Reklama

Akt pseudoreligijny

Akt pseudoreligijny

19.06.2017
Czyta się kilka minut
Ubieranie politycznej demonstracji w żałobno-modlitewny sztafaż uważam za skandaliczne instrumentalizowanie religii.
86. miesięcznica smoleńska w Warszawie. Obok krzyża przed Pałacem Prezydenckim ks. Stanisław Małkowski, jeden z duchownych regularnie uczestniczących w tych obchodach. 10 czerwca 2017 r. Fot. Daniel Gnap / EAST NEWS
K

Kilku osobom zakłócającym czerwcową „miesięcznicę smoleńską” policja przedstawiła zarzuty „złośliwego przeszkadzania w wykonywaniu aktu religijnego”. Jeśli wymiar sprawiedliwości na poważnie zajmie się wnioskami o ukaranie tych osób, będziemy mieć do czynienia z bardzo ciekawym przypadkiem z dziedziny relacji Kościół-państwo. Oto bowiem organy państwowe będą musiały określić, czy rzeczywiście aktem religijnym jest, organizowane dziesiątego dnia każdego miesiąca w Warszawie, cykliczne zgromadzenie upamiętniające ofiary katastrofy smoleńskiej.

Jaki zatem rzeczywiście jest religijny wymiar „miesięcznicy smoleńskiej”? Jak powinno postrzegać ten wymiar państwo? Skoro bowiem można być na tej podstawie oskarżonym o czyn zagrożony nawet karą pozbawienia wolności do lat dwóch – sprawa musi być jasno rozstrzygnięta.

Jedyne zgromadzenie cykliczne

Pod...

16623

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Autor artykułu nie analizuje, skąd się wzięła potrzeba organizowania owych miesięcznic. Gdyby nie pogarda PO dla żałobników, publiczne bezczeszczenie symboli religijnych przez grupę "lemingów", brutalne ataki mediów mainstreamowych na PiS i jego zwolenników, odsądzanie od czci i wiary uczestników owych miesięcznic [np. na łamach GW, TP], to ów ruch społeczny by się nie nasilał. Próbowano odebrać w niby demokratycznym kraju prawo głoszenia swoich poglądów przez znaczącą część społeczeństwa. Nie robiono tego w sposób elegancki, stosowano metody rodem z Dzikiego Zachodu.Oto "dobijano watahę", by politycy tracący wpływy i władzę mogli bezkarnie łamać prawo i inicjować kolejne afery. Nie podoba mi się to polityczne zaangażowanie publicystów TP po stronie wyłącznie opozycji. Brak tu bezstronności poglądów. O poziomie dziennikarza świadczy jego obiektywizm.

nic dodac nic ujac

że oczekiwanie bezstronności poglądów w sprawie miesięcznic smoleńskich, które urągają podstawowym zasadom przyzwoitości i ludzkiej uczciwości, jest oczywistym nieporozumieniem. Jeśli coś zasługuje na negatywną ocenę, to powinno ją otrzymać. Uczeń zasłużył na pałę, dostał pałę a teraz twierdzi, że nauczyciel nie był bezstronny. Tylko ręce załamać nad taką logiką. Szanownego Pan serdecznie pozdrawiam.

