Reklama

Co robi zdjęcie?

Co robi zdjęcie?

22.11.2021
Czyta się kilka minut
WŁÓCZYKIJ KULTURALNY | Cztery różne fotografie na zachętę. MuFo w Krakowie niebawem otwiera swoją nową wystawę stałą, niektóre z tych zdjęć się tam znajdą – a także wiele, wiele innych. Warto je obejrzeć i nad nimi pomedytować.
Bez tytułu, fotografia z cyklu „Czarne morze betonu”, 2008 r. / REPRODUKCJE ZE ZBIORÓW MUFO
K

Kilka zdjęć. Nie na chybił trafił, bo wybranych z przekonaniem spośród olbrzymich zbiorów MuFo, ale i z pewnym poczuciem winy: ono zawsze towarzyszy układaniu wystaw czy albumów, dobieraniu słów, żeby złożyły się w książkę lub artykuł. Bo mogłyby być lepsze, jaśniej tłumaczyć myśl, uderzać mocniej. Rzecz jednak nie w tym, by za każdym razem naprężać się, ażeby trzeszczało – lepiej gdy w tej znienacka znalezionej chwili przyjemności, w tym przypadku pokazać zdjęcia, które coś znaczą.

Podle starszeństwa: przodem idą siostry Zubrzyckie, a właściwie Klementyna Zubrzycka-Bączkowska. Jak czytam, aktywna w latach 1903-1920, fotografować zaczęła jako szesnastolatka. Nota biograficzna określa ją poprzez mężczyzn: „córka i wnuczka aptekarzy oraz burmistrzów w Limanowej”, „żona farmaceuty Bączkowskiego”. Ale to już ona sama ukończyła farmację na UJ, była właścicielką apteki w Limanowej, po upaństwowieniu – jej kierowniczką, aż do śmierci w 1968 r. No i we wczesnych latach z wielkim zapałem uprawiała fotografię.


Siostry Zubrzyckie na motocyklu Triumph, 1910 r. / REPRODUKCJE ZE ZBIORÓW MUFO

Siostry Zubrzyckie, tak je nazywam, bo to one często stawały się bohaterkami zdjęć Klementyny: tu sfotografowane około 1910 r. na motocyklu marki Triumph o numerze rejestracyjnym S 929 (bawi mnie ta rejestracja, biała tabliczka z numerem wypisanym ręcznie farbą, nic w niej z powagi dzisiejszych tablic rejestracyjnych). Dwie siedzą w przyczepce, jedna w siodełku, udaje, że prowadzi, choć rzecz dzieje się przed bramą, przednia opona i opona wózka są sflaczałe, daleko by nie ujechały. Urocza, nie znajduję innego słowa, jest ta trąbka, gumowa grucha i metalowy róg jak miniaturka gramofonowej tuby, i ten wózek odrobinę jak dorożka, choć chyba biały, i te ich stroje dostosowane do jazdy, bo wszystkie w kapeluszach, a dwie mają chusty-woalki przytrzymujące nakrycie głowy i chroniące przed kurzem. Chyba naprawdę jeździły motocyklem.

Rzecz jednak w czym innym: kobieta jest autorką amatorskich fotografii w latach, kiedy fotografia zaczyna się demokratyzować, aparaty są dostępniejsze, mniejsze i łatwiejsze w obsłudze. Nie chodziło o to, że mężczyzn bardziej ciągnęło do fotografii. Po prostu mieli zazwyczaj więcej możliwości i czasu, ich żony, matki, córki były przeznaczone tradycyjnym obowiązkom. Ale kiedy w domu panował swobodniejszy duch (i pieniędzy było pod dostatkiem), to one mogły robić zdjęcia, choćby swoich skłonnych do przebieranek sióstr. Zresztą ze świetnym skutkiem.

Przeskok o ponad pół wieku: facet w grubej kurtce, widać, że sterany przez życie, krzyczy coś na zebraniu (rzędy drewnianych ławek, inni słuchają), zwraca się do niewidocznego na zdjęciu słuchacza i tych pozostałych, macha ręką z wyciągniętym palcem wskazującym. „Spotkanie z posłem” z 1962 r., autorem jest Bogusław (Sławek) Biegański (1932-94), absolwent grafiki na warszawskiej ASP, fotograf, fotoreporter. Ściśnięta pięść, palec wyciągnięty oskarżająco, zmarszczone brwi, kurta bez cienia elegancji: walczy o swoją sprawę, poseł, jego słuchacz pozostaje niewidoczny i niemy. Biegański robił te zdjęcia, całą serię, w niesprzyjających warunkach, jest ciemno, mroczno, tam, gdzie pada światło, powstają białe placki prześwietlenia, na fotografii pełno białych plamek od kurzu, jakieś rysy od zużycia filmu: a jednak nic to nie szkodzi, nie przeszkadza, bo jest czysta energia, wkurzenie, zjednoczenie fotografa z człowiekiem. Czysty fotoreportaż, który akceptuje wady okoliczności, niczego nie zmienia, nie doświetla, pozostaje brutalny, kiedy trzeba, a jednocześnie wykorzystuje wiedzę fotografa, który wybiera miejsce.


