Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Opowieść sylwestrowa

Opowieść sylwestrowa

22.12.2017
Czyta się kilka minut
Zaparkował po lewej stronie obok mnie. Szyby były czarne jak połyskująca smoła. Ta w drzwiach opuściła się. Zobaczyłem dłoń, która pokazała, żebym opuścił swoją. Zrobiłem to.
DANIEL PACH / FORUM
C

Czasami wstaję przed świtem. W zimie nie jest to takie trudne. Lubię to robić zwłaszcza w niedzielę. Mam wtedy pewność, że wokół będzie cicho i nieruchomo. Wyobrażam sobie, że tylko ja zbudziłem się ze snu, idę do kuchni, robię sobie kawę i patrzę w czarne okno. Reszta świata jeszcze śpi, przewraca się z boku na bok, naciąga kołdrę, szuka ciepła w głębi pościeli. Śpią psy w domach i budach, śpią koty w zakamarkach, śpią bydlęta w stajniach, śpią płowe bezbronne sarny i drapieżniki śpią w głębiach lasów, ptaki na gałęziach, krety pod ziemią, owady w kokonach, woda na brzegach strumieni powoli zamarza i nawet światło za bardzo nie kwapi się ze wstawaniem, przygaszone, przyprószone szarym, przycupnięte i poszarzałe jak mysz pod miotłą późnego grudnia. Jednym słowem, wszystko śpi. Jak u Josifa Brodskiego w „Wielkiej elegii”. Tylko ja robię sobie kawę i nasłuchuję wpatrzony w czarny...

21716

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czytając patrzyłam na mapę i aż mi się zachciało tam być. Przepiękny skrawek Polski. Szczęśliwie, żadne "wytwory rąk ludzkich" przyrody nie przebiją. Bo i jak? Człowiek większy od Boga? Faktycznie, tylko diabeł takie rzeczy może wciskać. Wszystkiego najlepszego dla Autora w Nowym Roku!

Pół mojego życia to Nowy Żmigród. Cudne opowiadanie. Moja córka Karolina wierna czytelniczka pana Stasiuka będzie zachwycona. Żmigród to dla niej najbardziej czarowne miejsce na ziemi. Kto nigdy tu nie był, musi przyjechać. Takich widoków się nie zapomina.

Święte słowa, a od Żmigrodu dalej na wschód, kultowe już teraz dzięki Stasiukowi skrzyżowanie z drogą Dębowiec - Folusz ze zniewalającą panoramą na Cieklin, sam Dębowiec przecież wyjątkowy i wciąż jeszcze jak z innej bajki, potem Dukla, Tylawa, Jaśliska - i w górę, przez Szklary do Królika, gdzie po Wołoskim zostały tylko nazwy na starych mapach, zardzewiałe podkówki małych hucułów wyorywane z pól i ruiny murowanej cerkwi, w Polskim 500+ walczy ze zdrowym rozsądkiem, a ja od lat zatrzymuję się tam u najwspanialszych na świecie gospodarzy gdy przyjeżdżam dopilnować siedlisk lęgowych derkacza na moich łąkach. Non stop poezja, nieustający odlot. +++ p.s. W Polskim także tragiczna historia Józka, co latami żywot bezdomnego biedaka pędził, na koniec spalił chałupę i brata razem z nią, dziś gdzieś w więzieniu, ale miejscowi nie bardzo wiedzą w którym, a proboszcz nie garnie się, by za namową Mateusza ewangelisty pójść do niego. Józek to żywcem z "Opowieści galicyjskich" wyjęta postać, jeszcze jeden ich rozdział.

Byłem kiedyś przez tydzień w Wysowej. Była tam Monika i był też, chyba Piotrek ze Żmigrodu. Chodziliśmy z Moniką po górach ale przy obiedzie rozmowa zawsze zbaczała na Żmigród. Monika pracowała w instytucie w Żmigrodzie nad Baryczą. Czy tylko to był jedyny powód jej zainteresowania Nowym/Starym Żmigrodem?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]