Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Jak hartuje się elektorat

Jak hartuje się elektorat

11.09.2017
Czyta się kilka minut
Programy informacyjne to tylko szpica. Cała ramówka TVP ma przenosić widzów w alternatywną rzeczywistość.
MAREK TROJANOWSKI
C

Codziennie o 19.30 blisko dwa miliony Polaków oglądają raport z oblężonej twierdzy. Twierdzy broni silny rząd, dbający o dobrobyt i bezpieczeństwo mieszkańców. Rząd ma zawsze rację i odnosi same sukcesy, dlatego właśnie nieustannie atakują go wrogie siły: ze wschodu Rosja, z zachodu Niemcy (znacznie gorsi), a zza oceanu miliarder George Soros. Regularne ataki przypuszcza też Unia Europejska, zachęcana przez wrogów wewnętrznych: „totalną” opozycję, postkomunistów i organizacje pozarządowe. Oblężenie trwa już prawie dwa lata, ale twierdza się nie poddaje. Rządzący i rządzeni są niezłomni jak czczeni przez nich bohaterowie, a siły do walki dodaje im gorliwie praktykowana wiara.

Teleranek w IPN

Nadając ten raport, „Wiadomości” nadają ton całej telewizji publicznej. Ten sam przekaz prezentowany jest na różnych antenach i w różnych programach, od publicystycznych po satyryczne. Bywa wspierany repertuarem filmowym: gdy w lipcu przepchnięto przez Sejm i Senat ustawy o sądownictwie, w najlepszym czasie antenowym zamiast filmu obyczajowego „Zakazana żona” pokazano „Układ zamknięty”, a tydzień później zamiast komedii romantycznej „Pamiętaj o niedzieli” – „Komornika”. Nie próbowano nawet udawać, że filmy, ilustrujące patologie systemu, znalazły się w ramówce przypadkiem. Zapowiadano je w „Wiadomościach”.

Ale TVP pod kierownictwem Jacka Kurskiego służy nie tylko bieżącej polityce: równie ważna jest polityka historyczna, czyli wybiórcza pamięć o dziedzictwie i tradycji. A także religia (katolicka) i kultura (patriotyczna). Właśnie zapowiedziano, że 16 września na Festiwalu w Opolu odbędzie się widowisko „Jan Pietrzak. Z ­PRL-u do Polski”, kolejny już w tym roku jego koncert transmitowany przez telewizję publiczną (podobno nie zabraknie szlagierów „Żeby Polska była Polską” i „Niech żyje Polska”). Ostatnie odcinki teleturnieju „Wielki Test” dotyczyły kolejno: wiedzy o Wyspiańskim, Jasnej Górze i polskich piosenkarzach stulecia. Pierwsze premiery przywróconego przez „dobrą zmianę” Teatru Telewizji to: „Złodziej w sutannie” – o akcji uwolnienia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, „Wojna, moja miłość” – o agentce polskiego podziemia Krystynie Skarbek, i „Lekcja polskiego” – o miłości Tadeusza Kościuszki. Patriotyczna tematyka nie omija nawet „Teleranka”: w marcu cały odcinek poświęcono żołnierzom wyklętym, a jego główną atrakcją była wizyta dzieci w „pokoju zagadek Instytutu Pamięci Narodowej”. Z kolei w odcinku emitowanym w czerwcu 2016 r. pokazano, że najlepszy sposób na spędzenie wakacji to obóz wojskowy, a największą dziecięcą radością są próby do spektaklu o powstaniu warszawskim. Niestety, martyrologiczny przekaz do najmłodszych chyba nie trafia: gdy program emitowano jeszcze w „Jedynce”, a nie tematycznym TVP ABC, oglądało go średnio 240 tys. widzów. Z czego tylko 14 tys. miało od 4 do 12 lat.

Unia i uchodźcy, Niemcy i nawałnice

Zakres tematów prezentowanych w publicznej telewizji jest ograniczony i podporządkowany narracji partii rządzącej. Sprawdźmy, jakie tematy z ostatniego miesiąca były najmocniej obecne w „Wiadomościach”.

