Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Być przed sobą, a nie innymi

Być przed sobą, a nie innymi

17.10.2017
Czyta się kilka minut
W kim, przynajmniej od czasu do czasu, nie walczy o lepsze être z avoir, „być” z „mieć”, o czym przed laty wnikliwie pisał francuski filozof Gabriel Marcel?
GRAŻYNA MAKARA
N

Niekiedy myślę, że obok tych podstawowych dla jego filozofii kategorii należałoby, dla lepszego rozumienia naszego świata, wprowadzić (nieco mieszając tok rozumowania francuskiego filozofa) jeszcze jedną kategorię: apparaître (pokazywać się, ukazywać się, wydawać się komuś). Czyż dla wielu z nas, jeśli nie dla wszystkich, w gruncie rzeczy „jak wypadnę?” nie jest ważniejsze od „kim jestem?” i „co mam?”. Dzieciom od zarania się wpaja, że mają „dobrze wypaść”, a w życiu dorosłych wpływ kryterium „co ludzie powiedzą?” na duże i małe decyzje bywa przeraźliwie wielki.

Nie twierdzę, że to, jak nas oceniają bliźni, nie jest ważne, albo że tzw. opinia publiczna nie może odgrywać pozytywnej roli. Jednak wchłonięcie être przez apparaître, czyli umieszczenie w hierarchii wartości zbyt wysoko „jak wypadnę?”, sprzyja wewnętrznej pustce, zakłamaniu, hipokryzji i...

4273

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Poruszony temat jest niezwykle delikatny i ważny. Nie można wychowywać dzieci w oderwaniu od realnego świata, nie jest właściwe osadzanie naszych pociech w szklanej bańce wymyślonej przez rodziców. Mam już za sobą trudy opieki nad dziećmi własnymi, ale żona nadal udziela się w zajęciach z maluchami. Gdy nasze dzieci były małe, również zachęcaliśmy je do aktywności, udziału w konkursach, występów publicznych. Ten element rywalizacji, prezentacji umiejętności, nienastawiony na zdobywanie laurów, bardzo wzmacnia samoocenę dziecka, wyzwala jego kreatywność i ułatwia pokonywanie ograniczeń w przyszłości. Jestem wrogiem kreowania dziecięcych gwiazd, ale zachęcam rodziców by nakłaniali dzieci do odważnego prezentowania siebie publicznie na forum lokalnym. To daje im posmak rywalizacji jaką prowadzić będą w dorosłym życiu. Zobaczą na własne oczy, jak dorośli wykorzystując swą pozycję. przepychają własne pociechy kosztem tych prawdziwie uzdolnionych, doznają goryczy niesprawiedliwych ocen, oraz satysfakcji z podejmowanego trudu. Swe wnętrze należy najpierw zbudować, dobrze gdy dzieci mogą liczyć na mądre wsparcie rodziców. Wszystko powinno być oparte na zasadzie zdrowego umiaru, złotego środka i traktowane w formie zabawy. Tego umiarkowania niestety nie uczy przyszłych rodziców szkoła, ani lekcje religii. A o czym są kursy przedmałżeńskie i jakie prezentują poziom, proszę poczytać w internecie co o nich sądzą ich uczestnicy. Jak być mądrym rodzicem - oto jest pytanie. Gdzie się owej mądrości uczyć. Do niedawna pewną opoką byli dziadkowie, dziś jednak ten model przestaję działać, włącza się dziecku telewizor, komputer, daję do ręki telefon i po kłopocie.

Wolność w sferze apparaître ma także znaczenie w sferze religijnej. Bóg nie da się nabrać na aparycję. Dopiero uświadomienie sobie, że On naprawdę zna moje être, i uznanie smutnej prawdy o schowanym za fasadą swoim własnym être, otwiera na Boga, którego imieniem jest Miłosierdzie...Ten końcowy akapit artykułu, odwołujacy się do pojęć wyrażonych w języku francuskim, celnie odnosi się do naszej polskiej religijności obarczonej hipokryzją i troską o własny image. Ale nawet pogański filozof Platon, choć przecież jakby poza izraelskim Objawieniem,w swojej koncepcji Boga posłuzył się kategorią prawdy, jako autentycznością tego, co rzeczywiscie jest. Taka Prawda jest także istotą Dobra, które z faktu autentycznego istnienia, jest także piękne. Tymczasem my,ludzie, jakze lubimy "poprawiać urodę" rzeczywistości w oparciu o nasze wyobrażenia-także i prawdziwe piekno samego Pana Boga: lubimy tworzyć Jego obraz na miarę naszych infantylnych, egocentrycznych oczekiwań. A już diabelstwem zgoła jest, gdy przy tym egocentryzmie się upieramy, starając się go jeszcze przybrać konfekcją "wiary jedynie prawdziwej"-np. w oparciu o pokrętne interpretacje Pisma św., czy wybiórczo traktowane nauczanie Kościoła. Na dłuższą metę takie apparaître nie przejdzie, bo prawda jest jak zdrowa, młoda kobieta-najpiękniejsza, gdy jest naga...

młoda, zdrowa, piękna i - jakby to ładnie powiedzieć po francusku? - portée sur la chose, bo co innego oznacza żądanie, by prezentowała się na golasa? Byłoby idealnie, gdyby jeszcze miała bogatego papę. Nikt nie wyobraża sobie "être" pod postacią schorowanej, ubogiej staruszki, a przecież "apparaître" miało się nie liczyć, nie?

...z którego jest poczęcie nowego życia i chyba ten akt prokreacji jest "matafizyką" obrazu prawdy jako kobiecej ponetności-człowieczej żądzy życia(istnienia). Ale też i sama śmierć bywa przedstawiana jako kobiecy kościotrup, z kosą w ręku,ścinajaca ludzkie żywoty jak zboże-la dance macabre to jakże często spotykany obraz, szczególnie w kościołach we Francji. Kobieta jako obraz życia i śmierci-bogini spraw ostatecznych. A może kobieta to najcelniejsza metafora Boga?...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]