Reklama

Bój coraz bardziej ostatni

Bój coraz bardziej ostatni

27.05.2019
Czyta się kilka minut
Polska jest coraz bardziej podzielona, i jedna z wielkich partii sprawnie ten podział eksploatuje, a druga wciąż szuka formuły – ale bynajmniej nie takiej, która pozwoliłaby nasze problemy opowiedzieć innym językiem.
Wieczór wyborczy PiS, 26 maja 2019 r. / Fot. Piotr Molęcki / East News
Wieczór wyborczy PiS, 26 maja 2019 r. / Fot. Piotr Molęcki / East News
P

Po raz kolejny okazało się, że przy całym wysiłku, jaki ośrodki badawcze wkładają w rzetelność swoich exit polls, niecierpliwość w komentowaniu nie popłaca. Znając realne, a nie sondażowe dane z 99 proc. komisji (PiS 45,56, KE 38,3, Wiosna 6, Konfederacja poniżej progu), widać, że obecna władza ma więcej powodów zadowolenia niż wczoraj wieczorem, kiedy debaty telewizyjne jeszcze toczyły się w atmosferze remisu ze wskazaniem, a opozycja – wyraźny kłopot.

Specyfika tych akurat wyborów – to znaczy niska liczba mandatów do obsadzenia i sposób liczenia głosów – sprawia jednak, że trzy czwarte kandydatów ustawionych na dobrych miejscach właściwie już dwie minuty po dziewiątej wieczorem mogło rozglądać się za walizkami. Z pewnymi znamiennymi wyjątkami – np. warszawski baron Platformy Andrzej Halicki pozostanie w Polsce pomimo bycia „dwójką” i pomimo że KE w stolicy w sposób dający się przewidzieć pobiła PiS (które zamiast trzech dotychczasowych, wyśle do Brukseli tylko jednego posła): jak się okazało, warszawiacy w równym stopniu są niechętni PiS-owi, co mają dość PO, i woleli od Halickiego kandydatkę do niedawna kojarzoną z Nowoczesną [po ogłoszeniu przez PKW oficjalnych wyników wyborów okazało się, że Andrzej Halicki otrzymał mandat - red.].

Bije w oczy spektakularna przewaga PiS-u w Małopolsce i Świętokrzyskiem, gdzie prawie pół miliona głosów Beaty Szydło to dwa razy więcej, niż dostała doświadczona i dobrze zakorzeniona w regionie Róża Thun z Platformy, której po piętach depcze z kolei „spadochroniarz” Patryk Jaki, rzucony na krakowsko-kielecki odcinek zaledwie cztery miesiące temu. Po uwzględnieniu znacznie, być może prawie dwukrotnie wyższej frekwencji, i gdy spojrzymy na liczby głosów, a nie procenty, to właśnie Szydło okazuje się jedyną mocną rekordzistką, bo jej wynik jest proporcjonalnie znacznie lepszy od rekordu kandydata PiS-u sprzed pięciu lat.

To oczywiście tylko symbole, ale właśnie o symbole – palma pierwszeństwa, rekordy, odbijanie „bastionów” – chodziło prawie wszystkim w tych wyborach, nie licząc kilku rzetelnych dotychczasowych posłów, którzy z trudem przebijali się ze swoim merytorycznym przekazem europejskim. Liderzy obu wielkich obozów nie ukrywali, że to tylko przygrywka do „prawdziwych” wyborów na jesień. I w tym sensie kluczowym „wynikiem” jest temperatura uczuciowa i symbolika, z jaką PiS świętuje triumf (pamiętacie, ile się w mediach mówiło, że wybory europejskie są z definicji „trudniejsze” dla partii Kaczyńskiego? Bodaj tylko Jarosław Flis na naszych łamach z uporem rozwiewał ten mit...), a anty-PiS rozmasowuje porażkę.

Dlatego poniedziałkowy poranek, w oczekiwaniu na pełne wyniki, niestety należałoby zacząć pesymistycznie. W przypadku PiS-u sprawa jest jasna: słowa prezesa można wziąć za dobry i pewny prognostyk retoryki na najbliższe pół roku. Wojna. Bój coraz bardziej ostatni. Jarosław Kaczyński wzmocnił pewność, że sposobem na wygraną w październiku będzie dla niego coraz ostrzejsza polaryzacja. Skoro „rozstrzygający bój o przyszłość naszej ojczyzny odbędzie się jesienią”, to znaczy, że życie polityczne cofnie się jeszcze bardziej w stadium dziecinne, pełne prostych emocji, jasnych podziałów, których podkreślanie będzie służyć tuszowaniu praktycznej nieudolności i indolencji w codziennym zarządzaniu państwem. Zarządzanie owszem, ale tylko emocjami. Do tego raczej negatywnymi, choć prezes cytował piękny, bitewny, lecz zarazem radosny, miłosny i pełen wiary w dobro wiersz Broniewskiego. Po drugiej stronie wyraźnie pogubiony Grzegorz Schetyna z nieodłącznym piłkarskim porównaniem – że to tylko pierwsza połowa meczu. Cóż, jeśli to mecz, to jakich ewentualnie trener może wystawić po przerwie nowych zawodników?