Po pierwsze, Niemcy. Pojawiali się na paskach prawie tak często jak Polska i Polacy, ale zawsze w negatywnym kontekście: „Wystawmy Niemcom rachunek za zbrodnie”, „Gdańsk czci niemieckiego nazistę”, „Niemcy mordowali i rabowali”, „Niemcy chcą zburzyć polski Kościół”, „Niemieckie media bronią niemieckiego interesu”,

„Zagrożona demokracja w Niemczech”, „Niemiecka polityka znów groźna dla Europy”, „Niemcy nie chcą silnej Polski”, „Szokujące dowody niemieckiego bestialstwa”, „Niemcy finansują antyrządowe protesty”. I tak dalej, dzień po dniu. Najczęściej chodziło o reparacje wojenne, ale informowano też m.in. o nazistowskim patronie gdańskiego tramwaju, niepotwierdzonych planach wyburzenia kościoła w Essen, polskich mediach koncernu Ringier Axel Springer, polityce migracyjnej Angeli Merkel, rocznicach paktu Ribbentrop-Mołotow i wybuchu II wojny oraz o niemieckim dofinansowaniu stowarzyszenia Akcja Demokracja.

Po drugie, sukcesy gospodarcze rządu. Przykładowo: „Inwestycje napędzają polską gospodarkę”, „Perły polskiej gospodarki odzyskują blask”, „Polacy skorzystają z silnej gospodarki”, „Polacy skorzystają ze wzrostu gospodarczego”, „Zagraniczni inwestorzy stawiają na Polskę”, „Polska atrakcyjna dla inwestorów”, „Polski kapitał rośnie w siłę”. Mówiono o wynikach finansowych Polskiej Grupy Górniczej, rekordowo niskiej stopie bezrobocia, poprawie ściągalności VAT, wzroście PKB, planach otworzenia w Polsce oddziału banku inwestycyjnego JP Morgan.

Po trzecie, Unia. Czyli: „Podwójne standardy w grze przeciwko Polsce”, „Kolejne ataki i groźby Fransa Timmermansa”, „Silna Polska przeszkadza nie tylko Rosji”, „Tragiczne skutki unijnej polityki migracyjnej”, „Bruksela chce zabrać Polkom przywileje”, „Polski rząd nie ulegnie szantażowi Brukseli”. Dowodzono, że unijni urzędnicy – podejrzewając łamanie praworządności, doszukując się dyskryminacji w zróżnicowaniu wieku emerytalnego i domagając się wypełnienia kwot relokacji uchodźców – działają przeciwko Polsce. Przekonywano, że ich wątpliwości są bezzasadne, a postulaty szkodliwe.

Po czwarte, Rimini. A więc: „Bandyci pochodzący z Afryki zgwałcili Polkę”, „Bestie z Rimini w rękach policji”, „Herszt zwyrodnialców z Rimini to uchodźca”. Przy każdej okazji podkreślano afrykańskie pochodzenie sprawców (nawet gdy ich tożsamość nie była jeszcze znana), od początku przedstawiając tragedię jako bezpośredni efekt unijnej polityki migracyjnej. O postępach w śledztwie informowano przez kilka dni. Dla porównania: sprawie zmarłej w sierpniu Polki, która przez dziesięć dni była gwałcona i torturowana przez trzech Polaków w Łodzi, poświęcono w „Wiadomościach” jeden materiał.

Po piąte, polska pomoc dla Syrii. Od końca sierpnia codziennie emitowano materiały typu „Polska pomaga Syryjczykom”, czyli obrazki z działalności polskich organizacji humanitarnych korzystających z rządowego dofinansowania. Nieludzkie warunki, w jakich żyją Syryjczycy w prowizorycznych obozach w Libanie, w ruinach Homs i Aleppo, pokazywano jako przykład „skutecznej pomocy na miejscu”.

Po szóste, odbudowa po nawałnicach. Ten sam pasek, „Skuteczna pomoc ofiarom nawałnic”, pojawiał się co kilka dni. Dowodzono, że – wbrew temu, co mówi opozycja i przychylne jej media – rząd świetnie radzi sobie z opanowywaniem skutków katastrofy.

