Reklama

Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara

Urodził się w 1960 roku w Warszawie. Mieszka w Beskidzie Niskim. Prozaik i eseista. Autor Murów Hebronu, Dukli, Opowieści galicyjskich, Dziewięciu, Jadąc do Babadag, Taksimu, Dziennika pisanego później, Grochowa, Nie ma ekspresów przy żółtych drogach, Wschodu, Osiołkiem, i kilku innych książek. Ostatnio opublikował Kroniki beskidzkie i światowe (Wołowiec 2018). Laureat paru nagród, m.in. Nagrody im. Samuela Bogumiła Lindego 2002, Nagrody im. Adalberta Stiftera 2005, Nagrody Literackiej Nike 2005, Międzynarodowej Nagrody Literackiej Vilenica 2008, Nagrody Literackiej Gdynia 2010, Nagrody Forum Ekonomicznego i Miasta Krakowa "Nowa Kultura Nowej Europy" im. Stanisława Vincenza 2011, Dorocznej Nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego 2011 w dziedzinie literatury, Nagrody Literackiej m. st. Warszawy 2015 i Austriackiej Nagrody Państwowej w dziedzinie literatury europejskiej 2016. Jego książki są tłumaczone na niemal wszystkie języki europejskie, a także na koreański.

Artykuły

15.04.2019
Kiedy w naszej cerkwi odprawiały się jeszcze regularnie nabożeństwa, zapamiętałem taki obraz: po mszy, w letni ciepły dzień wyszli z cerkwi nasz prawosławny ksiądz i jego żona.
25.03.2019
W latach 90. nie było już sowieckich wołg. Wymarły jak mastodonty. Ale ta jego jakoś się trzymała. Stała na postoju całe dnie.
25.02.2019
Gospodarstwo leżało na wzniesieniu i trudno było tam wjechać. Wyboista droga z wąwozem po jednej stronie zimą była nieprzejezdna.
11.02.2019
Mieszkał na końcu wsi. Może nie jest to najlepsze określenie, bo w istocie wybudował sobie tam wieś oddzielną.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
28.01.2019
Jakiś czas temu jechałem przez Pogórze Przemyskie. Byłem trochę zmęczony i potrzebowałem kawy.
14.01.2019
Ciemno się robi. Nadeszły te dni, gdy światła jak na lekarstwo. Zanim rozjaśni się na dobre, zaczyna się ściemniać.
24.12.2018
Było zimno i po godzinie zapadł zmrok. Wypiłem kawę na stacji Gazpromu i wjechałem w las. Gdzieś z tyłu dogasała zorza, ale z przodu nadciągała chmurna ciemność. I ten las. Ciągnął się...
10.12.2018
Nasze autorki i nasi autorzy wybierają najlepszą książkę mijającego roku.
26.11.2018
Jechałem z Warszawy do Krakowa pociągiem. Pendolino. Niespecjalnie mi się chciało, ale tak wypadło.
12.11.2018
Dawno nie było o owcach i może ktoś się stęsknił. Jest 6.30 i dopiero świta. Z prawej się podnosi, różowieje nad Uhercem.

Strony