Z pierwszych przybliżeń tego, jak i gdzie kto głosował, wyłania się obraz coraz bardziej podzielonej Polski – na wschód i zachód, wielkie miasto i miasteczka ze wsiami, oświeconych i lud, Kraków, który głosuje dokładnie odwrotnie niż średnia dla całego okręgu. Jedna z wielkich partii naszego duopolu coraz sprawniej ten podział eksploatuje, druga na razie szuka formuły, ale bynajmniej nie takiej, która pozwoliłaby opowiedzieć innym językiem ważne problemy, przed jakimi staje władza w Polsce w tym trudnym roku. A oba potencjalnie „nowe” głosy są na razie tylko powieleniem z większą mocą antagonistycznych przekazów głównych partii – tak jakby Konfederacja mówiła głośno to, co radykalne skrzydło PiS-u jeszcze wstydzi się powiedzieć (i analogicznie Wiosna z Platformą).

Sensowne, wyważone, budujące wspólnotę i zorientowane na wyzwania rządzenie krajem – tej rubryki nie było w żadnym sondażu exit poll. I dobrze, bo należałoby do niej wpisać: mniej niż zero.

Tekst zaktualizowano w poniedziałek, 27 maja, o godz. 9.10.

Czytaj także: Dariusz Rosiak: Unia: koniec wielkiej normalności

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Takie porównywanie do meczu nic dobrego nie wróży , patrząc na poczynania naszej reprezentacji w ostatnim czasie . Pan Schetyna dorwał się do władzy po odejściu Pana Tuska nie patrząc na to ,że ludzie go nie chcą bo nie ma on żadnej charyzmy. Powinien oddać przywództwo młodym nie uwikłany w różne układy z przeszłości. Co z tego ,że stanie i powie niby doniosłym głosem zwyciężymy , to za mało.

Arłukowicz, Sikorski, Kopacz, Buzek, Belka, Miller, Cimoszewicz... Charyzmatyczni młodzi wyjeżdżają do Brukseli. Wasza reprezentacja jest skazana na Schetynę.

określenie "charyzmatyczni młodzi" nijak nie pasuje.

Trafne spostrzeżenia i trzymająca w napięciu dynamika wypowiedzi, dla mnie lepsze do czytania niż artykuł źródłowy. Słuszne spostrzeżenie co do oddelegowanych do Brukseli – pozwolę rozszerzyć również na inne opcje polityczne, chociaż zauważyłam ze niektórzy zgłosili wątpliwości pewnie o młodość chodziło no bo przecież nie o charyzmę :). Ale to co mi się tłucze po głowie to pewna niespójność (nie o wypowiedź Szanownego Pana chodzi), więc do mądrzejszych kieruję prośbę o ewentualne wyjaśnienie chociaż sama też próbę podejmuję. Kiedy analizujemy wyniki oddawane na poszczególne partie / ugrupowania/ ruchy obywatelskie/ koalicje no jak zwał tak zwał, to na jednym z wykresów pokazywany jest rozkład głosów wyborczych ze względu na poziom wykształcenia. Jak widać z dopiero co zakończonego głosowania PiS zdobył palmę pierwszeństwa w grupie osób z wykształceniem podstawowym, zawodowym i średnim a w grupie z wykształceniem wyższym pierwsze miejsce zajęła KE – Koalicja Europejska. Z drugiej strony KE – co dzisiaj większość wskazuje, to nie partia to zlepek różnych partii, które nie miały innego wspólnego mianownika niż „przeciwko PiS” czy to znaczy, że: 1/ ludzie z wyższym wykształceniem szybciej są gotowi poświęcić program, światopogląd, wartości w imię właśnie czego? A może jednak to świadczy o tym, że wyższe wykształcenie bylejakie mamy. Może jednak powinniśmy ludzi uczyć myśleć. Może to jest czas żeby mówić o tym jak bardzo potrzebujemy reformy szkolnictwa wyższego. Może to jest czas, aby zauważyć jak bardzo zdewaluowały się stopnie naukowe i jak często zakompleksiona mizeria intelektualna podbudowuje się tytułami, które powinny być im zabrane? Albo może to jest inna kwestia (czyli 2) Ponieważ ten rozkład z tytułu wykształcenia bazuje na danych sondażowych ( bo przecież nie pytali się okazywało się dyplomu przy głosowaniu) To po prostu ludzie z wyższym wykształceniem głosowali inaczej niż później to podawali w sondażach, co oczywiście znowu może nas zaprowadzić do zakompleksienia i potrzeby identyfikowania się z grupą która przysposobiła sobie etykietę elity intelektualnej.