Fundusz Popierania Radosnej Twórczości

Dobór tematów i tytułów to tylko najbardziej oczywista z propagandowych zagrywek. Jest ich o wiele więcej: jednostronność, mieszanie komentarza z informacją, cytowanie wypowiedzi wyrwanych z kontekstu, nadużywanie uogólnień, wyolbrzymianie i przemilczanie, montaż wedle zasady „wrogów pokazać jak najgorzej”. Jest cyniczne korzystanie z wątpliwych źródeł, takich jak tabloidy (materiał „Wiadomości” o Woodstocku, „Najbardziej obskurny festiwal świata”, oparto na błędnie przetłumaczonym tytule z brytyjskiego portalu specjalizującego się w treściach erotycznych), internetowe sondy (materiał „Szwedzi popierają politykę polskiego rządu” musiała prostować ambasada Szwecji) i filmiki krążące na Twitterze (w materiale „Europa w czasie ramadanu” skecz francuskiego komika pokazano jako autentyczne nagranie dowodzące islamizacji Europy). Jest wreszcie recykling w służbie ideologicznej spójności: nagłówki z „Wiadomości” powtarzają się w „Panoramie” lub odwrotnie.

A co jeśli władza zalicza wpadkę? Albo gdy w obozie pojawia się konflikt? Strategie są trzy. Pierwsza: nie informować. W ogóle. Druga: informować jak najkrócej, najlepiej beznamiętnie przytaczając oficjalny komunikat. Trzecia: informować, że jest zupełnie inaczej (np. dać materiał „Grupa Wyszehradzka zachowuje jedność” akurat wtedy, gdy w Grupie rysują się poważne pęknięcia). Czwarta: puścić nagrania z podsłuchów, do których właśnie „dotarli” dziennikarze, a w których ks. Kazimierz Sowa albo Radosław Sikorski używają brzydkich wyrazów.

I to wszystko dzieje się naprawdę? W mediach publicznych? – zastanawiają się szczęśliwi ignoranci, którzy telewizji na co dzień nie oglądają. A przecież minęło ponad półtora roku, odkąd PiS uchwalił małą ustawę medialną i Jacek Kurski zajął fotel prezesa TVP. Opadła już gorączka w dziale kadr: w „programie dobrowolnych odejść” z telewizji publicznej zwolniło się 250 osób. Były czystki, był drenaż wątpliwych talentów z innych stacji: telewizji Trwam i Republika. Powstał zdyscyplinowany zespół, złożony z dwóch świetnie uzupełniających się grup. Pierwsza to doświadczeni dziennikarze (jak Krzysztof­ Ziemiec czy Danuta Holecka), którzy dla wielu widzów utracili wiarygodność jakiś czas temu, więc teraz nie mają już nic do stracenia. Druga to młodzi czeladnicy (jak Ewa Bugała czy Damian Diaz), którzy jeszcze nie zdążyli uformować kręgosłupa, więc nawet nie trzeba im go było przetrącać.

Mniejsza o zdolności czy umiejętności: wszyscy mają szansę zostać przodownikami na medialnym odcinku dobrej zmiany. Kto się stara, ten zostaje zauważony: w maju Dominika Wielowieyska ujawniła odręczną notatkę Jacka Kurskiego dotyczącą nagród z Funduszu Popierania Twórczości. Prezes rozdzielił 225 tys. zł pomiędzy 19 osób. Najwięcej miejsca na liście zajmowały nazwiska z „Wiadomości”. Prowadzący Michał Adamczyk otrzymał 20 tys. zł, reporter Marcin Tulicki – 15 tys., pozostali – od 5 do 10 tys. zł.

Twarze przekazu

Ale dla propagandowego efektu równie ważni są stali eksperci, w materiałach zapowiadani magiczną frazą: „eksperci są zgodni…”; „wśród ekspertów nie ma wątpliwości…”.

