Reklama

Artystka i aborcja

Artystka i aborcja

24.10.2016
Czyta się kilka minut
Wyznanie Natalii Przybysz stawia w trudnej sytuacji. Nas wszystkich – bo pokazuje, że polska aborcja to nie tylko historie matek dowiadujących się o nieuleczalnej chorobie dziecka, ale też kobiet, które „nie chcą wracać do pieluch” – i że to temat, którego nie można bagatelizować.
Natalia Przybysz / Fot. Mateusz Ochocki/KFP/REPORTER/EASTNEWS
C

Czuję wielką ulgę. (...) Pięć minut – i masz z powrotem swoje życie” – opisuje swoje aborcyjne doświadczenie Natalia Przybysz w okładkowym wywiadzie udzielonym „Wysokim Obcasom”. Artystka opisuje, jak próbowała usunąć niechcianą ciążę przy pomocy silnych tabletek na wrzody, a potem skorzystała z usług kliniki na Słowacji.

Jej wyznanie stawia w trudnej sytuacji. Nas wszystkich – bo pokazuje, że polska aborcja to nie tylko historie matek dowiadujących się o nieuleczalnej chorobie dziecka, ale też kobiet, które „nie chcą wracać do pieluch” czy szukać większego mieszkania – i że to temat, którego nie można bagatelizować. Kobiety w dramatycznej sytuacji – z zagrożeniem życia, ciążą po gwałcie – bo historia Przybysz przykryła ich postulaty i sprowadziła dyskusję na inne tory. Osoby wierzące – bo forma tej publikacji, motywacja artystki i brak refleksji w związku z usunięciem ciąży zasmucają i budzą głęboką niezgodę. Środowisko czarnego protestu – bo „Wysokie Obcasy”, decydując się na promocję tej historii na okładce, wzięły odpowiedzialność za wycofanie się wielu kobiet, które do tej pory brały udział w proteście z wielu innych powodów.

Paradoksalnie wyznanie artystki stało się prezentem dla zwolenników zaostrzenia przepisów aborcyjnych: przy tak rozmytej linii postulatów łatwiej wskazać, że w czarnym proteście biorą udział kobiety chcące „aborcji na żądanie”. ©


CZYTAJ TAKŻE:

Dorota Masłowska, pisarka: Czarny protest jest zerwaniem z wyuczoną bezradnością i poczuciem, że tylko mężczyźni mogą mówić o poważnych sprawach.

Polek portret własny. Co sprawia, że polskie kobiety mówią „dość!”? Dlaczego tak wiele z nich decyduje się wziąć udział w czarnym proteście? Sprawdziliśmy u źródła.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka Tygodnika Powszechnego z Izraela. Interesuje się dialogiem polsko- i chrześcijańsko-żydowskim, historią Żydów aszkenazyjskich i współczesnymi obliczami Izraela...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Też nie jestem za "aborcją na żądanie", zgadzam się, że kobiet jest legion, spoglądam prawdzie w oczy, nie nadymam się i popieram protest kobiet. Jednak przypadek pani Przybysz zdecydowanie postrzegam inaczej. I w ogóle po co te epitety, Szanowna Pani? Właśnie w ten sposób wylewamy dziecko z kąpielą. Pozdrawiam.

Autorka oceniła wypowiedź pani Przybysz słowami: "(...) brak refleksji w związku z usunięciem ciąży zasmucają i budzą głęboką niezgodę". Przykro mi to pisać, ale sprawy mają się zupełnie inaczej. Czy ktoś bezrefleksyjny zdecydowałby się na ujawnienie podobnej historii? Musiał mieć ważny powód. Sądzę, że była nim właśnie refleksja. Wszystkim, którzy podobnie jak Autorka oceniają panią Przybysz, proponuję wsłuchać się w jej ostatni utwór "Przez sen". Naprawdę trzeba dużo złej woli, żeby w ten sposób oceniać panią Przybysz. Od Autorki TP oczekiwałbym raczej próby zrozumienia postępowania bohaterki a nie jednoznacznej oceny. Tym bardziej, że problem aborcji, jak pokazuje życie, nie poddaje się prostym rozstrzygnięciom.

Ekshibicjonizm nie jest sprzeczny z prawem, a uprawiające go osoby sa z pewnoscią do tego przymuszane przez poważne przyczyny psychiczne, emocjonalne etc. Niemniej tłumaczenie na siłę ich motywów postepowania zawartoscią ich tworów literackich to już naprawdę przesada:))) Problem jest poważny, Drogi Panie, więc proszę nie zartować. No i pozostawić panią Natalię w charakterze wstydliwego dla tej poważnej sprawy aneksu.

