Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Bez złotej korony

Bez złotej korony

09.10.2018
Czyta się kilka minut
Prof. BOGDAN de BARBARO: Narastający w Polsce antyklerykalizm wiąże się z klimatem politycznym i przyzwoleniem na agresję, a nawet wrogość społeczną.
BEATA ZAWRZEL / REPORTER
A

ANNA GOC, MARCIN ŻYŁA: W Stanach Zjednoczonych ujawnia się kolejne skandale pedofilskie wśród duchowieństwa, u nas trwa dyskusja po premierze „Kleru”. Czy to zmienia nastawienie Polaków do Kościoła?

BOGDAN de BARBARO: Od dłuższego czasu obserwuję narastającą spiralę agresji i zjawisko polaryzacji stanowisk. Dotyczy to nie tylko polityki, ale także stosunku do Kościoła. Ze społecznego punktu widzenia jest to bardzo niepokojące.

Relacji do duchowieństwa przyglądam się z kilku perspektyw. Po pierwsze, poznałem wielu księży, a spotkania z niektórymi były ważnymi doświadczeniami osobistymi, współkształtującymi moje życie duchowe. Po drugie, jestem psychoterapeutą osób, które w dzieciństwie lub adolescencji były ofiarami księży pedofilów. Po trzecie, prowadzę terapię księży, którzy borykają się z problemami popędowości, samotnością, poczuciem osaczenia,...

14995

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przecież truizmem jest stwierdzenie, że tylko Kościół idący drogą Chrystusa, drogą Ewangelii, Ośmiu Błogosławieństw jest autentyczny i wiarygodny, i taki tylko może/ a chyba i powinien/ pociągać za sobą wiernych /Chrystusowe "vade mecum" - chodź za mną, ale i ze mną/. Żaden ksiądz, który swoim życiem przeczy podstawowym naukom Chrystusa, nie może być przewodnikiem duchowym, gdyż w jego słowa nikt nie uwierzy; jak mówili Rzymianie: Verba docent, exempla trahunt /słowa uczą, przykłady pociągają/. Czy jest przekonujący arcybiskup , mieszkający w pałacu, a mówiący o ubóstwie i prostocie życia? Czy ksiądz wykorzystujący media do brutalnej walki politycznej? Albo ksiądz który zamienia Dobrą Nowinę w złą nowinę?

-choć sam klerykalizm można nazwać jednym imieniem: Szatana, który deklaruje: non serviam...A gdyby wziąć na tapetę osoby życia publicznego, to antyklerykalizmowi można nadać imię np. Donalda Tuska, który to deklarując,że "przed księdzem klęczał nie będzie", złożył publicznie antyklerykalną deklarację. Jednak czy za tym antyklerykalnym aktem, nie stoi klerykalizm szatańskiej pychy? Osąd to ci trudny i ewangelicznie-nieprawomocny. Ale weźmy pod uwagę inny (anty)klerykalizm-"na klęcząco"-np. w osobach Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich, którzy pełniąc funkcję "pary prezydenckiej" klęczeli przed papieżem Janem Pawłem II-w geście poprawnopolitycznie formy(?). Ale był to gest przecież nie z intencji deklaracji własnej wiary, którą reprezentuje papieska osoba, czyli raczej wbrew swojemu sumieniu-skoro pani Jolanta i pan Aleksander, to zadeklarowani ateiści. A coś robić wbrew swojemu sumieniu, to jakby być w stanie "królestwa wewnętrznie podzielonego", które to "należy do Szatana". Ba, pani Jolanta nawet publicznie dawała wyraz swego uznania dla osoby Adama Darskiego-Nergala, który przyjął image Pierwszego Satanisty Rzeczpospolitej-sprawa państwa Kwaśniewskich diabelsko się komplikuje...No i sam pan Darski, który choć ze sceny jak może , to urąga Bogu i wierze chrześcijańskiej, to przez wspomnianego ks. Adama, został pobłażliwie zdiagnozowany jako "jasełkowy diabeł", który dla swego estradowego chleba, musi coś udawać,jak nieprzymierzając, jakaś kurtyzanaw. A nawet odniesieniu do takiej estradowej profesji, było kiedyś uzywane określenie "wydrwi-grosza", czyli kogoś, kto na chleb zarabia drwiną-tu: drwiną z Szatana. I chyba nawet (ob)sceniczny gest pana Darskiego- podarcia biblii, wiele raczej nie znaczy w klerykalno-antyklerykalnej konfrontacji; a już szczególnie dla tych, dla których biblia, to nie tylko nadęty "szacunek dla uznanej świętości", ale tekst, który przemawia żywym słowem Żywego Boga. Tak jak to kiedyś Ewangelia przemówiła do Franciszka Asyżu, tak że stał się samą anty-klerykalną istotą w postawie brata najmniejszego-i to tak autentyczną w ewangelicznym duchu, że przed jego charyzmatem ukląkł papież Innocenty III, przed którym w tamtym czasie klęczeli najwięksi władcy Europy-była to chyba największa reforma antyklerykalna w historii Kościoła, której duch po dzień dzisiejszy oddziaływuje-tak na "kler", jak i na "świeckich". Więc antyklerykalny papież-już nie tylko z nazwy "sługa sług", przyjmuje imię tego Reformatora, by przypomieć tamtego ducha i nim ożywić Kościół. Czy jednak tamta ewangeliczna Reformacja z XIII wieku była na tyle Duchem silna, skoro po kilkuset latach ponownie zażądano ewangelicznych reform Kościoła? Tylko czy w duchu "sola scriptura" i bez miłosierdzia-także wobec Wielkiej Nierządnicy, można dokonać prawdziwie ewangelicznego dzieła antyklerykalnej odnowy? Ale też w duchu kontrreformacyjnego zacietrzewienia, wielu "ortodoksyjnych katolików" wpadło(i wpada) w szatańskie sidła klerykalizmu, kiedy to przedsięwzięte przez ludzi "boże dzieła", stają się ważniejsze od samego Boga. I np. w sprawie tych Dzieł trzeba dzwonić przez komórkę, nawet podczas liturgii Mszy św. gdy cały kościół klęczy przed sakramentalną Tajemnicą Przemiany...