Zacytujmy kilku z tego zastępu mężczyzn zawsze gotowych do słusznej wypowiedzi na każdy temat. Dr hab. Piotr Wawrzyk z UW, europeista, w TVP Info: „Sąd Najwyższy stał się niejako ostatnią ostoją elit III RP”. Dr Lech Jańczuk z KUL, politolog, specjalista od samorządu, w „Wiadomościach” o imigrantach z Afryki: „To są ludzie obcy kulturowo cywilizacji łacińskiej, w związku z czym nie asymilują się z nami”. Prof. Witold Modzelewski z UW, współtwórca polskiego systemu podatkowego, w „Wiadomościach” o obniżeniu wieku emerytalnego: „Bądźmy powściągliwi w straszeniu obywateli negatywnymi skutkami ważnych obywatelskich decyzji”. Dr hab. Kazimierz Kik z UJK, w TVP Info: „Neoliberalna opozycja obwieszcza Polakom, że wolność jest wartością nadrzędną… Otóż nie. Otóż widzimy, że dzisiaj [ważniejsza jest] odpowiedzialność”.

Chórowi ekspertów wtóruje chór publicystów związanych z mediami prezentującymi szerokie spektrum prawicy: od „wSieci” (od niedawna pod nazwą „Sieci”) i wPolityce.pl, przez „Do Rzeczy”, aż do „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”.

Do obrazu powszechnej zgody – z rzadka zaburzanego przez tych polityków opozycji, którzy wciąż mają siłę chodzić na Woronicza – potrzebni są jeszcze zachwyceni widzowie. Najlepiej wyselekcjonowana publiczność odwiedza „Studio Polska” (TVP Info), prowadzone przez Jacka Łęskiego i Magdalenę Ogórek, która w roli gwiazdy ekranu sprawdza się równie dobrze jak w roli Nemezis Leszka Millera. Ten publicystyczny program jest po prostu godzinnym seansem ignorancji, kłamstw, uprzedzeń i nienawiści. W czasie, gdy eksperci i osoby z widowni wygłaszają kontrowersyjne tezy i postulaty, dotyczące np. powszechnego dostępu do broni czy kary śmierci, na pasku pokazywane są tweety od widzów. Oto próbka z ostatniego odcinka (pisownia oryginalna). Marek: „Ja jako polak mam gdzieś europe. Polska jest priorytetem. Powrót do szlacheckiej Polski”, Kazik: „Nawet Lenin nie polepszył komunistom ich bytu tak jak to polepszył im Wałęsa”, Janusz Hoś: „wolę żyć poza unią niż pod francuskimi i niemieckimi butami”, Jakub Gosik: „Wartości Uni Europejskiej to jihad, coran, i zamaskowani ninja na ulicach”.

Widzowie mają też głos w programie „W tyle wizji”, prawicowej imitacji „Szkła kontaktowego” ze wstawką artystyczną w postaci wierszyków Marcina Wolskiego. Dzwoni pani Sabina: „Ja chciałam o tych uchodźcach, myślę, że może przyjmijmy tych czterech [z Rimini] i zróbmy z nimi porządek…”. Następny w kolejce jest pan Krzysztof, z wywodem na temat „tej strasznej Unii”: „jestem szczęśliwym człowiekiem, bo gdy było referendum, byłem za, ale coś mnie tknęło i zagłosowałem przeciw. Cieszę się, mam czyste sumienie”. Prowadzący Rafał Ziemkiewicz odnosi się do obydwu głosów: „Uchodźcy – proszę, mówmy o nich w cudzysłowie, bo to nie są żadni uchodźcy. Gdyby to byli prawdziwi uchodźcy, tobyśmy ich przecież przyjęli, 100 tys. Czeczenów przyjęliśmy. (…) Natomiast UE jest nam potrzebna gospodarczo, mamy wspólne interesy, ale nie jest nam potrzebna ta cała czapa polityczna pana Junckera. Pamiętajmy, że nikt nie musi nam robić łaski, i my też nikomu nie musimy robić łaski”.

Jedna trzecia ufnych

Jak na to wszystko reagują inni widzowie – ci, którzy nie tweetują, nie dzwonią i nie siedzą w studio? Wbrew opinii Jacka Kurskiego, „ciemny lud” nie jest w ciemię bity: w ocenie wiarygodności TVP straciła sporo i wypada gorzej niż TVN czy Polsat. Dane CBOS z kwietnia 2017 r. pokazują, że według 64 proc. badanych programy informacyjne i publicystyczne w telewizji publicznej sprzyjają rządowi i partii rządzącej (w 2012 r. było to 30 proc.), zdaniem 34 proc. ankietowanych programy te są wiarygodne i zasługują na zaufanie, zdaniem 32 proc. są niewiarygodne i nie zasługują na zaufanie (w 2012 r. odpowiednio: 50 proc. i 12 proc.).