Wywiad z panią Przybysz wyraźnie pokazuje, że jest ona osobą refleksyjną. Pani Przybysz mówi, że "Każda kobieta jest z tym sama. To złe uczucie. Więc ja chcę to teraz powiedzieć na głos". Sądzę, że to całkiem naturalny powód takiego postępowania. Przywołałem w swoim komentarzu utwór literacki pani Przybysz, aby podkreślić, że aborcja jest dla niej tak samo dramatycznym przeżyciem jak dla wielu innych kobiet. Pogląd, że tego rodzaju ekshibicjonizm jest wymuszany przez poważne przyczyny psychiczne i emocjonalne, wydaje mi się nieuprawniony. Pani stwierdzenie, że "pani Natalia jest wstydliwem aneksem dla tej poważnej sprawy", woła o pomstę do nieba :) Z tego rozumiem, że legion kobiet, o którym pisała Pani wcześniej, to nie wart uwagi wstydliwy margines. A ja myślę, że to poważny problem. Mam nadzieję, że poznaliśmy już swoje stanowiska, więc nie musimy kontynuować polemiki :) Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam Szanowną Panią.

Autorka prawdopodobnie oczekuje od NP 'refleksji' w postaci, w jakiej ją sobie wyobraża po latach pompowania do naszych głów przez około-kościelną propagandę - wielka rozpacz, załamanie nerwowe, depresja, próby samobójcze, wyrzuty sumienia, szloch - no i koniecznie uporczywa biegunka. A psinco. Do Szanownych oburzonych i wstrząśniętych wyznaniem NP: pora wyjść z kościelnej kruchty, zaczerpnijcie nieco świeżego powietrza, póki kadzidlany dym was całkiem nie ogłupi.

Rozumiem pańska awersje do Kościoła, niemniej przesadą jest obarczanie go winą za niesmak, jaki wzbudził w niektórych osobach (również we mnie) wystep Natalii Przybysz. Był on zwyczajnie nieestetyczny, jak każdy ekshibicjonizm, zwłaszcza w tak intymnej sprawie, jak przerwanie własnej ciąży z powodu niechęci do zmieniania pieluch i zmiany mieszkania na większe. Żeby nie było nieporozumień - nic mnie nie obchodzi Natalia Przybysz i jej kłopoty z korzystaniem z antykoncepcji. Martwi mnie fakt, ze jej występ mógł skompromitować idee protestów przeciwko zaostrzaniu prawa antyaborcyjnego. Bo przecież o to głównie szło protestującym kobietom. Ale tak to jest, jak się ma siano zamiast mózgu. Ani nie zalozy się spiralki, ani nie pomyśli, zanim się cos chlapnie.

Szczerość bywa dla niektórych nieestetyczna. To nie umniejsza w niczym jej podstawowego waloru autentyczności świadectwa. Ja bym nie nazwał ekshibicjonizmem zabrania głosu w ważkim społecznie temacie i powiedzenie o nim całej gołej prawdy. Nie widzę w tym nic niestosownego. Za to omijanie i unikanie tematu - śmiało nazwę dulszczyzną, zakłamaniem, obłudą. To, jak kto widzi świat, nie zależy od świata - ale od tego, co patrzący ma w swojej głowie. A ma to przede wszystkim, co mu od niemowlęctwa wgrywano - w domu, w szkołach, wreszcie w kościele. Myślę, że walka o prawo kobiet do decyzji o aborcji nie może odbywać się poprzez przemilczenia czy kłamstwa. Wolność decydowania o sobie, o swoim losie tu nie ma wiele miejsca dla kompromisów czy negocjacji.

Czuje przez skóre, ze równie nieestetyczne jest drązenie przeze mnie tamatu, który jest oczywisty: nie wolno ograniczać kobiet w ich decyzji w sprawie ich własnej ciąży. Nie znaczy to jednak, ze wszyscy musimy uczestniczyć w tym akcie i tylko o to mi chodzi, jako ze decyzji pani Natalii i innych kobiet decydujących się na aborcje nie oceniam, gdyż mnie ona nie interesuje. Duzo się ostatnio mówi o upadku w Polsce dobrych obyczajów. Wprawdzie koncentrujemy się na ogół na chamstwie posłów przewodniej partii, niemniej problem jest szerszy i nie ogranicza się jedynie do chamstwa po tej drugiej stronie. Pozostawienie do wiadomości swojej i najbliższego kręgu rodziny i znajomych wiadomości o aborcji oraz jej przebiegu nie jest hipokryzja, ale elementarnym wymogiem delikatnosci i dobrego obyczaju. Podobnie jak używanie sztućców przy jedzeniu i powstrzymanie się od publicznego załatwiania potrzeb fizjologicznych.