komentarz Szanownej Pani i zdecydowałem się napisać kilka słów. Otóż bardzo istotną sprawą jest tutaj frekwencja wyborcza na poziomie 45.68% co oznacza, że nie mamy informacji o preferencjach ponad połowy rodaków. W związku z tym podejmowanie prób wyjaśnienia niektórych zjawisk bezpośrednio na podstawie surowych statystyk wyborczych nie jest właściwe. Te zagadnienia wymagają dodatkowych analiz statystycznych, które pozwalają z dużym prawdopodobieństwem oszacować preferencje w całej populacji Polaków. Dopiero te dane mogą być podstawą do badania przyczyn zjawisk, o których pisze Szanowna Pani. Inaczej mówiąc, musimy poczekać jeszcze z 2 miesiące, żeby poznać jakieś rzetelne opracowanie wyników wyborów uwzględniające te zagadnienia. Pozdrawiam serdecznie Szanowną Panią.

:)) taaak, .... ale oczywiście były już prowadzone badania przedwyborcze, które na podstawie badanej próby prognozowały wyniki wyborów. Analiza tych wyników również potwierdza, że w grupie osób z wyższym wykształceniem dominuje wybór KE. Ponieważ badania były przeprowadzane i opracowywane przez wyspecjalizowane organizacje chyba można założyć że dobrano reprezentatywne próby pozwalające z wysokim prawdopodobieństwem opisać całą populację. A jeśli tak- no to moje pytania z poprzedniego komentarzu, dotyczące przyczyn korelacji pomiędzy wyższym wykształceniem a deklaracją wyboru ugrupowania/ koalicji, która nie ma wspólnych wartości, idei i programu pozostają otwarte . Również serdecznie pozdrawiam Szanownego Pana :))

Proszę zauważyć, że sondaże przedwyborcze to jednak próby dużo, dużo mniejsze niż próba, jaką są wybory (tutaj prawie połowa populacj!). Te informacje są nie do przecenienia, więc myślę, że należy poczekać na nowe opracowania. Pozdrawiam serdecznie Szanowną Panią.

.. mam nadzieję, że to nie gra na czas i dlatego skoro Szanowny Pan podjął się odpowiedzi na moje pytania, to wrócę do nich za te 2 miesiące. Proszę mi nie znikać z horyzontu :) liczę na ustosunkowanie się do moich diagnoz dotyczących populacji Polaków z wyższym wykształceniem. Wracam do tematu 2 sierpnia (no bo wakacje to dam Szanownemu Panu czas na jakiś wypad wakacyjny). Pozdrawiam serdecznie

Niestety nie podejmę rękawicy i nie odpowiem na pytania Szanownej Pani. Po prostu nie mam właściwego przygotowania, żeby interpretować dane statystyczne dotyczące zachowań społecznych, chociaż jestem biegły w przygotowaniu takich danych :) Co najwyżej mogę ocenić, czy wyprowadzane z nich wnioski są uprawnione statystycznie. W każdym razie obiecuję nie znikać z horyzontu :) Tym bardziej, że urlopów nie znoszę i jestem domatorem od urodzenia. Pozdrawiam serdecznie Szanowną Panią.

Wyborów dokonuje nie próba, tylko 100% populacji wyborców. Niczego więcej się o niej nie dowiemy. Rozkład głosów ze względu na płeć, wiek, wykształcenie, poprzednie wybory itd. pochodzą wyłącznie z przeszłych sondaży - nie do końca miarodajnych, jak widać, ale też nie zupełnie od czapy, bo przecież nikomu nie wyszło, że np. Wiosna zdobędzie 50% głosów. Można jeszcze bawić się w analizę geografii głosów, ale i tu niełatwo o sensowne wnioski. Co to niby znaczy "Zachód" w polskim kontekście? Czy Wałbrzychowi mentalnie i kulturalnie bliżej do Paryża niż Lublinowi? Ziemie Zachodnie to przecież potomkowie zabużan, czyli wschodu bardziej wschodniego niż Podlasie. Czy w Warszawie na KE głosowali warszawscy inteligenci z dziada pradziada, czy wykorzenieni prowincjusze w typie mgra Mariana Grzyba z "Awansu" Redlińskiego, na których podziałała gadka o "obciachowości" PiS? Ignoramus et ignorabimus.