Spada też oglądalność: zarówno całej TVP, jak i wszystkich jej programów informacyjnych. Zmniejszają się wpływy z reklam, zwiększają straty spółki. Prezes Kurski, zawsze gotowy do racjonalizacji, o złe wyniki oskarżył dokonującą pomiarów niemiecką firmę Nielsen. W czerwcu podpisał więc umowę z polską Netią, która ma dokonywać pomiarów na niereprezentatywnej grupie „realnych, rzeczywistych widzów”. Kurski zapewnił, że w wynikach od Netii „oglądalność »Wiadomości« i »Teleexpresu« jest o 60-70 proc. większa niż wykazywana przez Nielsena”.

Bo dane od Nielsena, czyli z reprezentatywnej grupy nierealnych widzów, są druzgocące. W porównaniu do sierpnia 2016 r. „Wiadomości” straciły 21,58 proc., czyli 514 tys. widzów. „Teleexpress” – 22,91 proc., czyli 507 tys. widzów. „Panorama” – 24,09 proc., czyli 313 tys. widzów. Za to wyniki TVP Info, co wieczór nadającego pasmo żółci (popularne programy Ewy Bugały i Michała Rachonia), ostatnio się poprawiły: w porównaniu do sierpnia 2016 r. udział stacji w rynku zwiększył się o 28,82 proc.

Dlaczego Jacek Kurski, budzący nieufność nawet w Radzie Mediów Narodowych, wciąż jest prezesem TVP? Bo Jarosławowi Kaczyńskiemu (nie udawajmy, że w tej sprawie ktoś z rządu ma coś do powiedzenia) wcale nie chodzi o widzów, którzy odpływają. Chodzi o tych, którzy zostają. To właśnie twardy elektorat PiS: ludzie starsi, słabo wykształceni, z małych miast i wsi. Skoro oglądają, znaczy, że wierzą. A jeśli wierzą, zagłosują na PiS w kolejnych wyborach. Nieżelazny elektorat zawsze można zyskać. Żelaznego nie można stracić.

Czarne jest białe

Swoją wizję mediów Jarosław Kaczyński przedstawia jasno. W kwietniu 2016 r. wystąpił na konferencji „Środki społecznego przekazu w służbie dobra wspólnego” we Włocławku. Mówił o mediach głównego nurtu, powstałych po transformacji ustrojowej: „Dążono do społecznej demobilizacji. Ten przekaz był uzupełniany poprzez przekaz nieco inny, nastawiony na jedno: na niszczenie wartości (…) Urbanowski panświnizm”. Za remedium na medialną „sieczkę w głowach” uznał „dojrzałą formę mediów narodowych”. Miesiąc później w wywiadzie dla tygodnika „Do Rzeczy” stwierdził: „W Polsce za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”.

Mówił więc o tym, przed czym w 2008 r. przestrzegał Lech Kaczyński w wywiadzie dla RMF FM, zapowiadając weto nowelizacji ustawy medialnej: „Jeżeli my wracamy do struktur, w ramach których rząd mianuje szefa telewizji, i to ma być odpolitycznienie mediów publicznych, to mamy do czynienia z taką sytuacją, ja aż milknę, że jeżeli się ma odpowiednie poparcie w mediach, to można dosłownie wszystko. Można pokazywać czarną ścianę i mówić, że jest biała”. Odnosząc się do faktu, że TVP kierował wtedy „jego człowiek”, Andrzej Urbański, prezydent stwierdził: „W soboty i niedziele co najmniej staram się nie oglądać »Wiadomości«, żeby się nie zdenerwować. Takie one są propisowskie i proprezydenckie”.