Cieszę się Pani kalino16, z tego, już spokojnego wpisu. Widać, opadło trochę z Pani wzburzenie. Co do "chwalenia się" tej Pani to, uważam, że ma odwagę otwarcie powiedzieć, na przekór armii łysych, w ornatach, habitach, z portretem Rydzyka w klapie. Takie mamy , jak na razie warunki. Może po kilu pokoleniach się unormuje i wtedy taka sprawa pozostanie do wiadomości takiej Pani i jej rodziny.

Panie Melchiorze, w swoim czasie jakiś Nergal, czy ktoś o podobnej ksywie, spalił na scenie Biblię czy ja podarł, nie wiem dokladnie. W każdym razie "odważnie" zamanifestował swój negatywny stosunek do niej i w zadnym wypadku nie można było po tym akcie nazwac go hipokryta. Niezaleznie jednak od "podziwu" dla jego bezkompromisowej "odwagi" chyba nie będziemy zalecać takiej "szczerości"? Wiemy doskonale, ze aborcje są przeprowadzane i gdzie. Opowiadanie publiczne o własnych doświadczeniach w tym temacie naprawdę nie wnosi niczego nowego do dyskusji, a kompromituje - powtarzam - akcję protestacyjną kobiet, którym chodzi o cos więcej.

Kościół katolicki i przyklejone do niego środowiska oszołomów bądź cynicznych politykierów od lat wmawia nam, że aborcja to 'mordowanie dzieci', 'gorsza niż zabijanie szczeniąt łopatą', 'grzech śmiertelny' itede. Pani Natalia nazywa rzecz po imieniu. Olbrzymia ilość aborcji, która miała, ma i będzie miała miejsce nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, jest prostą, zwyczajną i naturalną reakcją kobiet na NIECHCIANĄ ciążę. Koniec, kropka. Przyczyny 'niechcenia' mogą być różne, ale na pewno bardzo często są dokładnie takie, o jakich mówi NP. Robienie halo z tego powodu, że ktoś narusza kościelną konwencję narracji na ten temat jest kosmicznym nieporozummieniem, wynikiem bądź to kompletnego zaczadzenia antyaborcyjną propagandą, bądź braku elementarnego szacunku dla kobiety i wyniosłej pychy. +++ Jestem facetem, z pewnością nie do końca potrafię sobie wyobrazić sytuacje w jakiej znajduje się kobieta w ciąży, zwłaszcza w niechcianej. Ale na ile potrafię, na tyle mogę śmiało powiedzieć, że nie zawahałbym się ani chwili przed aborcją w typowych sytuacjach, w jakich takie decyzje są podejmowane. W tym w sytuacji, którą opisała NP.

Pomijając oszołomów z jednej i drugiej strony twierdzących albo że aborcja jest morderstwem człowieka nawet jesli jest to zabicie kilku komórkowego zarodka, lub że jest to zabieg kosmetyczny porównywalny z obcięciem paznokci, to chyba większośc uważa, że aborcja jest w pewnym stopniu złem i jesli się jej dokonuje to jako mniejszego zła. Jeśli tak to głównym pytaniem powinno być: jak zmniejszyć ilość aborcji? Pierwszą i zasadniczą przyczyną aborcji jest niechciana ciążą i to ogromną rolę ma edukacja czyli państwo. Druga sprawa to przekonanie kobiet że trzeba [jeśli już się trafi] podjąć odpowiedzialność - decyzja o nieusuwaniu ciąży powinna być świadomą decyzja kobiety a nie ze strachu. I tu zaczyna się rola kościoła. Niestety obie te instytucje, państwo i kościół totalnie nawalają. Pytanie więc jak im pomóc.

Zgadam się z diagnozą a lekarstwo widzę niestety w zalegalizowaniu zabiegów jako takich, z jednoczesnym obarczeniem ich obowiązkową edukacją dotyczących skutków aborcji. Niestety, bo w takim przypadku na pewno dojdzie do wielu aborcji z wygody i będziemy musieli z tą świadomością żyć. Jednocześnie jednak mamy szanse skłonić matkę do refleksji. Spowodować, żeby zamiast przezwyciężać przeszkody w dostępie do zabiegu skupiła się na myśli czy faktycznie warto, czy chce - czy może jednak świadomie podejmie trud ciąży. Wiele kobiet, dla których niechciana ciąża była początkowo tragedią, po latach przyznało że nic lepszego im się w życiu nie przytrafiło. Niektóre natomiast odzyskały swoją wolność tylko po to żeby stracić zdrowie psychiczne już na zawsze. Warto o tym wiedzieć przed zabiegiem i rozważyć to w spokoju, a nie słyszeć tylko o grzechu, karach i zakazach. Jest jeszcze aspekt finansowy - tzw. kosiniakowe to chyba nasz najlepszy produkt antyaborcyjny, ale za poziom ściągalności alimentów to się panowie wstydźcie - zwłaszcza kiedy podajecie rękę koledze, który chwali się jak to babę i bachora oszukał. Jeśli nie wyryjemy w świadomości społecznej, że facet który nie płaci alimentów na dziecko jest zerem niezależnie o tego pod jakim krzyżem stoi i ilu biskupów czy posłów ma wśród znajomych - my kobiety zawsze już będziemy same z problemem a wy panowie będziecie mogli tylko bezczynnie patrzeć jak usuwamy kolejne ciąże ze strachu przed przyszłością.