Dochodząc do konsensusu, z wieloma kwestiami się zgadzam, ale pozwolę sobie zauważyć, że po tym czego doświadczyła warszawska inteligencja począwszy od II wojny światowej, nie było żadnych szans na to aby Warszawa była stolicą Polski, w które rdzeniem społeczności będzie inteligencja warszawska z dziada i pradziada. Więc jest w Warszawie największa pewnie w Polsce różnorodność ( ze względu na pochodzenie geograficzne) możliwe że z pretensjami i marzeniami o lepszym pochodzeniu ale z pewnością z takimi cechami jak: większa gotowość na podejmowanie ryzyka (cecha indywidualna ale właściwa dla tych, którzy potrafią zdobyć się na migrację w poszukiwaniu lepszej jakości życia, cecha niezbędna np. dla przedsiębiorczości itp.) tak więc często nie można przysłowiowym „słoikom” odmówić: ambicji, pracowitości i determinacji, ale możliwe że ich marzenia o lepszym życiu skutkują kompleksem , który ułatwia manipulowanie nimi. Aby to wyeliminować trzeba o tym mówić- bez emocji i złości podkreślając pozytywne cechy, na których można bazować i tak z każdą grupą społeczną aby ludzie mieli poczucie własnej wartości a nie wstydu za coś czemu winni nie są. Bez tej pracy demokracja staje się wolnością wyboru mniejszego zła a nie dobra . Jeśli chodzi o kwestię próby – no coż tak jak to było wcześniej napisane reprezentatywna próba i jej przeanalizowanie pozwala na opisanie całej populacji ale mnie interesuje to czy ludzie z wyższym wykształceniem łatwiej niż inni podejmują decyzję nie bazując na analizie programu czy identyfikacji z wartościami/ ideami , światopoglądem czy może wstydzą się przyznać do swoich poglądów i kłamią w sondażach.

ale Szanowny Pan od razu w pierwszym zdaniu popełnia dwa błędy. Pierwszy - każde wybory są jakąś próbą, ponieważ nie zdarza się, żeby w głosowaniu brało udział 100% wyborców. Drugi wynika z pierwszego, bo wyborów nie dokonuje 100% populacji tylko ci, którzy oddali ważne głosy. Dalej jest jeszcze gorzej :) Wszystkie rozkłady, o których Szanowny Pan pisze można dość dokładnie oszacować metodami statystycznymi wykorzystując wyniki aktualnych wyborów i danych GUS o populacji ludności Polski. Pozdrawiam Szanownego Pana.

Wyjaśnię jeszcze raz może nie dość jasno wyrażony pogląd. Sondaże przedwyborcze są statystyczną metodą prognozowania przebiegu przyszłego, niepowtarzalnego, istotnego zjawiska. Same nie są ani niepowtarzalne, ani istotne w tym sensie, że o niczym nie rozstrzygają (manipulowanie opinią za pomocą publikacji niekoniecznie rzetelnych sondaży to zupełnie odrębna kwestia). Wybory nie są supersondażem, tylko właśnie tym zjawiskiem, które staramy się przewidzieć. Pytanie "jakie jest prawdopodobieństwo deszczu w niedzielę?" ma sens w sobotę, bo w poniedziałek na 100% wiemy, że padało albo nie padało, i nie mamy już wpływu na skutki własnej decyzji o zabraniu lub niezabraniu z sobą parasola. Mógłby ktoś powiedzieć, że wybory można przynajmniej traktować jako prognozę wyników kolejnych wyborów, jednak wystarczy zastanowić się przez chwilę, żeby uznać, że nie ma to sensu. Gdyby tak było, to nikt nie przeprowadzałby sondaży (po co, jeśli już taki "sondaż" odbył się na wielomilionowej, dokładnie przebadanej próbie?), a każde wybory powielałyby wynik poprzednich z dokładnością o wiele wyższą od owych 3%, dopuszczalnych przy próbach rzędu tysiąca z milionów potencjalnych wyborców. Wiemy, że tak nie jest, chociażby dlatego, że w październiku ludzie podejmą decyzję na podstawie wiedzy, informacji, przemyśleń i nastrojów aktualnych w ową październikową niedzielę, a nie 26 maja. Pisząc wczoraj swój pierwszy komentarz pod tym artykułem tylko przypuszczałem, a teraz wiem z całą pewnością, że w wyborach do Sejmu nie weźmie udziału Koalicja Europejska, bo takiego ugrupowania już nie ma. Potwierdził to w wywiadzie szef PSL, dodając, że tym bardziej wyklucza jakąkolwiek koalicję, w której mogłaby się znaleźć "Wiosna" Biedronia. Czyli wszelkie przeliczenia przedwczorajszych procentów na sejmowe mandaty za kilka miesięcy można sobie wsadzić... między bajki. Na koniec odniosę się do twierdzenia popularnego zwłaszcza wśród przegrywających: mianowicie, że przegrali z powodu lenistwa tych, co nie poszli. To doliczanie sobie nieoddanych głosów (albo na odwrót, /lekce/ważenie głosów oddanych na przeciwnika przez odniesienie ich do liczby uprawnionych) jest absurdem. W ten sposób musimy dojść do wniosku, że w 2004 Polacy opowiedzieli się przeciwko wstąpieniu do UE (78% popierających przy 60% frekwencji to jednak tylko 45% uprawnionych do głosowania, z czego jasno wynika, że 55% NIE poparło akcesji). Umówmy się, że niewypowiedzenie się za ani przeciw oznacza po prostu zaufanie do decyzji większości. Albo brak zainteresowania polityką, co na jedno wychodzi.

