był z ambon przez kolejne cztery niedziele, a nadto był przybity do drzwi każdej świątyni.Czy jednak możliwe jest, aby trafił on do członków sekty toruńskiej? Nie sadzę aby stało się to dziś bądź nawet jutro. Przypomnę jeszcze to, co często przy różnych okazjach powtarzam.Na przełomie XIX i XX wieku, Maria Rodziewiczówna napisała: "W nas (Polakach) jest tyle wiary, co Pana Jezusa w obrazku", a św. Cyprian z Kartaginy napisał: "Jak może ktoś mówić, że wierzy w Chrystusa, skoro nie czyni tego co Chrystus nakazuje". Warto nad tym się zastanowić.

A co szkodzi, by samemu wydrukować ten tekst i przykleić go obok gablotki przy swoim parafialnym kościele? No bo proszę Państwa, nie czarujmy się, nie róbmy nic - nie będzie nic. Bo na wyczekiwanie Mesjasza - to jeszcze chyba ciut za wcześnie. O. LW też tej sprawy za nas sam nie załatwi.

Czy taki kosciol to jeszcze Kosciol?

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]