Dekalog jest kręgosłupem, konstytucją życia chrześcijańskiego. Jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości powinien zwrócić się do 10 przykazań. Piąte przykazanie mówi NIE ZABIJAJ. Więc nie zabijaj. Nawet jak straciłaś pracę - nie zabijaj, nawet jak cię mąż opuścił - nie zabijaj. Jak dziecko jest chore - nie zabijaj. Jak ciąża jest wynikiem przestępstwa - nie zabijaj. Jeżeli na jednej szali mam malutkie, bezbronne może chore bardzo życie a na drugiej prawo wyboru, wygodne życie, lepszą przyszłość to wybieram Życie tego bezbronnego, malutkiego, dziecka. Jeśli bronię życia to w du... mam pseudo prawa wyboru do mordowania. Jesteśmy wspólnotą z Bogiem Wszechmogącym i nie musimy iść na kompromisy, układy by przetrwać. Jeśli podejdziemy do tej prawdy bez kompromisów to wtedy zaczynają dziać się cuda. Wtedy dzieją się uzdrowienia wtedy możemy przebić głową mur. Jesteśmy wspólnotą z Bogiem Wszechmogącym ale czy wy w to wierzycie ? Tyle się mówi o kryzysie męskości. A co ja widzę na ulicach ? Mamy kryzys kobiecości. Ubrane na czarno trupy żądają prawa do zabijania...dzieci. Szok !

Drogi Panie, dobrze byłoby, gdyby Pan zapoznał się z powodem tych masowych manifestacji, jakie przeciagneły ostatnio przez polskie miasta. Sprzeciw nie dotyczył przeciez zasady, ze zycie należy chronić. I zeby nie było nieporozumień - nie trzeba koniecznie odwolywac się w tym celu do Dekalogu. Ja tego nie robię, a mimo to również uważam, ze zycie plodu jest wartoscia. Sa jednak granice. Rozwijający się płód może zagrozić zyciu i zdrowiu matki. Uporczywe utrzymywanie wiec tego plodu przy zyciu będzie grzechem przynajmniej zaniechania, jeśli nie zabójstwa kobiety. Pański post jest żałośnie nietrafiony. Odwoluje się do spraw, które dla wielu ludzi w Polsce nie istnieja. Powiada Pan, ze ma gdzies-tam ludzkie prawa i zasłania się wspólnota z Bogiem. No właśnie. Nie należy Pan do wspólnoty ludzi w Polsce, nic Pana nie obchodzą ich sprawy, proszę więc zamilknąć i nie zabierać glosu.

Sprawa jest prosta jedynie dla podobnych Szanownemu Panu fundamentalistów religijnych. Co gorsza, owa 'prostota' ma zdecydowanie różny wyraz w ramach różnych różnych wyznań czy religii. W Pańskim wydaniu przybrała postać fanatycznego prymitywizmu . +++ Nie jest tajemnicą, że nawet w obrębie kościoła katolickiego interpretacje dotyczące także tak podstawowych założeń dogmatycznych jak Dekalog zmieniają się z czasem, nieraz dramatycznie, są tematem wielowiekowych dyskusji teologicznych. Że choćby od prostego 'nie zabijaj" tworzone są co rusz i gorliwie uzasadniane rozmaite wyjątki. Że V przykazanie w niczym ważniejsze nie jest niż każde inne - więc wprowadzajmy kary za brak czci dla ojca, wydłubmy oczy pożądliwie spoglądającym na cudze żony mężczyznom - przykazanie nr 6 u katolików (wszak zostawiając w spokoju kobiety, pożądające cudzych mężów...) - palmy na stosach i wieszajmy cudzołożnice i cudzołożników (lecz cóż to znaczy?...). A co zrobić z producentami miliardów figurek, maryjek, jezusków, obrazeczków, krzyżyków???...A co z tymi, którzy owymi bałwochwalczymi artefaktami nieraz i w świątyniach Pana kupczą?!... Wszak IV przykazanie stanowczo i jednoznacznie tego zabrania!... (tak przy okazji - czy Sz. P. zna pełną treść dekalogu?.. Z powyższego manifestu fanatyka wynika, że raczej nie). +++ Dogmatyczne założenie o wyjątkowości ludzkiego życia - to jeden z filarów teologii chrześcijańskich. Absolutnie nie pasujący do współczesnej wiedzy o świecie. Mój szacunek wzbudzają nie fanatyczni antyaborcjoniści z dowolnego chrześcijańskiego kościółka - ale na przykład dżiniści czy wiele tradycji buddyjskich, które przytomnie zauważyły, że życie to życie po prostu, i nie ma lepszego ani gorszego. Kolejne założenie, wraz z poprzednim "robiące temat" - zygota, zarodek, embrion to pełnowymiarowy w swym człowieczeństwie człowiek, koniec kropka, bez dyskusji. Otóż nie, proszę Fanatyka. Zygota ludzka to nie człowiek, to ludzka zygota. I tak dalej. +++ A tak już na zakończenie pragnę zwrócić Szanownemu fanatykowi uwagę, że każde z 10 przykazań skierowane jest wprost DO NIEGO, i że to ON winien się do nich stosować, i że nie ma wśród nich takiego oto na przykład "Pilnuj, by inni przykazania wypełniali i karz ich surowo, jeśli tego nie czynią". Szanowny fanatyk winien gruntownie przemyśleć fundamenty swoich wierzeń.