Jednak z tym, że wybory nie są "supersondażem", nie mogę się zgodzić. Przecież ponad połowa uprawnionych do głosowania nie poszła do urn. Zatem próba zbadania jakie są rzeczywiste preferencje w całej populacji jest jak najbardziej uzasadniona. I tutaj wyniki wyborów są głównym źródłem informacji. Pozdrawiam Szanownego Pana.

Jeśli tak to rozumieć, to niech będzie, ale jest jeszcze jedna zasadnicza różnica między sondażami a wyborami. W pierwszych, to badacz decyduje, kto ma szansę wyrazić swoje zdanie; w drugich - głosować może każdy, kto chce. Ergo: kto nie głosuje, ten widocznie nie czuje potrzeby wypowiedzenia się. Można jedynie założyć, że gdyby niegłosującą część populacji jakoś przymusić (na przykład pod karą grzywny), to rozkład głosów byłby identyczny, jak wśród głosujących. Jest to oczywiście założenie arbitralne i prawie na pewno "substancjalnie" fałszywe, ale nic lepszego nie wymyślimy bez wypaczania idei demokracji. A dlaczego fałszywe? Czy mając pełną statystykę dokonanych w jakimś dłuższym czasie zamówień na kebaby możemy sensownie powiedzieć coś o ludziach, którzy mijają naszą budę nie zatrzymując się? Ilu z nich woli kebab z baraniną, a ilu z wołowiną lub kurczakiem? Grosso modo, pewnie rozkład jest podobny jak w grupie klientów, ale naszemu badaniu całkowicie umykają dwie potencjalnie liczne grupy: wegetarianie oraz ci mięsożercy, których odpycha sam zapach orientalnej kuchni. Kończę i pozdrawiam.

Po pierwsze, podstawowym założeniem sondażu jest właśnie losowość wyboru respondenta. Oczywiście wybieramy populację, którą chcemy zbadać, a nawet określamy strukturę próby (np. rozkład płci, wieku, wykształcenia itp.), ale zawsze ostatni etap, wybór pojedynczego respondenta, jest losowy (wydaje się to niemożliwe, ale umiemy losować w taki sposób, żeby na końcu wylosowana grupa miała założoną wcześniej strukturę np. wiekowo-płciową). Zatem to nie badacz tutaj decyduje, kto ma szansę wyrazić swoje zdanie (co najwyżej różnicuje te szanse, żeby zachować w próbie strukturę populacji). Teoretycznie każda osoba z populacji może trafić do próby. Po drugie, wcale nie zakładamy, że w niegłosującej części populacji rozkład głosów będzie podobny. Natomiast chcemy zbadać, jak rozłożyłyby się głosy, gdyby struktura części, która zagłosowała, była podobna do struktury grupy wszystkich uprawnionych do głosowania. Zatem, rzeczywiście, trudno coś powiedzieć o hipotetycznym rozkładzie głosów w grupie niegłosującej, ale nie to jest celem pogłębionej analizy. Tyle statystyka :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

Gazeta.pl - komentarz jeśli nie dnia, to przedpołudnia: "Silny wynik rządzącej partii PiS i szeroka przewaga nad koalicją opozycyjną oznacza mniejsze ryzyko dla finansów publicznych (spirala kosztownych obietnic przed wyborami parlamentarnymi na jesieni mniej prawdopodobna)". Chyba nawet pan Bravo przyzna, że uniknęliśmy katastrofy ;)

Po 6 tys Euro co miesiąc dla naszych czołowych post-komunistów to wielki prezent dla SLD. Zasłużony ?

Prawie trafna uwaga ale wyborcy nie byli pozbawieni wolności wyboru i mimo starań Schetyny, aby było inaczej, niektórzy wybrali Danutę Hubner (pozycja nr 4 na liście KE). No cóż taka prosta recepta sprowadzająca się do tego, że problem PO - to Schetyna - "wyciąć wrzoda będzie dobrze" - moim zdaniem nie zadziała, ale wygonienie kozła ofiarnego może być konieczne ale niewystarczające.

O jakości elektoratu KE, nawet jeśli taki wykształcony, świadczy to sobie tak nie za bardzo raczej. Moim zdaniem Polska normalnieje. W USA jeśli rządzą Demokraci a gospodarka ma się dobrze to społeczeństwo prolonguje im wyborczy mandat. Analogicznie gdy u władzy są Konserwatyści i bezrobocie maleje to zazwyczaj nie dochodzi do zmiany u sterów na Kapitolu. Dlatego nie widzę żadnych szans dla opozycji na jesieni. Chociaż ..... Już teraz - jak sądzę - lewicowi publicyści gorączkowo szukają haków na polityków PiS.....

