Reklama

Argentyna: biskup Zanchetta skazany za molestowanie kleryków

Argentyna: biskup Zanchetta skazany za molestowanie kleryków

07.03.2022
Czyta się kilka minut
Skazanie bp. Gustava Zanchetty na cztery i pół roku więzienia to cios nie tylko dla argentyńskiego Kościoła, ale też papieża Franciszka, który swojego rodaka lubił, promował i długo bronił.
Bp Gustavo Zanchetta i jego adwokat Enzo Gianotti po wysłuchaniu wyroku skazującego. Oran, 4 marca 2022 r. Fot. Javier Corbalan / AP / East News
P

Papież zna go od trzydziestu lat. Gdy w 1992  r. został biskupem pomocniczym Buenos Aires, ks. Zanchetta był świeżo wyświęconym księdzem w Quilmes, miasteczku leżącym na skraju stołecznej metropolii, gdzie szybko dał się poznać jako sprawny organizator i menadżer. Wkrótce był już sekretarzem jednej z komisji episkopatu, rektorem niższego seminarium, ekonomem wyższego, wreszcie podsekretarzem konferencji episkopatu Argentyny. Był też jedną z pierwszych biskupich nominacji argentyńskiego papieża – w lipcu 2013 r. Franciszek mianował go ordynariuszem diecezji Oran.

Zapamiętano go jako zdecydowanego zarządcę, sprawnie pozyskującego fundusze na budowę seminarium, także dzięki osobistym przyjaźniom z lokalnymi i regionalnymi politykami. W lipcu 2017 r. niespodziewanie zniknął, pozostawiając swoim wiernym list, w którym nagły wyjazd z diecezji tłumaczył problemami zdrowotnymi. Kilka miesięcy później odnalazł się w Watykanie – papież dał mu mieszkanie w Domu św. Marty, przyjął oficjalną rezygnację z urzędu ordynariusza i zatrudnił w Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej (APSA), na etacie asesora, specjalnie dla niego utworzonym.

Bałaganiarz z wizją

Dziwnym trafem zdrowotne problemy, uniemożliwiające 50-letniemu biskupowi pracę w Argentynie, ale pozwalające na pełnienie funkcji w Watykanie, zbiegły się z oskarżeniami Zanchetty o mobbing i finansowe nadużycia. Pojawił się też zarzut rozpowszechniania pornograficznych zdjęć. Papież o tym wiedział.


Papież Franciszek i bp Gustavo Zanchetta, Watykan, czerwiec 2015 r. Fot. Diecezja Oran

W wywiadzie udzielonym meksykańskiej telewizji półtora roku później (gdy sprawa stała się głośna) Franciszek przyznał, że w oskarżenia nie uwierzył – za dobrą monetę przyjął wyjaśnienia Zanchetty, że jego telefon został zhakowany. „Wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego” – tłumaczył papież w wywiadzie. W podobny sposób potraktował zarzuty o mobbing: „Zdaniem niektórych miał usposobienie despotyczne, autorytarne, sprawami finansowymi zarządzał w niejasny sposób, ale to nie zostało udowodnione”. I dalej: „Może z ekonomicznego punktu widzenia nie był najlepiej zorganizowany, ale dziełami, które mu powierzono, nie zarządzał źle. Miał bałagan, ale i wizję. […] Wysłałem go do Hiszpanii na test psychiatryczny, który wykazał, że wszystko jest w porządku. Miał jeździć na psychoterapię na dwa dni w miesiącu, więc nie byłoby mu wygodnie wracać do Argentyny. Zatrzymałem go, bo test wykazał, że ma umiejętności diagnostyczne, konsultingowe, zarządcze”.

Wiara i domniemanie

Papież zmienił zdanie dopiero po informacjach od nuncjusza, że oskarżenia wobec Zanchetty brzmią poważnie. W styczniu 2019 r. polecił wszczęcie procesu kanonicznego. Z pewnością już wtedy nie chodziło tylko o nadużywanie władzy, skoro postępowanie prowadziła Kongregacja Nauki Wiary. I rzeczywiście – wkrótce prokuratura w Oranie poinformowała o rozpoczęciu śledztwa w sprawie wykorzystania seksualnego dwóch kleryków diecezjalnego seminarium. Do czynów, o które poszkodowani oskarżali biskupa, miało dojść w 2016 i 2017 r. Kongregacja Nauki Wiary przekazała nawet – czego się nie spodziewano - do sądu w Oranie dokumentację z procesu kanonicznego. 4 marca zapadł wyrok skazujący biskupa za przestępstwa seksualne – w sprawie nadużyć finansowych (oszustwa na szkodę skarbu państwa) prowadzone będzie oddzielne postępowanie.

Papież też biskup

Można powiedzieć – sprawiedliwości stało się zadość, a papież Franciszek kierował się słuszną i powszechnie akceptowaną zasadą domniemania niewinności. Gdy tylko oskarżenia nabrały podstaw i pojawił się wątek seksualnego wykorzystania osób podległych, zareagował stanowczo – wydał polecenie przeprowadzenia postępowania kanonicznego i nakazał Zanchetcie stawić się przed argentyńskim wymiarem sprawiedliwości.

Cała ta historia przypomina jednak setki podobnych przykładów, znanych i krytykowanych, zachowania się biskupów wobec oskarżanych o przestępstwa księży: bronienia ich, przenoszenia na inne stanowisko, wyciągania pomocnej dłoni, wiary w niewinność. Gdy oskarżony jest osobą bardziej bliską i zaufaną niż ofiara (czyli – w przypadku przestępstw popełnianych przez księży – niemal zawsze), bycie jednocześnie „ojcem” i „sędzią” przerasta niejednego biskupa. Nawet tego z Rzymu.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]