...a tymczasem powiela propagandowe kalki rodem prosto z partyjnego biuletynu pisu. Jednocześnie nie wykluczam, że to autentycznie Pańskie wspomnienia i poglądy. Według mnie bzdurą jest pisanie o "pogardzie PO dla żałobników" - konstrukcja ani logicznie, ani merytorycznie nie do obrony. "Publiczne bezczeszczenie symboli religijnych" - no chyba, że chodzi o te grupę, co krzyżem wywija - po dziś dzień - jak nie przymierzając bejsbolem, używa go do realizacji celów politycznych - tylko czemu nazywa ich Pan lemingami? "Brutalne ataki mediów mainstreamowych na pis" - ja nie wiem, co to znaczy 'mainstereamowe' według Pana, ale pamięć mam dobrą, o ile kogoś oskarżać o brutalność w atakach, to z pewnością media wówczas rządzącym i PO nieprzychylne, włącznie z toruńskimi - chętnie służę przykładami gdyby u Sz. P. występowała amnezja w tym zakresie. Tak zwane 'miesięcznice' proszę Pana to zaprogramowana, organizowana i prowadzona przez kaczystowską wierchuszkę typowa akcja z zakresu propagandy politycznej. O jej charakterze świadczy choćby pełen agresji, insynuacji, oskarżeń, nienawiści język tych capstrzyków. Dokumenty w sieci. Wyraźnie brak tu bezstronności z Pana strony. +++ p.s. Szanownego Cenzora z TP uprzejmie proszę o wskazanie powodu wcześniejszego usunięcia powyższego tekstu, rodzaju 'nadużycia' jakie w nim popełniłem - pragnę na przyszłość ich unikać. Jednocześnie zwracam Sz.C. uwagę, że usunięcie tekstu powoduje jednocześnie błędne przyporządkowanie odpowiedzi, jakie pod nim zamieszczano - vide post użytkownika Zbiggg4450, który "w oryginale" zamieszczony był pod tekstem moim - a po cenzurze wylądował pod Kassjuszowym... . Sugeruję cenzurowanie metodą jak w późnym peerelu - w miejsce usuniętego tekstu, w nawiasie prostokątnym odpowiednia informacja o ingerencji cenzora z powołaniem się na przykład na Regulamin forum. [Z Panem Bogiem.]

Język, którego Pan używa, wskazuje na kompletny brak bezstronności w tej sprawie. Nie analizuję dogłębnie tego, co się dzieje teraz. Szukam drzewa, które wydało te zgniłe jabłka. Oczywiście, dyskurs polityczno-światopoglądowy toczony za rządów PO, jest mi znany, dlatego mainstreamowe media oskarżam o próbę kneblowania i dyskredytowania tej części społeczeństwa, która prezentowała konserwatywno-zachowawcze poglądy. Walczyła także o wartości, które niby światłym publicystom i politykom były obce. Doskonale pamiętam bezprzykładną nagonkę, jaką media prowadziły wobec Lecha Kaczyńskiego i jego żony. Stek kalumni i pomówień wylewał się z ust tych pseudo-dziennikarzy, którzy teraz kreują się na obrońców wolności słowa.Łatwo zauważyć, że owe media kształtowały głównie opinię publiczną [lub usiłowały]w duchu propagandy Urzędu Bezpieczeństwa.A takową też pamiętam, odcisnęła swoje piętno na moim życiu. Pan pamięta? Nie zdziwiłbym się.Nie czytuję biuletynu partyjnego PiS, nie oglądam telewizji Trwam. Zaznaczam, że nie jestem zagorzałym zwolennikiem programu PiS, ale dostrzegam pozytywy w ich działaniu.A szanowny Pan widzi jakoweś? To świadczyłoby o Pańskiej bezstronności.

ale prosze Pana , Pan dzieli swiat na niewinni my i złych onych. A świat jest bardziej skaplikowany... krytykę najsłabszej prezydentury po 89 roku śp Lecha Kaczyńskiego odczytuje Pan jako nagonkę ale merytorycznych odniesień jakby brak. Zawłaszczenie pamieci ofiar nieszczęsnej katastrofy smoleńskiej przez jedna stronę politycznej sceny to uwłaczanie pamięci tych ofiar. A co mam zrobic ja - praktykujący katolik dla którego "miesięcznice" są obrazą uczuć religijnych... poskarżyć się mojemu biskupowi... donieść do prokuratury...