Termin post-komunistyczni moim zdaniem lepiej pasuje do tej grupy niż lewicowi, bo jakoś nie pamiętam ich działań w kierunku np. zwiększającym opiekę socjalną państwa kiedy byli u władzy ( myślę o czasach nowożytnych czyli po okrągłym stole, wcześniejszych dokonań tych asów lewicy nie znam i jakoś mam inne priorytety na wolny czas). No cóż czy to było wielkie wyzwanie dla szczwanych lisów aby wrócić na elektoracie Schetyny do gry czy raczej nie tyle do gry co do koryta – chyba nie , ryzyko było takie, że ludziska będą głosować na innych kandydatów nie na nich a ludziska zagłosowali jak zagłosowali. Co do preferencji wyborczych ludzi z wyższym wykształceniem są pewne przesłanki ale czekamy na pełniejsze opracowanie za 2 miesiące. Jeśli potwierdzą się moje przypuszczenia to będziemy zastanawiać się czy dodatnia korelacja wyższego wykształcenia z wybieraniem partii / koalicji związanej z PO jest wynikiem akceptacji wartości , programu idei takiego ciała czy jest to raczej korelacja pozorna a faktycznego związku należy szukac gdzie indziej np. (moja babska intuicja) w kompleksach i obniżonym poczuciu własnej wartości , które próbuje się ukryć przynależeniem lub chociaż popieraniem grupy, oetykietowanej jako elita intelektualna. Jeśli taka hipoteza okazałaby się prawdziwa to idąc dalej należałoby przeanalizować dlaczego wyższe wykształcenie nie wzmacnia poczucia wiary w swoje możliwości i nie otwiera ludzi na mądrość zabezpieczając przed manipulacją i wykiwaniem. Pozdrawiam serdecznie

Tak się jakos zdarzyło, Drogi Panie, ze kandydaci Koalicji Europejskiej z rodowodem SLD-owskim sa aktualnie najlepszymi kandydatami na europosłów - wykasztalceni, inteligentni, bywali w swiecie, zorientowani w sytuacji międzynarodowej i władający jezykami. Takie kompetencje sa w stanie docenić ludzie wykształceni, na ogół mieszkający w dużych miastach. Zas Ciemny Lud malopolski raczej nie jest zorientowany w pożądanych atrybucjach kandydatów na europosłów, stad wyniki wyborów. Nadal zalecam i Drogiemu Panu, i innym osobom zainteresowanym Polską słuchać raczej Ludu Oswieconego, a nie Ciemnego, gdyż to Lud Oświecony jest Solą Tej Ziemi i każdej innej. Przy czym nie mam na myśli tej mierzwy zaliczającej prywatne "szkoły wyższe" na poziomie niegdysiejszych szkół zawodowych:)))

PiS pograzony! Bezapelacyjne zwyciestwo KE. Doskonala wiadomosc dla Schetyny. KE 67,91%, PiS - 7,71%.... (wyniki z obwodu: Areszt Sledczy Warszawa Bialoleka)

Nie ma czasu ani ochoty czytać to wszystko :) Poza tym soczyste rzadko bywa dowcipne i celne. A tego spodziewam się po komentatorach TP. Szanowny Pan ma inne oczekiwania? Pozdrawiam serdecznie.

Pokonana antypisowska opozycja uparcie nie chce przyjąć do wiadomości, że zasady gry zmieniły się diametralnie w 2015 r., i nadal próbuje robić "business as usual". Nominalne, płytkie i dalece spóźnione zjednoczenie pod publiczkę nie znaczy nic. Trzeba wrócić do podstaw, całkowicie przewartościować swoją (konkretnych polityków i ich ugrupowań) mentalność i odstawić na boczny tor ludzi do tego niezdolnych lub nieskłonnych, nabrać pokory, przeanalizować błędy, przyznać się do nich publicznie, wyciągnąć wnioski, nabrać chęci i energii do działań i opracować skuteczne metody ich wdrażania, wypracować całościową wizję nowej post-populistycznej Polski (wizję, która warta jest poparcia) i konkretną wykonalną strategię jej urzeczywistnienia. Dżizus Krajst, przecież te rzucane przeze mnie ogólniki to absolutna podstawa sukcesu w zarządzaniu jakimkolwiek przedsiębiorstwem, a mimo to ludzie mieniący się liderami wielkich ugrupowań politycznych są całkowicie na to ślepi...

nie zauważyli zmiany zasad gry. Wahadło wychyliło się w prawo już dawno. A w TP opóźnienie co najmniej dwuletnie. Może jakiś wspólny apel, żeby co niektórzy się szybciej orientowali? O Episkopacie nie wspominam. Ci chyba czekają na przepowiednię ks. Lemańskiego.