Słowa te mogą pamiętać niektórzy prorządowi publicyści, oburzający się na obecny kształt TVP – czy to na Twitterze, czy we wpisach na portalu wPolityce.pl. Ostatnio przed szereg wystąpił Piotr Zaremba, oceniając, że droga obrana przez TVP jest „dziś kompromitująca, jutro może też auto- destrukcyjna”. Bronisław Wildstein, prowadzący w TVP2 program „Południk Wildsteina” i udzielający się w „Wiadomościach” jako komentator, ocknął się już w maju. Wyznał, że oglądając TVP Info czuje się jak za czasów Gierka. W sierpniu natomiast, na wieść o zwolnieniu szefowej „Wiadomości” Marzeny Paczuskiej, stwierdził, że „pion informacyjny TVP wpadł w korkociąg”. I pytał dramatycznie: „Czy szefowie TVP uwierzyli, że są dwie Polski, a ich rolą jest wyłącznie podgrzewanie zapału »swoich«?”. Podzielił się też gorzką anegdotą: „Niedawno zaczepił mnie stosunkowo młody człowiek. Nie żaden bełkoczący o dyktaturze kodowski oszołom. »Czy zapomnieliście, że ludzie myślą?« – zapytał”.

Myślący myślącymi, krytycy krytykami, prezes Kaczyński i prezes Kurski wiedzą swoje. Żeby pranie mózgów było skuteczne, musi być robione w najwyższej temperaturze i na najwyższych obrotach. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zdarza mi się oglądać TVP tak raz w miesiącu, jak mam zbyt niskie ciśnienie ;-)

Jedynym sukcesem TVP jest to, że więcej czytam prasy :) dobrej prasy a nie jakichś tam gadzinówek pokroju GP i podobnych z prawa i lewa

Adamczyk, który nocami zapija swojego mola w klubie na Służewiu, dodam; współczuje im, naprawdę bo byli to fajni ludzie (Holecka, Ziemiec). I dali sie zapędzić w kozi róg, tylko dlatego ze umieją sie przeżegnać. A nasi władcy do niedawna nie umieli.. Jestem wierząca, i naprawdę szanuję nasz Kościół, choć tylko niektórzy księża sa dla mnie autorytetem, ale to dupolizostwo pod wezwaniem Małego jest straszne. Małego, który w życiu nie był wierzący, tylko wie ze jedynie powołując się na hasła wiary, katolicyzmu, znajdzie poparcie. trzeba przyznać - strateg doskonały.

świetny artykuł pani Kalino, dzieki

Nie ogladam

Czasem (głównie podczas reklam) przełączę program na TVP i czuję się jakbym oglądał Dziennik Telewizyjny Jacka Fedorowicza.

A nasi kapłani słuchają, ogladają i popierają z ambony, utwierdzając lud w jedynej, słusznej prawdzie. Ciekawe, gdzie podziała się ich inteligencja?

Jakby na to nie patrzeć, to Wojtyłowe dzieci i wnuki. To on mianował większość polskich biskupów - a ci produkują w seminariach równo skrojone oddziały obleśnych przygłupów. To Wojtyły kult i uznanie, jakim się cieszył na świecie jako papież uderzyły polskiemu klerowi do głowy. By się chłop za głowę złapał...

TVN mówi, że się wali a TVP, że kwitnie. Prawda leży gdzieś pośrodku. Brak rzetelnej dyskusji i uczciwej wymiany poglądów znamionuje obecnie nawet tak nobliwe tytuły jak Tygodnik Powszechny. Wystarczy wspomnieć choćby przypadek kornika drukarza. Strasznie to wszystko jednostronne było w Tygodniku. http://natemat.pl/210785,byly-lesnik-ujawnia-dokumenty-to-eko-terrorysci-najbardziej-przyczynili-sie-do-katastrofy-w-puszczy-bialowieskiej

nie pasujesz tu, po co ci to?? po co nerwy na tygodnik? sa inne gazety

Rozumiem, że to jest ( powinno być ) forum oderwanych od rzeczywistości, rzygających na Polskę antyklerykałów. A wracając do kornika: czy może jednak warto było wyciąć 29 zakażonych świerków w Puszczy Białowieskiej w roku 2007 roku, czy jednak rację mieli "ekolodzy", którzy zablokowali sanitarną wycinkę drzew ?

gospodarka, głupcy

Radykalizacja poglądów nie powinna równać się radykalizacji pojęć.Zaczynamy patrzeć na świat w sposób uproszczony:czarno-biały.Takie są tylko pojęcia , rzeczywistość jest bardziej plastyczna.I to jest dramat ,że TVN jest tabloidowy bo dziś sposób postrzegania świata jest skrótowy,memowy,ikonograficzny. Tweetowy , likeowy , skrótowo-emocjonalny. Na media narodowe też coraz mniej ludzi patrzy poważnie bo ślepy i głuchy czuje ,że coś śmierdzi. Śp. Władysław twierdził,że wystarczy być przyzwoitym. To akurat zawsze wydawało się najmniej opłacalne i co za tym idzie najmniej racjonalne.