Spotkanie z posłem, 1962 r. / REPRODUKCJE ZE ZBIORÓW MUFO

Ugoszcz niedaleko Bytowa, dziś 716 mieszkańców, oprócz przyrody nic specjalnego dokoła. Tylko ci ludzie odcięci od świata, na granicy kraju, i jedyna być może okazja, by cokolwiek załatwić: przyjechał poseł (jaki?), z którym najwyraźniej nieszczególnie się zgadzają. Biegański jest autorem innych doskonałych reportaży, warto zajrzeć na stronę MuFo i zobaczyć „Dzień wypłaty”, wstrząsające przypomnienie lat, kiedy Polska wyglądała zupełnie inaczej, utytłana w błocie, biedna (choć to za tę obecną się bardziej wstydzę).

„Wybory sołtysa we wsi Annopol k. Siemiatycz” Macieja Osieckiego (1952-2019), dokumentalisty i fotoreportera, przemawia tym samym językiem, dosadnym i gwałtownym, i opisuje tę samą rzeczywistość, podobnie jak u Biegańskiego, zabiedzoną wieś; powstało jednak niemal dwie dekady później, w okolicach 1980 r. To sporo mówi o wiejskim zastoju, a przy okazji skoku, jaki się dokonał od tamtego czasu. Sami mężczyźni, pięciu, gumiaki i wysokie buty, kufajki, kożuszkowa kamizela, wyjściowo-robocze marynarki, berety, kaszkiety, papierosowy dym. Ten pośrodku, przychylony w biodrach, pokazuje wała, w prawej ręce zapalony papieros, dym się unosi. O co chodzi, nie wiadomo. Zdjęcia Osieckiego często są takie: zaskakują, czasem wywołują uśmiech, ale i zakłopotanie. To drugie chyba większe. Skąd ten gest Kozakiewicza, i do kogo? Wygląda na to, że jednak do fotografa, dwóch pozostałych bohaterów, tych po prawej, uśmiecha się do aparatu. A jednak sporo to mówi o atmosferze wyborów sołtysa Annopola. Jedno zdjęcie, jak kopniak w głowę: pozostaje ogłuszenie.


Wybory sołtysa we wsi Annopol k. Siemiatycz, ok. 1980 r. / REPRODUKCJE ZE ZBIORÓW MUFO

Pamiętam, kiedy wszedłem do Yours Gallery w Warszawie, wystawa Rafała Milacha była na jednym z wyższych pięter. Zdjęcie bez tytułu należy do cyklu „Czarne morze betonu” (2008). Może pamięć mnie zawodzi, ale to zdjęcie było powiększone do dużych rozmiarów, i stałem przed nim długo: pełne koloru, nieco oszukujące wzrok, bo co należy do czego? Czy wszystko namalowano (na betonie), czy jednak ta kupa żwiru to kupa żwiru po prostu? (Żwir to żwir, a naiwny landszaft to malunek na betonie). Pod lanszaftem widać odbicia desek, pozostałości po szalowaniu, w spękaniach pionowe, zrudziałe ślady po wodzie, która zetknęła się z zardzewiałymi prętami wzmacniającymi strukturę. Odmalowany piasek zlewa się z kamieniami, plany płynnie zlewają się ze sobą. Kolorowy nadmorski pejzaż nie jest pejzażem, to mur z żelazobetonu i kupa kamieni: wykadrowano je tak, że na pierwszy rzut oka dają poczucie jakiejś wesołej rzeczywistości; po chwili zmieniają się w inną, bardziej ponurą. Po latach, kiedy Rafał Milach jest już zupełnie innym fotografem, dość osobnym członkiem Agencji Magnum, „Czarne morze betonu”, to zdjęcie i pozostałe z tej samej serii nadal się bronią. ©

Nowa siedziba Muzeum Fotografii w Krakowie otwiera się 4 grudnia przy ulicy Rakowickiej 22A.

W pierwszy weekend (4-5 grudnia) zwiedzanie MuFo jest bezpłatne.

Wystawa „Co robi zdjęcie?” otworzy się w pierwszym kwartale 2022 roku.

W trakcie weekendu otwarcia odbędą się zapowiadające ją debaty: w sobotę 4 grudnia dyskusja „Co robi kolekcję?”, a w niedzielę 5 grudnia „Co robi zdjęcie?”.

Wystawa „Co robi zdjęcie?” (kur. Dominik Kuryłek z zespołem) prezentuje zbiory Muzeum Fotografii w Krakowie.

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Pisarz, publicysta, krytyk kulinarny i kurator wystaw fotograficznych. Stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Jego teksty z lat 2008-2010 publikowane w „Tygodniku Powszechnym”...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]