Ale nie lękaj się, ducha nie gaś.Może nijaki Berger, jakiś wierszyk skleci, celem pokrzepienia, twojego, skołatanego serca. A gdzie to podział się dobry duch tego forum, mój najlepszy przyjaciel Eddie? Gdybyś był wierzący, to byś poszedł do spowiedzi( gratis), a tak znów wydatki na psychoanalityka.Ale cóż, takie jest życie....Inaczej. Wszystkim zagorzałym antykatolikom, tego forum z prawdziwą przyjemnością, chciałem donieść, że 26.05.2019 roku, okazało się, że wszystkie wasze doniesienia o śmierci KK w Polsce, okazały się, nic nie znaczącym pragnieniem, waszych prawdziwie, demokratycznych serc. Za papieżem Janem Pawłem II, mogę was, pocieszyć, nie lękajcie się. Nadzieja ( podobno) umiera ostatnia.

jeśli Pan wynik wyborów odczytuje jako znak dobrej kondycji kościoła katolickiego w Polsce, to kompletnie nie rozumie sytuacji - ten kościół j u ż jest jak żywy trup, dni jego są policzone - bez przywódcy, bez autorytetu moralnego i duchowego, wewnętrznie podzielony, kurczący się, a przede wszystkim skażony do szpiku biskupich i plebanów kości p y c h ą - i cudu by trzeba faktycznie, by ten proces zatrzymać, pozostaje Panu się jedynie modlić, rozmyślanie widać prowadzi na manowce

cieszyńskie jeszcze nieco zaczadzone, ale wyraźna większość wykazuje objawy zdrowia psychicznego, u nas wybory wygrała KE - przy okazji, ja się nie dziwię tłumowi, co za dobrą monetę bierze rzucane mu ochłapy finansowane z jego własnej kieszeni - natomiast ci, co klaszczą obłudnym oszustom o bolszewickiej mentalności fundującym sobie kampanię wyborczą za budżetowe dziesiątki miliardów - to okazy albo rozumu kompletnie pozbawione, albo jak tamci - p r z y z w o i t o ś c i

PiS jest partią konserwatywno-socjalną. Natomiast opozycję tworzą głównie ugrupowania liberalno-lewicowe (lewicowość w znaczeniu „nowoczesnym” tj. promocji zmian obyczajowości). Brak programu dla zwykłych obywateli (w rozwiązywaniu ich bolączek) to konsekwencje takiej polityki. Trudno więc wymagać cudów od opozycji, bo musiałaby całkowicie się zmienić. Upodobnić do PiS. :)

Dru, nabożny krętaczu, nie przestaniesz ty pobrzękiwać w mojej okolicy, co? Dzielnie pokonujesz własne fantazmaty, oj dzielnie... Ani twój kościółek nie był czołowym powodem zwycięstwa prawicowej patologii w ostatnich wyborach, ani też jej zwycięstwo nie zapowiada przetrwania i powrotu tegoż kościółka na piedestał. Oczekiwanie śmierci katolicyzmu przed 26.05 po stronie antyklerykałów? Chybaś to rano nad sedesem wymyślił. Twój powszechny i katolicki choć żre tłusto, to jednak zdycha od dawna ze starości i braku sił witalnych i będzie jeszcze gnił dłuuuuugo. Nikt się nie spodziewa jego nagłego końca, szczególnie w tym kraju. Ale patrzaj na statystyki spadającego uczestnictwa w waszych praktykach i przestrzegania waszych norm tzw. moralnych, na malejącą znajomość waszych rytuałów i mitów w społeczeństwie. A i skutki niedawnego obnażenia pedofilii w kościele - dojścia do świadomości społecznej skali sprawstwa, ukrywania, obojętności i zagłuszania w wykonaniu kleru i świeckich hunwejbinów katolickich - dopiero ruszają. Czym chcesz to zakryć i odwrócić, Dru? Kolejnymi tonami uświęconego, jakże skutecznego, pustosłowia, w którym tak celujesz? Weź się raz ogarnij, moja ty nemesis kruchciana.

skazaniec się z szubienicy urwie i to nie tylko na włoskich westernach. Przed chwilą, skończyłem pisać post, do twojego koleżki Eddiego. Ten mój post, to jest jakby i dla ciebie Gregg. Dlatego nie będę się powtarzał.Dużo zdrowia życzę, bo będzie ci ono potrzebne. Jeszcze masz tyle gór do zdobycia Gregg.

Odpowiedź na grafikę zamieszczoną w internecie przez Krystynę Jandę: "W 2015 myślałam, że tzw. liberalnym elitom typu Janda i Hołdys przydałby się intensywny przyspieszony kurs z wrażliwości i świadomości społecznej. Dzisiaj wiem już, że ratunkiem dla nich jest tylko odcięcie dostępu do internetu." - pisze Kalina Błażejowska z "Tygodnika Powszechnego".