„Czy jest przekonujący arcybiskup , mieszkający w pałacu, a mówiący o ubóstwie i prostocie życia? Czy ksiądz wykorzystujący media do brutalnej walki politycznej? Albo ksiądz który zamienia Dobrą Nowinę w złą nowinę?” No tak, tylko że Kościół nigdy nie był idealny: zarówno wierni jak i duchowni to zbiór nie aniołów tylko ludzi grzesznych. Najwięksi dzisiaj medialni „reformatorzy” Kościoła nawet nie ukrywają wobec niego agresję i nienawiść. Są tacy – nazwisk nie przytoczę – którzy jakby wszystkie bolączki trapiące człowieka, cywilizację i świat przypisywali religii (oczywiście głównie kościoła rzymskiego). Ma się wrażenie, że nie chodzi o żadne reformy tylko o zminimalizowanie wpływów Kościoła a nawet całkowite jego zniszczenie. Proszę przejrzeć falę hejtu i podsycane wciąż krytyczne tematy w tzw. prasie wolnej. Ja (i nie tylko) widzę to odmiennie. Kościół choć do wielu ich reprezentantów można mieć po ludzku zastrzeżenia, to jednak pełni ogromną nie do przecenienia rolę kształtującą i wychowującą człowieka. Co więcej właśnie w wycofywaniu się od transformacji ustrojowej w pocz. lat 90. Kościoła (i państwa) - z ambicji wychowania człowieka-obywatela widzę nadszarpnięcie moralne naszego społeczeństwa, w tym niestety i jego elit… Tam gdzie wpływy Kościoła słabną widzę coraz więcej egoizmu, programowo już nieliczenia się z drugim człowiekiem, znieczulicę, zanik szacunku, pogardę... Oczywiście Kościół chcąc nie chcąc musi sam ulegać przeobrażeniom, choć niekoniecznie stale dostosowywać się do dokonujących się, dzisiaj w przyspieszonym tempie, przemian obyczajowych. Faktycznie, Kościół zamiast być lepiej lub gorzej zarządzaną instytucją winien przede wszystkim być ostoją dla potrzeb duchowych jednostki i narodu. Papież Franciszek zapewne to widzi. I w tym kierunku pójdzie zmiana, czy się tego chce czy nie.

Szkoda ze rozmówcy nie zauważyli, ze obecna debata o kościele toczy się w państwie PiS. To znaczy takim, gdzie władza oddaje kościołowi honory, realizuje postulaty ustawodawcze i chroni interesy materialnie, a kościół nie protestuje przeciwko łamaniu konstytucji. Moja niechęć i nieufność do kościoła nigdy nie była tak silna, jak teraz, kiedy to obserwuję każdego dnia

Już w pierwszym tekście pod rozmową "Bez złotej korony" zauważyłem, że tylko Kościół idący drogą Chrystusa jest w pełni wiarygodny. Doskonale Pani pamięta słowa Chrystusa o oddaniu tego co boskie -Bogu, a tego co cesarskie - cesarzowi. Oczywiste jest więc, że nic nie może tak zaszkodzić Kościołowi, jak sojusz ołtarza i tronu /co teraz na co dzień widzimy za rządów PIS/. Słowa prezesa, że nie byłoby tego zwycięstwa /oczywiście PiS-u/ bez o. Rydzyka, przejdą do naszej historii ze znakiem minus. Jedno tylko boli, że tylu światłych ludzi w naszym Episkopacie, jakby nie widziało, że prezes i prezydent w sposób instrumentalny traktują Kościół, jest on dla nich tylko elementem walki o popularność i utrzymanie władzy.

Jarosław Kaczyński twierdził w swoim czasie, że ZChN (narodowo-katolicka partyjka, o której nikt już nie pamięta) to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski. Otóż teraz PiS zajął to samo miejsce i diagnoza jest trafna: po PiS Kościół jako instytucja już nie odbuduje swej siły materialnej, a na odrodzenie duchowe jakoś się też nie zanosi.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]