Często jest tak, że ludzie przyzwoici są osobami równocześnie bardzo wrażliwymi. Dość łatwo nimi manipulować, a nawet gorzej - doprowadzać je do histerii. Setki tysięcy ludzi w Polsce jest autentycznie przerażonych, przekonanych, że sytuacja w kraju jest dramatyczna. Dotyczy to nawet niektórych księży katolickich.

Czasami pewne rzeczy trzeba określić jednoznacznie nie brnąc w filozoficzne rozważania. W TVP mamy do czynienia z propagandą rodem z PRL. Oglądając programy informacyjne TVP cofam się w czasie do młodzieńczych lat późnej „komuny”, gdzie prezenterzy (nawet intonacja ich głosów jest podobna) opowiadają o ciągłych sukcesach rządu, pomijają niewygodne fakty, czasami coś „niechcący” przekręcą i oczywiście musi być wspólny wróg narodu, którym obecnie są uchodźcy i nakłaniająca do ich przyjęcia Unia Europejska. Wygląda jednak na to, że wielu ludziom odpowiada takie "wciskanie kitu".

Muszą się wyszumieć i poobrzucać błotem. A poza tym każda akcja wywołuje reakcję. Jeśli jedna stacja nadaje nieustannie następujący przekaz: "Polacy to zacofane ksenofoby, z których świat się śmieje i żeby tylko - pogardzają nami w całej Europie a nawet w Ameryce. Niemcy muszą nas nauczyć demokracji bo sami sobie nie poradzimy." Na to druga stacja: "Polacy są fajni, a obcokrajowcy nas lubią. A jeśli nawet niektórzy z nich nas nie lubią to ich problem, nie nasz. Z naszymi problemami poradzimy sobie sami." Niewątpliwie oba przekazy nacechowane są emocjami i mają charakter propagandowy. Ten pierwszy przekaz bliższy jest ludziom o skłonnościach masochistycznych oraz niechętnym Polsce i Polakom ( wszyscy widzimy wokół siebie mnóstwo takich ludzi ), ten drugi natomiast przyjmowany jest przez większość społeczeństwa z przymróżeniem oka ale jednak z pewną aprobatą, ponieważ przyjemniej się słucha gadania o Polsce jako o fajnym kraju nawet jeśli tu nieco fantazji jest. I na koniec: z moich obserwacji wynika, że ci pierwsi kłamią znacznie chętniej od tych drugich. Kornika nigdy dość: http://gosc.pl/doc/3997666.Lesnik-ujawnia-jak-ekolodzy-zdewastowali-Puszcze-Bialowieska

nie, nie widzimy...

Pisze się "z przymrużeniem oka", a nie z "przymróżeniem oka" - plainduncan nie widzi czerwonego wężyka? Chyba nic tak nie cieszy i rozgrzesza, jak się widzi, że nie tylko ja kłamię, ale inni też. Tyle, że miała być dobra zmiana, a nie większe i prymitywnie podawane kłamstwa. I jeszcze jedno - przyzwalanie i usprawiedliwianie kłamstwa bliźniego jest grzechem tzw. cudzym, ma plainduncan tego świadomość? Może niech nie idzie tą drogą. :) Niestety, ale przekaz, który pokazuje nasze słabości daje jakieś szanse na poprawę, przekaz "samouwielbiający" prowadzi do upadku, bo przecież nic poprawiać nie trzeba, mimo, że to "uwielbienie" jest przecież "z przymrużeniem oka".

i jeszcze my, gorszy sort, no i tvn i GW; wkrótce - i TP

Nielsen nie jest firmą niemiecką, jest amerykańską :)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]