Taki wybitny prezydent jak Bronisław Komorowski zdarza się raz na tysiąc lat, więc w tym tysiącleciu drugi taki orzeł nie przyfrunie. A o to aby miesięcznice trwały w nieskończoność powinniście się nieustannie modlić. Jeśli prezes wygasi temat Katastrofy Smoleńskiej to PiS-owi wrośnie o jakieś 5-10 procent. A chyba nie o to chodzi wrażliwym antypisowskim katolikom.

Po zdawałoby się nie do pobicia w swej nieudaczności prezydenckiej L. Kaczyńskim mamy dziś Adriana D. To prawdziwy chichot historii z tych, co psy wieszali na LK. Tak, teraz postać LK jako prezydenta jawi się na tle Adriana w całkiem przyzwoitym świetle. Swoją drogą - za jakie grzechy Bozia karze nas takimi patałachami?...

Co się zwykle dzieje na świecie gdy jedna grupa polityczna jest ostro skonfliktowana z inną ? Często dochodzi do rozruchów społecznych, mordobicia, rozlewu krwi. A u nas, w naszym katolickim zaciszu - zaduszki. Nawet jeśli te zaduszki mają nieco polityczny charakter to wciąż mamy do czynienia z pokojową formą manifestowania. I co z tego, że oryginalną i nieortodoksyjną ? Przecież ci, którym ta forma manifestowania nie odpowiada zwykle nie należą do katolickich ortodoksów.

Bardzo interesujące dywagacje. Ja tam się modlę kiedy odczuwam taką potrzebę, robię to bez względu na czas czy okoliczności. Nie muszę przy tym absorbować niczyjej uwagi, ani komukolwiek zawracać moją modlitwą dupy. Nie odczuwam potrzeby głośnego odmawiania zdrowasiek, śpiewania pieśni, czy ostentacyjnego wykonywania gestów. Siedzę sobie lub stoję przykładowo w pociągu i sobie z Panem Bogiem prowadzę w myślach rozmowę. Oni tak na tym Krakowskim Przedmieściu zwyczajnie stoją pod figura i diabła mają za skórą. Po co te wszystkie peregrynacje na ten temat. Jadę sobie samochodem, a tu raptem korek, idzie pielgrzymka. Walą główną ruchliwą ulicą, na skrzyżowaniu stoi krzyż, zatrzymują się i wykonują taniec obrazów. Korek jak wszyscy diabli, pielgrzymkę można by puścić bocznymi drogami, ale nie. Kierowcy mający lepszy podgląd na widowisko zwyczajnie się śmieją, inni klną, ci cierpliwsi kiwają głowami. Można też urządzić ołtarz na Boże Ciało pośrodku ronda i je zablokować, a co policja nie pozwoli? Ludzie w procesji się modlą, plotkują, jest wszakże piękna pogoda. Ci w samochodach też chcieli pewnie gdzieś na procesję dojechać, stoją jednak w tasiemcowych korkach. Jak się ma klimę to nie jest źle. Impreza religijna trwa i szlus.

Coś z średniowiecza.Brak tylko biczowników.

Smutek, że grupa ludzi tworzących jedną partię może w taki sposób żonglować ufnością im wiernych. W rządzie, w partii "dobrej zmiany", są przecież ludzie wykształceni, wydawałoby się zatem, że mają jakąś wiedzę. A tu się okazuje, że kiedy wreszcie, po tylu porażkach, dorwali się do władzy, zrobią demolkę w państwie, demolkę w życiu ludzi i stosunkach do siebie nawzajem. Potrafią wplątać w to wszytko jeszcze Boga. Tak podłej zmiany, chyba nie było nigdy ...