Oj proszę tak nawiedzonej / nawiedzonego wyznawcy Boga, proszę trochę przyhamować wylewające się epitety. W imię miłości (może być Bliźniego). O szacunku dla Bliźniego i jego odmiennych poglądach nie wspomnę. Chyba nie ma sensu.

nie wznieciłaby tylu sporów. Rada, coby w razie watpliwości zwrócić się do 10. przykazań, tylko pozornie jest pomocna. Ludzki świat stale się zmienia, nauka dostarcza coraz bogatszej wiedzy o człowieku i to powoduje, że nieustannie musimy definiować dobro i zło w nowych, nieznanych wcześniej obszarach. Oczywiście Dekalog stanowi tutaj podstawę tych rozważań, przynajmniej dla chrześcijan. Szanuję postawę Furibundusa chroniącego dziecko i jest mi ona bardzo bliska, ale zdecydowanie nie podzielam jego opinii o prawnych rozwiązaniach dotyczących aborcji i o ostatnich protestach kobiet. Nie będę tego komentował, ponieważ obficie mnie w tym wyręczyli kalina16, eddiepolo i Melchior. Furibundus znaczy szalony, ale tego nie wykorzystam :) Pozdrawiam.

Dekalog służy wskazaniu grzechu, ale nie jest wyznacznikiem prawa. Wiec jesli Pan Kuba nie chce grzeszyć, niech nie zmajstruje żadnej pannie niechcianej ciązy. Jestem za. A ja żadnej ciąży nie osunęłabym bo też nie chce grzechu. od innych - wara. Niech pierwszy rzuci kamień...przypominam. NP - ponizej krytyki, to chyba V. kolumna PISu...

Po prostu smutne, że ktoś usuwa ciąże, bo nie chcę wracać do pieluch i zmieniać mieszkania na większe. Każdorazowo smutne, nie ważne czy ktoś się tym chwali w gazecie, czy nie. Tło czarnych protestów jest tutaj wtórne.

Dla jednych smutne , dla innych nie. Mamy różnorodność. O chwaleniu się nie mówiłbym, raczej, w naszych warunkach o jasnym przyznaniu , że to było. Tak jak ci odważni, w naszych warunkach, którzy przyznają, że mają inną orientację seksualną. Dopóki będziemy w koło mieli zaścianek i faszystów gotowych walić każdego innego, tym bardziej będę podziwiał każdego który ma odwagę otwarcie o tych sprawach powiedzieć. Zresztą proszę poczytać sobie jaka fala nienawiści tę kobietę spotkala i spotyka. Twarda być musi żeby to znosić. Podziwiam. Nie każdego byłoby syać na to.

a afiszowac z czymś jest jednak czymś innym; wydaje mi się że nie rozumiałabym zaprzeczania swojej osobowości czy preferencji, ale tez nie stanęłabym na trybunie aby o tym krzyczeć, aby inni nie powiedzieli: "no i co z tego"

czy nasz sąd nad panią Przybysz jest uprawniony, z prostego powodu. Otóż nie znamy początku całej historii. Bohaterka opowiada o tym bardzo mgliście. A przecież te początkowe zdarzenia mogą zupełnie wywrócić kwalifikację czynu. Dlatego myślę, że powinniśmy się powstrzymać od oceniania i dać wreszcie pani Przybysz święty spokój.

