Reklama

CETA przesądzona

CETA przesądzona

10.10.2016
Czyta się kilka minut
Sejm przyjął uchwałę, według której ratyfikacja umowy CETA przez Polskę będzie wymagała większości dwóch trzecich głosów. Pomimo tego wymogu sprawa wydaje się przesądzona. Prawdopodobnie zagłosują za umową posłowie PIS, PO i Nowoczesnej.
C

CETA to umowa handlowa między Kanadą a UE. Tworzy strefę wolnego handlu, znosząc lub ograniczając taryfy celne, harmonizując przepisy fitosanitarne. Tworzy też arbitrażowy mechanizm rozwiązywania sporów ICS (System Sądów ds. Inwestycji). Na podobnych umowach w pierwszej kolejności korzystają duże koncerny, które mają środki, by szybko zdobywać otwierane rynki i toczyć kosztowne spory arbitrażowe. Dlatego wszystkie potęgi gospodarcze, z Wielką Brytanią i USA na czele, zanim zaczęły popierać wolny handel, stosowały daleko posunięty protekcjonizm, chroniąc swe „przemysły raczkujące”. Tymczasem Polska gospodarka wspiera się wciąż na niewielkich firmach, którym trudno będzie podjąć rywalizację z gigantami zza oceanu.

CETA może być zagrożeniem dla polskiego rozdrobnionego rolnictwa. Wielkie farmy z Kanady korzystając z efektu skali oraz dużo bardziej liberalnych przepisów jakościowych zapewne wygrają rywalizację oferując tańsze, choć niekoniecznie zdrowsze produkty. Przekonali się o tym Meksykanie, których rolnictwo bardzo ucierpiało na podobnej umowie NAFTA. Natomiast mechanizm ICS będzie faworyzował zagranicznych inwestorów, gdyż tylko oni będą mogli z niego korzystać. Rodzimym nadal pozostanie krajowe sądownictwo. Może to być furtką dla mających filie w Kanadzie koncernów z USA, dzięki arbitrażowi będą mogły wymuszać na państwach utrzymywanie korzystnych dla nich przepisów. 

 

Integracja ekonomiczna różniących się od siebie obszarów wiąże się ze strukturalnymi napięciami. Przekonali się o tym twórcy strefy euro. Euroatlantyckie zbliżenie gospodarcze miałoby być receptą na wielowymiarowy kryzys UE. Chyba jednak lepiej byłoby przeprowadzić to bardziej stopniowo, a obecny impas Unii przełamać bliższą integracją polityczną – budową unijnej armii oraz zrębów wspólnej obrony granic.  ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo wyważony komentarz Autora, z słuszną, moim zdaniem, konkluzją. Lecz wzmocniłbym ją pytaniem o demokrację w Unii Europejskiej. Skandaliczny jest bowiem tryb, w jakim pozbawieni demokratycznego mandatu, a za to otwarci na zamorskich lobbystów brukselscy urzędnicy prą ku szybkiemu podpisaniu układu, który zaważy na życiu Europejczyków. W sytuacji potencjalnego zagrożenia, jakie ten układ niesie dla całego polskiego (i nie tylko) sektora rolno-spożywczego, zapomniano o czymś tak elementarnym, jak społeczne konsultacje. A konsumenci, którzy za chwilę będą zasypani tańszą, ale gorszej jakości żywnością zza oceanu? A dlaczego nie ma uczciwej informacji na temat zagrożeń dla europejskich rynków pracy i bezpieczeństwa sektora bankowego? W imię czyichś korzyści aplikuje się nam "wolnoamerykankę" w postaci układu CETA z Kanadą (i TTIP z USA), a gdy objawią się tego nieprzyjemne efekty (tak jak po wprowadzeniu w życie układu NAFTA objawiły się nie tylko w Meksyku, ale i w tejże Kanadzie), żaden polityk nie będzie skłonny wziąć za to na siebie odpowiedzialności, wszyscy zaś umyją ręce, a nawet wyrażą żal nad trumną. Tak, pytanie o stan demokracji w UE musi zostać głośno postawione. Dlatego popieram protest przeciwko podpisaniu układu CETA (15/10 w Warszawie), mając nadzieję, że jednak nie przesądzona.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]