A w sklepach na półkach pozostał tylko ocet. Niedługo i octu nie będzie.

juz nie pamietasz czasów komuny gdzie wszystko było na kredyt? do tej pory rozdawnictwo nam sie odbija czkawką - po pisie bedzie jeszcze gorzej. Co z etgo że dzisiaj niby lepiej bo nawet ocet winny jest... i jabłkowy

Nie wiem czy o tym informuje TVN. Wszyscy inni są pod wrażeniem wyników naszej gospodarki. http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/budzet-wykonanie-deficyt-po-maju,126,0,2336382.html

pogadamy za rok-dwa-pięć

Miesięcznice są moim zdaniem sacrum partii PiS. Sercem obecnej władzy i centrum tworzonego na przyszłość mitu. Dlatego uderzenie w miesięcznice wzbudza taka wściekłość władzy. Już samo milczące pojawienie się tam profanów z nienawistnymi różami jest nieczyste. Dlatego władza na ostatnią miesięcznicę wydała 440tys PLN i zorganizowała armie policjantów. Widać, gdzie należy uderzać, aby rozbić sojusz autorytarnej władzy ze zdezorientowanym KK. Obecni na miesięcznicach księża powinni sobie zdawać sprawę, w czym uczestniczą. Mogą się szybko obudzić jako ci, którzy sprowadzili 2000lat przekazu miłości do poziomu odpustowego kultu władzy.

Miesięcznice są ohydnym sabatem pisowskich czarownic. Kotłem, w którym smażą się resztki przyzwoitości polskiego kościoła katolickiego. Fenomenem z dziejów zaprzaństwa, hańby i bluźnierstwa w Polsce. Może i dobrze, że są - badacze będą mogli swe wywody na temat tego ponurego okresu naszej historii bogato ilustrować rejestrowanymi tam obrazami wykrzywionej nienawiścią twarzy Kaczyńskiego i jego fanatycznej klaki.

„Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać” (Mt 6, 5)

Były, są i będą :)

Tekst niestety wpisuje się w narrację GW itp. Można zadać pytanie skąd ta furia tych, którym uczczenie pamięci ofiar katastrofy (i żądanie jej wszechstronnych wyjaśnień) nie w smak. W demokracji już tak jest, iż to co jednym się podoba, innym zupełnie nie. Tak się składa, że w kwietniu 2010 r. byłem świadkiem tego co działo się pod pałacem prezydenckim. Gdy jedni się modlili, inni gromadzili się wyłącznie w celu przeszkadzania tym pierwszym (zaopatrzyli się w bębny, głośniki, zachowywali się tak jak podczas libacji na działce). Tak to się zaczęło…

Jeśli szczerze i z przekonaniem pisze Pan o 'uczczeniu pamięci ofiar katastrofy' w kontekście comiesięcznych sabatów pisowskich przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, to ja to mogę sobie wytłumaczyć jedynie w ten sposób, że jest Pan skrajnie upolitycznionym dewotem. Zaczęło się, proszę Pana, od nielegalnych, pełnych już wtedy nienawistnych haseł i agresji zgromadzeń, szybciutko wykorzystanych politycznie przez cynicznych graczy politycznych z otoczenia Kaczyńskiego i przez niego samego. Religia i pamięc o zmarłych stały się jedynie pretekstem do uprawiania propagandy politycznej w najgorszym stylu. Władza niestety tolerowała te seanse nienawiści - paradoksalnie, a może naturalnym biegiem rzeczy, pod rządami kaczystów te miesiączkownice zamieniają się szybko w farsę. Sylwetka Kaczyńskiego - liliputina ujadającego z podstawionego mu stołeczka, z twarzą wykrzywioną grymasem nienawiści, jest już ikoną pisczyzny naszych czasów. Pan pisze, że 'jedni się modlili' - może jedni jedyni, bo drudzy, trzeci itede już tylko agresją emanowali.

Sam sposób "dyskutowania" dyskwalifikuje pana do dalszego kontaktu

Pogodzę się z tym. Bez wątpienia przyjazne środowisko do dyskusji na powyższe tematy znajdzie Szanowny Pan wśród bluźnierczej hołoty uczestników pisowskich awantur i ich popleczników. Ja zdecydowanie do nich nie należę, także na tym portalu ich niewielu, jak Sz. P. z pewnością zauważył. Z Panem Bogiem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]