Znalezione w sieci. Źródło:http://natemat.pl/193107,natalia-przybysz-oto-co-w-2012-roku-mowila-o-ciazy-i-macierzynstwie Oto, co pani Przybysz mówiła w 2012 roku o macierzyństwie: "– Jak niektóre koleżanki zaczynają wyolbrzymiać głupstwa i bajdurzyć, życzę im dziecka jako szczepionki na egoizm. Żeby się troszeczkę ukorzeniły – mówiła Przybysz w rozmowie z "Vivą". Wtedy opowiadała o urokach macierzyństwa i o tym, że gdyby zaszła w ciążę, ma wsparcie ze strony rodziny. – Mama zawsze nam mówiła, że jak się zdarzy dziecko, mamy się nie martwić, tylko urodzić. Bo chce być młodą babcią! – dodawała wokalistka." Są osoby, które trudno brać poważnie. Tylko dlaczego robi się z nich ikony ruchu, z którym nie maja nic wspólnego?

Pani stanowisko w tej sprawie, ale nie mogę pojąć uporu z jakim poszukuje Pani kolejnych argumentów :) Nie znałem tej wypowiedzi pani Przybysz, ale wcale mnie ona nie dziwi. A czy pani Przybysz będzie czy nie ikoną ruchu kobiet, to mało mnie interesuje. Zresztą przypuszczam, że ją również.

Odpowiedziałam na pańskie pytanie o "genezę" decyzji pani Natalii Przybysz. Otóż pozbyła się dziecka, jej wybór, jej decyzja i nikomu nic do tego. Tyle ze jeszcze niedawno w celu zaistnienia w mediach prezentowała się jako milosniczka macierzyństwa i gromila kobiety unikające posiadania dzieci:))) Dzis z tych samych dokładnie powodów, czyli dla publicity, opowiedziała publicznie, jak pozbyla się dziecka, bo nie chciała mu zmieniac pieluch. Apeluje o odrobine powagi i zaprzestanie obrony facetki, która na to nie zasługuje.

że fakty, na których opiera Pani swoją ocenę, są takie, jak Pani opisuje, pierwszy bym Pani przyklasnął. Jednak mam wątpliwości, o których pisałem już wcześniej. Dlatego nie rzucam kamieniem i niepokoi mnie absolutna pewność z jaką Pani głosi swoje poglądy. Mam wrażenie, że powodują Panią bardziej emocje niż obiektywna ocena. Apeluje Pani do mnie o powagę. Gdzie ją zgubiłem? Bronić kogo, gdy wszyscy atakują bez opamiętania, to niepoważne? To jest mój ostatni komentarz w tej sprawie. Mam nadzieję, że oprócz nas, ktoś jeszcze śledził tę rozmowę i trud polemistów nie pójdzie w gwizdek :) Pozdrawiam Szanowną Panią serdecznie.

A ja myślałam, ze należy bronic kogos, kto ma racje i jest atakowany niesłusznie...:))) Ale najwyraźniej się myliłam:))) Tez pozdrawiam serdecznie. Przy okazji rekomenduje inne "ofiary" przemocy słownej: wygolonych młodzieńców z ONR, na których też uczciwi ludzie nie zostawiają suchej nitki...

że prawdziwy Polak z ONR żadnej krytyki się nie boi. Powiem więcej - to jego się boją :) Ergo nie potrzebuje obrony.

:)))) Przekonał mnie Pan. Prawdziwy Polak obrony nie potrzebuje. Potrzebuje natomiast niewiasta o obliczu zaszczutej sarny i z takimze móżdżkiem:)))

Może pisanie książek lepiej Pani idzie, ale tutaj się kompromituje. Koniec dyskusji.

Mam wrażenie, że nierozważnie dostarczamy paliwa Pani kalinie16 :) Pozdrawiam.

Proszę mi jeszcze na dobranoc pozwolić "podziękować" Panom za tę budująca obronę kobiety, która publicznie wsparła PiS i zakusy władzy na bezpieczenstwo kobiet:)))

Mógłbym uszczypliwie napisać na przykład tak: "gratuluję Pani przenikliwości co do intencji NP tak w kwestii aborcji, jak i decyzji opowiedzenia o niej". Jednak napiszę wprost i całkiem poważnie. +++ Sądzi Pani NP według swego widzimisię, przypisując jej z góry założone niskie pobudki - 'dla publicity'. Nie ma pani ku temu żadnych podstaw prócz własnych wyobrażeń. Już to pisałem, to mechanizm obronny projekcji. Projekcji własnych postaw i poglądów - na innych. O to Panią podejrzewam. Nieco niżej, nieco wcześniej chwali się Pani swoją książką o Dmowskim, tak przy okazji aborcji - też dla dla publicity?... +++ Temat macierzyństwa czy rodzicielstwa wręcz Pani wulgaryzuje, sprowadzając je do 'zmieniania pieluch'. Każdy kto dzieci ma i je wychowywał wie, że dla rodziców jest to olbrzymie, bodaj największe obciążenie w życiu. Że trwa nie rok czy dwa do końca pieluch, ale obejmuje całe życie rodziców. Że wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, z ogromem pracy i zmęczenia, że potrafi ono zmienić całkowicie życie rodziców, nieraz nawet ich rozdzielić. To ciężki obowiązek, wielki trud, do tego niezwykle kosztowny, nieraz ponad możliwości rodziców. Zadziwia mnie Pani wręcz agresywna skłonność do osądzania NP i obwiniania jej o najgorsze. Skąd ta bezwzględność i pewność siebie?... Proszę, niech Pani przestanie. "Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą." (Mt 7,2)