Szanuj swojego wroga, bo możesz mieć gorszego przyjaciela.Inaczej, trochę z Tischnera. Nie każdy kto cie hawnem obrzuca, jest twoim wrogiem i nie każdy, kto cię z hawna wyciąga, jest twoim przyjacielem. Ja Eddie, doceniam, twoje zasługi w obrzucaniu KK, wszystkim, co najgorsze. Jednym z ważnych elementów, porażki KE w ostatnich wyborach, jest działalność, tobie podobnych Eddie. Po emisji filmu, wydawało ci się Eddie (i wydaje nadal)że oto nadszedł już czas końca KK. Nie wyciągasz Eddie (i bardzo dobrze) żadnych wniosków z historii. Dzięki temu Eddie, tobie i tobie podobnym, udało się dotknąć do żywego, zwykłego, polskiego katolika. Nie księży, biskupów, tylko zwykłych, szarych ludzi, którzy wierzą w Boga i mają z KK, bliskie lub dalsze więzi, ale więzi. Bo KK to wszyscy a nie tylko papież, biskupi i księża. A ty Eddie i tobie podobni, plujecie nam w twarz. A my katolicy, tą waszą plwocienę końcem chłopskiej sukmany ścieramy i........... dalej wierzymy Eddie i dalej chodzimy do Kościoła i rzucamy na tacę i tak będziemy czynić, aż do śmierci. I niech se Biedroń spowiada Śmiszka i na odwrót, a od KK niech się odstosunkuje.Zresztą, on jeszcze nie zaczął a już skończył, to takie moje małe proroctwo. Kolega pana Palikota, zresztą. To ma dobre wzorce.

pycha przez ciebie przemawia, bracie...to sama Prawda wam w twarze tym filmem napluła, panie w sukmanie, i to przez tę plwocinę prawdy na waszych oczach pewnie żeście nie dostrzegli, że ja koniec kościoła widzę od dawna i od dawna o tym tutaj głoszę - i mówcie co chcecie, to nic a nic nie kosztuje, ale was coraz m n i e j w kościołach, a taca waszych plebanów coraz l ż e j s z a - nie mam powodów, by wam nie wierzyć, że do śmierci zamierzacie do kościoła chadzać, ale to już dziś dużo w nim pustych ławek na was czeka, a będzie jeszcze więcej - i nie Palikot, nie Biedroń jest wrogiem kościoła, a skąd - to w y sami, coście sobie ten kościół na obraz i podobieństwo świątyni samego B e l z e b u b a stworzyli, ołtarze w nim P y s z e _ i _ M a m o n i e pobudowali, kapłanów obłudnych i zakłamanych chciwców w nim wyhodowali - tak, to wyście są tego kościoła zgniłym ciałem i zatrutą krwią, pustym sercem i wypalonym rozumem - a to jest moja diagnoza w a s z e j choroby, panie w sukmanie

Ja doceniam twoje misyjne zaangażowanie w walce z KK, od wielu lat. Tylko moim zdaniem, popełniasz zasadniczy błąd, który prędzej czy później doprowadzi do twego upadku. Bo KK się zmienia a ty nie.Dowód? KK 1000, 500, 100, 50 lat temu, był inny i zupełnie inni ludzie go tworzyli. Dzisiaj ich, już dawno nie ma a KK trwa. Wniosek Eddie? Ludzie przemijają, czasy się zmieniają a KK trwa i trwać będzie. Film Sekielskich obejrzałem, mimo wcześniejszych oporów. Obejrzałem, jak fanatycy, podobni tobie, zakończyli podniecanie się licznikiem edycji. Film jest znakomity i podejrzewam, nadejdzie czas, już nadchodzi, że będzie w czasie rekolekcji, wyświetlany po seminariach. Tak, tak Eddie. Ten film, to studium ludzkiego grzechu, studium ludzkiej starości. Lecz też studium nadziei eddie i grego podobnych. Teraz wiem dlaczego, tak bardzo liczyliście że film pomoże w walce wyborczej z PIS-em. Jednakowoż zawiedliście się i bardzo dobrze. W Piśmie Świętym, jest napisane, mówiąc w skrócie, co stanie się z człowiekiem, którego sól wiary, utraci swój smak. Film Sekielskich, to pokazuje ze szczegółami,drastycznymi owszem. Dlatego Eddie KK dzisiaj i za 10 lat będą inne. Ty, ja będziemy starsi o 10 lat, jeżeli będzie nam to dane. A Kościól będzie młodszy i bogatszy o nowe doświadczenia. A spadek liczby wiernych, którym podobni tobie Eddie, tak bardzo się podniecacie, zostanie zahamowany, bo gdzie ludzie pójdą? Do ciebie, do gregga? A co wy im macie do zaoferowania? Puste frazesy i górnolotne słowa, pełne pychy i wewnętrznej sprzeczności. To zwykła fatamorgana. KK nawet ten grzeszny to fakt. Każdy człowiek, nawet ty, ma w sobie busolę, która go kieruje do Boga, tego pisanego z dużej litery. Tylko niektórzy owe wskazania widzą na jawie a niektórzy we śnie. Są też tacy, co muszą się schlać, by usłyszeć samego siebie. Ot i wszystko.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]