Szanowny Panie Eddie, co do "sprowadzania macierzyństwa do pieluch" - chyba nie zauważył Pan, ze była to koronna przyczyna dokonania przez pania Natalie aborcji. Nie mnie wiec należa się oklaski z tego powodu:))) Co do mojej zawzietosci w atakowaniu pani Natalii - po prostu jestem pewna, ze po jej występie artystycznym więcej już "czarnych marszów" nie będzie, bo frekwencja nie dopisze. A jak Pan może zauważył - nie pani Natalia mnie interesuje, nie problem aborcji jako takiej, ale nadrzędny cel: obrzydzić zycie obecnej władzy i zaprezentować ja jako uprawiającą działalność homofobiczną. Wystep pani Natalii uzmysłowil wszystkim, ze nowa władza na tym odcinku chce zabezpieczyć zycie publiczne od promowania takiej mentalności, co może być jej policzone jako dodatkowe punkty do i tak pokaźnego wyniku w rankingu. Co do mojej książki - jak najbardziej była to publicity, a co... Biblia we mnie proszę nie mierzyć, gdyż jestem wyjątkowo na nia odporna:)))

Z tego, co zrozumiałem, NP mówiła tak o pierwszej bądź drugiej ciąży, usunęła zaś kolejną, niechcianą - no i o tym tez powiedziała.. Ale na litość boską, to nie o NP tu chodzi, tylko o to, co swym ostatnim wyznaniem rzuciła nam wszystkim w twarz - o prawdziwy obraz tematu aborcji. O jej próbę usunięcia fałszu, manipulacji, zakłamania i obłudy z dyskusji o aborcji. Dla mnie te wszystkie 'ochy, achy i fe z lewej czy z prawe prawej to nic innego, jak klasyczne mechanizmy obronne, typowe przypadki projekcji. Siedzi w tych święcie oburzonych to, o czym NP mówi otwarcie - a do czego oni sami nie chcą się nawet przed samym sobą przyznać.

Proszę mi wytłumaczyć, w jaki sposób pani NP usunęła fałsz, manipulacje, zakłamanie etc. i o jakim fałszu, manipulacji, zakłamaniu etc. jest mowa. Aborcji dokonuje się od stuleci, wskutek postępu medycyny z coraz lepszym skutkiem. Wszyscy o tym wiedzą, stosują, tyle ze nie ogłaszają tego w prasie ani nie uważają tego za powód do chwały. Dokonuja jej kobiety, które nie maja innego wyjścia z różnych względów i dla nich jest to dramat. Dokonuja aborcji tez kobiety, jak NP, które po prostu nie chcą dziecka. Proszę mi podac choć jeden powód racjonalny, aby w momencie, kiedy tysiące kobiet protestują na ulicach przeciwko nieludzkiemu projektowi prawa, paniusia o doskonale bezmyślnej twarzyczce opowiadala publicznie o swoim braku refleksji, odpowiedzialności i empatii.

Otóż takie właśnie jak Szanownej Pani tłumaczenie zjawiska jest fałszem. Narracja, według której aborcja to 'mordowanie niewinnych bezbronnych dzieci', 'gorsze od zabijania szczeniąt łopatą', a po niej - 'gigantyczna trauma', 'wyrzuty sumienia aż do śmierci', 'depresja' itepe. Taki obraz wtłacza się nam do głowy, tworząc w społecznej świadomości temat tabu - bo swym wyznaniem NP naruszyła właśnie ów mit, tabu mówienia o aborcji nie jako o mordowaniu i traumie, tylko o zabiegu, który przynosi ulgę i spokój po niej. Znam kilka kobiet które takiego zabiegu dokonywały, znam ich relacje, osobiste i szczere wyznania, wreszcie przy okazji NP przeczytałem wiele komentarzy - w pełni się z nią solidaryzujących i podkreślających taki właśnie jak u NP stosunek do aborcji. Pani NP swym wyznaniem przywróciła racjonalne i rzeczywiste podstawy do dyskusji o aborcji. Uwolniła temat od olbrzymiego balastu dogmatycznych kłamstw i zafałszowań, od fanatycznej agresji. Nazwała rzecz po imieniu - i dopiero w takim kontekście można zacząć rzeczowo i racjonalnie sprawę roztrząsać, nad nią debatować. Bo debatowac jest o czym - choćby z tego powodu, że już dzis jest nas tak mało, że nawet na kiepskie emerytury nie starcza, a sytuacja demograficzna się pogarsza - ale na litosc boska, zakaz aborcji ma być rozwiązaniem?!.... może nawet zakaz mówienia o niej bez płaczu i wywrywania włosów z głowy?!... W oparach teologicznych absurdów i fundamentalistycznych bredni taka dyskusja jest niemożliwa. To jest, proszę Sz. P., bardzo mocny racjonalny argument za pożytkiem płynącym ze słów NP, o który Pani prosiła. +++ A przy okazji - zanim zacznie Pani pisać odpowiedź, proszę spróbować wyjaśnić mi jasno i klarownie - czemuż to akurat życie ludzkie ma podlegać owej wyjątkowej ochronie, o której tak głośno trąbi kościelna propaganda? skąd się bierze jego wydumana wyższość nad innymi formami życia, wyjątkowość wśród gatunków?... I dlaczego inne żywe i ludzkie formy życia, jak plemniki czy jajeczka nie miałyby być w tym 'programie ochrony życia' brane pod uwagę?.. Takie oto dogmatyczne brednie bezżennych i bezdzietnych myślicieli w czarnych sukniach są bowiem oparciem dla brutalnej nagonki na kobiety i ich podstawowe prawa i wolności. +++ p.s. uwagą "paniusia o doskonale bezmyślnej twarzyczce" kompromituje się Pani - świadczy ona z jednej strony o całkowitym braku szacunku, wręcz pogardzie dla innych osób, w szczególności dla NP, jest z tej samej ponurej bajki co słynne już Ziemkiewicza "sama jest zdeformowana a jednak ją mama urodziła", z drugiej - o kompletnej nieznajomości postaci NP. Proponuje stanąć przed lustrem i uważnie przyjrzeć się swojej twarzyczce. Będę wdzięczny za relację z oględzin.

Acha...teraz rozumiem, o co chodzi z tym fałszem:))) Śpiesze w takim razie donieść, że nawet przez moment nie brałam poważnie enuncjacji (mężczyzn:))) o rzekomych wyrzutach sumienia u kobiet, które przeprowadziły aborcje. Jestem pod względem wieku bliżej Marii Czubaszek i doskonale pamiętam czasy PRL-u, na które przypadła moja młodość. Środków antykoncepcyjnych nie było poza słynnymi globulkami zet, po uzyciu których odechciewało się wszystkiego, nie tylko seksu. Tak więc aborcja była jedynym srodkiem regulacji urodzin i gdyby wszystkie kobiety popadały z tego powodu w depresję, nie byłoby w moim pokoleniu ani jednej normalnej:))) Z tonu pańskiego postu pobrzmiewa ta cudowna nuta absolutnej ignorancji w tych sprawach. Radziłabym mniej zwracać uwagę na to, co bredzą ultra-katolickie piśmidła i inne media nie majace pojęcia o tych sprawach. Powtarzam: aborcje w Polsce sa faktem i nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie przejmował się tym bredzeniem, jeśli zdecydował się na dokonanie aborcji, wiec występy artystyczne pani NP sa zbedne. Zapewne czytał Pan również o zaburzeniach działania układu wydalania. Nikogo to jednak chyba nie powstrzymuje od korzystania z ubikacji, ale, co najważniejsze - nikt nie opowiada o tym dziennikarzowi i nikt się tym nie zachwyca. Co do zainteresowania moja fizis - zawsze moze Pan wklepać moje nazwisko w google i sobie popatrzeć:))) Gdyby Pan nie załapał się na forum TP w czasach, gdy pisałam tu pod własnym nazwiskiem, podpowiem, ze wyszła ostatnio moja książka: Roman Dmowski. Droga do Polski. Jeśli wklepie Pan tytuł, z pewnoscia pojawi się i nazwisko autorki. Pozdrawiam serdecznie:)))

Przeczytałam tekst i moje sumienie przyjmuje wszystko, co Autorka napisała. Nie rozumiem krytycznych komentarzy wobec Autorki - przecież nikogo nie obraziła, o p. Przybysz pisze z szacunkiem i jednocześnie wygłasza bardzo trafny, moim zdaniem, pogląd nt."wyznania" artystki. Z którym ja się całkowicie zgadzam. Ja osobiście jestem po stronie kobiet protestujących, ale totalnie nie rozumiem i nie zrozumiem argumentów p. Przybysz! Pojawiły się tu głosy, że to przecież Natalii Przybysz osobisty dramat i odwaga tak się przyznać. Ja szczerze współczuję tej Pani..
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]